Przepisy na świąteczne potrawy w Kuchni+

ostatnio na forum >>

Zastawa stołowa >

Oczywiście chodziło o http://modernsilver.eu/ :)

6Kucharka, 13.12.2017 | czytaj dalej


Jak urządzić kuchnię ? :) >

Ja się waham jaką kuchnię zrobić. Sama nie wiem, czy zrobić sobie...

HeniaB, 13.12.2017 | czytaj dalej


Witam >

Cześć wszystkim!!!

1992Tomasz, 12.12.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 2009, wpisów: 30157
najnowszy wpis: 13.12.2017 15:53

Mamy 27395 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Produkty poszukiwane

FORUM kuchnia+ VEGETA,polski nałóg...

adaiza

postów: 11

16.11.2010 09:49

Z całym szacunkiem do osób z długim stażem pracy w gastronomii: nie zawsze ilość idzie w parze z jakością. Znam wspaniałych kucharzy, którzy nie pracowali w wielu restauracjach przez 35 lat, a umieją gotować wspanialej niż niejedna kucharka z długoletnim stażem w kuchni. Zależy gdzie, jak i co się robiło. Pozdrawiam.

Ankarol napisała 10.11.2010 11:54:
Umiem gotować, pracowałam w wielu restauracjach, mam 35-letnie doświadczenie w gastronomii ... używam kostek i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać.
Problem jest raczej nie w tym czy się używa czy nie a ile i do czego.
Jeśli gotuję wywary, jarzynowe, mięsne czy rybne to żadnej kostki, czy nawet czystego glutaminianiu nie używam.
Jeśli robię niektóre dania mięsne, duszone i na bazie wieprzowiny, zdarza Mi się używać czystego, krystalicznego glutaminianu sodu w minimalnych ilościach ale do wołowiny czy drobiu NIGDY. Wołowina ma bardzo swoisty esencjonalny smak więc dodanie czegokolwiek na bazie glutaminianu nie tyle wzmocni smak co go zwyczajnie spartoli, zaś drób jest z kolei delikatny i należy w ogóle ostrożnie (to Mój typ) szafować przy nim, z przyprawami.
Dla ryb wiadomo, wystarczy już nawet sól, w wielu przypadkach zioła ale najważniejszy jest tu własny smak.
Kostki natomiast zdarza Mi się używać gdy robię jakieś szybkie, zapiekane pomysły i kiedy zamiast "beszamelu", zapiekam pod sosem potrawkowym.
Nie używam bulionetek, bo to jest wedle Mnie skrajnie, czyste oszustwo bo to jest właśnie zagęszczony naturalny bulion, pomieszany z kostką rosołową.
Używam jednak w kuchni sosu sojowego, rybnego, Worcester a one w składzie mają naturalny kwas glutaminowy.
Więc czy Ja wiem czy radykalizm jest tu bardzo widziany ?!.
Jeśli Ktoś nadmiernie używa kostek bulionowych, to przede wszystkim psuje sobie smak, uzależnia sie od nich i nade wszystko szkodzi, powodując nadmierne stężenie sodu w organizmie, natomiast jeśli używa ich w sytuacji nagłej, z umiarkowaniem czy korzysta się z naturalnych efektów pracy bakterii, to czemu zaraz musi być wszystko na nie !!!.

post edytowany 1 raz, ostatnio 16.11.2010 09:50

kamil

postów: 283

11.11.2010 17:22

k.tyczynski napisał 11.11.2010 17:06:
no to skąd naukowcy wzięli dane, że czerwone wino działa nawet pozytywnie na organizm, jeżeli wypijemy 1 lampkę do obiadu? a piwo na nerki? to są mity rozpowszechniane przez naukowców? ale po co?
napisałem Ci to już, ale po powtórzę. Alkohol, czyli związek chemiczny o nazwie etanol jest trucizną. Etanol wchodzi w skład rozmaitych napoi alkoholowych. W tym wina.
W winie pozytywne dzialanie na ludzki organizm mają bardzo silne przeciwutleniacze i antyoksydanty. To substancje chroniące przed zmianami DNA (czyli rakiem), miażdżycą, odkładaniem się cholesterolu, reguujące ciśnienie krwi etc... I teraz tak: etanol (trucizna) i antyoksydanty (dobre) występują razem w płynie o nazwie wino. Etanol z tego wina jest toksyczny, antyoksydanty są dobre.
Poczytaj sobie trochę o stanie zdrowia włochów czy francuzów, a więc narodowości pijących dużo wina, często rozcieńczanego z wodą do obiadu, pijanego też przez dzieci. Dowiesz się wówczas, że w tych krajach choroby serca są bardzo rzadkie, a zgony z powodu zawału praktycznie nie występują (bardzo mało). Ale jednocześnie dowiesz się, że tam bardzo dużym problemem jest marskość wątroby. A przecież nad Sekwaną się wódki i spirytu nie chleje, ale właśnie wina.
Nie można chodzić na łatwiznę i zwracać uwagi tylko na jedno działanie jakiegoś produktu. Jasne, że czerwone wino dobrze wpływa na serce, ale jednocześnie ma w składzie truciznę - alkohol.

