ostatnio na forum >>

gdzie kupić we wrocławiu szklany panel do kuchni? >

Robiąc od nowa salon i kuchnie kolega polecił mi tą firmę http://www.majsterszklarz.pl...

wiktoria-karn, 14.03.2014 | czytaj dalej


Orzechy - dobre czy nie? >

Dobra jest nalewka z orzechów na brzuch.

wiktoria-karn, 14.03.2014 | czytaj dalej


Dieta Ewy Dąbrowskiej >

Nie, ale spróbuje.

wiktoria-karn, 14.03.2014 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1522, wpisów: 25948
najnowszy wpis: 14.03.2014 10:53

Mamy 21968 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Kącik zdrowia

FORUM kuchnia+ PRZETWORY DOMOWE CZAS ZACZĄC

jacek1f

postów: 2296

13.07.2011 19:38

Nalewka wisnowa
1,5 kg wisni, umyte, 1 kg wydrylowany, reszta z pestkami.
Zasypane cukrem - 1 kg - w sloju, teraz stoi i potrzasane postoi 2 tygodnie jak tak cieplo. Lekko przykryte.
Sok - jak pusci sok, to wiem, ze normalnie mozna zlac sok reszte zalac, potem po 3-4 tygodniach polaczyc zlewy.

Ja od alt robie skrot: jak juz czysty sok z wisni, to zalewam wszystko wodka zmieszana ze spirytem zeby bylo ok 60 stopni.
I zapominam na 2 miesiace.

Potem dodaje przyprawy smakowe i po tygodniu zlewam do butelek.

jacek1f

postów: 2296

13.07.2011 19:35

Morelowa konfitura....

Od 2 lat nie powtarzalem, bo slabe owoce byly wkolo, ale wczoraj przechodzac przez bazarek tkło mnie... i pomacałem, usmiechnalem sie i sprobowalem jednego morelka - brzydki, maly, ale smak...mru.

Na razie 1 kg morelkow umyty, osouszony dobrze, bez pestek na polowki lub cwiartki.
Do miski i zasypac cukrem - cukru jedynie 0,5 kg (na poczatek, ale jak pozniej sie okazalo tylko 100 g wiecej bylo w sumie ...)
Po 4 godzinach do rondla i mocny ogien do bulgotu, potem minimum ofnia i 45 minut pyrkania z przemieszaniem delikatnym. Odsatwic.
Po wystudzeniu kompletnym w nocy jeszcze znow 30 minut, dodajemy reszte cuktu, 5 ziaren kardamonu peknietych, 5 gozdizkow i 3 cm kory cynamonu.
Pyrak ais i odstawiamy.
Dzis 30 minut odkryte juz pyrkaly, na 15 minut przed koncem jedna lyzka pełna wody różanej (to to robi wszystko oprocz swietnego owacu wyjsciowego!)
Gorące na maksa w sloiki wyparzone z pokrywkami wyparzoymi i do gory dnem. Juz dokrecone i z nalepka "morele Jacek '11" - 3 sloiki, dwa srednie, jeden maly., oraz na 2 dni spodek duzy "rsztoeki" do spozycia na juz.

Obledny smak 1001 nocy... magia. A beda tylko lepsze, bo dojrzeja w sloikach jeszcze z tą wodą...

Mru.

myszsza

postów: 202

09.11.2010 21:24

Po krótkiej przerwie, swój czas przetworów wznawiam. Żurawina: nalewki i mikstura zdrowotna - po połowie owoców i miodu (wagowo), zmiksować i codziennie w sezonie chorobowym jeść po łyżce.
Za miesiąc, jak pomarańcze będą dobre - konfitura z pomarańcz. Tylko potrzebne są maleńkie słoiczki, takie np. po koncentracie pomidorowym, bo jest jest ona tak intensywna w smaku, że większe pojemności mogą się zepsuć.
I na tym chyba się skończy, kapusta kwaśnieje, reszta słoików spoczywa w piwnicy.

