Przepisy na świąteczne potrawy w Kuchni+

ostatnio na forum >>

Wasze ulubione herbaty >

Mi w ostatnim czasie najbardziej smakuje herbata https://moyamatcha.com. Ma charakterystyczny, ciekawy aromat,...

Kambelina, 14.12.2017 | czytaj dalej


Przepisy na swieta >

Moim ulubionym i od razu koniecznym wypiekiem jest oczywiście sernik - nie...

B.Sadowska80, 14.12.2017 | czytaj dalej


Witam >

Witam wszystkich ;)

natka269705, 14.12.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 2009, wpisów: 30160
najnowszy wpis: 14.12.2017 12:29

Mamy 27397 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wszystko o... kuchni+

FORUM kuchnia+ Uwagi odnośnie do tłumaczenia

marghe

postów: 356

07.05.2010 22:33

Globe Cooker - Tajlandia.
Dośc niechlujne tłumaczenie. Warto nad nim popracować (przykład: nam pla - sos do MACEROWANIA ryb, który po paru minutach zamienia się w sos rybny ;-) )

post edytowany 1 raz, ostatnio 08.05.2010 01:26

Ola_D

postów: 308

15.03.2010 11:51

ups...
Już wysyłam do poprawki.
Zostało dobrze przetłumaczone, przeczytane źle...
Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, oczywiście, że chodzi o łosia (o łososia wprawdzie też, ale w innych miejscach :)).

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

13.03.2010 10:05

Adminie ! Oly! Sprawdzcie odcienke Szwecja Kuchni jak życie - jest wielokrotny kiks w tlumaczeniu powinno byco pieczeni z ŁOSIA, a jest ŁOSOSIA....

miska

postów: 64

04.01.2010 15:42

MarcinO napisał 23.12.2009 11:10:
W programie Ricka Steina nadanym w niedzielę o kuchni japońskiej pojawił się błąd. Potrawy nie są "syte" tylko "sycące". Syty może być człowiek po zjedzeniu takiej potrawy. Prosiłbym o zwrócenie na to uwagi. Pozdrawiam
Potrawy też mogą być "syte" w znaczeniu treściwe, sycące. To poprawna, choć rzadko stosowana forma (por. Słownik poprawnej polszczyzny, PWN).

Pozdrawiam

marghe

postów: 356

04.01.2010 11:02

19 na 20 porywaczy (chodziło o 11 września) to niezupełnie to samo co 15 na 20 terrorystów (Anthony Bourdain w Arabii Saudyjskiej)
Foremki z muffin. Nie dam sobie głowy uciąć ,ale zdaje się, ze coś takiego pojawiło się w programie. Sęk w tym, że nie pamiętam w jakim :D, ale tłumaczyła pani M. Samborska

MarcinO

postów: 415

23.12.2009 11:10

W programie Ricka Steina nadanym w niedzielę o kuchni japońskiej pojawił się błąd. Potrawy nie są "syte" tylko "sycące". Syty może być człowiek po zjedzeniu takiej potrawy. Prosiłbym o zwrócenie na to uwagi. Pozdrawiam

post edytowany 1 raz, ostatnio 23.12.2009 11:10

Ola_D

postów: 308

04.12.2009 12:30

w odcinku 5. nie ma nic na ten temat, tam to już w ogóle żaden sos sojowy nie występuje, więc poszukałam dookoła i znalazłam go w odc.3 - który zresztą pasuje do opisu (ryby i pudding).

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

04.12.2009 11:43

Nie wiem Olu...nie wiedzialem.
Wczoraj musial byc odcinek 5 a nie 3....

Ola_D

postów: 308

04.12.2009 09:19

hmmm... no cóż - Silvana mówi tam (w odc. 3) dokładnie tak:
"This kind of Asian dressing. So, I'm going to put in some soy sauce, a couple of tablespoons. Now, this is fat free, too. "

Jakby nie patrzeć, jest tam wyraźnie powiedziane, że sos jest "fat free", a nigdzie nie ma mowy o tym, że jest "light".
Może nazwanie go "niskotłuszczowym" nie było dość zręczne, ale na pewno nie chodziło o to, że jest to jasny sos sojowy, tylko że również (jak i inne składniki dania) nie ma tłuszczu - o co głównie miało chodzić w daniach z tego programu.

Pozdrawiam wszystkich wiernych i uważnych widzów Kuchni.tv :)
OlaD

jacek1f

postów: 2296

03.12.2009 18:16

"....To byl zdaje sie klub lekkich smakolykow - cos z ryba z kuchni
azjatyckiej z marynata z sosem sojowym. Zaproszono 4 dziewczyny,
ktorych jedna nie jadala ryb (wiec podano wlasnie rybe), inna nie
jadala jajek i mleka wiec byl rice pudding... Bardzo fajny
program ;)))..."

chyba;;;;;

13:20
Klub lekkich smakołyków (odc. 5)
magazyn kulinarny, Wlk. Brytania, 2005, 28 min

Ola_D

postów: 308

03.12.2009 15:03

ojojoj, byłaby to niewybaczalna wpadka, jeśli faktycznie się nam zdarzyła (w co aż trudno mi uwierzyć),
ale bez jakiejkolwiek wskazówki (choćby przybliżonej pory emisji) nie bardzo jesteśmy w stanie to sprawdzić.

Jeśli natomiast chodzi o Bourdaina, wspomnianego przez 363636r, to chyba nie w Kuchni.tv go widział....
U nas był jeden odcinek BEZ REZERWACJI i jeden PODRÓŻY KUCHARZA, które dzieją się w Nowym Orleanie i nigdzie tam nie występuje kasza manna, ani żadna inna kasza, jest natomiast placek i chleb kukurydziany.

Podobnie, jak nie zdarza się już u nas "kminek" w miejsce "kminu" - co też padło w tym wątku. Powoli się przyzwyczajamy, że przypisuje się nam wszystkie błędy, jakie zdarzyły się w tłumaczeniu jakiegokolwiek programu kulinarnego na jakimkolwiek bądź polskim kanale...:)

Pozdrawiam,
OlaD
(i czekam niecierpliwie na jakieś "dane" niskotłuszczowego sosu sojowego, bo sama jestem niezmiernie ciekawa, któż wpadł na taki pomysł...)

jacek1f

postów: 2296

03.12.2009 13:20

ojojoj.... moze trzeba poprawic, nie wiem gdzie, ale wpadka jest - jesli prawda.

wpadka tłumacza

szarlotka

postów: 7

06.11.2009 10:39

Miło mi słyszeć (a raczej widzieć), że ma się ku lepszemu. W sprawie confitu mam jednak wątpliwości. Słownik sztuki kulinarnej sprzed trzech lat nie przewiduje spolszczonej wersji. Jest winegret, ale konfitu nie ma!

Ola_D

postów: 308

04.11.2009 16:39

Dzień dobry,

Bardzo dziękujemy za te wszystkie - bez wątpienia profesjonalne - uwagi.
Jednak nie ze wszystkimi możemy się zgodzić.
W smalcu jak najbardziej można gotować, nie tylko smażyć - tak jak i można smażyć w ogóle bez tłuszczu. W tym wypadku chodziło o długotrwałe - gotowanie właśnie - w smalcu, który nawet nie miał "puszczać bąbelków" - więc trudno w tym wypadku mówić o faktycznym smażeniu. Podobnie zresztą, jak podczas przygotowywania konfitu, gdzie potrawę gotuje się w głębokim tłuszczu w niskiej temperaturze przez długi czas. No właśnie - "konfitu" - doczekał się on już polskiej wersji nazwy, a nawet odmiany - więc i polskiej wymowy - z akcentem na przedostatnią sylabę; podobnie jak i wiele innych wyrazów obcego pochodzenia - jak choćby "sos" czy "keczup", nie mówiąc o swojskiej "zupie".
Oczywiście z niektórymi błędami w wymowie w żadnym razie nie dyskutujemy - staramy się wymawiać nazwy jak najbliżej oryginału, ale za względu na interferencje języka ojczystego nie zawsze wychodzi to na tyle dobrze, żeby nie drażnić ucha wytrawnego znawcy języka. Być może działa tu "efekt Kissingera" - a lektorzy rzadko są lingwistami i nieraz mimo poprawnie napisanej fonetycznie wymowy, trudno jest im przeczytać obcy wyraz tak, jak by go przeczytał native speaker.
Natomiast studio Start przeprosiło już nas za niedopilnowanie tej kwestii i obiecało konsultację fachowca przy okazji opracowywania najbliższych programów, w których znajdą się podobne obcojęzyczne terminy. Wtedy pozostanie jedynie liczyć na "dobre ucho" i zdolności językowe lektora :).

Pozdrawiam,
OlaD

szarlotka

postów: 7

20.10.2009 00:08

Jest godzina 23.30, poniedziałek 19 października. znów oglądam ten sam program z facetem jeżdżącym po Francji. Nie złapałam tytułu, bo wcięłam się w środku. Nadal co najmniej połowa nazw jest źle wymawiana. Confit akcentuje się na ostatnią sylabę! Cassoulet wymawia się kasule, a nie kazule. Kolej, to szemę de fer, a nie semiz de fer. Nie pisaladje, tylko pisaladjer. Ciasto nie nazywa się "pitiwers" tylko "pitiwje". Nie karkasą, tylko karkason (Carcassonne). Nie szawelje, tylko szewalje (chevalier, rycerz). W smalcu się nie gotuje, tylko smaży. To żenada. Trzech nazw w ogóle nie zrozumiałam, tak były przekręcone! (Przekład Grzegorz Zieliński, Start International) Czemu tego nie sprawdza romanista?!!

szarlotka

postów: 7

16.10.2009 18:16

Właśnie obejrzałam "Jamesa Martina w Bretanii". Wszystko, co do tej pory tu pisałam, okazało się głosem wołającego na puszczy. Powtarzam: jeśli rzecz się dzieje w jakimś nieanglosaskim kraju, którego język jest w Europie dość znany, polską wersję filmu powinna koniecznie dodatkowo sprawdzać osoba ten język znająca!!! Trzeba tego wymagać od studia opracowującego film!!! (Tym razem Start International). Francuskie "Saint" jest stale wymawiane "sant" zamiast "sę". Nie powinno być "muskat", tylko "miska", z akcentem na ostatnia sylabę. Ani "muskadet", tylko "muskade". Nie "gras de kanar", tylko "gres" (albo gra). Nie "krem ągle", tylko "krem ąglez", krem jest bowiem po francusku rodzaju żeńskiego. Poza tym rzecz nazwana rondelkiem jest niewątpliwie patelnią, ale to już drobiazg. Nie watpię, że w innych odcinkach panuje ta sama beztroska językowa. Ratunku!

Ola_D

postów: 308

19.08.2009 10:52

Witam,
czy chodzi o odcinki, które były emitowane 15.08. i 16.08.? (14.08. nie był emitowany żaden odcinek "Soboty w kuchni z Jamesem").
I czy chodzi konkretnie o któryś z odcinków, czy o oba? Bo zawsze emitujemy 2 odcinki.

Prawdą jest, że z powodu urlopów i jeszcze paru innych powodów próbowaliśmy ostatnio wdrożyć do Kuchni.tv nowych tłumaczy - z różnym skutkiem.

Jakikolwiek konkretny przykład/uwaga bardzo by nam pomogły.

Pozdrawiam,
OlaD

post edytowany 1 raz, ostatnio 19.08.2009 10:52

marghe

postów: 356

18.08.2009 15:10

"Sobota w kuchni z Jamesem" - odcinek z 14.08.

Zdecydowanie trzeba popracować nad tlumaczem.. a tłumacz nad tym co wymodził.

Ola_D

postów: 308

11.08.2009 09:10

szarlotka napisała 10.08.2009 18:54:
Obejrzałam "Wielką włoska wyprawę Jaimiego". I usłyszałam: "Niech niespodzianki są niespodziankami" [będą?]; "Czy chcę spróbować risotto" [risotta?]; "Grillowane ridicchio" [radicchio?]. I bardzo denerwujący lektor - zbyt głośny, za bardzo "gra".
A potem wzbudził moje wątpliwości "Domowy kucharz" (111). Co to znaczy "z największą ilością kakao, jaką znajdziecie"? A jak znajdę dwa kilo? I jakim cudem "sypkie" ziemniaki lepiej zachowują kształt?
Witam,
jeśli chodzi o WIELKĄ WŁOSKĄ WYPRAWĘ JAMIEGO, to jest to jeden z pierwszych programów Kuchni.tv, do którego robiliśmy polską wersję.
Nasi stali widzowie pamiętają (i my z bólem też) trudne początki, gdy zdarzało się w opracowaniach wiele - zbyt wiele - błędów. Od początku staramy się je eliminować. I dlatego wszystkie programy Jamiego (i inne programy też) od tamtej pory są opracowywane przez inne studio - właśnie po to, żeby zapewnić jak najlepszą jakość tłumaczeń. Natomiast nie uciekniemy przed błędami, które zdarzyły się nam przed trzema laty. Przyjęliśmy (wówczas) i nadal przyjmujemy te uwagi z pokorą.
A co do lektora - to już rzecz gustu. Ten akurat z całą pewnością ma o wiele więcej zwolenników, niż przeciwników.

Co do DOMOWEGO KUCHARZA, to chodziło o "czekoladę z największą ilością kakao",
a ziemniaki - to w oryginale "low starch boiling potatoes" - czyli sypkie, a nie kleiste czy wodniste. Skoro tak mówił Michael, to nie będziemy tego zmieniać.

Pozdrawiam,
OlaD

szarlotka

postów: 7

11.08.2009 08:13

Wiem, że błędy są rzeczą ludzką, ale do pewnych granic (ilościowych). Jeśli jakieś studio, które za opracowywanie filmów bierze pieniądze, ma nieustanne kłopoty z językiem polskim, powinno zmienić (zatrudnić?) redaktora albo wylecieć z rynku. W końcu po to mamy kapitalizm. Wpisuję uwagi licząc, że sprawa nie jest beznadziejna

szarlotka

postów: 7

10.08.2009 18:54

Obejrzałam "Wielką włoska wyprawę Jaimiego". I usłyszałam: "Niech niespodzianki są niespodziankami" [będą?]; "Czy chcę spróbować risotto" [risotta?]; "Grillowane ridicchio" [radicchio?]. I bardzo denerwujący lektor - zbyt głośny, za bardzo "gra".
A potem wzbudził moje wątpliwości "Domowy kucharz" (111). Co to znaczy "z największą ilością kakao, jaką znajdziecie"? A jak znajdę dwa kilo? I jakim cudem "sypkie" ziemniaki lepiej zachowują kształt?

nikita666

postów: 370

05.08.2009 14:45

Tego nie wiedzialem a dlugo sie zastanawialem jak to jest,

Serdeczne dzieki za odpowiedz i wyjasnienie, pozdrawiam

snoozy

postów: 2419

05.08.2009 14:35

Okreslenie owoce jagodowe dotyczy nie tylko owoców lesnych.Jagoda wystepuje jako rodzaj owocu.Do takich owoców należą agrest, jeżyny, jagody, maliny, borówki, poziomki i truskawki

MarcinO

postów: 415

05.08.2009 14:33

owoce jagodowe są szerszym pojęciem niż owoce leśne. Owoce leśne wchodzą w skład (obok krzewów i roślin ogrodowych) owoców jagodowych. Wg nomenklatury, którą poznałem na studiach owoce dzieli się ze względu na budowę na:
ziarnkowe
pestkowe
jagodowe
łupinowe
Wyróżnia się też owoce południowe.