k.tyczynski

postów: 81

11.11.2010 17:06

no to skąd naukowcy wzięli dane, że czerwone wino działa nawet pozytywnie na organizm, jeżeli wypijemy 1 lampkę do obiadu? a piwo na nerki? to są mity rozpowszechniane przez naukowców? ale po co?

kamil

postów: 283

11.11.2010 15:08

k.tyczynski napisał 11.11.2010 10:57:
kamil, ale ja nie napisałem o czystym etanolu, bo czystego etanolu się RACZEJ nie pija w Polsce
pewnie, że się nie pija. Ale etanol jest składnikiem piwa, wina, wódki - wszystkich napoi alkoholowych. I jako składnik tych płynów, jest substancją szkodliwą dla zdrowia, na organizm działającą jako trucizna. Nie, nie, nie jestem absynentem i piję alholom, świadomie spożywam truciznę. Ale piszę o szkodliwości działania alkoholu, by ludzie nie powielali mitów, iż alkohol jest nieszkodliwy w małych ilościach. Jest szkodliwy, w każdych ilościach.

saisan

postów: 11

11.11.2010 11:10

Do Ankarol: w języku polskim nie pisze się wielką literą Ja, Mi, Mnie, Ktoś.

k.tyczynski

postów: 81

11.11.2010 10:57

kamil, ale ja nie napisałem o czystym etanolu, bo czystego etanolu się RACZEJ nie pija w Polsce

marghe

postów: 356

11.11.2010 01:14

myszsza napisała 10.11.2010 19:36:
jacku1f i marghe: czy ja gdziekolwiek napisałam, że używam? Nie używam, bo mam własne zioła w ogródku latem i na parapecie zimą, oraz całkiem niezłe wyczucie smaku. Ale nie potępiam tych, co to lubią i używają bądź z lenistwa, bądź z braku czasu, albo po prosu komuś smakuje. Przyjaciół i rodzinę staram się namawiać na nieużywanie, ale daleka jestem od krytykowania. Jesli w ogóle istnieje vegeta i kostki, to znaczy, że jest na to zapotrzebowanie.
A. A czy ja gdzieś napisałam, że Ty używasz? ano nie
B. Pytanie dlaczego jest zapotrzebowanie. Kiedyś tych wszystkich wynalazków nie było i dało się gotować ;-)

myszsza

postów: 251

11.11.2010 01:02

Troszkę luzu, panie i panowie.

kamil

postów: 283

11.11.2010 00:03

k.tyczynski napisał 10.11.2010 22:59:
ale alkohol i papierosy to zupełnie inna sprawa, jedno szkodzi drugie nie... wszystko zależy od dawkowania, czemu na przykład w plemionach indiańskich nie szkodzi tytoń? bo używany jest wyłącznie przed polowaniem, zauważ, że u nich nie ma czegoś takiego jak uzależnienie... nie powiesz mi, że mała ilość piwa szkodzi, na nerki jest dobre, a wino? ja nie mówię o waleniu gorzały po 1l na głowę dla szpanu, z resztą sam tytoń nie zawiera w sobie chyba ponad 60 związków rakotwórczych tylko oni coś do niego dodają? czy nie?
Tytoń jest szkodliwy sam w sobie. Te g.. rakotwórcze powstają w wyniku spalania się tytoniu. Alkohol jest szkodliwy w każdej dawce, nwet najmniejszej. To inne substancje zawarte w napojach alkoholowych (ale nei sam alkohol, czyli czysty etanol) mają dobre działanie.

