Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

Dzień dobry >

Cześć, jestem nowa, dlatego się z Wami witam ;>

sfinks, 23.10.2017 | czytaj dalej


Designerskie meble >

Witam a co myślicie o takim rozwiązaniu jak inteligentne systemy w domu?...

Alerops, 23.10.2017 | czytaj dalej


Zdrowe koktajle >

My prawie codziennie pijemy takie koktajle owocowo-warzywne, najłatwiej w ten sposób przemycić...

jarzebinka, 23.10.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1976, wpisów: 29965
najnowszy wpis: 23.10.2017 17:41

Mamy 27186 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wszystko o... kuchni+

FORUM kuchnia+ JEDZENIE ŻYWYCH RYB!!!

marieta5

postów: 495

15.06.2007 18:24

"Tak więc bestialskie nie jest zabijanie ryby, tylko to, JAK SIĘ JĄ MECZY NA PATELNI PRZED ŚMIERCIĄ." - cukiernik. Jak można ją męczyć na petelni przed śmiercią??

kiwi

postów: 234

13.06.2007 23:37

Cukiernik
Martwa ryba męczy się na patelni? No nie wiem...

kiwi

postów: 234

13.06.2007 23:36

Marieta5
Moim zdaniem dobrze zrobisz, jeśli nie bedziesz już próbowala przejść na weganizm. Decyzja taka powinna być przemyślana i powinna wynikać z wewnętrznej potrzeby. Jeśli miałabyś się męczyć, to lepiej nie zaczynaj znowu. Poza tym jeśli człowiek nie jest do czegoś przekonany to trudno jest mu w tym wytrwać.

kiwi

postów: 234

13.06.2007 23:32

Ola_D
Zgadzam sie z Tobą w zupełności. Ja nawet nie jestem wegetarianką, jak już podkreślałam, bo ryby jem i nie mam zamiaru z tego rezygnować, nie mówiąc już o weganizmie. Mój organizm często podpowiada mi, co powinnam zjeść i wiem, ze ryby musza znajdowac sie w moim jadłospisie. A jeśli chodzi o nie noszenie skórzanych częsci garderoby, to dziwią mnie osoby w glanach, które walczą o prawa zwierząt. Jednak to jest osobisty wybór i nie mam prawa tego negować.

marieta5

postów: 495

13.06.2007 23:01

*nieprofesjonalnie

marieta5

postów: 495

13.06.2007 22:54

Cukiernik - masz do tego oryginalne podejście.

marieta5

postów: 495

13.06.2007 22:53

Ola_D - chociaż jak już mówiłam byłam na tej "diecie" tylko przez dwa dni, ale tak, zaczęły się pojawiać bóle głowy. Nowłaśnie ja podeszłam do tego nie profesjonalnie, i przeszłam na weganizm jak mówiłaś 'z marszu'. Po prostu chciałam spróbować, zobaczyć czy mi się uda, czy podołam, czy mam silną wolę. Pewnie, gdybym zrobiła tak jak mówisz (stopniowo rezygnowałabym z pokarmów mięsnych) to lepiej bym na tej diecie wyszła i może wytrzymałabym jeszcze troszkę. A tak? Bóle głowy i zmęczenie. Potem wręcz rzuciłam się na kawałek soczystego kurczaczka ;)

Cukiernik

postów: 8

13.06.2007 20:07

Cóż, ta ryba i tak by zginęła po to, byście ją zjedli. I co za różnica, czy zginie na wasztm talerzu, czy u kucharza, czy rzeźnika? Zginie, bo zginie. Tak więc bestialskie nie jest zabijanie ryby, tylko to, jak się ją męczy na patelni przed śmiercią. Czyż to nie jest logiczne?

Ola_D

postów: 308

13.06.2007 17:38

Witaj Kiwi i Marieta5,
włączę się tu do dyskusji, bo jak możecie przeczytać w moim profilu, żywienie to mój "konik", trochę doświadczeń mam też za sobą, więc mogę cokolwiek powiedzieć-podpowiedzieć.