Tak więc użycie zwrotu "owoce jagodowe" w świetle w/w informacji jest jak najbardziej poprawne.

nikita666

postów: 370

05.08.2009 14:18

moze korzystajac z wiedzy MarcinaO zapytam o cos. Czy poprawna jest forma "z owocow jagodowych najbardziej smakuja mi... cos tam cos tam". Czy nie powinno sie mowic z OWOCOW LESNYCH? Czemu ludzie wymieniaja jeden z owocow lesnych jako calosc, moze nie mam racji, nie jestem jezykoznawca dlatego pytam a przy okazji jest to tez uwaga do tlumaczenia bo tak wlasnie k.tv tlumaczy ale nie tylko k.tv praktycznei wszedzie to obowiazuje. Ja zawsze mowilem, ze z owocow lesnych lubie jagody i to ma chyba wiekszy sens niz z owocow jagodowych lubie maliny, dziwnie to brzmi.

minutka

postów: 1250

17.07.2009 09:10

Właśnie dlatego, Marcinie, prosiłam kiedyś o możliwość edycji nazwy tematu przez autora tejże.

MarcinO

postów: 415

16.07.2009 13:36

Błąd popełniany wszędzie i przez wszystkich, znajdujący się w temacie nawet tego posta. Mianowicie:
odnosi się DO czegoś, a nie CZEGOŚ
Dlatego powinno być "odnośnie do tłumaczenia"! Wiem, że nie jest to jakiś rażący błąd, ale jednak błąd. Dlatego w miarę możliwości prosiłbym o zwrócenie uwagi na ten zwrot. Lapsus ten widać na każdym kroku. W mediach, w polityce itd. więc nie ma się czego wstydzić. Ja jestem zboczony na punkcie poprawnej polszczyzny, dlatego pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na tą drobnostkę. Pozdrawiam

Ola_D

postów: 308

16.07.2009 11:12

Witam,
bardzo Wam dziękuję za tak miłe słowa. Są one dla mnie niezmiernie ważne, bo jakość opracowań jest dla nas sprawą ogromnie istotną. Starannie dobieramy tłumaczy (co nie jest wcale łatwe, bo takich osób wciąż brakuje na rynku) przede wszystkim pod kątem znajomości kulinariów. Mimo to czasem nawet im zdarzą się wpadki. Ale pocieszam się, że coraz mniej jest już błędów "kluczowych" i takich, od których aż bolą zęby ;).

Przyznam, że oglądam wiele programów kulinarnych u konkurencji i uważam, że Kuchnia.tv w żadnym razie nie musi wstydzić się w tej chwili swoich opracowań.

Choć początki były trudne...:). Ale sporo nauczyliśmy się do tej pory, bardzo wiele - od naszych widzów i forumowiczów.
A ja wciąż nie tracę nadziei, że przyjdą czasy, kiedy w Kuchni.tv nie znajdzie się ANI JEDEN błąd :)

Pozdrawiam,
OlaD

snoozy

postów: 2419

15.07.2009 19:31

Zawsze byłem i jestem godny podziwu dla osób dokonujących tłumaczeń programów tak specyficznych jak gotowanie czy naukowe.Trzeba miec niezły łep by wyłapac takie niuanse.Brawo!!!!!

minutka

postów: 1250

15.07.2009 19:27

Ola_D napisała 14.07.2009 12:56:
nie mówiąc już o limonce, limonie, limecie i limetce, a może nawet "limie". Nigdy nie wiadomo, jaką nazwę zna akurat pani w sklepie :).
A pani w klepie zna nazwę lemonka i w związku z tym limonki nie sprzeda, bo przecież nie ma. Dopiero jak się dogadać, że chodzi o "tę zieloną cytrynę" (o zgrozo!), to do torby zawędruje odpowiedni owoc ;-)

Olu, błędy były, są i będą, choćby nie wiem, jak człowiek się starał, to wszystkiego nie jest w stanie zauważyć. Te niepokorne chochliki zawsze gdzieś się wkręcą. Czasem to pewnie nawet nie wina tłumaczy kuchnia.tv, a np. przejęzyczenia prowadzącego program, choć chyba w starej edycji Pepina coś takiego się stało, a w tłumaczeniu pojawiła się wersja bez przejęzyczenia. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi! :-)
Powodzenia! Robicie kawał dobrej roboty :-)

jacek1f

postów: 2296

14.07.2009 12:58

jeszcze 20 lat i wszystko się ułozy:-)

A my przyłożymy do tego reki, choc troche.

Ola_D

postów: 308

14.07.2009 12:56

Nic nie szkodzi ;), powinnam czytać uważniej i tyle.
Z tym prawem zakupu masz rację, ale to jest problem. Ja też z tego samego powodu staram się je stosować i nazywać awokado awokadem, a nie smaczliwką, kurkę kurką, a nie pieprznikiem jadalnym, a marakuję marakują, a nie owocem męczennicy.
Ale to samo "prawo" spowodowało, że częściej teraz możesz kupić "cieciorkę", a nie ciecierzycę, mimo że to jest absolutnie nieprawidłowa nazwa. Bo cieciorka to inna roślina. Myślę, że teraz już się tego nie zwalczy i zostanie cieciorka po wsze czasy.
A podwójne - czy nawet "wielokrotne" nazwy - no cóż, w jednym sklepie kupisz persymonę, w drugim szarona, a w trzecim kaki; nie mówiąc już o limonce, limonie, limecie i limetce, a może nawet "limie". Nigdy nie wiadomo, jaką nazwę zna akurat pani w sklepie :).

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

14.07.2009 12:18

Olu, :-)) przepraszam!

Chcialem tylko nadmienic, ze m,y w ksiazkach stosujemy zasade "prawa zakupu", co ma znaczyc, ze jeseli poprosisz w sklepie kumin, a pani nie skojarzy, bo nie ma takiej nazwy na torebce, puszce itp, to nie mozemy ludziom podawac takiej nazwy....

Ostatnio jak sprawdzalismy, to eksporterzy nie uzywaja nazwy "kumin" w realnych sklepach.

Ola_D

postów: 308

14.07.2009 12:05

No i tak....
teraz będę się tłumaczyć, że się tłumaczyłam...
Wszystko przez Jacka1f ;), który w swoim poście zestawił kmin z kminkiem, przez co zapaliła mi się czerwona lampka, która tak mnie zaślepiła, że nie zauważyłam, że Szarlotce chodzi nie o "kminek", tylko o inną polską wersję nazwy "cumin"...

Jak już miałam szansę dokładnie sprawdzić tę kwestię, okazało się, że to nie nieszczęsny "kminek" wkradł się do filmu, tylko "kumin".
A wersja "kumin" jest jak najbardziej poprawna i używana. Może zangielszczona, a może "złacinowana", bo kmin/kumin to "cuminum cyminum". W każdym razie - poprawna.

Osobiście mówię "kmin" i tę wersję wolę, ale nie można zarzucać, że "kumin" jest słowem nieprawidłowym.
Agnieszka Kręglicka zawsze mówi "kumin" i tak to tłumaczy:

"Używam nazwy kumin, choć właściwsza byłaby kmin, rzymski lub indyjski. Ale kmin brzmi jak dorodny okaz kminku, a te dwie przyprawy, chociaż wyglądają tak samo, nie powinny być mylone."

A w imię odróżniania kminu od kminku jestem gotowa nawet sama zacząć używać tej wersji nazwy, choć mi się nie podoba ;).

Tak więc oczywiście dogramy kawałek po tyłówce, ale "kumin" zostanie.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

10.07.2009 15:05

Olu, jak pamiętam początki :-))) wspólne, to i tak dokonałaś/liście cudu.

pozdrowienia!

Ola_D

postów: 308

10.07.2009 10:29

O matko.....
wstyd mi ogromnie i zupełnie nie wiem, jak ów "kminek" przedarł się do filmu....
Niezmiernie przepraszam, wyjaśniam sprawę i poprawiamy.

Wstyd mi tym bardziej, że wszyscy tłumacze Kuchni.tv są uczulani na to i jestem niemal pewna, że to jest pierwsza wpadka z kminkiem od czasów początków Kuchni.tv - kiedy to dopiero wypracowywaliśmy standardy opracowań.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

09.07.2009 22:28

i znów Szarlotko masz rację, kumin, kumino itp to kmin rzymski, w odróżnieniu od kminku (caraway) polskiego.

Ale to juz dawno ręce opadły i nie tylko tacy "zawodowcy" jak w kuchnitv uzywaja zangielszczonej dziwnie nazwy:-(

szarlotka

postów: 7

09.07.2009 22:11

Obejrzałam "Niebiańskie przysmaki Niny". Czy "kumin" to przypadkiem po polsku nie kmin? I czemu kawałek filmu po tyłówce nie został wcale przetłumaczony?

szarlotka

postów: 7

28.06.2009 18:16

A ja w sprawie wymowy nazw nieangielskich, zwłaszcza francuskich. Kilka dni temu usłyszałam stek au [o] poivre jako stek "a poivre" (Saturday kitchen), w tym samym programie coq au [o] vin jako coq a vin, w "Wędrówkach Minga" blanc de blanc [blą de blą] jako blank de blank. A włoska cafe latte jest stale wymawiana z francuskim akcentem na ostatnią sylabę, jako kafee lattee, zamiast z włoskim, to znaczy na przedostatnią! Większość lektorów i tłumaczy z angielskiego nie zna języków romańskich, należałoby ich uczulić, żeby konsultowali wymowę w tych językach, zamiast opierać się na domysłach lub na nieprawidłowej wymowie Anglosasów.

aagata

postów: 62

29.05.2009 11:51

Myślę, że programy na kuchni w dużej mierze oglądają osoby wiedzące, co oznacza anglosaska miara "cup". Jeśli zdarzy się ktoś nie znający się na kuchni, "miarka' przysporzy mu zapewne więcej problemu niż "filiżanka", nawet jeśli spowoduje to kilka mililitrów nieścisłości przepisu...
Takie moje zdanie:)

marghe

postów: 356

28.05.2009 19:28

admin napisał 10.10.2006 16:30:
Wasze uwagi odnośnie programów są dla nas bardzo cenne i niezwykle pomagają w poprawianu jakości tlumaczenia. Wszystkie spostrzeżenia na bieżaco przesyłane są do studia wykonującego opracowanie wersji polskiej. Zachęcamy do dalszego zgłaszania Waszych "za i przeciw".
czyżby..?

Ola_D

postów: 308

26.05.2009 17:22

aagata napisała 20.05.2009 13:11:
A mnie dziwi, dlaczego w programie Marthy Cup tłumaczone jest jako Miarka...
Dlatego, że "cup" w rozumieniu pojemności to wcale nie jest nasza "filiżanka" (250 ml) i to mogłoby być mylące.

W USA "cup" ma określoną pojemność, podobnie w Kanadzie i w UK - ale wszędzie ta pojemność jest różna i waha się od 180 do 250 ml!
Dlatego uznaliśmy, że w tym wypadku zręczniej będzie przetłumaczyć "cup" właśnie jako "miarkę".

Pozdrawiam,
OlaD

aagata

postów: 62

20.05.2009 13:11

A mnie dziwi, dlaczego w programie Marthy Cup tłumaczone jest jako Miarka...

marghe

postów: 356

28.04.2009 12:12

Sęk w tym, że ja jej w zasadzie nie oglądam. Czasami z nudów włączę na chwilę i wpadam na takie kwiatki.
Ciekawe co bym odkryła gdybym oglądała regularnie ? :D

jacek1f

postów: 2296

24.04.2009 10:12

przestan sie katować Marghe ta \martą nieszczęsną-)

marghe

postów: 356

23.04.2009 21:00

I znowu .. SURPRISE SURPRISE Martha Stewart

Tłumacz powinien odróżniać rzeczowniki od czasowników.
"Tear" - łza to nie to samo co "to tear" - rwać, przerywać itp.

Zresztą to wynikało z kontekstu. Wstyd.

Słowo "mozzarella" pochodzi od "mozzare" (to tear) - rwać..
a nie od łez wylanych nad pizzą :-/

marghe

postów: 356

24.05.2008 00:19

Znowu Martha Stewart
Serial "Grey's Anatomy" przetłumaczono jako "Anatomia Greya".. ów serial w Polsce nosi tytuł "Chirurdzy"

Ola_D

postów: 308

09.04.2008 12:58

ooopps...

faktycznie to dość fatalna pomyłka, na którą nie mamy żadnego usprawiedliwienia :(
pozostaje nam jedynie najmocniej przeprosić i obiecać, że zostanie poprawiona.

OlaD

marghe

postów: 356

09.04.2008 08:35

Takiego kwiatka to dawno nie widziałam.
Martha Stewart (wczoraj, program popołudniowy)

Prowadząca rozmawia z gościem o LIŚCIE SCARLETT Nathaniel Hawthorne'a... O ile wiem to N. Hawthorne napisał powieść pt "Szkarłatna litera" , w oryginale brzmi to "The scarlet letter".
Moje gratulacje ..

Jacek

postów: 26

23.03.2008 00:48

A może małe "przepraszam"...?

marghe

postów: 356

21.03.2008 23:38

Rozumiem
Dziękuję za wyjaśnienia

Ola_D

postów: 308

04.03.2008 14:18

Witaj marghe,

prosiłam tłumacza o sprawdzenie fragmentów, o których wspomniałaś.
Na początek muszę zaznaczyć, że KUCHARZE ŚWIATA są dość specyficznym serialem, szczególnie w kwestii opracowania. Mianowicie dystrybutor przekazał nam wyłącznie skrypty do angielskiego tekstu narratora i kategorycznie ZABRONIŁ tłumaczyć jakiekolwiek słowa któregokolwiek z kucharzy. Nic na to nie poradzimy, dlatego między innymi nieraz słychać, że bohater programu coś mówi, a nie jest to tłumaczone. Tłumaczone są wyłącznie słowa amerykańskiej komentatorki/narratorki.
Między innymi stąd brak tłumaczenia kwestii dot. mięsa do sałatki.

I właśnie przez nią (narratorkę) zostały użyte terminy:
"dried vegetable stock" - bulion w proszku
"candied lime" - limonka w cukrze

jak również wyjaśnienie dla widzów:
"this is parma ham from Italy. (...) In U.S. it 's known as prosciutto"
(przytoczyłam fragmenty oryginalnych list dialogowych)

Niewiele możemy poradzić na to, co jest w oryginale. Naszym zadaniem jest przetłumaczyć oryginał jak najdokładniej, nawet jeśli zawiera on błędy, nieścisłości, uproszczenia, bądź łopatologiczne tłumaczenie (typowe dla produkcji amerykańskich).