k.tyczynski

postów: 81

10.11.2010 22:59

ale alkohol i papierosy to zupełnie inna sprawa, jedno szkodzi drugie nie... wszystko zależy od dawkowania, czemu na przykład w plemionach indiańskich nie szkodzi tytoń? bo używany jest wyłącznie przed polowaniem, zauważ, że u nich nie ma czegoś takiego jak uzależnienie... nie powiesz mi, że mała ilość piwa szkodzi, na nerki jest dobre, a wino? ja nie mówię o waleniu gorzały po 1l na głowę dla szpanu, z resztą sam tytoń nie zawiera w sobie chyba ponad 60 związków rakotwórczych tylko oni coś do niego dodają? czy nie?

kamil

postów: 283

10.11.2010 19:54

argument o tym, że jak coś jest dopuszczone do sprzedaży to nie szkodzi mocno zdrowiu, jest nietrafiony. Papierosy, alkohol - szkodzą cholernie i są dopuszczone. To samo dotyczy żywności, a tej to już nikt nie kontroluje i na rynek trafia wszystko

k.tyczynski

postów: 81

10.11.2010 19:49

jacek1f napisał 09.11.2010 16:09:
Luna, masz racej we wszytskim, tylo co to sa sztuczne jajka - opowiedz o tym....
pewno są to jajka z przemysłowych farm... co do dodatków polepszaczy i w ogóle, to wiadomo, że skoro jest dopuszczone do sprzedaży, to nie szkodzi zdrowiu na tyle, by się tym przejmować, ale używanie czegoś takiego to dla mnie jest po prostu poddanie się... równie dobrze można upić gotowe danie i podgrzać w mikrofali

myszsza

postów: 251

10.11.2010 19:36

jacku1f i marghe: czy ja gdziekolwiek napisałam, że używam? Nie używam, bo mam własne zioła w ogródku latem i na parapecie zimą, oraz całkiem niezłe wyczucie smaku. Ale nie potępiam tych, co to lubią i używają bądź z lenistwa, bądź z braku czasu, albo po prosu komuś smakuje. Przyjaciół i rodzinę staram się namawiać na nieużywanie, ale daleka jestem od krytykowania. Jesli w ogóle istnieje vegeta i kostki, to znaczy, że jest na to zapotrzebowanie.

Anakarol: radykalizm zawsze jest niewskazany, dzięki za post "trzymający w rozumie".

Ankarol

postów: 39

10.11.2010 11:54

adaiza napisała 10.11.2010 09:52:
Jeżeli ktoś nie umie gotować, to używa kostki jako usprawiedliwienia.
Umiem gotować, pracowałam w wielu restauracjach, mam 35-letnie doświadczenie w gastronomii ... używam kostek i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać.
Problem jest raczej nie w tym czy się używa czy nie a ile i do czego.
Jeśli gotuję wywary, jarzynowe, mięsne czy rybne to żadnej kostki, czy nawet czystego glutaminianiu nie używam.
Jeśli robię niektóre dania mięsne, duszone i na bazie wieprzowiny, zdarza Mi się używać czystego, krystalicznego glutaminianu sodu w minimalnych ilościach ale do wołowiny czy drobiu NIGDY. Wołowina ma bardzo swoisty esencjonalny smak więc dodanie czegokolwiek na bazie glutaminianu nie tyle wzmocni smak co go zwyczajnie spartoli, zaś drób jest z kolei delikatny i należy w ogóle ostrożnie (to Mój typ) szafować przy nim, z przyprawami.
Dla ryb wiadomo, wystarczy już nawet sól, w wielu przypadkach zioła ale najważniejszy jest tu własny smak.
Kostki natomiast zdarza Mi się używać gdy robię jakieś szybkie, zapiekane pomysły i kiedy zamiast "beszamelu", zapiekam pod sosem potrawkowym.
Nie używam bulionetek, bo to jest wedle Mnie skrajnie, czyste oszustwo bo to jest właśnie zagęszczony naturalny bulion, pomieszany z kostką rosołową.
Używam jednak w kuchni sosu sojowego, rybnego, Worcester a one w składzie mają naturalny kwas glutaminowy.
Więc czy Ja wiem czy radykalizm jest tu bardzo widziany ?!.
Jeśli Ktoś nadmiernie używa kostek bulionowych, to przede wszystkim psuje sobie smak, uzależnia sie od nich i nade wszystko szkodzi, powodując nadmierne stężenie sodu w organizmie, natomiast jeśli używa ich w sytuacji nagłej, z umiarkowaniem czy korzysta się z naturalnych efektów pracy bakterii, to czemu zaraz musi być wszystko na nie !!!.