Hestia Q-34

postów: 418

09.11.2010 21:09

Migotko,tak na zakonczenie podpowiem,ze warto ususzyc skorke pomaranczowa
i zemlec na proszek.Bardzo przydaje sie do ciasta drozdzowego i nie tylko.
Skrawam obieraczka do warzyw,schnie bardzo szybko.Robie rowniez zapas skorek
w kawalkach.Czasem potrzebna jest wlasnie suszona.
Przy smazeniu skorki robie zawsze duzo syropu,zlewam osobno i mam piekny
aromat do kremow i deserow.
Pozdrawiam

migotka333

postów: 1184

09.11.2010 09:04

a mi zabrakło zalewy i słoików :-) a została 3 kilogramowa dynia,
mogłyśmy się zgrać :-D
dzięki za info o musie dyniowym, wczoraj upiekłam z minimalną ilością soli i pieprzu, kapka oleju :-)
dziś odparuję, bo wczoraj byłam już padnięta, po marynowaniu (i pasteryzowaniu) dyni.
No i muszę dokompletować słoiki :-)

Dynia oczywiście się nie zmarnuje...znalazłam fajny przepis na makaron z dynią na KwestiaSmaku.

Hestia Q-34

postów: 418

08.11.2010 14:30

Wydawalo mi sie,ze juz zakonczylam szalenstwo z przetworami,a tu nic z tego.
Zostalo mi dosc duzo zalewy i musze jeszcze kupic dynie.Moze to nawet dobrze,
bo mam tylko jeden sloik musu.
Robie najprosciej,jak tylko mozna.Tym razem gotowalam na parze.Po przetarciu
wydawalo mi sie,ze jest troche za rzadka,przelozylam do rondla z szerokim dnem
i odparowalam.
W ubieglym roku pieklam dynie w piekarniku,po przetarciu wyszla bezblednie.
Do sloikow wkladam bez zadnych dodatkow.Kilka minut pasteryzuje,tylko do
zamkniecia.Swietnie sie przechowuje i nie traci koloru.
Zrobilam tez dzem z dyni i pomaranczy, jest bardzo dobry i bardzo aromatyczny.
Imbir i przyprawy sprawily, ze jest lekko pikantny.
Moze ktos ma dobry sposob na luskanie pestek z dyni?

migotka333

postów: 1184

08.11.2010 13:33

Na moje zakończenie sezonu "przetworowego" robię marynowaną dynię i w tym roku chcę spróbować "zamknąć" w słoiki mus-piure z dyni, bez żadnych dodatków, tak żeby otrzymać bazę do zupy lub różnorakich farszów. W necie jest sporo przepisów, jednemu wychodzi a drugiemu nie. Może ma ktoś dobry przepis i się nim podzieli. Z góry dziękuję
:-)))

Ankarol

postów: 39

16.08.2010 22:01

No tak, przetwory i przetwory jak wszystko w kulinariach czyli rzecz gustu. Generalnie robię tak że kiedy sporządzam kompoty, to zachowuje je w jak najczystszej postaci. Czyli owoce plus syrop. To niezwykłe uczucie kiedy zimą otwieram słoik z kompotem wiśniowym (malinowym, truskawkowym, porzeczkowym, jagodowym) i delektuję się smakiem minionego lata. Wanilia, cynamon czy goździki dają nutę ale niestety lata ... pod tropikami.
Ale zgoda że i Ja łamię się robiąc gruszki z dodatkiem max. jednego goździka na słój 0,9 l czy z jabłek z dodatkiem (ciuteńkę) kory cynamonu, tyle że to twarde owoce które mają ukryte też aromaty i smaki i można tu im pomóc, owoce miękkie uważam że nie potrzebują wsparcia.
To tylko Moja opinia

kamil

postów: 283

13.08.2010 17:11

spokojnie tak, ja zostawiam na dwa dni nawet

migotka333

postów: 1184

13.08.2010 16:45

Dzięki za odpowiedź :-D
Ja robię "octowe" dopiero drugi rok.
Czy jak zrobię zaprawę do słoików dziś, to pasteryzować mogę dopiero jutro ? To nic nie zaszkodzi ?