A jeśli chodzi o demi-glace, to tłumacz przekazał nast. źródło, na którym się opierał:
"Demi-glace (fr.) - ciemny sos bardzo skondensowany, z dodatkiem czerwonego wina typu madera. Podaje się do mięsa smażonego na patelni".
Źródło - "Leksykon sztuki kulinarnej" Macieja E. Halbańskiego, Książka i
Wiedza, 1999.

Wiem, że w branży kulinarnej mówi się po prostu "demiglas", ale ten termin może być jednak nie dość jasny dla widzów spoza niej.

Muszę przyznać, że mieliśmy sporo kłopotów z opracowaniem tej serii, głównie ze względu na jej specyfikę, o której pisałam. Również w związku z tym pytaliśmy dystrybutora, jak sobie poradzić z długimi fragmentami pozostawionymi bez angielskiego komentarza. I jak już pisałam - dostaliśmy bardzo wyraźne zalecenie, żeby tłumaczyć wyłącznie słowa narratorki, niezależnie od wszystkiego.

Pozdrawiam,
OlaD

marghe

postów: 356

04.03.2008 00:18

Wczorajszy program Great Chefs of The World. Tłumacz Jacek Popławski
Oglądałam jakieś 10 minut (końcówka), ale wyłapałam takie kwiatki

włoski kucharz używał cedro candito (cytron kandyzowany) co zostało przetłumaczone na limonkę w cukrze..

do sosu vinegret tłumacz dodał bulion w proszku..

kilku zdań (dot. mięsa do sałatki) po prostu nie przetłumaczono, bo i po co..

Tłumacz zabłysnął też tekstem "szynka parmeńska w Ameryce znana jako prosciutto" (prosciutto to po włosku szynka i tyle)

demi glas - to wg JP (zdaje się, tu głowy nie dam, bo nie dosłyszałam) skoncentrowany sos

jacek1f

postów: 2296

12.02.2008 14:58

to klasyczny błąd osób, które nie miały okazji kosztowac kirschu - to destylat, a nie nalew:-)

Oddaje aromat, a nie słodycz.
Dlatego jak słysze, że ktoś chlusnał do fondue serowego wisniówke i to duza porcje, to mnie skręca:-)

Przy okzaji - przepis na domowy pyszny destylat z malin:

jak maliny w sezonie, to

pół kilograma malin włożyc w gazę i zawinąć w taki woreczek.
Do dużego słoja wlać spirytus i umieścic na podwieszce maliny w gazie (podwiesza się na patyczku, lub brzegami gazy i przykryć wszczelnie.
WAŻNE - maliny nie moga dotknąc spirytusu, mają nad nim wisieć.

Zostawic na 2 miesiące... wtedy zamienią sie w dziwne resztki oddessane:-). Usunąc, wymieszac do rozupszczenia dobrze wszystko i już, zlewć do butelek/buteleczek.

:-)

Ola_D

postów: 308

12.02.2008 14:02

Witaj Jacku,

faktycznie, tłumacz popełnił błąd.
Jak dowiedziałam się od osoby, która tłumaczyła m.in. leksykon alkoholi :
"Kirsch jest wytrawną wypalanką wiśniową, produkowaną w
Alzacji, Szwajcarii i Szwarcwaldzie w Niemczech. Kirsch jest bezbarwny!
Dodaje się go do likieru Cherry-Brandy, a więc jest składnikiem wiśniówki, a nie samą wiśniówką."

Bardzo przepraszam za pomyłkę i obiecuję, że na pewno zostanie to poprawione.

(a faktem jest, że podczas poszukiwań w sieci, znalazłam wiele przepisów, gdzie zalecano dodać - np. do rzeczonego fondue - "kirsch albo wiśniówkę"...)

jacek1f

postów: 2296

11.02.2008 21:00

Kucharze Świata - odc 10.

Jacek Popławski - kirsch w deserze to nie jest i niebędzie nigdzie i nigdy - ze względu na inne efekty - wiśniówką!!!

Ewident błąd - kirsch to nie wiśniówka i trzeba bardzo uwaząc, bo potem po takim tłumaczeniu nawet w fondue znajdujemy nasza polską wiśniówkę, a nie DESTYLAT wiśniowy.

Jaka różnica - do sprawdzenia!

:-)

Poprawcie pls, choć deser nie do odrobienia ale jako misja - zawsze poprawnie!

:-)

Agnieszka

postów: 24

23.12.2007 17:40

Ostatnio przez przypadek obejrzałam kawałek Marty i załamałam się jak usłyszałam tłumaczenie cookie crumbs... Najpierw była to bulka tarta a po minucie już wiórki czekoladowe... Wstyd. Cookie crumbs to oczywiscie pokruszone ciasteczka... :S

jacek1f

postów: 2296

02.11.2007 09:55

Dzieki Tresce i jej czujnosci!
za krewetkowe scampi :-)))

Aż sprawdziłem na stronie Tylera,
no tytuł przepisu po polsku brzmi:
Linguini z krewetkami scampi

Uzyto okreslenia "krewetki" i podano ich rodzaj "scampi"....

Shrimp Scampi with Linguini.

Proszę zmieńcie ten błąd, nie ma żadnej potrawy sccampi z krewetek, bo scampi to wlasnie rodzaj krewetek - homarzyc, norweskich lobsterów, wuropejskiego homara - nazwijcie jak chcecie poprawnie, ale nie potrawa "scampi"
;-)))

Zmiencie prosze, bo troche obciach dla Tyleraa, ktory jest swietnym facetem i zawodowcem miłym..
:-)

Marlej

postów: 202

26.08.2007 00:41

jacek1f napisał 09.08.2007 19:43:
a mi nikt nie podziekuje za czujnośc rewolucyjną?!

:-)
Ja również dołączę się do podziękowań Jacku za Twoją czujność, masz w 100% rację. :)))

Nobull

postów: 26

25.08.2007 00:29

Wasza Czujność! :)
Fakt, jakby zza grobu mówiła.
Typowy błąd - po angielsku był czas przeszły, bo mowa zależna, i ten sam czas przeszły znalazł się w polskim przekładzie.

marieta5

postów: 495

24.08.2007 16:12

W 'Zgrabnym gotowaniu', gdy program się zaczyna, Kethleen, a raczej lektorka mówi "wypracowałam zmiany, których MOGŁAM trzymać się do końca życia". No nie wiem, dla mnie to tak dziwnie brzmi, nie lepiej "... których MOGĘ trzymać się do końca życia"?

post edytowany 1 raz, ostatnio 24.08.2007 16:32

jacek1f

postów: 2296

22.08.2007 16:50

:-)

Ola_D

postów: 308

22.08.2007 13:10

jacek1f napisał 21.08.2007 12:25:
chyba pada omyłkowo złączone wyrażenie "ser o niebieskiej pleśni gruyer"... albo moze to lektor źle przeczytał?
Witam Jacku,

niestety muszę przyznać, że tym razem lektor zawinił. Nie przeczytał przecinka, który był w zdaniu:

"Najczęściej podaję je z błękitnym serem dojrzewającym, gruyere albo cheddarem"

Dziękujemy za zwrócenie uwagi i poprawimy lektora.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

21.08.2007 12:25

Wczoraj w sobocie w kuchni, gdy byla taka nawiedzona Australijka co chciala zaszokowac zestawem smakow:-) i podawala jako wielkie halo:-)))) gruszki z serami plesniowymi w pierwszym zdaniu, gdy wymienia jakie sery jest chyba w polskim błąd:

chyba pada omyłkowo złączone wyrażenie "ser o niebieskiej pleśni gruyer"... albo moze to lektor źle przeczytał?

Bo potem jest wszystko ok już...

Ola_D

postów: 308

10.08.2007 10:09

Jacku,
z zawstydzenia zdobyłam się jedynie na "przepraszam".....
A że dziękuję - to jakby oczywiste, przecież ;).
Pozdrawiam serdecznie,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

09.08.2007 19:43

a mi nikt nie podziekuje za czujnośc rewolucyjną?!

:-)

marieta5

postów: 495

09.08.2007 16:31

;-))))))))))))

Ola_D

postów: 308

09.08.2007 14:28

To wypowiem się i ja...

Zgadzam się z Jackiem - trafił się tu trochę niefortunny błąd w tłumaczeniu.
O ile z pieczeniem ciasta francuskiego nie ma większych problemów, o tyle z jego robieniem - a i owszem.
W tym wypadku dobr słów ma znaczenie.
Przepraszamy za tę niezręczność.
I dziękuję Bubie i Mariecie za wyrozumiałość :).

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

09.08.2007 13:45

Ale w tym kontekście to bład:-)

Będę sie upierał - babka zapowiada j, ze upiecze UPIECZE z nami zawijaski z francuskiego ciasta, odwija gotowe ze sklepu i tłumaczy sie wyraxnie, czemu kupiła gotowca.

W tym momencie mówi, że każdy kto "piekł" ciasto francuskie zroumie ją i nigdy juz nie będzie tego robił.
Po czym zabiera sie z radością do pieczenia Z CIASTA francuskiego zawijasków....

Starsznie głupio to brzmi w tym momencie i widac wyraxnie bład - śmieszy po prostu:-)

Ja raz w życiu zrobiłem z ciekawości ciasto (zrobiłem) i rozumiem ją dobrze, nigdy juz nie porwałem sie na toi nie porwę, wole kupic za 8 zł rolke. Za to pieke bardzo częstow różnych postaciach rzeczy z ciastem francuskim:-))

Ciasta francuskiego i fillo nie piecze sie - tylko sie je robi lub wyrabia, a piecze sie w nim, z nim miliony rzeczy.

marieta5

postów: 495

09.08.2007 12:39

Zgadzam się z Bubą. Myślę, że po prostu uogólniła. Nie dopatrywałabym się błędu.

buba

postów: 56

09.08.2007 11:10

Oj, Jacku, z kurkami się zgadzam, ale z tym ciastem...Często się używa zamiennie tych dwóch okreśeń: "robić" i "piec ciasto". Ja wiem, dobrze być precyzyjnym, ale tutaj bym się nie czepiała...

jacek1f

postów: 2296

09.08.2007 11:05

Moze nie jasno wczoraj opisalem błąd.

Pewnie Bosa Noga mówi, "kto robił kiedyś ciasto francukskie"

a przetłumaczono "piekł"
co nie ma sensu w ogole, bo jej chodzi o upierdliwosc i mase energi przy wyrabianiu ciasta, a nie pieczenieu z niego produktów..:-)

uff.

jacek1f

postów: 2296

08.08.2007 21:39

Włąśnie próbowałem oglądać Bosą Nogę, ale sorry - sama jest nie przekonująca, a w odc. 62 - są dwa kiksy tłumaczeniowe:
1. wyjmuje ciasto francuskie kupne i mówi (lektor znaczy i tłumacz...), że lepiej kupować, ponieważ "kto raz piekł .. to nigdy więcej tego nie zrobi"... I zaczyna polecac pieczone zawijaski...

Chodzi o ROBIENIE ciasta francuskiego, a nie pieczenie....

2. Małe młode indyczki, to w Polsce zawsze są i będą i były "młode indyczki" , a nie jakieś kurki, któe bez przerwy z upojeniem powtarza lektor...

Ukłon.

megic

postów: 10

08.08.2007 15:12

Artur napisał 24.01.2007 18:38:
Właśnie oglądam Marte , moja irytacja co do tłumaczenia sięgneła zenitu kiedy to poraz kolejny widze na ekranie ciasto francuskie a słysze, że to ciasto ptysiowe.
puff pastry = ciasto francuskie
jest to naprawde denerwujące. jest to juz kolejny program w którym się z tym spotykam.
Jeśli była by możliwość, wyłaczenia lektora tak jak na innych canałach Canal+, to byłbym wdzięczny.
tak, tak!!! opcja wyłączenia lektora , jak na zone club!

jacek1f

postów: 2296

08.07.2007 19:18

Niewolnicy z kambuza, odc 1, pierwsza a czesc, gdy kupuje gotowe produkty w markecie - meliCanosalata lub melitzanosalata powinna powiedziec, przeczytac lektorka.

Jest przez "k" niestety czytane nibu po angielsku chyba:-), ale źle: melikano..

"c"

:-)

jacek1f

postów: 2296

29.06.2007 17:35

dzisja w Delii Lato - do sałatki z ryżu arborio z pesto dodała troszke - dosłownie łyżkę dymki, a lektor czytał "dodajemy 4 dymki"..

Tonie mo.zliwe i ze względów ilościowych i smakowych.

Coś jest źle.

mereszka

postów: 272

26.06.2007 23:37

Pewnie, że pamiętam początki :-)

hmmm

postów: 103

26.06.2007 22:24

bodajże w odcinku 4 "Zielnika Sophie..." słyszymy, że wrzuca ona warzywa do worka. na ekranie jednak miast jutowej torby niespodzianka - głęboka, okrągła patelnia o charakterystycznym kształcie, znana głównie z kuchni azjatyckiej ;-)

jacek1f

postów: 2296

26.06.2007 12:17

I tak jest juz świetnie:-)
Pamietasz początki? Wystarczy poczytac historyczne wpisy:-)))

mereszka

postów: 272

25.06.2007 14:21

No dobra... nie będę drążyła :-)

jacek1f

postów: 2296

25.06.2007 11:09

nie e.

mereszka

postów: 272

24.06.2007 10:05

jacek1f napisał 23.06.2007 13:49:
to smutny żart:-)....

Tutaj...
A już myślałam, że jesteś bardziej optymistyczny w tej kwesti... :-/

jacek1f

postów: 2296

23.06.2007 13:49

to smutny żart:-)....