adaiza

postów: 11

10.11.2010 09:52

Jeżeli ktoś nie umie gotować, to używa kostki jako usprawiedliwienia.

marghe

postów: 356

09.11.2010 23:16

jacek1f napisał 09.11.2010 21:39:
a ja bym demonizowal i demonizuje. Za duzo soli jako wzmaczniacza, oszukiwacza smaku - i tak sie zaczyna.
Zastanow sie co napisalas? Kostka do zupy jarzynowej...? Przeciez masz jarzyny, czyli zrobilas juz wywar - po co dowalasz susz z sola i glutem śmutem?
ano
kostka rosołowa do rosołu
kostka mięsna do bitek
kostka jakas tam do czegoś tam

Po co??
Jeśli ktos nie ma czasu to niech nie robi zup na rosole, a na szyblkim wywarze.. na wodzie tez mozna, I zaręczam, że sa smaczne

jacek1f

postów: 2296

09.11.2010 21:39

a ja bym demonizowal i demonizuje. Za duzo soli jako wzmaczniacza, oszukiwacza smaku - i tak sie zaczyna.
Zastanow sie co napisalas? Kostka do zupy jarzynowej...? Przeciez masz jarzyny, czyli zrobilas juz wywar - po co dowalasz susz z sola i glutem śmutem?

Od tego sie zaczyna, zaczynalo, potem wiecej i wiecej - sol sol... nie problem z sola a,e z jej iloscia niekontrolowaną.

To sa skrotowce, a skrotowce w zyciu zdrowym i prawdziwym sa problemme i juz.

myszsza

postów: 251

09.11.2010 21:16

Tej vegety, to ja tam tak bardzo bym nie demonizowała. Sama nie używam, ale jak ktoś lubi? Kostki zupne ratują zapracowanych, nie każdy ma w domu świeży lubczyk, a lepsza kostka do zupy jarzynowej niż danie z mikrofalówki.
Co do glutaminianu sodu: ten składnik w postaci naturalnej występuje w wodorostach i owocach morza.

Hestia Q-34

postów: 419

09.11.2010 20:14

Wlasnie! Co to takiego te sztuczne jajka? Moze chodzi o sproszkowane?

jacek1f

postów: 2296

09.11.2010 16:09

Luna, masz racej we wszytskim, tylo co to sa sztuczne jajka - opowiedz o tym....

LunaP

postów: 7

09.11.2010 11:56

Ja dorzucę tylko jedną kwestię (pisała też kiedyś o tym Agnieszka Kręglicka, więc żeby nie było, że się nie znam i wymądrzam): podstawą dobrej kuchni są PRODUKTY. Jeśli weźmiecie kurczaka przemysłowego, to nic mu nie pomoże, vegeta zamaskuje to coś, bo nie smak, na tyle, żeby dało się zjeść. Chcecie smacznie gotować? Przestańcie używać "sztucznych" jajek, mięsa, warzyw - wtedy całkowicie wystarczą sól, pieprz i zioła.
ps. sztuczne jajka masowo występują w gotowych ciastkach, majonezach itd - czytać etykiety!!!

marghe

postów: 356

09.11.2010 10:10

Każda metoda jest dobra na propagowanie zdrowego sposobu jedzenia ;-)
I małe i duże kółka :)

ursi5

postów: 219

08.11.2010 13:48

Zgadzam się z wypowiedzią Jacka1f. Podając gościom poszczególne dania, podkreślam, że zrobiłam je bez użycia różnych ulepszaczy typu vegeta. Smakuje im, ale czy w domu stosują się do moich rad? Tego nie wiem.

