Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

Termometr gastronoiczny >

Jak chcesz to możesz sobie zainwestować w taki termometr i myślę, że...

B.Sadowska80, 20.10.2017 | czytaj dalej


kuchnia - ustrój >

Wszystko oczywiscie odgrywa jakas tam role. Ja osobiscie stawiam bardziej na dodatki...

marlenawwa, 19.10.2017 | czytaj dalej


Diety >

Sprawdź tabletki na odchudzanie może pomogą, ale polecam też stosować jakąś dietę.

Bubax, 19.10.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1974, wpisów: 29954
najnowszy wpis: 20.10.2017 14:33

Mamy 27177 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wasze przepisy

FORUM kuchnia+ na wesoło - sałatka

lopez

postów: 9

25.03.2011 21:53

Wróciłem... bo jest do czego wracać.
Nadszedł czas otwarcia sezonu grillowego. Z każdym rokiem czynię to o kilka dni wcześniej (ciekawe kiedy wogóle go nie zamknę). Jak powiedziałem, wyciągam grilla. Jest czarny, duży, owalny... (podobno jednak nie musi być duży, ważne żeby był długi i gruby... (o;). Z namaszczeniem wyciągam go z czeluści domowych zakamarków. Jest. Piękny i błyszczący. podpalam pierwszą garść drewna. Rozgrzewam ruszta, gdy nagle...
- o Boże co to jest!!!
wśród znajomych rozległo się westchnienie połaczone, a właściwie wymieszane ze zdziwieniem, otóż w jednym z okien mego domu rysowało się przecudnej jakości zjawisko - tak to były one, moja rodzona małżonka oraz nasza córeczka...
Prędziutko oprzytomniałem. sezon grillowy rozdziewiczymy jak zwykle karkiem wieprzowym. Dobe wcześniej natarłem kotlety grubo zmielonym pieprzem i francuską musztardą. Drzewo pod rusztami dawało tyle energii, że pozostało mi tylko położyc na prawie czerone pręty porcje mięsa. Syk i pachnący dym upewnił mnie tylko o doskonałej temperaturze pod rusztami. Kark udał się cudownie, kapiący tłuszczyk po palcach gości zdawał się być wiosenną rosą na kłosach trawy - był takim samym symbolem nadejścia nowego...
W tym roku jednak będę starał się wprowadzić wołowinę na ogrodowy stół, odpalę również wędzarnię albowiem jestem w trakcie przebudowy ogrodu po wybudowaniu domku, wyśnionego domku. Postaram się regularnie zamieszczać wpisy na forum i mam nadzieję, że znajdę sympatyków 2 kilowych steków, a przynajmniej może będę mógł zrobić sporo fotografii pokazujących moje wyczyny kulinarne. Czuwaj (sorry za byki...)

ursi5

postów: 219

10.12.2010 20:07

Wszystkiego najlepszego z okazji narodzin córeczki. Niech się zdrowo chowa:-)

lopez

postów: 9

10.12.2010 19:46

Aaaa i jeszcze jedno, błędy w pisowni nie świadcza o moim lamerstwie czy też ignorancji. To świadectwo mojej niestety dysortografii (zastanawiam się czy to trudne słowo napisałem porawnie...(o;

lopez

postów: 9

10.12.2010 19:42

Sałatka do kieszeni została, za przeproszeniem, zapakowana po męsku, za pomocą narzędzia upychającego typu łyżka. To jednak dziwne, że starczyło nam sił żeby ją zjeść. Hmmm musimy zacząć nagrywać to co dzieje się po przygotowaniu posiłku. Heh tak się zastanawiam - czy my to na prawdę jemy. Wiem na tomiast na pewno, że uwielbiam na kacu podejść do stołu i zjeść nasze kulinarne wypociny, troszkę podeschnięte... nie wiem, może to taki fetysz. A co do kwestii gotowanie+alkochol, to uważam, że wynik tego działania jest jeden, taki jak zwykle ryło się w szkolnej ławce, po prostu = WNM. Uważam również, że to alkochol dodadej mi tej słynnej ułańskiej fantazji, to ona pozwala eksperymentować w kuchni. W wekeend szykuje się imprezka, urodziła mi się przecudnej urody córeczka, postanawiammże kilkoro z moich znajomych nie może zapomnieć dnia mojej radości. Jak tylko dojdę do siebie to opiszę. Jutro postaram się opisać menu... Pozdrawiam (o;

migotka333

postów: 1184

06.12.2010 20:55

:-DDD
I dlatego ja staram się nie pić (procentów) gdy gotuję bądź przygotowuję posiłek...dopiero potem
:-)

myszsza

postów: 251

06.12.2010 19:57

Bardzo fajnie, że gotując opróżniacie flaszeczki. I pewnie z tego powodu nie mamy pojęcia, jaka sałatka została umieszczona w tych strasznie śmiesznych kieszeniach wieprzowych.

lopez

postów: 9

05.12.2010 14:36

wielka impreza...
Zaprosiliśmy znajomych na nasiadówkę. Jka zwykle z Bartkiem przygotowujemy zakąski. Wśród nich tę ulubioną...Owego dnia nie miała jeszcze nazwy. jak zwykle podczas prac kuchennych opróżniamy buteleczkę i humory wskakują na najwyższe obroty. sałatka przygotowana dopieszczona. Wkładamy ją jak zwykle w ogromne plastry dobrej wędzonej szynki /znam producenta (o;/. Patrzymy sie na nia i myślimy jak ją nazwać, jest za dobra na to żeby nie miec nazwy. Po kolejnej flaszce jest!!! mamy pomysł - od dzisiaj nazywa się kieszeń wieprzowa!!!