Tutaj...

mereszka

postów: 272

23.06.2007 13:16

jacek1f napisał 23.06.2007 12:38:
hm, jaki redaktor?...:-0
Jacku, no redaktor :-) merytoryczny oczywiście, który czuwa nad łedem i składem :-)))

jacek1f

postów: 2296

23.06.2007 12:38

hm, jaki redaktor?...:-0

mereszka

postów: 272

22.06.2007 20:46

miska napisała 11.06.2007 23:17:
Uh, jeszcze mi się tak nie oberwało na forum. Nic nic nic, aż tu nagle cztery krytyczne komentarze z rzędu. Postanowiłam się zatem odezwać. Tłumaczę dla kuchni tv od roku i bardzo się dzięki temu "rozgotowałam", mam więcej kuchennej odwagi i ciekawość mnie zżera na myśl o nowych, jeszcze nie spalonych ciasteczkach. Idzie mi nawet nieźle - i tłumaczenie, i pieczenie, ale udało mi się popełnić kilka zakalcowatych błędów: graham cracker crumbs skojarzyłam z bread crumbs. Zmyliło mnie to, że w programie "Mango" Anna Olson sięgnęła po te pokruszone ciastka do przepastnego słoja - nakruszyła sobie tych ciastek na zapas? Ja w takim słoju trzymam raczej tartą bułkę. Co do porady, żebym sobie za karę tę grahamkę starła i upiekła, to - właśnie tak zrobiłam. Nie tarłam wprawdzie suchej buły, tylko ją pokruszyłam drobno, gdy była jeszcze świeża i wysuszyłam. Upiekłam sernik z wirem mango z udziałem grahamkowych okruchów na deser Wielkanocny. Bardzo smaczny, polecam. Może nie dzięki grahamce, tylko np. wiórkom kokosowym, kto wie. Nasuwa mi się jednak taka myśl, że gdyby nie takie piekarskie błędy, to parę mniamniaków by nas ominęło."
Pozdrawiam,
Kaśka Skarżyńska
Pewnie by i ominęło, ale nie o to chodzi :-) Na szczęście grahamce nie tak daleko do ciastek, więc nie jest to jakieś dramatyczne potknięcie... I oczywiście zgodzę się, że większość odkryć jest dziełem przypadku, a kuchnia to nie apteka, natomiast diabeł tkwi w szegółach i te pokruszone ciastka są IMHO właśnie takim szczegółem :-) Poza tym nie tylko Ty za tym stoisz, ale i redaktor :-) Udanych wypieków!

steffania

postów: 2

21.06.2007 22:24

Zapytajcie tłumaczy, ile dostają za swoją trudną i żmudną pracę. Stawki nie uległy zmianie od 1995 roku, a to oznacza, że trzeba wykonać ok.2,25 x więcej pracy, żeby uzyskać dochód realny równy temu z '95 r. I proszę nie mówić, że każda praca powinna być wykonana porządnie - kropka. Bo powinna. Tylko powinna być również porządnie opłacana - kropka. Wyrazy szacunku dla tłumaczy, którzy z bełkotliwego tekstu robią coś strawnego. A że przepisy nie zawsze się udają...

kiwi

postów: 234

12.06.2007 19:55

Dzieki za poprawkę :) Cenne jest to, że nie "olewacie" naszych uwag!

jacek1f

postów: 2296

12.06.2007 09:06

aaaaa, to dlatego tak pachniało raz lekko przypalonym ciastem:-)))

Nie przejmuj sie, nic Ci sie nie "oberwało". Kiedys na starcie, "innym" to dopiero sie obrywało, oj - i to słusznie.

Teraz to juz dobre rzemiosło wyziera z ekranu:-)

pozdrawiam

miska

postów: 64

11.06.2007 23:17

Uh, jeszcze mi się tak nie oberwało na forum. Nic nic nic, aż tu nagle cztery krytyczne komentarze z rzędu. Postanowiłam się zatem odezwać. Tłumaczę dla kuchni tv od roku i bardzo się dzięki temu "rozgotowałam", mam więcej kuchennej odwagi i ciekawość mnie zżera na myśl o nowych, jeszcze nie spalonych ciasteczkach. Idzie mi nawet nieźle - i tłumaczenie, i pieczenie, ale udało mi się popełnić kilka zakalcowatych błędów: graham cracker crumbs skojarzyłam z bread crumbs. Zmyliło mnie to, że w programie "Mango" Anna Olson sięgnęła po te pokruszone ciastka do przepastnego słoja - nakruszyła sobie tych ciastek na zapas? Ja w takim słoju trzymam raczej tartą bułkę. Co do porady, żebym sobie za karę tę grahamkę starła i upiekła, to - właśnie tak zrobiłam. Nie tarłam wprawdzie suchej buły, tylko ją pokruszyłam drobno, gdy była jeszcze świeża i wysuszyłam. Upiekłam sernik z wirem mango z udziałem grahamkowych okruchów na deser Wielkanocny. Bardzo smaczny, polecam. Może nie dzięki grahamce, tylko np. wiórkom kokosowym, kto wie. Nasuwa mi się jednak taka myśl, że gdyby nie takie piekarskie błędy, to parę mniamniaków by nas ominęło. Na przykład założę się, że brownie nie tak miało wyglądać. Byki poprawiłam, przerobiłam spód upieczony na przygotowany, czekam dalszej współpracy. Co zaś do 'plastyku' - używam go od zawsze, bo zawsze mi poloniści wbijali do głowy (nawet jeszcze na studiach), że plastik to materiał wybuchowy i anglicyzm. Aż tu nagle zaglądam do własnego słownika poprawnej polszczyzny i cóż widzę? "Plastyk rzad. p. plastik". No dobrze, niech będzie plastik. Na pociechę zostaje mi "kosmetyk" i "syntetyk".
Pozdrawiam,
Kaśka Skarżyńska

11.06.2007 09:55

 

Witam

Odcinek 30 z serii "Na słodko 2" mówi o przepisach z wykorzystaniem rodzynek korynckich tzw. koryntek. Ta kwestia była już poruszana jakiś czas temu. Z ang. currant to również rodzynka - dried fruit. Porzeczka z ang. to przeważnie blackcurrant lub redcurrant, przed członem głównym pojawia się określenie koloru owocu.
pozdrawiam

makadamia

postów: 33

10.06.2007 16:13

hmmm - w 30 odc na słodko II chyba jednak chodzi o porzeczki - z ang. currant to porzeczka a nie rodzynka

mereszka

postów: 272

10.06.2007 11:34

Wracając do "tartej grahamki" jako składnik występuje w trzech przepisach Anny Olson: 1) tarta z rabarbarem i kremem smietanowy, 2). sernik z owocowym wirem z mango, 3). drożdżówki z sezamem i rodzynkami. Za karę tłumacz powinien zetrzeć na tarce kilka suchych grahamek :-) albo spróbować upiec coś wg tego tlumaczenia ;-)

mereszka

postów: 272

10.06.2007 11:27

A, i jeszcze jedno... niby nie błąd, ale aż mnie zęby bolą jak czytam :-) "plastYkowe naczynie", "folia plastYkowa", które pojawiają się głównie w przepisach Anny Olson... brrr... :-/

mereszka

postów: 272

10.06.2007 11:18

Jeśli o Annę Olson chodzi, to poprawki wymaga również przepis na tartę z rabarbarem i kremem śmietanowym w którym występują "2 szklanki tartej grahamki" w oryginale "2 cups graham cracker crumbs" czyli ("A type of sweet crumb made from crushed graham crackers to be used as a base, a crust or as a topping for desserts and various baked goods. Typically, whole graham cracker squares or rectangles are used for crushing into crumbs. To crush, use a food processor and the recommended knife blade or a rolling pin. When using a rolling pin, the graham crackers can be placed on a flat surface or broken and dropped into a plastic bag for ease of cleanup. Then use the rolling pin to repeatedly crush the crackers into crumbs by rolling back and forth over the crackers. Approximately 3 to 4 standard rectangles are required to make a cup of loose crumbs." za: http://www. recipetips.com/ glossary-term/ t--37582/ graham-crumbs.asp) po prostu pokruszone pełnoziarniste ciastka typu digestive :-)

kiwi

postów: 234

09.06.2007 12:22

Poprawcie proszę małą pomyłkę w bardzo aktualnym teraz przepisie na placek rabarbarowo-truskawkowy Anny Olson. Napisane jest bowiem, ze masę nalezy wyłożyć na upieczony spód, jestem jednak pewna, że chodziło o słówko "przygotowany". :)

morderska

postów: 91

23.04.2007 20:37

No i masz. kurczaczek :) rację. Przepisów zmieniać nie wolno. W związku z tym odwołuję moją prośbę. Choć może jakaś zakładka pt - zamienniki? Ok. To już inny temat.

jacek1f

postów: 2296

17.04.2007 18:50

:-)))

Daj Jej tej skrobi, daj..:-)

A powaznie - marzyc wolno kazdemu, ale przepisu z programu - wiecej, żadnego! - nie wolno zmieniac. Ale zamienniki, propozycje, porady itp to wspaniale dodatki moglyby byc na stronie Kuchni. To fakt.

hmmm

postów: 103

17.04.2007 17:01

morderska, ja Ci dam tej skrobi, żebyś już się nie zastanawiała, dobra? chyba, że teraz nie będziesz wiedziała, w której szafce znajdziesz... ;-) z tego samego miasta jesteśmy, więc gdy tylko admin uruchomi PW...

morderska

postów: 91

17.04.2007 14:18

Rozumiem argumenty. Trudno mi Nobull odmówić Ci racji. :) Mam jednak marzenie, żeby czasem pojawiały się odstępstwa od reguły. No bo co z tego, że skrobia kukurydziana jest do kupienia, jak używana jest w przepisach tak jak mąka ziemniaczana.
(tak tak.. to moja osobista krucjata.... nie przeżyje tych tygodni na zastanawianiu się, gdzie znajdę skrobię kukurydzianą....... ;) a przepis był w książce kulinarnej - dosłownie przetłumaczony)

13.04.2007 15:07

 

Witam

Jeśli chodzi o sklep to pracujemy już nad projektem dotyczącym linkowania produktów z innymi sekcjami serwisu np z przepisami, co do polskich odpowiedników pomyślimy.

hmmm

postów: 103

13.04.2007 08:05

a tak dla wspomożenia ledwo dychającego sklepu w przepisach powinny być linki do składników a w sklepie te składniki (chociaż dziwny asortyment to jeden z dwudziestu problemów tego sklepu, ale pozostałych dziewiętnastu tu nie wymienię...);
z tą skrobią to jest tak, że ona jednak nie do końca ma identyczne właściwości co nasza mąka ziemniaczana, więc ja jednak jestem za dokładnym tłumaczeniem.

mereszka

postów: 272

13.04.2007 00:06

Już widzę ten chaos, jak tłumacze starają się byc oryginalni i wymyślać zamienniki. No chyba, żeby istniała odgórna lista zamienników - X to Y, a A to B :-) Ale na poważnie, jak napisała Nobull, można o tym pomyśleć na stronie Kuchni.tv i w Kuchniotece, obok kalkulatora miar i wag, stworzyć listę polskich zamienników, bo w przepisach też chyba nie da rady, bo z tego, co wiem również są chronione prawem autorskim i nie wiem na ile można rozciągać bez bolesnych konsekwencji :-)

Nobull

postów: 26

12.04.2007 23:06

Skrobię kukurydzianą można akurat w Polsce kupić bez większego trudu np. w sklepach ze zdrową żywnoscią. Alo w sklepach internetowych, jeśli ktoś nie mieszka w dużym mieście. A na proponowanie zamienników przez dodawanie zdań na ogół nie ma miejsca, a raczej czasu. Lektor musi zdążyć przeczytać to, co tłumacz przetłumaczył, i co zwykle i tak jest za długie. Poza tym, jest to cudzy przepis, cudzy tekst i nie można zmieniać go dowolnie, bo to już podpada pod prawa autorskie. Poza tym podawanie wszędzie zamiennikówzabije koloryt lokalny.

Niewątpliwie można by jednak podawać zamienniki w przepisach publikowanych tutaj. Do przemyslenia dla szefostwa i dla tłumaczy. Ale tu też pojawia się trudność prawna - autorzy niektórych programów wymagają, aby tłumaczyć przepisy podane przez nich osobno, a nie "wyciągać" je z tekstu danego odcinka i obrabiać po swojemu. A poza tym, niestety, nie każdy tłumacz kuchni.tv zna się na kuchni i potrafi takie zamienniki zaproponować...

morderska

postów: 91

12.04.2007 18:01

Tematu z tłumaczeniami było już bardzo bardzo dużo. Chciałabym jednak wiedzieć, jaki jest sens dosłownie tłumaczyć "cornstarch" na skrobię kukurydzianą (wiem wiem, to właśnie znaczy), kiedy u nas używa się mąki ziemniaczanej?
Po prostu fascynuje mnie jedno - gdzie jest miejsce na dosłowność, a gdzie warto by po prostu bardzie się postarać i zaproponować od razu jakieś zamienniki....... lub dodać zdanie: "może być też mąka ziemniaczana".
Nie wiem czy to jedyny taki kwiatek - wydaje mi się, że znalazłoby się jeszcze kilka.

jacek1f

postów: 2296

10.04.2007 11:46

:-)))
dobrze że wyłapane i poprawione.
:-)
pozdrawiam

Ola_D

postów: 308

10.04.2007 11:45

Tak, to ewidentnie pomyłka, tym razem pomyłka lektorki - zaniepokojona tłumaczka sprawdziła i w liście dialogowej jest wyraźnie napisane "trzy minuty". Słownie. W każdym razie bardzo przepraszamy za tę pomyłkę.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

09.04.2007 18:33

Dzisiaj w tym odcinku dosłyszałem :
KYLIE KWONG - CZYSTA MAGIA: EUROPA NA DALEKIM WSCHODZIE (odc. 5)

że rybę w głębokim oleju smaży się 30 !!!!!! trzydzisci minut!!!!!

Chyba straszna pomyłka jakaś - 3 minuty to maks jak na tę doradę....

jacek1f

postów: 2296

04.04.2007 20:03

i o to chodzi!!

O taka czujność u widzów, i nie o taka profeske u redakcji...

hmmm

postów: 103

04.04.2007 15:14

uwaga do Pani Małgorzaty Wybieralskiej, tłumaczki 'Dań w pół godziny":
w odcinku nr 3 Rachel dodawała do sałatki z fasoli 'spring onion' i podała tę nazwę co najmniej 3 razy. kroiła dymkę - szczypior z cebuli.
Pani przetłumaczyła 'spring onion' w każdym z tych co najmniej trzech razy jako 'cebulę' :-)

hmmm

postów: 103

04.04.2007 10:21

zauważyłam, że tłumaczenia tytułów odcinków znajdujących się na stronie i tłumaczenia tych tytułów przy produkcji lokalizacji są robione przez 2 różne osoby. poprawcie proszę pojawiający się na stronie tytuł odcinka nr 30 serii II Na słodko. on w oryginale brzmi 'currants' i słusznie przez osobę tłumaczącą odcinek został nazwany 'koryntki'. natomiast na stronie tytuł odcinka 30 to 'porzeczki'.

jacek1f

postów: 2296

28.03.2007 17:02

A kto robi skrót?!...

I o to chodzi właśnie...
:-0

Nobull

postów: 26

28.03.2007 00:36

Skoro się już czepiamy :) i zakładamy istnienie przecinka, to powinno być odwrotnie: "Antipasto (czyli / przecinek) przystawka". Najpierw termin obcy, potem jego objaśnienie.

dodomm

postów: 1

27.03.2007 23:46

tez tak mysle, ze tam mial byc przecinek...

Jacek

postów: 26

27.03.2007 23:37

Tam powinno być słówko "czyli", które zapewne wypadło w ramach niezbędnych skrótów - i wyszło masło maślane... Sorry...

Nobull

postów: 26

27.03.2007 22:47

Wiem, że Ty wiesz, ale spanikowałam :)
"Tak" nie robię, ale pewnie czasem też coś narozrabiam, więc podpisuję się pod Twoim pytaniem: Gdzie jest redaktor?
(Chyba że tam był niesłyszalny przecinek, ale nawet jeśli, i tak trochę to bez sensu.)

jacek1f

postów: 2296

26.03.2007 22:46

Ty?!
Wiem,że Ty tak nie zrobisz nigdy, ale czy ktoś sprawdza innych "tłumaczy profesjonalnych w temacie"...jak się ktoś wyraził :-)))

?

pozdrawiam

Nobull

postów: 26

26.03.2007 14:19

Zimny pot mnie oblał, ale to nie ja! Nie mój odcinek.

jacek1f

postów: 2296

26.03.2007 13:11

Surfując po menu - wczoraj, odc. 3...

