Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

Witam >

Czesc!

kamilawroc, 21.10.2017 | czytaj dalej


kuchnia - ustrój >

To bedzie zdecydowanie dobry wybor.

kamilawroc, 21.10.2017 | czytaj dalej


Grill elektryczny >

Grill elektryczny to świetny pomysł ja taki kupiłam sobie w tym roku...

kuchareczka2, 21.10.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1975, wpisów: 29958
najnowszy wpis: 21.10.2017 23:10

Mamy 27180 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wszystko o... kuchni+

FORUM kuchnia+ dlaczego?

śliwka

postów: 15

05.02.2009 20:00

No dobra, że drogie, że daleko.... ale chyba warto! Ja zmieniłam moje menu kupując mięso od takich "szczęśliwych" zwierząt. Przede wszystkim jem mniej mięsa, a więcej makaronów, roślin strączkowych, warzyw i ryb (oczywiście nie tych przełowionych jak dorsz, sola, halibut ...) - chociaż to też mięso. Wystarczy zrozumieć, że coś możemy zmienić i wszystko może stać się inne. Wystarczy jeść świadomie :)

Ogień

postów: 18

03.02.2009 21:46

Witajcie. Dlaczego???? Przede wszystkim dlatego, że produkty z ekologicznch hodowli są dosyć drogie. Przeciętny Polak większość produktów kupuje w marketach ze względu właśnie na ich niską cenę. Jest to przykre, ale na razie na jakieś totalne zmiany się nie zanosi. Mój były szef kupował produkty ekologiczne i splajtował. Przestał być konkurencyjny. ...bo gdzieś indziej jest taniej. Smutne, ale prawdziwe.

minutka

postów: 1250

21.01.2009 11:23

jacek1f napisał 15.01.2009 10:22:
Ja od lat mam kilka miejsc, niestety wszystkiego w jednym nie da sie ulokować:-(..

Im więcej taklich "nas" będzie, tym więcej i szybciej będzie podaż sie rozwijała. Kury wolne, indyki, gęsi na zamówienie chodowane od małego itp - juz działa więcej i więcej.

Ale jeszcze wieeeele lat przed nami ....
Problem w tym, że do tych bazarków trzeba czasem pokonać sporo kilometrów, bo na nowych osiedlach ich nie ma i nie widać możliwości ich powstania.
Często bliżej jest do oszołomów (czyt. hipermarketów), gdzie kupisz prawie wszystko i za niewiele.
Na dojazd do bazarków, bo - jak Jacku napisałeś - na jednym się nie kończy, potrzeba sporo zachodu. Dlatego też ludzie (szczególnie z dużych miast) będą wybierać to, co łatwiej dostępne.
W ten sposób napędzamy obcy rynek... Smutne, ale rzeczywiste...

jacek1f

postów: 2296

15.01.2009 10:22

bardzo ciekawy temat, lekko kontrowersyjny, bo jak zwykle nie mozna uogólniac, mówic o "zjaswsiku", "społeczeństwie" - poniewaz nie ma czegos takiego w wielowymiarowym wszechswiecie - nie ma jednorodnego...

Ale macie rację:
lokalne bazarki jako kotra hiper, super i osiedlowych ekspresów - jak najbardrziej dzialaja, i kazdy, kto lubi gotować, dba o siebie i rodzinę powinien "oswoic" taki bazarek.

Ja od lat mam kilka miejsc, niestety wszystkiego w jednym nie da sie ulokować:-(..

Im więcej taklich "nas" będzie, tym więcej i szybciej będzie podaż sie rozwijała. Kury wolne, indyki, gęsi na zamówienie chodowane od małego itp - juz działa więcej i więcej.

Ale jeszcze wieeeele lat przed nami ....

KATARZYNKA

postów: 760

14.01.2009 20:16

Popieram. Znalezienie takiego"chłopa"lub"baby" to prawie jak odkrycie skarbu. Zwłaszcza, że to już prawie"ginący gatunek".

minutka

postów: 1250

06.01.2009 08:01

Jeśli mówimy o takim poznanym i zaufanym "chłopie", to całkowicie się z Tobą zgadzam, Olu. I też zdecydowanie popieram zakupy u niego.

Ola_D

postów: 308

31.12.2008 12:11

Witam,

oczywiście, że nie każdy "chłop" na każdym "bazarze" sprzedaje swoje produkty, na dodatek ekologiczne.
Wielu z takich "chłopów" kupuje je najpierw na giełdach i nie mają one nic wspólnego z ekologiczną uprawą ani wolnym chowem.