Generalnie nie radziłabym nikomu przechodzić na dietę wegańską z marszu. Ona jest dość radykalna i znacznie różni się od codziennego jadłospisu przeciętnej osoby. Jeśli ktoś chce koniecznie, to radzę przeprowadzić to stopniowo: najpierw zrezygnować z mięsa, potem drobiu, następnie ryb, a jeszcze później z jaj i nabiału.
Dzięki temu można w jakimś stopniu zminimalizować dość przykre objawy "odstawienia", tak więc jeśli Marieto odczuwałaś bóle głowy, drżenie mięśni, i coś w stylu zwykłej grypy, to dlatego, że organizm był na nomen-omen - głodzie. Nie tyle z faktycznego głodu, ile z braku pokarmów, do których przywykł. Tak to jest, wie o tym każdy, kto próbował głodówek, półgłodówek i innych restrykcyjnych diet.
A bóle głowy etc., świadczą o uwalnianiu się do krwi toksyn, bo takie diety są generalnie silnie oczyszczające, więc jakkolwiek przykre w pierwszej swojej fazie, o tyle później jest zdecydowanie lepiej i lepiej...
Tylko jednak tak trudno zrezygnować z tych wszystkich pyszności, których nie obejmują te wszystkie diety....:).

To tak w dużym skrócie.

No i warto pamiętać, że ortodoksyjni weganie nie tylko nie jedzą niczego, co pochodzi od zwierząt (również miodu), ale też oczywiście nie noszą wyrobów ze skóry, naturalnych pereł ani korali, jak również wełny i jedwabiu (bo to też są produkty pochodzenia zwierzęcego, a jedwabnik ani owca nie "produkują" swoich włókien dla naszej przyjemności, tylko na własne potrzeby, więc "zabieranie" ich jest w jakimś stopniu wykorzystywaniem tych stworzeń).

Oczywiście wszystko zależy od motywacji, jaka kieruje osobą decydującą się na dietę wegańską, czy wegetariańską :).

I zdecydowanie nie należy zmieniać radykalnie diety w trakcie ciąży, no chyba że organizm sam się tego kategorycznie domaga ;).

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
OlaD

marieta5

postów: 495

13.06.2007 16:26

Wiesz Kiwi, przez dwa dni to ja się za bardzo tego nie najadłam :P Czasem tak, czasem tak. Owoców nie gotowałam - no bo jak? Wolałam świeże. Warzywa po prostu - tak jak do obiadu. Ale to było straszne. Jestem szczupła i nie chciałam bardziej chudnąć, tylko po prostu chociaż spróbować weganizmu. I nie chcę być już weganką, ponieważ jestem w ciąży i nie mam zamiaru się męczyć.

kiwi

postów: 234

13.06.2007 14:11

A wszystko jadlaś na surowo? Gotowałaś?
A teraz już wogóle nie chcesz być weganką?

marieta5

postów: 495

12.06.2007 22:38

Po prostu : prawie same warzywa i owoce, żadnych produktów pochodzenie zwierzęcego, żadnych. Ale byłam na takiej "diecie" tylko 2 dni i nie wytrzymałam. A chciałam być weganką a nie wegeterianką... hmm... nie wiem. Tak zdecydowałam. Postawiłam sobie wysoką poprzeczkę, ale nie wytrwałam i zrezygnowałam. Bywa.

kiwi

postów: 234

12.06.2007 21:05

A czemu chcialaś być weganką a nie wegetarianką?
Co jadlaś jako weganka????
Naprawde jestem ciekawa!

marieta5

postów: 495

12.06.2007 20:07

Dlatego też z weganizmu rezygnowałam. Kilka dni byłam weganką i za każdym razem stwierdzałam, że to nie dla mnie.