"to taka przystawka antipasto.."

Moze jeszcze dodac apetajzer do starterka?

:-)

mereszka

postów: 272

16.03.2007 21:18

"Kolacja z przyjaciółmi" - odcinek z Clarissą Dickson-Wright z "Two Fat Ladies".
- Patrzycie w kamerę? - pyta Clarissa robiąc zdjęcie - brr...

hmmm

postów: 103

14.03.2007 09:09

makadamia, ale o to właśnie chodziło, że nikt w tym programie o muszlach Jacobsa nie mówił, tylko 'mania' tak napisała w innym wątku :-)

makadamia

postów: 33

13.03.2007 20:30

jacku1f nie "nadreagujesz" bo jeśli już to muszle świętego Jakuba a nie muszle Jacobsa

hmmm

postów: 103

06.03.2007 15:44

dziś przed chwilą, odc. 1 Ricka, jedna z ostatnich minut odcinka: lektor mówi 'fua gras' - foie gras czytamy bez 's' na końcu.

jacek1f

postów: 2296

04.03.2007 10:50

a, to bardzo, bardzo przepraszam!
To smutne, że - w takim razie - tak zareagowałem, bo.. :-( do tej pory Rick ma chyba najwięcej szczęścia do tłumaczenia i lektora. a ja od razu po poście Hmmm od razu - niestety - pomyślałem ze zgrozą, że coś się zmieniło.

Trafiłem tylko tu na sercaki :-)) i tempjurę..

Przepraszam za nadreakcje raz jeszcze!

hmmm

postów: 103

04.03.2007 10:34

nie, no moment. ja mam wrażenie, że 'muszle Jacobsa' pojawiły się, ale tylko na forum 'Programy...' w wątku o Ricku Steinie jako 'prawidłowa' (sic!) nazwa przegrzebków (podana przez "manię"), na co ja zareagowałam w tymże wątku uśmiechem. w tłumaczeniu do programów Ricka występują bardzo prawidłowo przegrzebki.

anna

postów: 24

03.03.2007 21:57

Jacku1f, a w którym to programie? Muszę to usłyszeć na własne uszy! Rozśmieszyłeś mnie do łez!
PS. A tłumacza należy wymienić z imienia i nazwiska!

jacek1f

postów: 2296

03.03.2007 15:57

no i muszle Jakobsa :-)))) przebijaja wszytsko - basta...
Skad jest nowy tlumaczx..? Z Marsa?

Za malo pieniedzy na redaktorow z reklam?

smutno.

jacek1f

postów: 2296

27.02.2007 22:21

lEmonczelo x 12... w ostatnim dzisiejszym JO i jego przekretach (odc 12)

L I Monczelo - jesli juz. Przez "I" "i" a nie L E e monczello...
przez E i dwa wyraźne el = L, L...

Włoska nazwa włoskiego trunku z "limone" a nie blednie przez JO mowionego z angielska "lemone"...

Lola

postów: 28

19.02.2007 17:55

Tlumaczenie tlumaczeniem, ale lektor chyba tez powinien byc pouczany jak co czytac.. dzisiaj zmiotl mnie z nog "sos kastaaard" (sos custard) w Przekretach Jamiego... czy to mialo brzmiec z francuska czy jak? ;P

jacek1f

postów: 2296

13.02.2007 15:11

Pytanie bylo czy 160 czy 220/240... a to juz robi. Przy chlebach i ciastach na pewno.

Nie strzela sie z roznicy 220-240.

I wlasnie Ty Jacku tu obisz blad, bo sam gotujesz... a czesc programow z Delia na poczatku jest dla Nowych i Zielonych - i zawsze tak trzeba myslec i im pomagac...

mereszka

postów: 272

13.02.2007 12:09

Jacku, pewnie, że się nie strzela, a kuchnia to nie fizyka jądrowa! Ale jeśli ktoś wydał kupę kasy na "oryginalne" składniki, to ma prawo wiedzieć ile i czego ma użyć. "Zachowanie proporcji" o kórym piszesz jest łatwe do utrzymania, jeśli wszystkie składniki podane są w "cupach", ale gorzej jeśli płynne będa w "cupach" a sypkie w "gramach" - proporcje zostaną zachwialne i wyjdzie gniot! A nie o to przecież chodzi!

Jacek

postów: 26

13.02.2007 00:43

"Zachować proporcje" to znaczy używać tej samej miarki do każdego produktu w przepisie - bez względu na to, czy ta miarka ma 220 ml, czy 240 ml. Wierz mi, to nie ma najmniejszego znaczenia - i mówię to z doświadczenia, bo sam bardzo lubię pichcić oraz piec i często to robię...

anna

postów: 24

12.02.2007 23:28

Jacku,
sam sobie przeczysz, jak można zachować proporcje, jeśli się nie wie ile one podstawowo wynoszą? Jeśli sam lubisz hulać bez przepisów, proszę bardzo, ale nie miej pretensji do innych, którzy chcą poznać przepis i dopiero potem go sobie modyfikować (albo nie). Bo może wyjdzie nie przepis Kylie Kwong z programu Heart and Soul, tylko nie wiadomo co robione na oko (wyjdzie albo... wyjdzie inaczej:))
A miarka z Duki czy Ikei okaże sie niepotrzebna, jeśli ma się zwykłą szklankę.:D
Pozdrawiam,

Jacek

postów: 26

12.02.2007 21:30

Przecież z tego się nie strzela!! Co wy, aptekarze jesteście, czy kucharze??? Najlepsze rzeczy wychodzą "na oko" - ważne, by zachować właściwe proporcje! A jeśli ktoś chce już być taki precyzyjny - w każdej Duce, czy Ikei pełno jest rozmaitych miarek - w tym i "cup" ;)

Ola_D

postów: 308

12.02.2007 13:53

Dzień dobry,

Z tymi "filiżankami" rzeczywiście jest niemałe zamieszanie. Tłumaczka Kylie Kwong zrobiła rozeznanie i potwierdza, że australijska "cup" to solidne 250 mililitrów, w odróżnieniu od np. amerykańskiej, która wynosi (według prawa !) 240 mililitrów, w rzeczywistości zaś od 236 do 240 ml.
Postaramy się dodać tę informację do wszystkich przepisów Kylie.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

10.02.2007 11:50

Tak, nasza kalsyczna niepełna szklanka = 240 ml.

(swoja drogą, duże te filiżaneczki mają:-0))

anna

postów: 24

09.02.2007 21:53

babciu,
ta nieszczesna filizanka powinna byc tlumaczona jako szklanka, 1 cup to dokladnie 237 ml, a szklanka ma 250 ml, wiec niedaleko (przeczytaj mojego posta z 29.10.2006)
powodzenia z przepisami Kylie Kwong, daj znac jak poszlo

jacek1f

postów: 2296

09.02.2007 17:13

aha, sorry;-) mozna je spotkac w mieszankach mrozonkach tylko.. nie spotkalem sprawadzanych w ofercie - niestety.

jacek1f

postów: 2296

09.02.2007 17:11

Ja wlasnie oglądam go z nieustającym entuzjazmem i dla lektora - pewnie, ze świetny! :-) i dla tłumacza/y, bo generalnie bezbłędnie od początku.... nie jak nieszczęsny Martin i jego seria:-(.
I dlatego tak mnie ta nieszczęsna tempjura ruszyła....
A sercówki sam wyławiałem nad naszym Bałtykiem w Jastarni i Międzyzdrojach - jest ich tam baaaardzo duzo. I pyszne!
I tragedia taka jak u Ricka w programie, nikt nie łowi ich nie sprzedaje, bo nie maiałby komu takich "robali"... sprzedać.
Więc potężnie zajadałem sie na okrągło w Portugalii.

babcia

postów: 23

09.02.2007 00:44

przepisy KWONG podają ilości w filiżankach ile to jest mililitrów
spotkałam się z ilością 160 ml ale także 225

anna

postów: 24

08.02.2007 17:01

Jacku1f
chyba sie troszku czepiasz. Jedna tempjura nie zepsula odcinka, ogladalam z entuzjazmem i zachwytem.
Moze tez pochwal, ze do Ricka Steina bardzo ladnie dobrali lektora, pan Cezary Kwiecinski niezmiernie przyjemny dla ucha.
PS. Naprawde sam wylawiales sercowki? Gdzie?
I gdzie w Polsce je kupowales?

jacek1f

postów: 2296

07.02.2007 23:12

Rick -Aystralisjski błękit...
dlaczego lektor chyba... tym razem "przedobrza" i 5 razy pod rząd z uporem z tempury robi tempJury...?!

po co to i..?!

to nie angielski...
pls...

jacek1f

postów: 2296

07.02.2007 12:39

Anno, nie powinno się uczyć tłumacza - szczególnie kulinarnego, jak ma pracować.. ale cóż - podpowiem...
Słownik tylko kieruje, a reszta to sprawdzenie jak naprawdę ludzie rozpoznają i nazywają produkt...
O co prosi człowiek w sklepie, o co pyta... co rozpoznaje sprzedawca.. jaką nazwę ma coś, co jest w ofercie na prawde, a nie w słowniku....

No, albo robi to po tłumaczu redaktor, któy zna się na kulinariach :-)

Są i były w życiu zwykłym sercówki. I już. A jeśli ich ktoś nie jadł, nie kupował, nie wyłąwiał... to nic dziwnego, ze są sercakami słownikowymi. :-)))

pozdrawiam

czytacz

postów: 18

07.02.2007 11:40

Niestety słowniki (szczególnie niektóre) nie są doskonałe. W wielu nadal "cumin" to "kminek", a "parsnip" to "pietruszka". Opieranie sie na jednym, szczególnie w takich wyrazów - dość specjalistycznych i niezbyt rozpowszechnionych, bywa więc ryzykowne. Lepiej sprawdzać w kilku miejscach, w obie strony i jeszcze przez łacińska nazwę:)

anna

postów: 24

06.02.2007 20:40

To ciekawe jacku1f, co piszesz, jak to się stało, że od XVIII wieku jeszcze nie trafiły do słowników, a sercaki i owszem?
A właściwie trafiły, tylko w dosyć dziwny sposób: w słowniku angielsko-polskim cockle to sercak, a w polsko-angielskim jest sercówka (nie ma sercaka) i jest tłumaczona jako cockle.
No i mamy zagwozdkę słownikową, bo w końcu tłumaczka programu najlepszego w galaktyce Ricka Steina posługuje się przecież słownikiem angielsko-polskim, a nie w drugą stronę.
I co teraz?
Pozdrawiam,
(wielbicielka Ricka Steina)

jacek1f

postów: 2296

05.02.2007 23:32

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
proszę, nie w najlepszym na świecie Ricku... w polskim języku NIE MA sercaków...sąi były od XVIII wieku SERCÓWKI...

pls!!!!

jacek1f

postów: 2296

04.02.2007 17:53

Aaaa, to nieładnie, bo obiecane było, że WSZYSTKO się poprawi... Starsze też.

:-(

makadamia

postów: 33

03.02.2007 22:45

ale niestety programy już puszczone nie są poprawiane i znowu James Martin gotował w szybkowarze, a Rick Stein dodawał liście lemonki kefir

jacek1f

postów: 2296

30.01.2007 17:19

ALeż nie!

:-) Widac dobrą robotę, widac!
pozdrawiamy

Ola_D

postów: 308

29.01.2007 14:22

Witam wszystkich.

Czuję się w obowiązku włączyć do dyskusji.
Jak słusznie zauważyła Mereszka, zdarza się, że sam prowadzący popełnia błąd. Było już kilka takich przypadków w programach Kuchni.tv. Zastanawialiśmy się, co robić w takich sytuacjach. Ponieważ Kuchnia.tv wykonuje polską wersję programów - w miarę możliwości najbliższą oryginałowi, a są to programy autorskie osób prowadzących, uznaliśmy, że nie będziemy zmieniać ich treści. Prowadzący też mają prawo popełniać błędy - czasem ma to niewątpliwy urok :).

Oczywiście nie mówię tu o ewidentnych pomyłkach w tłumaczeniu, które zdarzały się i wciąż jeszcze czasem zdarzają - aczkolwiek proszę zwrócić uwagę, że już o wiele rzadziej (wiem, wiem - niechlubnym wyjątkiem jest Martha
:( ).
Muszę też z niekłamanym bólem potwierdzić, że szczególnego "pecha" do polskiego opracowania miał również wspominany James Martin - chyba pozostanie w historii Kuchni.tv takim "materiałem poglądowym", jakie błędy można zrobić przy tłumaczeniu i przykładem, na co zwracać szczególną uwagę.

Mogę Was wszystkich zapewnić, że staramy się pilnować tłumaczeń - i tłumaczy - jak najlepiej. Mam nadzieję, że efekty tego już dostrzegacie, chociaż wiem, że przeważnie zauważa się błędy i niedociągnięcia, a dobrze zrobioną robotę uznaje za normę i nie zwraca szczególnej uwagi na jakość jej wykonania. I to jest jak najbardziej słuszne :).

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Ola_D

jacek1f

postów: 2296

29.01.2007 12:06

Tak, redaktor poprawia ale tylko merytorycznie....
Jesli Jamie pokazuje krewewtki i mowi na nie małże... to nie zostawiamy, tylko poprawiamy.

mereszka

postów: 272

27.01.2007 19:40

Ale, czy to znaczy (Twoim zdaniem), że tłumacz/redkator powinni poprawiać prowadzącego? Bo na to wygląda. Jeśli James Martin lub Jamie Oliver się walnął i coś powiedział - to łumacz ma to przetlumaczyć, pominąć czy poprawić? IMHO wiele uroku ma np. niechlujny sposób mówielnia Jamiego. Czy tłumacz powinien tak tłumaczyć, żeby wszystkie zdania były okrąglutkie i miały sens? Przecież Jamie czasem piep... jak potłuczony - i o to IMHO chodzi :-)
Pozdrawiam.

jacek1f

postów: 2296

27.01.2007 09:41

Mereszko, bardzo mądrze się powymądrzałaś :-)
Właśnie chodzi o to, że po tłumaczu, który zwykle nietety nie wie co to opiekacz, a co piec, a co grill powininen byc ktoś od merytorycznej strony i POPRAWIĆ tłumaczenie i wtedy lektor ma co czytac BEZBŁĘDÓ - czy to autora, czy tłumacza czy co..

-)

mereszka

postów: 272

26.01.2007 23:28

U Jamesa też znów spotkałem "piec nagrzac do oporu do 190 st.."
:-(

Opór to jakieś 240-260.... zaleznie od modelu.