jacek1f

postów: 2296

13.08.2010 14:42

pikle.. znaczy octowa? No pewnie, czasem odstawia sie takie specjalnie na kilka dni zeby naciąnęły.
SPoko.

migotka333

postów: 1184

13.08.2010 13:20

Kochani :-)
Zostało mi marynaty z pikli ogórkowych (spora ilość). Zasalam na noc "wydrylowane" ogórki, czy ta marynata dotrwa do jutra ?
Chyba pokićkałam proporcje, no i tak wyszło...a nie chciałabym jej wylewać
:-)

jacek1f

postów: 2296

05.08.2010 23:06

to zupelnie inaczej niz ja.. :-) al tez fajnie.

snoozy

postów: 2419

05.08.2010 22:54

Kompot wiśniowy robie tylko z wisni drylowanych a to z kilku powodów.Po 1 to dlatego,ze niezbyt toleruje kwas pruski z pestek.Po 2 uzywam wiśni do deserów więc wydłubywanie pestek z namoczonych w soku wisni nie jest rzeczą fajną.Do kompotu dodaje goździki, sok z cytryny i mięte.
Kompotu z moreli nie robie ale używam moreli do konserwowania w syropie waniliowym (smakuja lepiej jak te z puszki ).Podobnie robie brzoskwinie, gruszki, maliny i jagody

pawel_j

postów: 8

24.07.2010 23:28

Najlepszy kompot z morel jaki pilem: Bierzemy morele, delikatnie wyjmujemy pestke, a na jej miejsce wkladamy maline. Sciskamy delikatnie morele i wkladamy do sloika.I tak az zapelnimy sloik. Wrzucamy w miedzyczasie 1/4 laski wanilii przepolowiaona i jeden gozdzik. Zalewamy syropem (1l wody+0.2 kg miodu). Pasteryzujemy 15 min. Odwracamy sloiki. Polecam:-)

pawel_j

postów: 8

24.07.2010 23:09

Jak robicie kompot z wisni? Drylujecie je? Wrzucacie z pestkami? Zalewacie syropem? A moze tylko cukrem? Moze dodajecie cos extra? Ja probowalem z laska wanilii i cynamonem... Rezultat: Laska wanilii pozytywnie je podrasowuje, ale nie za duzo - optimum dla mnie to 1/4 laski precietej na sloik 0.9 l. Cynamon rowniez, ale dodany w malej ilosci (dla moich kubkow smakowych dodanie wiecej niz zdzbla zbytnio dominuje smak).

snoozy

postów: 2419

29.06.2010 20:01

Ja nie pasteryzuje z pektynami i spokojnie wytrzymują dzemy kilka miesięcy.Nalewam gorące do słoików i do góry dnem na godzine.

migotka333

postów: 1184

29.06.2010 17:58

Pierwsze koty z płoty...wszystko z tą pektyna jabłkową ok. Pasteryzowałam... i teraz na wierzchu każdego "dżemidła" mam odrobinę wody. Nie wiem czy to będzie miało wpływ na przechowywanie słoików w piwnicy?

migotka333

postów: 1184

28.06.2010 07:18

Dziś "przerabiam" na dżem truskawkę, taka swojską (czyli bardzo smaczną). Poradźcie, jak to jest z tą pektyna jabłkową. Na opakowaniu napisali, że trzeba pasteryzować. To koniecznie?