kiwi

postów: 234

12.06.2007 20:00

Ojej! Gdybyś była weganką, właściwie niczego byś nie jadla!weganizm jest dość ekstremalny i raczej nie na nasz klimat. Wegetarianizm już lepiej ale ja i tak nie odmawiam sobie ryb ;) Więc, jak już nie raz stwierdziłam, wegetarianką nie jestem!

marieta5

postów: 495

11.06.2007 23:05

Ja też nigdy nie zabijam ryby na Wigilję - i nigdy tego nie zrobię. Ja ryb nie lubię, mięso i owszem, ale co to za róźnica - to i to zwierzęciem jest. Zgadzam się z Tobą kiwi. Ja sama wiele razy próbowałam przejść na weganizm, ale jednak zawsze rezygnowałam.

kiwi

postów: 234

11.06.2007 16:11

Obowiązkiem kucharza jest przygotowanie półproduktów, tak, jak pielęgniarka nie może bać sie krwi. Gdyby nikt tych zwierząt nie zabijał, nie moznaby było ich po prostu zjesć. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, chodzi jedynie o sposób ich uśmiercenia. A że z tym sposobem często nie jest różowo, wielu ludzi decyduje się miesa po prostu nie jeść.

kiwi

postów: 234

11.06.2007 16:08

Ja uwielbiam ryby! Ale to nie oznacza, ze mam je zabijać. W moim domu kupujemy na Wigilię filety, właściwie nawet nie karpiowe ale to już inny temat.
Tato kiedyś dawno temu chciał zabić karpia. Męczył się bardziej niż ta biedna ryba. Od tego roku zawsze były filety!

marieta5

postów: 495

11.06.2007 01:03

Tak... te karpie... jak co roku widzę je w tych wielkich "akwariach ???" w supermarkecie, to nawet mi żal tam podchodzić. Nie wiem jak Ci ludzie mogą nieść w siatce, takiego wycieńczonego, pół żywego karpia, żeby go potem ubić. Wybaczcie, że tak stanowczo się o tym wypowiadam, ale takie jest moje zdanie.. Czasem jem ryby, choć nie powiem, że jest to moje ulubione danie, ale cóż... Delia Smith kiedyś powiedziała w swoim programie, że prawdziwy kucharz umie wrzucić do wrzątku żywego kraba. Moim zdaniem tym odznacza się nie prawdziwy kucharz, a człowiek bez serca i bez współczucia.

kiwi

postów: 234

11.06.2007 00:41

Ach dodam jeszcze coś. Kolezanka opowiadała mi kiedyś, że do dziś pamięta widok biegającej po podwórku na wsi kury, której chwilę wcześniej odcięto głowę. Trauma taka... Jakieś wnioski?

kiwi

postów: 234

11.06.2007 00:39

A ja tak sobie pomyślałam, że widok półżywych ryb atakuje mnie przeciez co roku. Kiedy w grudniu ludzie kupują w hipermarketach karpie a one skaczą lub podrygują na taśmie lub już w rękach kasjera nikt raczej nie przejmuje się ich losem. Albo skotłowane karpie w tych niby akwariach. Straszne. Nie trzeba więc daleko szukać, ale przecież ryby i dzieci głosu nie mają...

betka1

postów: 1

10.06.2007 21:16

Witam wszystkich, bardzo się cieszę że tyle osób włączyło się do tej dyskusji. Co do pojęcia żywej ryby, to proszę mnie oświecić czy ryba która leży na talerzu, otwiera i zamyka pysk jest żywa, czy tylko drgają jej połączenia nerwowe? A gdy kucharz po wyjęciu jej z akwarium, bez ogłuszenia, obcina "na żywca" płetwy i patroszy, to taka ryba skacze z bólu, czy tylko "drgają jej zakończenia nerwowe"? Też kiedyś widziałam jak kawałki smażonego węgorza "chodziły" po patelni ale to była jednak duża różnica. Co do frutti di mare, można je przygotować w sposób bardziej humanitarny, np. wcześniej usypiając je poprzez schłodzenie w lodówce, zanim wrzuci sie je do wrzątku, tak postępują humanitarni kucharze np. Kylie Kwong.
A jeszcze co do ryb-wielu wędkarzy skrobie je po złowieniu na żywca, bo tak jest łatwiej i lepiej schodzą łuski. Sama to wielokrotnie widziałam. Głupota, czy kompletny brak empati?