paroofek

postów: 31

08.11.2010 00:10

ja sam nie używam ale moi rodzice używają tego trypla dość często, głownie kostek rosołowych ;/ staram się ich przekonać do wyrzucenia tego żółtego prochu i słonych kostek ale trudno. ich argumentem jest często CZAS zaoszczędzony na gotowaniu bulionu odpowiednio wcześniej, Chyba sam będę musiał się za to zabrać. W zasadzie nie rozumiem idei Maggi, zupełnie zabija smak zup. Jeśli zupa na talerzu nie smakuje mi jak należy, szczypta soli lub kilka kropel sosu sojowego daje radę, no i pieprz ^^

kamil

postów: 283

07.11.2010 15:36

amaretta napisała 07.11.2010 14:27:
Ooo... lubczyk dzięki za wskazówkę. Ja nie znoszę tych wszystkich instant-cudów typu Vegeta lub Maggie (to akurat nie instant), natomiast mój luby jest zdania, że rosołu bez maggie nie da się zjeść :((( Spróbuję mu lubczyk podsunąć, aczkolwiek mam nadzieję, że źle tego nie zrozumie :)
Niech źle zrozumie. Będzie fajny wieczór, dobra kolacja i dobrze po kolacji.

amaretta

postów: 7

07.11.2010 14:27

Ooo... lubczyk dzięki za wskazówkę. Ja nie znoszę tych wszystkich instant-cudów typu Vegeta lub Maggie (to akurat nie instant), natomiast mój luby jest zdania, że rosołu bez maggie nie da się zjeść :((( Spróbuję mu lubczyk podsunąć, aczkolwiek mam nadzieję, że źle tego nie zrozumie :) Z vegety potajemnie zrezygnowałam już dawno i nawet nie zauważył :)

Do tego ciekawym przypadkiem jest moja siostra, która to wręcz się oburzyła jak usłyszała, że nie posiadam gotowego sosu do spaghetti. Bo przecież nie da się samemu smacznego zrobić :)

k.tyczynski

postów: 81

07.11.2010 13:23

Ja odkąd zacząłem chodzić do szkoły gastronomicznej wywaliłem wszystkie takie przyprawki i rzeczy instant...Jak w proszku można zamknąć aromat dym wędzenia? Nie wiem... No ale jak widać reklama reklama reklama... Nawet na praktykach w większości zakładów można spotkać vegete i maggi. Nawet jak coś już bardzo dobrze smakuje, to dodają, bo gramatura, albo poprzednik tak robił...

jacek1f

postów: 2296

07.11.2010 13:06

jedyna metoda na to, to metoda malych kółek: zataczasz małe kółka wkoło siebie i swej rodziny i swych znajomych, przyjaciół, w pracy... wszedzie - po malutku ale stale: opowiadasz o tym syfie, gotujesz sama bez i czestujesz i udowadniasz, ze monzna wspaniale odnarkotyzowac smaki, odmawiasz jedzenia u znajomych i wszedzie gdzie wyczujesszz itp... i to dziala. Powoli, ale dziala.

Pisanie i gloszenie wkolo glosno nic nie daje niestety.

saisan

postów: 11

07.11.2010 12:17

Psotunia napisała 07.11.2010 01:38:
Nie używam vegety. Nie używam żadnych kostek rosołowych,
gotowych sosów, zup, ani innych tego typu rzeczy.
Absolutnie zgadzam się z Twoją opinią. Też unikam tego typu produktów, składają się one głównie z jakże popularnego w naszej kuchni składnika - glutaminianu sodu, te ślady warzyw do nich dodawane, to te najgorszej klasy. Strasznie mnie złoszczą wszystkie reklamy typu płaski smak, czy wyborne bitki w sosie z czerwonego wina. Przecież można dobrze, smacznie i zdrowo gotować bez tego typu ulepszaczy.

Przeraża mnie brak świadomości ludzi, którzy spożywając gotowe produkty lub półprodukty sądzą, że dobrze się odżywiają.

Psotunia

postów: 8

07.11.2010 01:38

Nie używam vegety. Nie używam żadnych kostek rosołowych,
gotowych sosów, zup, ani innych tego typu rzeczy.
Lubczyk - tak, potwierdzam, jest doskonały.
Wszelkie zupy z rosołem na czele można doskonale sporządzić
używając wyłącznie naturalnych produktów.

kamil

postów: 283

06.11.2010 16:17

vegeta to jest kolejne mistrzostwo świata w robieniu ludziom wody z mózgu i wyciąganiu pieniędzy. Kilogram wychodzi 10-20 zł, zalezy jaka. A przecież to jest 90 procent soli (1 zł za kilogram) i kilka procent suszonych warzyw. Plus chemia w postaci konserwantów i polepszaczy smaku, która powoli nas zabija.
A co maggi. Kupcie lepiej lubczyk, ma podobny smak, a do tego działa jak afrodyzjak. Jakiś pożytek z tego jest.