Ale jak chodzi się na jakiś bazar w miarę regularnie, to po jakimś czasie można się zorientować, kto jest hodowcą, kto tylko handlarzem, kto ma dobre produkty, a kto całkiem przeciętne.

A jak widać u takiego "chłopa" jabłuszka parchate od czasu do czasu; marchewki trochę krzywe i niejednakowej wielkości, na dodatek z robakiem gdzieniegdzie; kury - które czasem są, a czasem ich nie ma, bo akurat żadna nie nadawała się jeszcze na rosół, jako że się na razie "nie wyniosła"; jajka - każde z innej "parafii", a nie równiutke i w identycznym kolorze - to nie potrzeba certyfikatu, żeby móc przypuszczać, że wszystko to rosło w miarę zdrowo i naturalnie.
Może nie będzie w 100% wolne od chemii i pestycydów, bo od sąsiada z pola zawieje czasem - ale i tak będzie smaczniejsze i zdrowsze od jedzenia hodowli przemysłowej.
A poza tym - nie będzie kosztowało 2 x razy drożej, jako "żywność ekologiczna" :).

Dlatego uważam, że "oswojony" bazar to rzecz bezcenna dla osoby lubiącej dobrze i na dodatek zdrowo zjeść.

A wiem też - bo sama regularnie korzystam - że odbywają się kiermasze żywności ekologicznej organizowane np. przez Ekoland - przynajmniej oddział mazowiecki -gdzie można kupić certyfikowane produkty wcale nie 100% drożej, a zaledwie o 20-30% od produkcji masowej. Skoro oddział mazowiecki może je organizować, to może inne oddziały też mogą (a może już organizują) - pewnie warto byłoby zapytać.

Pozdrawiam,
OlaD

minutka

postów: 1250

31.12.2008 10:11

W swoim poście odwoływałam się do tego, co napisała Ola a propos kupowania "od chłopa".
Całkowicie zgadzam się, że ludzie prowadzący zalegalizowane gospodarstwo ekologiczne nie pozwolą sobie na jakieś odstępstwa - nie po to wkładali tyle wysiłku, żeby teraz z błahego powodu nagle stracic swoje prawa. Ale nie każdy "chłop" prowadzi takie ekologiczne uprawy.

rafaln

postów: 35

27.12.2008 14:32

minutka napisała 25.12.2008 15:58:
Co do kupowania "od chłopa", to tutaj też nie ma się pewności, co to za "chłop" i jak obchodzi się ze swoimi uprawami. Dlatego dla mnie to nie jest żadna wykładnia. Tak naprawdę masz pewnośc, że to, co jemy "czuło się" dobrze i było odpowiednio traktowane, jeśli masz wgląd w uprawę bądź hodowlę.
Póki co wydaje mi się, że kupowanie produktów ekologicznych na razie bardziej wynika z mody niż samej świadomości. Mam nadzieję, że to się zmieni, ale to zależy nie tylko od uświadamiania, lecz również od zasobności portfela i dostępności tych produktów.
jeżeli chłop produkuje certyfikowaną żywność i nie jest na pierwszy rzut oka oszustem, to nie pozwoli sobie na łamanie zasad. Mam takie zaprzyjaźnione gospodarstwo agroturystyczne, w którym równolegle produkuje się żywność ekologiczną. Oni się po prostu boją nawet tego, że oprysk sąsiedniego pola może przy badaniu dać wynik pozytywny i stracą certyfikat. No i co za tym idzie dopłaty.
Oczywiście zgadzają się z tym, że produkcja jest droższa, ale nakład pracy jest większy by produkt wyglądał. Bo niewielu jest takich, którzy kupią marchew czy kartofle uwalane w błocie.
Z drugiej strony patrząc na siebie i swoich znajomych, dziwię się, że tak słabo ludzie ci promują się w mieście. Niech by nawet był to "drugi obieg". Przepisy unijne i nasz sanepid utrudniają utworzenie w każdej wsi małej mleczarni czy serowarni. To samo z masarnią. A jak ja pomyślę o serze podlaskim na podpuszczce miło skrzypiącym w zębach to wyć mi się chce na myśl o zaopatrzeniu mojego sklepu. Niezależnie od tego, który ser wybiorę z kilkudziesięciu baza jest ta sama i tylko niuans różni je od siebie. Nie ma zaś w nich charakteru.
Swoją drogą to sposób sprzedawania serów we Francji, na rynku w rejonie miejsca śmierci Joanny d'Arc zachwyciłby nasz Sanepid. Wspaniały przykład na możliwość zamknięcia i zniszczenia produktu.
A najważniejsze jest to, że jeżeli nie będziemy sami - jako klienci - popierać tego rodzaju produkcji, to niewiele z niej zostanie. Chodzi mi o produkcję w małych rodzinnych kuchniach i dystrybucję w sieci zaufanych klientów, a nie w hipermarkecie na stoisku z napisem żywność ekologiczna. Znam kogoś, kto prowadzi supersam osiedlowy. Znam go od zaplecza. Ekologiczność jest tam jak z przysłowiowej koziej d.. trąba. Sprowadza się do napisu na stoisku.