Jacku - problem w tym, że czasem prowadzący tak mówi, a tłumacz tłumaczy. W kórymś z programów Jemie mówił, że użyje boczku, że ma, że go kładzie na patelni... a potem, że fajne to prosciutto, i znowu, że prosciutto. Po chwili, przeprosił i powiedział, że miał na myśli boczek. Może Jamies Martin powiedział: "Piec nagrzać do oporu /// do 190 stopni"? Inna rzecz to jak to przeczyta lektor - ciągiem, czy z przerwą - po chwili wahania?
Ot, tak się powymądrzałam :-)
Pozdrawiam,
M.

jacek1f

postów: 2296

25.01.2007 13:18

tez mi trudno wytrzymac w ogole z Marta, ale u niej jest obecnie najwiecej błędów "jedzeniowego" tłumaczenia, :-(

Artur

postów: 2

24.01.2007 18:38

Właśnie oglądam Marte , moja irytacja co do tłumaczenia sięgneła zenitu kiedy to poraz kolejny widze na ekranie ciasto francuskie a słysze, że to ciasto ptysiowe.
puff pastry = ciasto francuskie
jest to naprawde denerwujące. jest to juz kolejny program w którym się z tym spotykam.
Jeśli była by możliwość, wyłaczenia lektora tak jak na innych canałach Canal+, to byłbym wdzięczny.

jacek1f

postów: 2296

18.01.2007 16:48

U Jamesa też znów spotkałem "piec nagrzac do oporu do 190 st.."
:-(

Opór to jakieś 240-260.... zaleznie od modelu.

makadamia

postów: 33

17.01.2007 16:12

zdarza się również, że balsamic vinegar to ocet winny (jak w jednym z programów Jamesa Martina)....ZGROZA

YANE

postów: 11

17.01.2007 12:33

Wrcam do creme fraiche ;) jacek1f już napisał, że creme fraiche to nie jest "świeża śmietana", ale pewien określony rodzaj śmietany i dokładnie o to chodziło w moim poście makadamio i Jacku ;) Może niesłusznie założyłam, że większość osób wie, czym jest creme fraiche, za co się bije w piersi :)

Niestety podobne kwiatki zdarzają się w tłumaczeniach nagminnie. Ot chociażby przypomniało mi się, że dymka staje się nagle szalotką :D

Igor

postów: 1

06.01.2007 17:27

W programie ostatnim "przekręty Jamiego Oliviera"
paella była wypowiedzana przez lektora [paella] a
w hiszpańskim dwa l czyta się jako j czyli poprawnie
potrawa nazywa sie PAEJA.
Pozdrawiam
Hombre

anna

postów: 24

28.12.2006 10:46

TRIFLE to nie jest biszkopt.
W Szkole gotowania Delii Smith jest kilkakrotnie, w kilku wersjach, pokazywany deser TRIFLE błędnie tłumaczony jako biszkopt.
TRIFLE to kawałki biszkoptów/biszkoptu przełożone dżemem i ułozone w szklanej misie, nasączone np. alkoholem, na to warstwa owoców, potem warstwa budyniu, kremu lub sosu waniliowego (custard) i na wierzch warstwa bitej śmietany i jeszcze ew. jakaś posypka.
Jak widać z powyższego opisu (i przepisów umieszczonych na stronie Kuchni TV) jest to deser z biszkoptami, a nie biszkopt. Biszkopt to jest ciasto.
Pozdrawiam,

mereszka

postów: 272

12.12.2006 18:54

Martha Stewart - dziś - pieczenie strucli w 350*... pewnie chodziło o F., ale nie podano... w C. chyba by się spaliła :-/

Jacek

postów: 26

07.12.2006 23:53

Przepraszam - Makadamio ;)

Jacek

postów: 26

07.12.2006 23:51

Makademio - "caster sugar" jest już u nas dostępny pod nazwą "cukier do pieczenia drobny" - kosztuje 2 - 3 razy więcej od zwykłego ;)

jacek1f

postów: 2296

07.12.2006 19:18

a, dodam, że prawda absolutna jest to, żę MOŻNA zawsze zastąpić ten wynalezk złośliwy śmaiteana prawdziwą "od baby"...:-)

jacek1f

postów: 2296

07.12.2006 19:17

:-) nie kłóćcie sie !

creme fraich niestety NIE jest przetłumaczalny.
By byc uczciwym w książkach podaje sie "mozna zastąpić kwaśną śmietaną"... ale niestety... nie ma w naszych sklepach, tak jak i w wielu bardziej "cywilizowancyh" krajach gotowego produktu. Wynalezionego - pewnie w zemście - przez Francuzów:-))

To tzw gruba śmietana, ale z dodatkiem żywych bakterii jogurtopodobnych, które zmieniaja wszystko w produkt o nazwie creme fraiche, który ubija sie jest gładki, lekko kwaskowaty - ni to jogurt ni to jogurt wschodni.

Domowe sposoby, to do tłustej KWAŚNEJ śmietany (nie śmietanki) dodac maslanki lub jogurtu greckiego i odstawic na 12-24 godzin. Mamy namiastke domową kremfresza.

makadamia

postów: 33

07.12.2006 17:52

Jacku, co do "samorosnącej mąki";) nie będę się wypowiadać ale castor (bardziej caster) sugar to zwykły biały rafinowany cukier bardzo wysokiej jakości o drobnych kryształkach (taka brytyjska "srebrna łyżeczka do wypieków"), a double cream czyli podwójna śmietanka, czyli słodka śmietana o wysokiej zawartości tłuszczu (30-36%)
pozdrawiam :))

Jacek

postów: 26

05.12.2006 20:40

Droga YANE,
to, że creme fraiche nie ma polskiego odpowiednika nie zwalnia nas z obowiązku spróbowania przekazania istoty rzeczy ;)
Wiele produktów nie ma odpowiednika - czy to oznacza, że mamy pisać:
weź pół kilo self-rising flower, dodaj 30 deka castor sugar, 100 ml double cream i wymieszaj?
Pomijając jakże słuszną uwagę makadamii, że chodzi o rodzaj produktu, a nie datę produkcji ;))

makadamia

postów: 33

05.12.2006 20:19

YANE to można tak przetłumaczyć, a określenie świeża śmietana nie odnosi się do świeżości produktu a do jego rodzaju...ja używam świeżej śmietany Ty być może śmietanki UHT...
natomiast dzisiaj w Odysei Ricka Steina uderzyło mnie określenie "liście limonki kefir" kilkakrotnie powtórzone - KAFIR panie tłumaczu KAFIR - kefir to produkt mlekopochodny :)

YANE

postów: 11

03.12.2006 23:22

Teraz już tego nie wychwytuje, ale na początku w kcuhani.tv nagminnie tłumaczono "creme fraiche" jako świeżą śmietanę. Jakby powszechne było stosowanie nieświeżej śmietany ;) Creme fraiche to po prostu creme fraiche i w języku polskim nie ma odpowiednika dla tej "śmietany" :)

jacek1f

postów: 2296

01.12.2006 18:01

Jamie - Randka...
10 minut opowiada jak to "ugotuje" rybe ze wszystkim...
Bylem przerazony patrzac na jego okonia morskiego, ziola, cytryny itp...

LAe to tylko tłumacz!!!!! Dziekowac Bogu!

Jamie nie zwariował, nie, tylko UPIEKŁ w folii rybe w piekarniku!!!!!

jacek1f

postów: 2296

30.11.2006 22:47

aaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Znów "pigwowy ser" !!!!!! co jest!?

odcinek z miodem, 12. James Martin... az nie wierzę!

Membrillo - pigwowa galaretka... joj!
To że w Hiszpanii jada sie z serami przewaznie, nie znaczy że trzeba wymyslać niestworzone nazwy. Wystarczy sprawdzić lub zapytać...

hmmm

postów: 103

30.11.2006 13:06

> To, ze w korekcie rowniez nie zostalo
> to wylapane, pozostawie juz bez komentarza...





w korekcie to w korekcie, ale ślepota i głuchota realizatora nagrania i lektora są zastanawiające :D

Julia

postów: 2

30.11.2006 11:35

W zeszlym tygodniu pokazywany byl program Jamiego Olivera, w ktorym Jamie gotowal w szkole z uczniami. Jamie pyta: " Do you like mushrooms?", a uczniowie odpowiadaja w zaleznosci od upodoban "yes" albo "no" A jak to brzmi w tlumaczeniu? Nastepujaco: "Kto z was lubi grzyby?" I oczywiscie, jakze by inaczej, dzieci odpowiadaja "tak", lub "nie" Naprawde gratuluje tlumaczowi! Czasami, zwlaszcza w przypadku prostych rzeczy, warto przetlumaczyc cos doslownie a nie silic sie na parafraze. Od kiedy to na pytanie otwarte "Kto lubi grzyby?" mozna odpowiedziec tak lub nie? Pzreciez nawet kompletny laik wie, ze nie ma to sensu. Niestety najwiekszym zarzutem jest nie tyle blad w tlumaczeniu, co razaca niedbalosc tlumacza. Kazdy szanujacy sie tlumacz czyta swoje skonczone tlumaczenie, a w tym przypadku nawet nie musialby porownywac z oryginalem, gdyz taki blad wylapuje sie momentalnie. NO ale widocznie niektorzy zapominaja o profesjonalizmie tego zawodu i wlasnie dlatego od pewnego czasu nasz zawod ulega zdeprecjonowaniu. Zalecam wieksze przylozenie sie do tlumaczen, a nie odbebnianie ich od niechcenia. To, ze w korekcie rowniez nie zostalo to wylapane, pozostawie juz bez komentarza...

asia

postów: 31

29.11.2006 08:20

jacek masz rację, moja pomyłka a wynikła z małego bałaganu w przepisach, które notowałam. Pomyliłam prowadzących.

jacek1f

postów: 2296

28.11.2006 12:51

Asiu, James pokazuje jak zrobic pizze z ciabatty a nie z pity. Tak jest w programie - nie ogladalac.
To wlasnie jego szybka wersja pseudopizzy z chleba ale z ciabatki wlasnie:-)

W przepisie jest ok.

asia

postów: 31

28.11.2006 11:00

w jednym z odcinków James Martin podawał przepis na pizzę z chlebków pita. Na stronie kuchni tv jest ten przepis ale podano że to ciabatka. Między tymi dwoma rodzajami chleba jest dosyć spora różnica. Jeśli zapieczemy ciabatkę to będzie raczej bułka na ciepło a nie pizza.
Czy jest sposób aby w podanych przepisach wprowadzić korektę lub sprostowanie?

Ola_D

postów: 308

27.11.2006 12:59

James Martin odc. 8

Biję się w piersi za ten nieszczęsny szybkowar, który zresztą przez redaktora został poprawiony na "parownik" i doprawdy nie mogę pojąć, dlaczego został przeczytany jako "szybkowar" właśnie. Chyba jakaś złośliwość rzeczy-niekoniecznie-martwych...
W każdym razie w imieniu Kuchni.tv bardzo przepraszam za tak fatalną pomyłkę.

Pozdrawiam,
OlaD

jacek1f

postów: 2296

26.11.2006 17:34

Dzisiaj - niedziela James M. i odcinek o rybach...

Basta!

Dorsz był robiony błyskawicznie 5-8 min w koszyczku bambusowym na parze wraz ze szpinakiem - i ok.

A tłumacz (Pani Jagodo!!!!!) i redaktor..?... "dusili" rybe parę minut i to ... "w szybkowarze" !

Wybaczcie, ale to oznacza brak jakiegokolwiek doświadczenia, jakiejkolwiek wiedzy i ... kontroli trochę też brak - nadal?!

- szybkowar - specjalne naczynie, garnek, szczelnie zamykany z zaworem, do szybkiego robienia potraw - przyspiesza znacznie. Specjalne przepisy z wlasnym czasem itp... Dorsz po 5-8 minutach w "szybkowarze"... zamienia sie w nicosc płynną...
- o duszeniu i różnicy miedzy duszeniem a gotowaniem na parze - przemilczę.

Przykre.

Azi

postów: 5

22.11.2006 15:04

No i całe szczęście , że jest to forum i można podzielić się swoimi wątpliwościami i uwagami.

Dzięki za informację o godzinach emisji, bo akurat tego odcinka nie widziałam , a skorzystałam z przepisu z tej strony. Muszę koniecznie obejrzeć.
I tak ją lubię nawet jak się myli kobita.

mereszka

postów: 272

22.11.2006 13:23

...nawet Anna Olson, której program bardzo lubię ;-)

mereszka

postów: 272

22.11.2006 13:18

Jeśli chodzi o przepis na Ciasteczka kawowe / Mocha Bite Cookies to tutaj znajduje się przepis w oryginale http://tiny.pl/rsr3 można porównać http://tiny.pl/rs9h lub samemu przeliczyć... Problem w tym, że "cup" "cupowi" nie równy... pamiętać trzeba, że Anna stosuje kanadyjskie miary i wagi :-) Pomocne mogą okazać się "kuchenne kalkulatory" http://tiny.pl/rs9q i http://tiny.pl/rs9x - w sieci można wyszukać dużo więcej :-)

Poza tym - Ola ma w 100% rację - nikt nie jest doskonały :-)))
Pozdrawiam,
M.

Ola_D

postów: 308

22.11.2006 10:05

Witam wszystkich,

Poleciłam tłumaczce opracowującej przepis sprawdzić go z programem i mogę potwierdzić, że proporcje podane w przepisie są DOKŁADNIE takie, o jakich mówi Anna Olson w programie. Żeby mieć pewność, sprawdziłam to również sama. No cóż, przekonałam się, że nawet ona nie jest doskonała :).

Ponieważ emisja odcinka NA SŁODKO poświęconego deserom z kawą planowana jest już wkrótce, będziecie mogli sami sprawdzić, jakie proporcje podaje Anna Olson.
W najbliższym czasie emisje będą w:
środę 6.12.06 o 16:20
czwartek 7.12.06 o 13:20
i w piątek 8.12.06 o 10:00 i 21:30

Mimo wszystko tłumaczka poprawiła proporcje składników w przepisie, żeby ciasteczka udały się wszystkim chcącym je upiec.

Pozdrawiam serdecznie,
OlaD

asia

postów: 31

22.11.2006 09:05

kupiłam w ikei miarkę w której są oznaczone
0,05 - 0,25 L i 1/2 - 1 cup.

Azi

postów: 5

22.11.2006 07:51

Zgadzam się z tobą Aniu, ale z tym przybliżeniem niech będzie bliżej niż dalej. Mozna podawać informacje na temat składników w dwóch miarach. Tylko oby nie odbiegały jedne od drugich aż nadto od "przyblizonej normy".