sale&pepe

postów: 8

06.10.2010 22:36

Cieszy mnie to,ze jest tylu przeciwników Vegety i innych tego typy przypraw.Ja staram się oduczyć w koncu moją mame i w sumie z całkiem niezłym skutkiem :) Przecież czuć ten sztuczny smak.Okropnie słony.Jeszcze w reklamie mówią,ze ten a ten kolor z takich warzyw :D Dalej się zastanawiam dlaczego dopiero teraz tu trafiłam :) Widze tu grono ludzi znających się na rzeczy ! :) Jest się od kogo uczyc ;]
Pozdrawiam,sale&pepe.

ursi5

postów: 219

02.03.2010 11:29

Lubię czytac te Wasze posty, bo wiele w nich pouczających rzeczy. Widzę, że tu sami specjaliści kulinarni, a ja tylko hobbystka. Nie wiedziałam, że maggi można zastąpic lubczykiem, bo mój men, to pewnie i do budyniu nalałby tego świństwa. Spróbuję teraz przestawic go na lubczyk. Byleby go tylko zbytnia energia po tym lubczyku nie rozsadzała:-)

caer

postów: 194

27.02.2010 20:40

a do zup lubczyk, jeśli jesteś przyzwyczajona do maggi. o świeży teraz trudno ale Kamis ma bardzo przyzwoitej jakości otarty lubczyk suszony. Naprawdę działa. Powodzenia!

jacek1f

postów: 2296

27.02.2010 20:37

3maj sie Aniu, bo warto powalczyc.
Jak Ci ciezlko, to pamietaj - sól, pieprz i sok z cytryny to walsnie naturalne wzmacnicze doznan smakowych - bardzo aktywnie dzialaja na kubki smakowe i dlatego sa wzmacniaczami smaku, o ziolach nie wspominajac - jak przyjdzie czas na zmniejszanie soli...:-) Estragon, oregano, suszony czosnek - wspaniale zastepuja doznania "solne" - jakbyco...

AniaA

postów: 1

27.02.2010 20:15

Witajcie!
Właśnie zaczęłam się odzwyczajać od vegety i wszelakich kostek rosołowych i innych ulepszaczy smaku.Nieźle mi to idzie,chociaż przyzwyczaiłam się do tamtych chemicznych smaków...
Ale walczę i jestem na dobrej drodze.
Niestety, reklamy wszechobecne w pismach,telewizji, a nawet na prywatnych blogach atakują przepisami z udziałem tychże sztuczności.Łatwo im ulec...

creazy chef

postów: 44

26.02.2010 19:58

Myślę że warto z niej zrezygnować na zawszę,chodzi mi tu głównie o restaurację,za duzo jest juz tego....I najgorsze że uczy sie tego młodych kucharzy i to mnie boli...,jacy oni będa za 10lat...,pozdrawiam młody narybek...

jacek1f

postów: 2296

25.02.2010 21:26

to niestety jak z sola...:-(

ALe i jak z solą można w 14 dni odzwyczaic się
- łatrwiej niz z narkotykami :-)))
Normalnie stosujesz zmniejszanie i okazuje sie, ze pelno zup i innych fajnych gotowanych rzeczy smakuje wspaniale bez kucharków, veget, amgg itp...

Warto - odwyk tylko 14 dni!

lamcia

postów: 65

25.02.2010 20:53

no może i tak......ale.....

jakoś tak się dziwnie czuje jak nie sypnę choć troszkę

creazy chef

postów: 44

25.02.2010 20:47

Fajnie że temat się przyjął,jest tu o czym rozmawiać.Postarajcie sobie wyobrażić że tej przyprawy po prostu nie ma???i nie ,ma takiego smaku w profesjonalnej kuchni jak VEGETA ludzie????Tego na świecie sie nie stosuje???ja nie mówie o żywieniu zbiorowym,stołówki,przedszkola,szkoły tam to chyba juz sie daje to do wszystkiego....Chodzi mi tu głównie o restauracje.Przeciez stosujac to my sami sie oszukujemy,oszukujemy swoje pierwotne zmysły,smak,zapach.O co tu chodzi????Jak ktoś jest dobry w tym co robi potrafi uzyskać smak tylko z soli i pieprzu NIEMOŻLIWE????a jednak TAK.I to jest prawdziwa sztuka kulinarna...,myślicie że to pierwotne???niech to się stanie normalne.

lamcia

postów: 65

25.02.2010 18:56

Ja chyba też jestem uzależniona od przypraw, wszelkich. Vegeta też u mnie w domu zawsze jest obecna.