minutka

postów: 1250

25.12.2008 15:58

Widzę, że zapodałyście tutaj ciekawy i nader kontrowersyjny temat.
Też uważam, że w Polsce jedzenie z hodowli ekologicznych długo jeszcze się nie przyjmie ze względu na finanse. Towary z upraw czy hodowli ekologicznych są dużo (a nie tylko trochę) droższe. Zastanawiałam się kiedyś, dlaczego to przebicie cenowe jest dwu-, a nawet trzykrtone. Doznałam szoku - mamy straszne obwarowania prawne i uzyskanie odpowiednich certyfikatów czy nawet uprawnień jest kosztowne, czasochłonne i - co najgorsza - nerwochłonne(na Zachodzie są łagodniejsze).
Co do kupowania "od chłopa", to tutaj też nie ma się pewności, co to za "chłop" i jak obchodzi się ze swoimi uprawami. Dlatego dla mnie to nie jest żadna wykładnia. Tak naprawdę masz pewnośc, że to, co jemy "czuło się" dobrze i było odpowiednio traktowane, jeśli masz wgląd w uprawę bądź hodowlę.
Póki co wydaje mi się, że kupowanie produktów ekologicznych na razie bardziej wynika z mody niż samej świadomości. Mam nadzieję, że to się zmieni, ale to zależy nie tylko od uświadamiania, lecz również od zasobności portfela i dostępności tych produktów.

Ola_D

postów: 308

22.12.2008 09:30

Witaj śliwko,

rzeczywiście w swoim poście odniosłam się bardziej do wypowiedzi migotki333.
Co do twojego posta - nie mam żadnych wątpliwości, że przydałoby się uświadamianie społeczeństwa na szeroką skalę w kwestii tego, jak nieraz traktowane są zwierzęta, które potem mamy przyjemność (?) jeść.

I przyznam, że jeszcze parę lat temu, sama nie wiedziałam dlaczego niewłaściwe jest jedzenie jajek z nieekologicznego chowu - no bo przecież jajko nie cierpi...

I spodziewam się, że osób, które nie mają pojęcia, jak są traktowane zwierzęta hodowlane, jest więcej - co akurat dobrze pokazuje program JAMIE, KOLACJA I KURCZAKI. I które, gdyby miały świadomość, jak faktycznie wygląda chów przemysłowy, chętnie dokonałyby innych, bardziej świadomych wyborów.

I muszę powiedzieć, że bardzo cieszę się, że Kuchnia.tv ma swój mały udział w "uświadamianiu" Polaków, pokazując program Jamiego :).

Pozdrawiam serdecznie,
OlaD

śliwka

postów: 15

19.12.2008 19:49

Tak Olu, co do jedzenia w UK, to ok. ale Anglicy mają wybór jeżeli chodzi o jedzenie zdrowe i dobre, tylko im się nie chce, albo po prostu nie zastanawiają się nad tym. Będąc w Anglii nie mogłam pojąć, że non stop jedzą tosty z parówką, albo fasolkę z puszki czy te ich "fish and chips" kiedy mają tyle rzeczy w sklepach! Idąc do "butchera" możesz się dowiedzieć skąd jest świnia, której schab kupujesz, albo gdzie pasła się krowa. Takie mięso jest droższe owszem, ale ich na to stać! W swojej wypowiedzi chciałam zwrócić uwagę jednak na inny aspekt jedzenia mięsa oraz jaj z ekologicznych hodowli. Chodzi mi o to, że skoro zwierzęta dostarczają nam pokarm, to powinniśmy mieć dla nich szacunek i nie zgadzać się na traktowanie ich jak to ma miejsce w hodowlach masowych. To bestialstwo i traktowanie zwierząt jak rzeczy. Teraz jest masówka z karpiem i to jest tragiczne. Niejednokrotnie patroszy się je "na żywca", dla mnie to nie do przyjęcia i nie chcę przykładać do tego ręki, ani tego finansować. Podobnie jest z mięsem.
Jeżeli chodzi o cenę takiego mięsa w Polsce, to jest trochę droższe, ale z drugiej strony kiedy smażę karkówkę, to nie kurczy mi się ona do rozmiarów mikro i nie wyciekają z niej litry wody. Druga sprawa to to, że wystarczy, że jemy mięso raz czy dwa w tygodniu, przecież jest tyle świetnych, pożywnych potraw bezmięsnych.
Pozdr.