makadamia

postów: 33

10.06.2007 16:17

mnie kiedyś już pokrojony w kawałki szczupak drygał na talerzu w lodówce - normalnie ogon regularnia podnosił się i opadał - okrropny wodok, ale nie zniechęcił mnie do jedzenia ryb

Chenia

postów: 459

09.06.2007 10:41

Tak czy inaczej to straszne, że kogoś może to rajcować...

jacek1f

postów: 2296

07.06.2007 20:53

Program taki jak w tytule - czasem ekstremalny.
Uspokajam - te ryby nie żyja - z pewnością. Badali ich i prześwietlali kiedyś z organizacji ochronnych różnych.

Marlej

postów: 202

07.06.2007 03:46

Jeszcze nie widzialam tego programu, ale z tego co piszecie masaaakraaa.
Teraz siedzę na działce i nie mam dostępu do netu stąd moje opóźnienia. Jak wpadam do domu to nadrabiam opóźnienia w odpisywaniu.
Co prawda mam cyfrę na działce, ale przez teściopwą nie mogę oglądać non stop kuchni TV. a szkoda- ona woli brazyliany a ja mam ciągle przed oczami programy kulinarne.
To straszne!!! Ja płacę za cyfrę a ona ogląda to co chce!!!!!!
To jest szacunek dla starszej osoby.
Ona nie umie i nie nawidzi gotować. I jak tu żyć w zgodzie z naturą????? Co z tego, że na działce ???

mereszka

postów: 272

07.06.2007 00:27

Nie pozostaje nic innego, jak omijać ten akurat program... :-/

kiwi

postów: 234

06.06.2007 23:51

Ja chyba gdzieś już o tych drgających ale martwych rybach słyszałam. Więc to o to chodzi. Cóż... co kto woli. Ja kocham konie a inni je jedzą........

marieta5

postów: 495

06.06.2007 18:17

Nobull - Ja do owych osób nie należę, gdyż nie jestem wielbicielką owoców morza. Aha. My nie mamy prentesji tylko uwagi do kuchni.tv. I po to jest między innymi to forum, żeby je zgłaszać.

Nobull

postów: 26

06.06.2007 16:18

Programu nie widziałam, ale sorry, ostrygi to niby jakie jemy? Martwe? I żywe raki wrzucamy do wrzątku. Świeże, żywe małże też. Ze ślimakami też robimy małoprzyjemne rzeczy. Oczywiście, to nasze ludzkie fanaberie, nie musimy jeść wyżej wymienionych zwierząt, żeby przeżyć. Ale imho to nie powód, żeby mieć pretensje do kuchni.tv.

marieta5

postów: 495

06.06.2007 15:09

To one w końcu były żywe czy nie? Jak już mówiłam, nie oglądałam tego programu (czego nie żałuję), więc nie wiem jak to naprawdę było. W każdym razie sam pomysł podawania tych ryb (kurczące się zakończenia nerwowe) jest wprost obrzydliwy.

06.06.2007 12:14

 

Witam

Sam tytuł programu - 'Ekstremalne kulinaria" wzkazuje na jego niecodzienność. W trakcie programu wyraźnie jest powiedziane, że "ryby nie są żywe, a ich drgania spowodowane są efektem kurczących się zakończeń nerwowych". Właściciel restauracji chciał przenieść specyfikę kuchni japońskiej na potrzeby Amerykanów i serwować charakterystyczne i popularne w jego kraju dania. Program był dozwolony od 12 roku życia i opatrzony odpowiednim żółtym znaczkiem otrzegającym o tym, że jednak nie wszytkie sceny są dopuszczalne dla młodszych dzieci.