Ale mi to w ogóle nie przeszkadza...chyba jedyny mój nałóg:-)

ursi5

postów: 219

25.02.2010 17:21

Nie chcę tu wymieniac nazw programów kulinarnych w tv, ale niektórzy kucharze w ramach reklamy danego produktu sypią w nadmiarze te wszystkie ulepszacze. Moim zdaniem nie najlepiej to świadczy o umiejętnościach tych medialnych kucharzy.

marghe

postów: 356

25.02.2010 10:47

Pijana_Powietrzem napisała 24.02.2010 21:57:
Przyznam się bez bicia, że ja jestem "uzależniona" od tych małych kosteczek cebulowych Knorr.
Cudzysłow niepotrzebny. Te specyfiki jak najbardziej uzależniają :)
Bez nich nic nie smakuje.
Trzeba odstawić i przemęczyć się z tydzień.

Co do przypraw - kupować nieduże opakowania, przesypywac do szczelnie zamykanych opakowań (szklane słoiczki itp) i nie przechowywać miesiącami :)

Poza tym starać się uzywać przypraw świeżych, nie suszonych. Nie dość, że zdrowsze ;-) to i smaczniejsze. Czosnek, cebula, bazylia, rozmaryn, mięta i cała masa innych.

lamcia

postów: 65

24.02.2010 23:04

o wielu takich osobach słyszałam. I wcale mnie to nie dziwi, jak można coś dobrego przytargać ze sobą, to czemu nie:-)

caer

postów: 194

24.02.2010 22:59

tylko żeby nie bylo, nie jeżdżę za granicę specjalnie po przyprawy :) Poprostu niektórzy przywożą biżuterię i inne cuda a ja workami przyprawy :)
Ach o oliwie bym zapomniała. Staram się zawsze przywieźć dobrą oliwę. Jeśli moge staram się kupować taką homemade od tzw chlopa :) Była więc juz grecka, toskańska, chorwacka. Njasmaczniejsza jaką udało mi się kupić to była oliwa z Czarnogóry, z małej wsi na granicy z Albanią. Stała babka przed domem i sprzedawała oliwę w butelkach po coca coli. Coś niesamowitego. 5 litrów za w przeliczeniu 50 zł.

caer

postów: 194

24.02.2010 22:51

używam skllepowych przypraw, ale staram się póbować różnych firm. Faktycznie jest róźnica czasem ogromna. Trzeba poprostu znaleźć ulubione. Poza tym jak tylko jestem za granicą kupuję wielkie ilości przypraw. Ostatnio z Kanarów przywiozłam doskonały pimenton, kurkumę, tymianek i szałwię. Niezapomne nigdy smaku tymianku i oregano kupinego na Cykladach.
Dużo żiół mam w zamrażalniku. Moj ukochany lubczyk, rozmaryn i szałwia np. Zamraam te trawe cytrynowa. (kiedys kupilam taka marynowana w sloiczku - obrzydlistwo). W lecie tez sama suszę zioła z ogrodu na działce. Także długo mam własną mięte (cudowna na herbatę - suszę całe liście, po zalaniu wrzątkiem lub w potrawie wyglądają jak świeze), tymianek i macierzankę, lubczyk i rozmaryn, jałowiec z lasu. Wszsytko co lubie i co jednoczesnie dobrze przetrzymuje ten proces.

Egzotyczne przyprawy do kuchni indyjskiej, tajskiej, marokaskiej mozna kupic w Samirze w Warszawie. Znalazlam tam dokladnie te same przyprawy, ktore kupowalam w Indiach np. Maja np. doskonałą kolendrę.

Poza tym staram się robic swoje mieszanki - różne masale, el raz hanut, zioła prowasalskie, pieprz ziołowy.