post edytowany 1 raz, ostatnio 19.12.2008 19:50

Ola_D

postów: 308

19.12.2008 09:52

A ja muszę się trochę nie zgodzić.
Porównując jakość "przeciętnego" jedzenia w Polsce i np. w U.K. - to nasze produkty spożywcze z pierwszego lepszego sklepu mogą nosić miano "ekologicznych" w porównaniu z przeciętnym jedzeniem, z jakim mają do czynienia Brytyjczycy (Niemcy, Holendrzy, etc., etc.). Osoby, które miały okazję być w tych krajach, potwierdzają, że jedzenie tam przeważnie przypomina wióry.

My w Polsce przechodzimy teraz (mam nadzieję, że tylko przez chwilę) odwrotny proces, niż ma to miejse np. w U.K. - przejście na bardziej masową produkcję, z rozluźnionymi normami zawartości środków "ochrony" roślin i tym podobnych chemikaliów (na które pozwoliło nam wejście do UE).

Ale modę na zdrową, organiczną żywność widać coraz częściej i szerzej i nie wątpię, że niedługo wrócimy do naszej dobrej, zdrowej tradycji hodowli roślin i zwierząt.

Tak na marginesie powiem, że prywatnie polscy kucharze przeważnie korzystają z produktów organicznych i z wolnego chowu - mięsa, drobiu, warzyw i owoców z bazaru "od chłopa". I może dlatego, że wydaje im się oczywiste, że takie jezdenie jest zdrowsze i smaczniejsze, nie uznają za koniecznie promować tego typu żywności w Polsce. Bo polska ogólna świadomość jest taka, że jajko od biegającej kury jest o wiele lepsze; że rolnik na bazarze sprzedaje smaczniejsze jarzyny, niż supermarket; że kura na rosół, to najlepsza będzie od babci ze wsi, etc., etc.

A Jamie... no cóż - to, co robi w U.K. w tej kwestii, to jest coś w rodzaju misji. Ale trzeba pamiętać, że w U.K. jedzenie od dawna jest po prostu paskudne, a teraz na dodatek podłej jakości - jakiej nigdy (do niedawna) nie było w Polsce.
Bo jestem pewna, że większość polskich matek nie dopuściłaby do takiego karmienia ich dzieci w szkołach, jak to miało miejsce w U.K. - zaprotestowałyby kategorycznie. A jak wiemy, w U.K. miał miejsce proces odwrotny - matki przerzucały śmieciowe jedzenie dzieciom przez płot i urządziły protest, żądając powrotu chipsów, nugggetsów i twisterów do stołówek.
Więc misja, jaką prowadzi Jamie w U.K. w Polsce - jak na razie - po prostu nie była potrzebna.

Tak więc nie zawsze powinniśmy narzekać na polskie realia :).
A na pewno nie na jakość jedzenia - zwłaszcza na tle reszty Zjednoczonej Europy.

Pozdrawiam serdecznie,
OlaD

migotka333

postów: 1184

18.12.2008 16:32

zgadzam się ze śliwką;
ale w Polsce to się nie przyjmie, ekologiczna hodowla zwierząt, jak i roślin jest kosztowna, co za tym idzie produkty z takich gospodarstw są drogie.
Ja raz do roku mam okazję (znajomy hoduje na własne potrzeby) zjeść taką ekologiczną kaczkę, a nie rozmrażającą się przez 3 dni z supermarketu.

śliwka

postów: 15

17.12.2008 20:47

śliwka napisała 17.12.2008 20:41]
Dlaczego polscy kucharze nie propagują ekologicznego mięsa jak to robi Jamie Oliver? Moim zdaniem warto podnosić świadomość Polaków co do hodowli masowych. Ja jadam tylko mięso z ekologicznych hodowli. Przynajmniej wiem, że zwierzę miało normalne warunki i żyło sobie jak powinno, a nie stłoczone jak w obozie koncentracyjnym bez dostępu światła i powietrza. Powinno się mieć szacunek do tego, co daje nam pożywienie.
Polacy! nie płaćcie za męczenie zwierząt!