migotka333

postów: 1184

24.10.2009 12:16

ja w tym temacie pozostanę tradycjonalistką, w tym roku połączyłam dynię ze śliwką w soku pomarańczowym i juz wiem, że w przyszłym roku jak się zdecyduje to zrobię w soku jabłkowym (tak na polską nutę)
:-)

snoozy

postów: 2419

22.10.2009 21:07

Jesli będzie sezon grzybowy to obowiązkowo.Ja w przyszłym roku rozpoczne przetwory bardziej wyszukane w połączeniach bo wiem z doświadczenia,że fajnie móc siebie i kogoś bliskiego zaskoczyc dziwnym połączeniem i innym smakiem

migotka333

postów: 1184

22.10.2009 21:03

było bardzo milutko...to może w przyszłym roku przerobię jakieś grzybki
:-)

snoozy

postów: 2419

22.10.2009 15:51

Niestety powoli dobiega koniec przetworowego szaleństwa.Nie przypuszczałem,że zakładając ten temat aż tak się rozwinie i tyle ciekawych przepisów się pokaże.Myśle,że w następnym roku pojawią się nowe.

migotka333

postów: 1184

20.10.2009 18:21

na zakończenie sezonu...dynia marynowana. Przewertowałam masę przepisów a i tak zrobiłam po swojemu :-D

5kg dyni (po obraniu i wypestkowaniu 3kg zostało),
3 x 500ml octu winnego (nie wiem czy to 6% czy jaki inny) - tak było napisane na butelce,
1,25kg cukru,
2 l wody,
5 łyżek soli,
sok z 3 cytryn,
ziele angielskie (2op.),
gorczyca biała (1op.),
goździki (1op.),
pieprz kolorowy ziarnisty (1op.),

Wodę zagotowałam z cukrem i sokiem z cytryn i solą w dużym garnku. Dodałam ocet i gorczycę, ziele i goździki. Dynię pokroiłam w dużą kostkę. Nałożyłam do słoików, posypałam pieprzem cytrynowym i kolorowym. Zalałam gorącą marynatą. Zakręciłam. Pasteryzowałam 15 minut. Z tej porcji wyszło 15 słików po 540ml.Na drugi dzień od razu "poszedł" jeden słoik do obiadu - suuuperek.
:-DDD
pieprz cytrynowy,

post edytowany 1 raz, ostatnio 20.10.2009 18:22

funkyfood

postów: 59

02.10.2009 14:00

...może jakiś szaberek na działkach ? ;)hihihi

jacek1f

postów: 2296

02.10.2009 13:05

szukam zielonych pomidorów!

migotka333

postów: 1184

29.09.2009 21:34

Katarzynko, dzięki z troskę :-)
W tym roku poszukiwałam przepisu na pikle z samych ogórków. Trochę poczytałam, trochę robiłam na tzw. czuja. Wyszło jak wyszło. Mąż obiecał, że i tak dzielnie wszystko zje :-)
Trzeba było spróbować i się wreszcie nauczyć. Teraz już wiem jak robi się pikle ogórkowe...najlepsze bez skórki i nasion z zalewie słodko-kwaśnej z odrobiną ziarenek czarnego i czerwonego pieprzu oraz gorczycy białej i ziela angielskiego.
Obgotować 3 minutki i 5 minut pasteryzacji. Nie przejmuje się tym, że nie chcą się ładnie układać w słoiku, wyglądają jak tasiemce w formalinie :-DDD
Wczytałam się w pikle warzywne wg Twojego przepisu, czy ta pasteryzacja nie rozgotowuje warzyw ?

KATARZYNKA

postów: 760

28.09.2009 11:50

migotka333 napisała 09.09.2009 19:40:
a czy to gotowanie to liczymy od momentu zagotowania się marynaty z owocami/warzywami czy od momentu włożenia owoców/warzyw do marynaty ?
Bo ja liczyłam czas od momentu zagotowania się i się rozgotowały :-(
Ups...chyba wyraziłam się nie do końca precyzyjnie podając Ci przepis na pikle. Bo wnioskuję, że to warzywka z mojego przepisu Ci się rozciaplały. Akurat w nim chodziło o liczenie czasu od wrzucenia do garnka (trochę dziwnie i może nie do końca właściwe, ale tak robił mój ojciec). Wybacz Migotko, bo chyba zmarnowałam Ci jarzynki, niechcący. Ale tak to jest z przepisami rodzinnymi. Masz je przed oczami i wiesz jak wszystko powinno wyglądać, ale jak przychodzi do ich podania to trzeba mieć do tego odrobinę talentu, żeby wszystko było jasne.