Mereszka nie jest tak źle, eksperymenty też sa fajne, a jaka satysfakcja jak sie wreszcie coś uda.

mereszka

postów: 272

21.11.2006 17:09

Boję się nawet zaglądać do tych przepisów :-)

anna

postów: 24

21.11.2006 14:47

No cóż, przy wszelkich przelicznikach jest problem i w zasadzie powinno sie podawać przepisy tylko w oryginalnych jednostkach miary - w przypadku Anny Olson w szklankach (bez niecałej łyżki) i łyżkach/łyżeczkach. Tylko, że takie przepisy są częściowo bezużyteczne w Polsce, bo np. nikt nie mierzy masła w szklankach. Są w Internecie różne tabele konwersji cup na g, są tabele w książkach kucharskich polskich i zagranicznych, tylko, że zawsze jest to przybliżenie. Szklanka masła na szczęście ma też odniesienie do amerykańskiej miary wagowej, więc tego przeliczenia można być w miarę pewnym (albo wziąć kostkę, zmierzyć linijką, policzyć objętość prostopadłościanu i przeliczyć na cupy?).
W przypadku mąki jest jednak problem - np. przesiana, czy utrzęsiona, poza tym sama napotkałam ten problem, że wg tabeli z Internetu 1 cup = 110 g, a wg książki "Ciasta, ciastka, ciasteczka" 1 szklanka = 170 g, a jak się zeźliłam i zważyłam (utrzęsioną) 1 szklankę, to wyszło mi 140 g.
Pewnie powino być tak, żeby przy przepisach amerykańskich (i angielskich w uncjach - vide Delia) przelicznik był podawany w nawiasie, a na końcu każdego przepisu umieścić uwagę, że przeliczniki są tylko przybliżeniem.
Pozdrawiam,

Azi

postów: 5

21.11.2006 08:15

Nie do końca z tym rozmysleniem, jak sie spojrzy i przeanalizuje przepis na te cisteczka to okazuje się np. że 2 1/2 szklanki mąki to wg. tłumacza 225 g.
Dla laików robiących pierwsze kroki w kuchni podstawą jest podanie prawidłowych ilości składników, a niektórzy mieszają im w głowach.
A przepis jest na tej stronie. Skoro przekazuje się go dalej to trzeba kierować sie jakąś logiką i albo podawać w gramach albo w szklankach, a jak sie podaje i w jednej jednostce i w drugiej można sia zamotać.

anna

postów: 24

20.11.2006 16:42

re: ciasteczka kawowe
taa, ktoś się w połowie pisania przepisu rozmyślił, czy podzielić składniki przez dwa. Masło i cukier dwa razy mniej, a reszta bz.:D

Azi

postów: 5

20.11.2006 15:53

Widzę, że powstało niezłe forum na temat wpadek tłumaczy.
Jeśli ktokolwiek robił ciasteczka kawowe, to na wstępie juz powiem , że wg przpisu na tej stronie wyjdą gliniaste kulfony, a wszystko przez złe podanie składników.
Podpowiem, że porównałam wersję angielską z polską i dzieki temu udało sie zmodyfikować przepis i wychodza świetne ciasteczka. Podpowiem, że masła potrzeba przy tym przepisie 225 g (albo szklanka jak kto woli) i 1/2 szklanki cukru pudru.
Przepis jest w ogóle podany jakby ktoś nie potrafił zamienić szklanek na gramy i na odwrót.
Pozdrawiam

anna

postów: 24

20.11.2006 15:34

To specjalnie dla Ciebie fragment starego wierszyka Zbigniewa Lengrena o Gosi co zdrabnia, spieszcza i przesładza:
Gosia ma płaszczyk z pęteleczkami
i frędzeleczki przy szaliczku
w rączce teczuszkę z książeczkami
i loczek z włosków na policzku.
Ze szkółki idzie na spacerek,
pomponik śliczny ma nad głową,
słodka, różowa jak cukierek,
więc niebo też jest na różowo.
Trzymaj się!

mereszka

postów: 272

20.11.2006 11:45

Anno,

Właśnie - w laskach... :-) A jak słyszę, że przekroimy laseczkę, a potem wrzucimy laseczkę, to mi skóra cierpnie. Jeszcze chwila i będziemy ją kroić nożykiem, zamiast ziarenek będą ziareneczka, a wrzucać ją bedziemy do garnuszka stojącego na kucheneczce... itd. Fakt, nie wyraziłam się jasno, ale zdrobnienia szczególnie w kuchni (jeśli nie dotyczą dzieci) bardzo mnie drażnią. Chyba nie tylko w kuchni :-) Jak słyszę np. pieniążki to mam ochotę wyć!
Pozdrawiam równie serdecznie :-)

ps. możemy rozpisać konkurs na najciekawsze albo najbardziej zdrobnione zdrobnienie <lol>

anna

postów: 24

19.11.2006 22:26

mereszko, o co chodzi z laseczką? że zdrobnienie? bo wanilię rzeczywiście sprzedają w laskach. pozdrawiam, :D

mereszka

postów: 272

18.11.2006 23:33

Ta r-o-k-ie-t-t-a jest straszna :-I ale jak by nie było w sumie poprawna. Co z tego, że można jej nie kupić, jeśli ktoś sprzedaje r-u-k-o-l-ę :-)
Mnie dzię o drżenie rąk przyprawiła l-a-s-e-c-z-k-a w-a-n-i-l-i-i u Anny Olson - brrrrrrrrrrrr...

jacek1f

postów: 2296

18.11.2006 15:09

aaaaaaaaaaaaa,
Jacek Popławski :-)
Delia - sałatka tostańska z fasoli - ...
nie rokietta - było juz tu sludsznie wiele razy!
Nie rokietta, ale RUKOLA!

:-)

jacek1f

postów: 2296

16.11.2006 22:26

Anna Olson, odcinek o borówkach. Proszę, nie nazywajcie naleśników blinami! Wyraźnie widać, że AO robi naleśniki, a lektor raz mówi na to "bliny", a raz "naleśniki". To nie jest to samo!

Julia

postów: 2

14.11.2006 11:40

Bardzo mnie razi, kiedy w wielu programach angielskie slowo rocquet tlumaczone jest jako "rokietta". Przeciez w potocznym jezyku to jest po prostu rukola i nawet jesli istnieje specjalistyczne slowo rokietta, to ciekawa jestem ile osob je zna i bedzie wiedzalo o jakie warzywo chodzi, w przeciwienstwie do wszystkim znanego slowa rukola. To samo z meczennica. O ile owszem istnieje botaniczna nazwa rosliny-meczennica, to ktory laik ja zna?? Na jogurtach i innych produktach z dodatkiem tego owocu zawsze napisane jest marakuja. Tlumaczenie programow kulinarnych pelni role funkcjonalna i powinno byc robione z uwzglednieniem tego faktu. Sama jestem tlumaczka wiec znam problemy tlumaczeniowe, ale takie lapsusy sa przykladem chyba tylko checi zaprezentowania przez tlumacza swojej erudycji .

makadamia

postów: 33

14.11.2006 11:13

bo może to powinno być jak w filmach i programach medycznych - każde tłumaczenie jest konsultowane przez specjalistę - może tu też tak powinno być - jakiś dobry kucharz powinien czytając tłumaczenie oglądać program i korygować takie błędy jak ta polędwica u Jamiego,
kilka razy też wyłapałam tłumaczenie oil jako oliwa a w smaku różnica jest ogromna

Anna masz rację co do tych utensyliów ingrediencji i mikstur - można się poczuć ja w laboratorium Frankenstaina - wystarczą narzędzia (pomoce kuchenne) składniki i mieszanki

anna

postów: 24

09.11.2006 10:11

Może ten schab zostal przetłumaczony jako polędwica, bo ktoś się zapatrzył na... polędwicę sopocką? (nie z polędwiczek wieprzowych przecież robioną) :D Pozdrawiam

jacek1f

postów: 2296

08.11.2006 16:15

Proooooszę! Jak kocham Jamesa, to zabija go tłumaczenie sosu BB jakimś nowym tworem - sosem GRILLOWYM

Basta! :-))

Dlaczego nie RUSZTOWYM!... to słynny sos w sklepach też...:-(

Nie wywarzajmy drzwi dawno otwratych i nie bądźmy bardziej kaczkowaci od Romana..:-)

Możan kupić sos BB w Polsce, ale i Grillowe też - tylko to nie ma nic wspolnego z sobą. I już.

Toy

postów: 18

08.11.2006 10:43

to sie powoli robi śmieszne he he he he-przepisy w krzywym zwierciadle.

anna

postów: 24

08.11.2006 10:23

morska odyseja ricka steina odc. 3
przepis na stronie Kuchni TV - zupa z sercaków według Linsey'a Barehama
To jest przepis wg LinDsey Bareham, która jest KOBIETĄ. Widziałam jej zdjęcie i mam kilka książek kucharskich (świetnych).

lab

postów: 12

07.11.2006 23:08

Ludzie, nie wytrzymam ! Przed chwilą Jamie zapowiedział, że na swoje przyjęcie urodzinowe zrobi "polędwicę wieprzową ". I co ja widzę ? Kawał mięcha po polsku zwany SCHABEM. Środkowym zresztą. Kto gotuje, ten wie, o co chodzi. Nie trzeba być wybitnym tłumaczem, żeby wiedzieć, że angielskie pork loin to żadna "polędwica". Czy ten pan/pani nie oglądał tego, co tłumaczył/a/ ?

mereszka

postów: 272

06.11.2006 23:57

Wrrrrrrr.... a teraz przekroimy biszkopty na 3 części - powiedziała Martha. I co? I przekroiła biszkopty na pół!
Wrrrrrr!

Toy

postów: 18

06.11.2006 10:58

Miki- to jest praca tego pana i niech wiecej sie stara.Naszą pracę też ktoś ocenia i wynagradza...

Anna-jestes świetna-trzymaj tak dalej! he he he :)

malgosimi

postów: 1

03.11.2006 22:04

denerwujace to juz jest. Bo tu juz nie chodzi o oczywista nieznajomosc slownictwa kulinarnego (np cream of tartat to dla tłumaczy śmietanka w proszku, o zgrozo!!), problemy ze sluchem tlumaczy itp. Najgorsza jest bezmyslnosc i po prostu nieszanowanie widza i pracy, ktora sie wykonuje.
Np przed chwilą Rick Stein w programie Friends For Dinner uspokajał uczestniczke, ze nie bedzie musiała robić PASTRY (bo wybral dla niej czekoladowy deser bez spodu) - co przetłumaczone zostało mniej wiecej tak:
- nie będziesz musiała gotować makaronu. (odpowiedz uczestniczki: przeciez wiesz, ze nie umiem)

no i tłumacz to jedno, ale przeciez lektor to czyta, ktos montuje ten dźwięk... jak tak mozna ,,do ludzi"????

Miki

postów: 1

03.11.2006 16:03

Panie Jacku, ja Panu współczuję. Jeżdżą po Panu, jak po łysej kobyle, aż przykro. Ciekawe, ze nikt z bystrzaków nie dopatrzył się błędów w oryginalnych tekstach programów. Ja na przykład wyłapałam, jak prowadzący kucharz kilka razy się przejęzyczył i nazwał udo kurczaka "chicken breast", czyli piersią. Tłumacz widocznie to zauważył, bo uniknął przetłumaczenia tej pomyłki. Nie jest tak źle, uszy do góry!

hmmm

postów: 103

03.11.2006 08:44

z wczorajszego programu Ricka Steina (odc.6) dowiedziałam się, że bok choi _składa się_ z kapusty gotowanej (niestety nie dosłyszałam oryginalnego tekstu, ale zakładam, że Rick powiedział, iż (smak) bok choi przypomina kapustę - bo de facto to jest kapusta; chińska. karłowata.)

był tam po bok choi jeszcze jeden lapsus ale oglądałam w łóżku i nie miałam jak zapisać, więc nie pomnę :/

a! już wiem. Rick piekł rybę na metalowej bądź aluminiowej blasze. po czym, w chwili gdy ją z niej zdejmował, usłyszałam "zdejmujemy rybę z celofanu". ja nie wiem skąd tłumaczka (bo to kobieta była) wzięła celofan, ale myślę sobie, że nie widziała obrazka przy tłumaczeniu na pewno. czy byłoby możliwe oddelegowanie osoby, która będzie patrzyła na obrazek i korygowała takie i inne wyżej wymienione ewidentne wpadki (oliwa--->olej itp.) już podczas nagrania? to chyba nie problem, żeby przerwać lektorowi i dokonać poprawek.

chętnie się tego podejmę. charytatywnie.

mereszka

postów: 272

02.11.2006 16:36

Nie wiem, czy to bład w tłumaczeniu... razcej nie. Ale Martha gotuje przepisy :-/ we wczorajszym programie mówiła (kilka razy), że ugotowała wszystkie przepisy z książki J. Child. Niby nic, a razi.

anna

postów: 24

29.10.2006 22:27

1 cup to dokładnie 237 ml, różnica do szklanki (250 ml) to 13 ml czyli niecała łyżka (a różnica od 1 cup do 225 ml to 12 ml;)), więc raczej nie powinno to wpłynąć na udanie się przepisów. Oczywiście można się spierać czy tłumaczyć cup jako kubek (i objaśniać co autor przez to rozumie), filiżankę (znów konieczne jest uściślenie pojemności) czy szklankę (ta miara jest w ogólnej świadomości jasna i oznacza 250 ml). A jak się chce robić z kuchni aptekę (sama przechodziłam ten etap), to można tę niecałą łyżkę odejmować. Pozdrawiam

hmmm

postów: 103

29.10.2006 15:47

dobrze, kilka uwag na gorąco.
dziś w "sugar" (nie wiem, czy w innych odcinkach też to się pojawia) cup było wciąż tłumaczone jako szklanka. half cup jako pół szklanki itd. biorąc pod uwagę fakt, iż ilość innych składników była tłumaczona poprawnie, są szanse, że niektóre dania się po prosu nie udadzą. cup = 225ml, szklanka +-250ml.

a w następującym po "sugar" ekspresie Ainsley'a były 2 błędy (odcinek o drobnych przysmakach). po pierwsze, poważny błąd merytoryczny: Ainsley kilka razy dolewał do różnych rzeczy oleju, przetłumaczono iż jest to oliwa. wiem, że oliwa to też olej, ale w tym wypadku dolewał jasnożółtej cieczy i mówił o niej oil. po drugie (zabawne) - mówił o rozgnieceniu w moździerzu (fragment o kurkumie) - usłyszałam "możemy rozgnieść w tłuczku" :DDD

Krystian

postów: 8

29.10.2006 00:07

Aniu popieram Pana Jacka ze względu że na kuchni profesjonalnej takie zwroty używane są na codzień i każdy który na niej pracuje posługuje sie nimi tak jak wyrazami proszę i dzień dobry. Program powinien uczyć wszystkiego a nie tylko prostych rzeczy na kuchni sprawy skomplikowane w gotowaniu też występują ale jak się udarzą to dopiero frajda.

mereszka

postów: 272

28.10.2006 23:20

I jeszcze jedno - u Jamiego - jeśli on jest "dżeimi" to czemu o jego żone [lektor] mówi się "julia", jeśli już niech będzie "dżulia" - choć mówią na nią [w oryginale] Jools :-/ nie wiem skąd pomysł na Julię :-/

mereszka

postów: 272

28.10.2006 22:43

Drobnostki...
...ale

u Marthy - "stół do zmieniania pieluch" - nie wystarczy "przewijak"

Wracając do Delii - panie Jacku - chyba nie do końca ma pan rację. Powtórzenia powtórzeniami... ale wiemy, że program Delii jest dla tych, którzy uczą się gotować... i kiedy oni słyszą o tych "utensyliach", "ingrediencjach" i "garnirowaniu" to skóra im cierpnie na samą myśl o gotowaniu. To brzmi jak czarna magia! Myślę, że warto te kwestie raz jeszcze przemyśleć.