Warto za granica szukac przypraw. Np. w Niemczech jest bardzo duża społeczność turecka i hinduska. Maja swoje sklepy z oryginalnymi świeżymi przyprawami. Londyn to mekka przypraw do kuchni hinduskiej i chińskiej.
Czasem zdaje mi się że uprawiam turystyke gastronomiczną hehe

Nigdy nie kupuję mieszanek przypraw pt. "do mięsa mielonego", "do ryby" itd.
Bez sensu skoro wszystkie ich skladniki mam pod reka.
Wszystkie przyprawy przechwuję w szczelnie zamknietych słoiczkach. Staram się wybierać przyprawy w calosci i jeśli potzrebuje w postaci mielonej używam moździerza.

Pijana_Powietrzem

postów: 42

24.02.2010 21:57

Przyznam się bez bicia, że ja jestem "uzależniona" od tych małych kosteczek cebulowych Knorr. Sypię niemal do wszystkiego (kanapki, zupy, ziemniaki, mięso). Domyślam się, że to same świństwo pewnie jest - jednak nie umiem z tego zrezygnować. Vegetę itp. stosuję sporadycznie. Dla mnie potrawa bez przypraw jest nie do przyjęcia. Zastanawiam się gdzie kupować przyprawy aby były w pełni aromatyczne i jak najmniej przetworzone? Te słynne sklepowe w płaskich torebkach pewnie nie mają za dużo przyprawy w przyprawie (:P) Jak sądzicie?

caer

postów: 194

24.02.2010 21:38

potwierdzam. da się. Poza tym potrawy odzyskuja swój własny smak, nie smak wegety.
Niestety w u mnie w domu dawno temu rodzice zaczęli uzywać tzw "Warzywka". Głównie dlatego, że hitem w domu był wtedy program Macieja Kuronia. Z całym szacynkiem dla tego wspaniałego kucharza (jak na tamte warunki)... od tego sie zaczelo. I potwierdzam, to uzależnia. Doszlo do tego, że tata używał jej jako zamiennik soli. Posypując sobie np. kanapakę z białym serem ty świństwem. Tragedia. Równiez dlatego, że przed tzw era vegety gotował świetnie i ie potrzebne były żadne ulepszacze.Teraz juz jest dobrze od lat ale tzw vegeta w kuchni jest. Co prawda stosowana z umiarem ale jest.
Od kiedy zaczęlam prowadzic własny dom nie dotykam nawet takich rzeczy. Ani kostek, ani maggi itd. I jedzenie smakuje tak jak powinno smakować. Mało tego . Daje slowo że rozpoznam ten smak w potrawie.

creazy chef

postów: 44

24.02.2010 20:51

Widzę że temat,tak słabo dociera do polskich smakoszy,tego świństwa jest coraz więcej pod różnymi postaciami,w proszku w płynie lub w kostce...,To nie daje szczęścia w smaku,tylko go maskuje...Kuchnia bez tego jest lepsza.

marghe

postów: 356

24.02.2010 13:07

Tylko Vegeta?
Ja bym dorzuciła jeszcze kostki rosołowe, Maggi, Warzywka czy inne Jarzynki ..
Bez tego się da gotować. Słowo :)
I smakuje

creazy chef

postów: 44

24.02.2010 11:45

Witam,chciałbym poruszyć temat przyprawy Vegeta,drodzy kucharze,miłośnicy sztuki kulinarnej.Po co ktoś to wymyślił,kiedyś nie było vegety,a ludzie gotowali smacznie...,jestem przeciwnikiem używania tego ulepszacza smaku,boże co sie teraz z tym dzieje to mnie przerasta,używana jest juz nie tylko do rosołu,lecz do sałatek na zimno,do dresingów,co sie z wami dzieje!!!!TAKIEJ PRZYPRAWY W ŚWIECIE NIE MA!!!!używanie tego do wszystkiego już to lekka przesada.U mnie w kuchni jest zakaz używanie tego specyfiku,i wam tez radze z niego zrezygnować.Zobaczcie francuskie programy,tak sie tym zachwycacie a tam,prostota sól pieprz...,to jest piękne,a to co sie dzieje w naszym kraju?????Gwarantuje wam że wszystko bez niej też smakuje na prawdę,spróbujcie.Dla mnie jak i dla moich znajomych w kręgu gastronomicznym tej przyprawy NIE MA I NIGDY NIE BĘDZIE.pozdrawiam prawdziwych kucharzy,szanujmy się... czekam na opinię....