Aby się choć odrobinę zrehabilitować podaję niżej czasy obgotowywania tychże warzyw od momentu wrzenia wody:
ogórek: ok. 2 min.
brokuł: ok. 3-5 min. (chociaż ja raczej zawsze krócej, bo lubię lekko twardawe)
marchew: ok. 8-9 min.
fasolka szparagowa: ok. 2-3 min.

Czasy te są tylko orientacyjne, aby mieć jakiś punkt odniesienia. Ponieważ jedni lubią bardziej miękkie drudzy bardziej twarde warzywa, najlepiej stać nad nimi i w połowie czasu gotowania czymś je nakłuć i sprawdzić czy już są ok.

migotka333

postów: 1184

22.09.2009 18:44

jak już jesteśmy przy czatnejach, to robiłam w tym roku połączenie śliwki z dynią w soku pomarańczowym, na bazie cukru żelującego 3:1, ale można zrobić na zwykłym cukrze... tylko wychodzi słodkie.

CHUTNEY ŚLIWKOWO - DYNIOWY

1kg śliwek (jasnych),
700g dyni (miąższ),
700ml soku pomarańczowego
lub 700ml soku jabłkowego,
sól, świeżo zmielony czarny pieprz,
zmielone ziele angielskie,
5 cytryn,
2 opakowania cukru żelującego 3:1 (Diamant);

Przygotuj słoiki z zakrętkami o poj 540ml (umyj, wyparz
i odstaw do osuszenia). Śliwki umyj, wypestkuj i pokrój na "ósemki". Miąższ dyni starkuj na tarce o dużych otworach. W dużym rondlu wymieszaj śliwki z sokiem pomarańczowym (lub jabłkowym). Zagotuj pod przykryciem i chwile pogotuj od czasu do czasu mieszając. Dodaj dynię, sok z wyciśniętych cytryn i przyprawy (do smaku). Dodaj tyle soli i czarnego pieprzu, aby zrównoważyć słodki smak z cukru żelującego. Gotuj pod przykryciem na małym ogniu,
aż dynia będzie miękka. Wsyp cukier żelujący. Zamieszaj. Gotuj jeszcze 3 minuty. Wlej porcje chutney-a do przygotowanych słoików, zakręć i odwróć do góry dnem
na 5 minut.

Jest to przepis zaczerpnięty z MistrzKuchni.pl, zmodyfikowany, zamieniłam imbir na ziele angielskie i też parę innych rzeczy. W przyszłym roku zrobię na bazie jabłkowego soku, żeby było bardziej polskie
:-D

jacek1f

postów: 2296

22.09.2009 10:37

:-)

ja z dżemami nie pomogę niestety - zawsze czatnejuje z zielonych - nikt by nie jadl dżemu...

Nasmazylem powidel - wyszlo 9 sloikow, i konfitury itp - i starczy.