Z poważaniem,
Mereszka

ps. Anno - zgadzam się z Tobą w 100%

anna

postów: 24

28.10.2006 21:20

Panie Jacku, gotowanie jest prostą czynnością, po co sadzić się w języku na górnolotne słowa? Nie słyszałam, żeby Pan używał w swoich tłumaczeniach słowa mieszanina, mieszanka, a zawsze mikstura (można zresztą użyć słowa masa, ciasto czy innych odpowiednich do kontekstu). To samo odnośnie ingrediencji i utensyliów. Niech Pan nie przytacza zasady unikania powtarzania tego samego słowa w każdym zdaniu, bo nie o to tutaj chodzi. Czy Pan w swoich wypowiedziach na codzień też takich słów jak wyżej używa? Współczuję. I życzę naturalności w języku.

makadamia

postów: 33

28.10.2006 11:47

właśnie oglądam Trish no i ona dodała sos "łorczeszer" do sałatki...zasępiłam się conajmniej

Jacek

postów: 26

28.10.2006 00:07

Droga p. Anno, przy tłumaczeniach obowiązuje wiele zasad, a jedną z nich jest unikanie powtarzania tego samego słowa w każdym zdaniu - Anglicy nie zwracają na to uwagi, my tak - i jeśli sytuacja tego wymaga, będę podobnych zwrotów używał, bo archaizmy też dla ludzi... Zresztą, mam niezły słownik języka polskiego i słówka te wcale nie są w nim jako takowe zaznaczone ;) Nasz język jest bardzo bogaty i takie sformułowania, jak mikstura, ingrediencja czy utensylia mają w nim pełne prawo bytu - jeśli prawidłowo użyte ;)
Pozdrawiam.

anna

postów: 24

24.10.2006 11:23

prośba do p. Jacka Popławskiego:
Bardzo proszę, żeby przestał Pan (uparcie) tłumaczyć "mixture" jako miksturę (to słowo znaczy mieszanka, a mikstura jest archaizmem), a "ingredient" jako ingrediencję (ingredient to składnik; ingrediencja to znów archaizm, choć można tego słowa czasem użyć, jeśli pasuje do kontekstu).
Np. tekst "na ciasto wykładam miksturę (ze śliwek, białek czy czego tam)" brzmi trochę dziwacznie.
Pozdrawiam,

jacek1f

postów: 2296

24.10.2006 09:16

Bardzo przepraszam za tamto! Nic mnie nie tłumaczy oprócz stanu nie kontrolowoanej wscieklosci - bardzo czekalem na podobny kanal i poczulem taaakie rozczarowanie wpadkami podobnymi.... Przepraszam raz jeszcze!

Ale targa mną kiedy mylone sa łyżeczki z łyzkami, kalmar jest osmiornica, oliwa olejem i w dodatku wczoraj odkryłem, że jest na swiecie słynny sos do żeberek i nazywa sie on ..... GRILOWY!!! A to słynne barbecue było - podstawowe.
:-(

Wiem, ze sie poprawia, wiem, ze bedzie lepiej, ale trzeba wytlumaczyc studiom poszczegolnym, ze tlumaczenia kulinarne sa zupelnie inne i wymagaja innej pracy...

Ale jestem sercem Z.

pozdrawiam i przepraszam raz jeszcze!

Aggie66

postów: 8

19.10.2006 21:25

No cóż, Jacku1f z forum Kuchnia na Gazecie, trochę dziwne, że przywołujesz watek stamtąd, zważywszy, jak elegancko w nim piszesz...
http://tiny.pl/r7h9
Jak dla mnie - kompletna żenada i totalne chamstwo. Jak zresztą zazwyczaj na Gazecie:/

mereszka

postów: 272

18.10.2006 21:51

Wczoraj w programie "Martha" MS witała gościa, którego przedstawiła jako zwycięzcę którejś tam edycji programu "Survivor", który został przetłumaczony jako "Ekspedycja". Natomiast w Polsce program ten od lat funkcjonuje jako "Robinsonowie". Takie błędy najbardziej mnie wkurzają... niby nic, a drażni.

ps. mam nadzieję, że dobrze słyszałam co mówi Martha.

mereszka

postów: 272

18.10.2006 21:35

Oczywiście, że podział wg programów! Inny IMHO nie ma najmniejszego sensu.

hmmm

postów: 103

18.10.2006 16:05

> IMHO lepszym podziałem byłby
> jednak podział według programów,
> z których dany przepis pochodzi.

podpisuję się pod tym pomysłem obiema rękoma. i przydałby się pod przepisem nr odcinka lub numer i podtytuł. ponieważ będą powtórki, ten dopisek pomoże wielu widzom.

JoShiMa

postów: 19

18.10.2006 16:04

>IMHO lepszym podziałem byłby jednak podział według >programów, z których dany przepis pochodzi.

Tego właśnie oczekiwalam, a tu taka niespodzianka... I jak mam znaleźć potrawę jeśli wiem z jakiego programu pochodziła a nie pamiętam jak się nazywała. Teraz jest niewiele przepisów, więc można przejrzeć każdy, ale jak sie ich zrobi dużo to już nie będzie takie proste. Przydałaby się możliwość sortowania wg programów lub chociaż oznaczenie z którego programu jest dany przepis.

mendel

postów: 29

18.10.2006 15:30

Witam!

> Przepis też już został zgłoszony do poprawki.

Nawet już jest poprawiony.

Zastanawiam się jeszcze, czy skoro potrawa nazywa się "Ciasto z brzoskwiniami i jeżynami", to jej miejsce nie powinno być w dziale "Ciasta i ciasteczka" zamiast w "Deserach". Ale tutaj się nie upieram, bo granica między ciastem i deserem jest nader płynna... :-)

IMHO lepszym podziałem byłby jednak podział według programów, z których dany przepis pochodzi. Wtedy byłoby to łatwiejsze do znalezienia dla tych co nie zdążyli spisać z ekranu, a i niewątpliwie bardziej jednoznaczne.

> Mogę jeszcze zapewnić, że wpisy na forum
> są skrupulatnie czytane, a ten pokój powstał
> naprawdę po to, żeby brać wszystkie Wasze
> komentarze pod uwagę, a nie tylko po to,
> żeby "ładnie wyglądało" :).

Miło mi to słyszeć. :-)
Ciekawe jak długo w tym wytrwacie. :-)))

Pozdrawiam,
Łukasz

Ola_D

postów: 308

18.10.2006 14:16

Witam,

rzeczywiście pomyłka została przeoczona w przypadku przepisu (program telewizyjny jest już poprawiony), więc bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi.
Przepis też już został zgłoszony do poprawki.

P.S. ten odcinek tłumaczył kto inny niż p. Jacek Popławski, zresztą tłumaczka, skądinąd bardzo dobra, do tej pory nie może sobie podarować tej pomyłki.

Mogę jeszcze zapewnić, że wpisy na forum są skrupulatnie czytane, a ten pokój powstał naprawdę po to, żeby brać wszystkie Wasze komentarze pod uwagę, a nie tylko po to, żeby "ładnie wyglądało" :).

Dlatego będziemy bardzo wdzięczni, jeśli w miarę możliwości będziecie pisać (tak jak mendel), w którym z programów zauważyliście błąd, bo wtedy możemy nanieść poprawki - jak zresztą się dzieje.
Uważni widzowie będą mogli zauważyć poprawki i zmiany podczas powtórkowych emisji za jakiś czas :).
Oczywiście staramy się robić to jak najszybciej i najsprawniej, jednak poprawienie odcinka w ciągu jednego dnia nie zawsze jest możliwe, więc muszę prosić Was o jeszcze trochę wyrozumiałości.

Pozdrawiam serdecznie,

Ola

mendel

postów: 29

18.10.2006 10:47

Czołem!

14.X Jacek Popławski napisał:
> Tłumaczę filmy - również dla kuchni.tv (...)
> Jeśli jeszcze jakieś byki wypatrzycie
> - zwłaszcza merytoryczne - piszcie o tym,
> to bardzo nam pomaga (...)
> Liczę na dalsze, konstruktywne uwagi

Parę godzin później napisałem:
> Typowy błąd tłumaczeniowy
> ("blackberry" to jeżyna,
> a nie czarna jagoda).

A na początku tygodnia na stronie pojawił się przepis na opisywane przeze mnie ciasto. I co tam można wyczytać?
"Składniki:
(...)
- świeże jagody
(...)"

źródło: http://tiny.pl/rtgv

Chyba jednak, Panie Jacku, nie bardzo wam nasze uwagi pomagają. :-)

Pozdrawiam,
Łukasz

i.nes

postów: 13

14.10.2006 13:55

Dzisiaj Jamie Oliver robił koktajle dla dzieci i wg tłumacza użył PÓŁ LITRA śmietany, gdy w oryginale (i na wizji) wyraźnie było widać HALF A PINT, czyli około ćwierć litra.

mendel

postów: 29

14.10.2006 10:56

Witam!

Ledwo napisałem poprzedniego posta - już pierwszy byk...

Trwa właśnie program Anny Olson "Na słodko". Anna prezentuje ciasto z owocami. Jego składnikiem są jeżyny, co wyraźnie widać na ekranie. Tymczasem lektorka twardo nazywa te owoce "jagodami". Typowy błąd tłumaczeniowy ("blackberry" to jeżyna, a nie czarna jagoda).

Troszkę jednak jestem zdegustowany, bo oznacza to, że ani tłumacz, ani lektorka podkładająca głos nie oglądali programu w czasie swojej pracy. Błąd jest do momentalnego zauważenia patrząc na ekran i znajomość angielskiego jest tutaj zupełnie zbędna.

Niepatrzenie na ekran przez lektorów w czasie podkładania głosu ma też inną wadę. Czasami wypowiadane przez lektora zdanie jest przyspieszone lub opóźnione do oryginału o całe kilkanaście sekund, co oznacza, że lektor mówi o czym innym, a na ekranie widać co innego. W pół godziny wcześniejszym programie Antoniego Carluccio dało to zabawny efekt przesunięcia w fazie przy wymienianiu składników jednego z dań - Antonio omawiał i ekran pokazywał jeden składnik, polski lektor już tłumaczył opis następnego... :-)

Pozdrawiam,
Łukasz

mendel

postów: 29

14.10.2006 10:24

Cześć!

Dzięki Jacku za wyjaśnienia!
Trzymam kciuki za poprawianie jakości tłumaczenia! :-)

Obiecuję zwracać uwagę na tłumaczenie i opisywać ewentualne błędy. Cieszę się, że korzystacie z uwag forumowiczów.

Pozdrawiam,
Łukasz

Jacek

postów: 26

14.10.2006 01:52

Witam szanownych forumowiczów.
Tłumaczę filmy - również dla kuchni.tv - między innymi Delię Smith. Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd - faktycznie, mówiła o 300 stopniach Fahrenheita, przeoczenie, przepraszam. Przy najbliższym nagraniu zostanie poprawiony.
Jeśli jeszcze jakieś byki wypatrzycie - zwłaszcza merytoryczne - piszcie o tym, to bardzo nam pomaga - człowiek całe życie się uczy... ;)
Jestem pewien, że inni tłumacze i tłumaczki również starają się wykonywaś swą pracę jak najlepiej, ale w przypadku programów kulinarnych nie zawsze jest to łatwe, bowiem wiele produktów wciąż jest u nas niedostępnych, sporo nie ma nawet polskiej nazwy, nie mówiąc o odpowiednikach. Tam, gdzie to możliwe staram się dołożyć jakieś dodatkowe wyjaśnienia, ale często jestem ograniczony czasem poszczególnych wypowiedzi i stwierdzenie, że zamiast "self-raising flour" dodajemy "mąkę zmieszaną ze środkiem spulchniającym" - musi wystarczyć - w programie nie ma miejsca na przepis, jak ją samemu zrobić...
Liczę na dalsze, konstruktywne uwagi ;))
Pozdrawiam,
Jacek Popławski.

mereszka

postów: 272

11.10.2006 20:17

Uwielbiam kuchnię.tv... ale wpadki tłumaczeniowe czasem mnie rozwalają... szkoda, że niektórzy tłumacze potraktowali temat po macoszemu :-/ sama z chęcią bym się tym zajęła... :-)

jacek1f

postów: 2296

11.10.2006 17:10

w sprawie tłumaczenia: na naszym forum Kuchnia - na gazecie.pl, gdzie pełno wariatów wspaniałych od gotowania...:-) własnie toczyła sie dyskusja o Fecie marynowanej - i tłumaczeniu "zalać olejem" Wielokrotnie powtarzanym przez lektora, za tłumaczem!
A na ekranie widzimy puszke z oliwą virgin...

pozdrawiam
jacek1f

Pedro

postów: 2

11.10.2006 15:53

Przed chwilą w programie "SZKOŁA GOTOWANIA DELII SMITH" w przepisie na risotto z piekarnika Delia kazała wstawić risotto do piekarnika rozgrzanego do "300 degrees". Głowę dam sobie uciąć, że chodziło o stopnie Fahrenheita (ok. 150 st. Celsjusza), ale lektorka powiedziała "300 stopni Celsjusza". W domowym piekarniku nie osiągniemy takiej temperatury.

Jawa

postów: 22

11.10.2006 15:29

Dodam jeszcze , że wśród wielu rodzajów męczennicy - głównie roślin ozdobnych , jest męczennica jadalna, znana powszechnie jako "marakuja".Pozdrawiam. Jawa

Jawa

postów: 22

11.10.2006 14:32

Do shmoo ! W programie nie było tłumaczenia "cierpiętnica",
tylko "męczennica", czyli passiflora

shmoo

postów: 3

11.10.2006 14:06

W jednym z programów "passion fruit" został przetłumaczony na "owoc cierpiętnicy" czy coś w tym stylu, a powinna to być po prostu marakuja, znana Polakom chociażby z jogurtów.

W programie Marthy Stewart,w którym robiła ciasto marchewkowe z okazji urodzin swojej matki był kolejny błąd. Martha połozyła ciasto na takie kręcącej się paterze, co ułatwłio jej okładanie ciasta kremem/polewą. Skomentowała to mówiąc, że "This Lazy Susan is great for this" (coś w tym stylu) co zostało przetłumaczone, że krem Lazy Susan najlepiej nadaje się do tego ciasta, a chodziło nie o krem o nazwie "Lazy Susan" ale własnie o taką kręcącą się paterę, która po angielsku nazywa się... Lazy Susan!

W sumie nie ma programu, w którym nie byłoby błędu, ale ogólnie nie jest tragicznie :)

10.10.2006 16:30

 

Wasze uwagi odnośnie programów są dla nas bardzo cenne i niezwykle pomagają w poprawianu jakości tlumaczenia. Wszystkie spostrzeżenia na bieżaco przesyłane są do studia wykonującego opracowanie wersji polskiej. Zachęcamy do dalszego zgłaszania Waszych "za i przeciw".