Pozdrawiam

kiwi

postów: 234

06.06.2007 01:45

nie zrozumcie mnie źle, w życiu nie spróbowałabym takiej potrawy, chodzi mi o intencje właściciela? Chce uszczęsliwić klientów?? Niepojęte

kiwi

postów: 234

06.06.2007 01:44

Podkreślam, że jestem w szoku ale zastanawia mnie jedno (pytanie to kietuję do kogoś, kto widział ten program). Czy takie żywe ryby różnią się w jakiś sposób smakiem? Są wyjatkowe?? Bo osobą, która wpadla na taki niewybaczalny pomysł, musiało cos kierować, ale co?????????

marieta5

postów: 495

05.06.2007 23:26

PS Nie wiem, jak będąc klientem owej "knajpy" (nawet na takie określenie TO nie zasługuje) i szanującym się człowiekiem można patrzeć na tą żyjącą jeszcze rybę na talerzu i po prostu ją zjeść. Nawet nie ma na to słów...

marieta5

postów: 495

05.06.2007 23:19

To po prostu straszne, niedopuszczalne i wręcz godne pożałowania. Jak to możliwe, że dorośli, ucywilizowani ludzie tak okropnie traktują zwierzęta? Wprost nie mogę sobie tego wyobrazić. Nie widziałam co prawda tego programu, ale jak o tym pomyśle... Zgadzam się w 100% z Betką. Popieram też Chenię. Rosmery i jej straszny śmiech przy maltretowaniu ŻYWYCH zwierząt... Mam nadzieję, że temat, który założyła Betka spotka się z opinią admina.

Chenia

postów: 459

05.06.2007 22:52

A raczej Bloodymary :-)))

Chenia

postów: 459

05.06.2007 22:51

POPIERAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wywalić też bestialską Rosemary!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

betka

postów: 1

05.06.2007 10:51

W niedzielę oglądałam w godzinach przedpołudniowych program w kuchni tv, pokazujący między innymi japońską restaurację w Nowym Jorku serwującą sushi. Nic by nie było w tym oryginalnego gdyby nie to, że ryby podawane klientom są ŻYWE!!!. Kucharz przygotowując je do jedzenia sprawia je w taki sposób, by potrawa żyła jeszcze na talerzu i w trakcie jedzenia. Oczywiście ryby podaje się w całości. Dla mnie to niespotykane bestialstwo i dziwię się, że żadna z organizacji chroniąca prawa zwierząt w Stanach, do tej pory na to nie zareagowała. A może zareagowała bo film był sprzed kilku lat? Właściciel tej oryginalnej knajpy, bo nie mogę tego lokalu z szacunku dla innych, nazwać restauracją chwalił się, że funkcjonuje już tak 3 lata i ma bardzo dużo klientów. Dziwię się ludziom, którzy stawiając na coś nowego chcą uczestniczyć w tym BESTIALSKIM procederze jako klienci. Mam nadzieję, że Redakcja Kuchni Tv, będzie potrafiła odpowiedzieć mi na pytanie, czy ta obrzydliwa knajpa dalej funkcjonuje, czy wreszcie ktoś zrobił z tym porządek informując stosowne służby w Stanach. Jako wierny widz Kuchni TV dziwię sie także ze strony Redakcji bezkrytycznej emisji takiego programu, bez słowa wstępu i komentarza. Rozumiem formułę, jeśli jednak chcecie pokazywać podobne rzeczy (oczywiście problem nie zniknie jeśli tego się nie pokaże), to chociażby odnieście się do tego lub zechciejcie uprzedzić widzów o drastyczności filmu. Będziemy wtedy mieli szansę odciągnąć własne dzieci od telewizora.