Lece na bazarek szukac zielonych pomidorow na chutney!
pozdrawiam

Treska

postów: 157

22.09.2009 09:13

Wstrzeliłam się po Jacku :)

post edytowany 1 raz, ostatnio 22.09.2009 09:13

Treska

postów: 157

22.09.2009 09:12

Tak, jak zapowiedziałam w kociołku literackim, wstawiam dwa przepisy na dżem z zielonych (niedojrzałych) pomidorów. Z przykrością muszę przyznać, że nie pamietam autorów tych przepisów (wyszperane w necie), ale kiedy je zapisywałam nie wiedziałam, że będę cytować. Przepraszam :)))

PRZEPIS 1
5 kg pomidorów zielonych
3 szklanki wody (ok. 0,6 l)
3 kg cukru

Niedojrzałe, lekko zbielałe pomidory sparzyć, a następnie przelać zimną wodą i obrać ze skórki. Pokroić w cząstki i jeśli ktoś nie lubi pestek może je usunąć.
Cukier rozpuścić w gorącej wodzie. Do przygotowanego syropu włożyć pomidory i odparowywać (kilka razy) do zgęstnienia. Po każdym odparowaniu pozwolić masie ostygnąć. Można więć odparowywanie wykonywać przez kolejne dni.
Masa powinna uzyskać taką konsystencję, że przeciągnięcie drewnianej łyżki pozostawia wyraźny ślad, który bardzo powoli zlewa się.
Gotowy, gorący dżem przełożyć do słoiczków, które po zamknięciu przykryś ręcznikiem i pozostawić do wystygnięcia.

PRZEPIS 2
1 kg pomidorów
1/2 kg cukru żelującego
1 pomarańcza

Umyć i zmiksować pomidory. Gotować ok. 15 minut. Dodać startą drobno skórkę pomarańczową i cukier do żelowania. Gotować, mieszając, ok. 5 min. Zdejmować drewnianą łyżką powstającą pianę.
Dżem nakładać do wymytych i wyparzonych słoiczków. Zamykać gorące. Przechowywać w chłodzie.

To tyle. Jeszcze nie próbowałam tych przepisów. A może Wy macie sprawdzony przepis na taki dżem. Szukam tego figowego smaku już od wielu lat (tak, tak, ten dżem smakuje figami). Moja mama robiła takie "cuś", ale już nie pamięta dokładnie z czego i jak.

jacek1f

postów: 2296

22.09.2009 09:11

zielone pomidory, cyli chili/chutney:
2 kg zielonych pomidorów
kawał - 10 cm - imbiru obranego i w paseczki.
2 duuuze zielone papryki w kosteczke.
3 średnie cebule w piórka;
3-4 ząbki czosnku w plasterki cienkie;
2 chilli czyli małe ale jare papryczki w paseczki małe;
ziele ang;
2 cm cynamonu;
10 gwoździków,
5 kardamonów;
10 czarnych pieprzów;
czerwony pieprz estetyczny w kulkach:-)
(doprawy wszystkie utłuczone niefanatycznie mocno w moździerzu)
350-400 gr cukru - pół brązowego, pół normalnego (nie ama znaczenia IMHO)
3/4 szklanki octu 10% lub cała pełna winnego białego 6%...

i tyle.

Potem juz tylko magia mieszania bulgotka na małym ogniu 45-60 minut.
Gooorące do słoików i kontrol na spodeczek - zniknał w 2 minuty:-0
Pomidory - jak we wszystkich chutneyach owoce i warzywa - kroimy roznie: czesc w kostke, czesc w cwiartki, czesc w grube plastry.

SMacznego!

jacek1f

postów: 2296

22.09.2009 09:07

to dzwne, ale tam gdzie plasterki, tam jest ok - oczywiscie ogorki nie moga byc dojrzale - nigdy!

Ale jak w paski, to nie moze byc pestek...

migotka333

postów: 1184

21.09.2009 17:43

z tymi nasionami to ja tak do końca nie jestem pewna...bo robiłam sałatkę szwedzką z ogórków, a tam są nasiona i sałatka bardzo smaczna (otworzyliśmy w ten weekend).
Na pewno do przetworów nie nadają się ogórki ze skórą (szczególnie do pikli, takich krojonych w "4"), są niesmaczne... bo też zrobiłam i się tego dowiedziałam
:-DDD

jacek1f

postów: 2296

17.09.2009 12:25

nasiona nie nadaja sie do przechowywania w occie, wiec trzeba usuwac.
Ale jak wzdluz ogorka kroisz na dlugie kawalki, to 3 semundy i wykroi sie pestki z gniazdem wzdlużnie. Żadna robota, naprawde.

migotka333

postów: 1184

17.09.2009 11:30

w tym roku licho zapowiada się z prawdziwymi ogórkami, takimi żółtymi z dużymi nasionami. Ja kupiłam ogórki wprawdzie duże i tylko lekko żółtawe. W środku były drobne, słodkawe nasionka. Czy należy je usuwać, te nasiona (dodatkowa robota), bo może one w zalewie gorzknieją ?

jacek1f

postów: 2296

16.09.2009 10:26

ja nie solilem kiedys, ale lepiej tak - chodzi jedynie o to zeby nie piklowac nadmiaru wody zawartej w ogorkach - sol wyciagnie ja i beda bardziej ogorkowe.
Wiecej ogorka w ogórku po prostu, wiec warto jak jest czas to zrobic.

migotka333

postów: 1184

16.09.2009 08:33

przymierzam się teraz do pikli ogórkowych...słoiki już czekają :-)
czy zawsze trzeba je przed marynowaniem osolić i zostawić na noc ? bo ta "procedura" powtarza się niemal w każdym przepisie.

migotka333

postów: 1184

15.09.2009 11:15

powidła to ja już zrobiłam (chyba już o tym pisałam :-D)
z 3kg (darmowych, na szczęście) śliwek, swoiskich węgierek, wyszły 4 słoczki po 300g, 5 dni smaąenia, po godzinie i w ostatni dzień dodałam szklankę cukru
:-)
moja siostra też robiła (3 dni), bez cukru - 3 słoiczki i powiedziała, że przetworami zajmie się na emeryturze :-DDD

jacek1f

postów: 2296

14.09.2009 12:35

najwyzszy czas za slwiki sie brac d smazenia:
widzialem, po 2,80 i 3,20 kilogram wegierek....

Potrzebny jedynie rondel duzy lub dwa lepiej z grubym dnem, ostry nozyk do połówkowania i łyzka drewniana.
Bez cukru, ale za to z cierpliwościa i miłoscia.
5 dni smażenia po 1-2 godziny dziennie. I do wyparzonych sloikow.
Ja ostatniego dnia dodaje po kilka goździków, cynamonu kawałek i kardamonu.

Mniam!

jacek1f

postów: 2296

14.09.2009 12:32

hej hej...
jesli chodzi o grzyby, to w wodzie je blanszuje, gotuje, a zalewam czysta osobno gotowana zalewa.

migotka333

postów: 1184

13.09.2009 21:41

no i cukinia zamarynowana, tylko nie wiem czy to dobrze,że podeszła do góry. Zrobiłam ją ze skórką mimo,że w przepisie było bez skórki. Jeden słoik "puścił" i posmakowałam - suuper :-)
Surową cukinię zapakowałam do słoików i zlałam gorącą marynatą i pasteryzowałam 7 minut.

Na tej samej marynacie zrobiłam sałatkę szwedzką (z ogórków)
:-DDD

migotka333

postów: 1184

09.09.2009 19:40

Dzięki Jacku :-)

a czy to gotowanie to liczymy od momentu zagotowania się marynaty z owocami/warzywami czy od momentu włożenia owoców/warzyw do marynaty ?
Bo ja liczyłam czas od momentu zagotowania się i się rozgotowały :-(

jacek1f

postów: 2296

08.09.2009 22:53

podstawa:

250 ml wody
250 ml octu 10%
50 gr cukru

plus odpowiednie przyprawy.

Gotujemy to wlasnie przez 3-5 minut i zalewamy.

Wkoło tego musisz sama chodzić i probować - ja daje wiecej octu i korzeni, mniej wody, mniej cukru z reguly zawsze. Ale do delikatnych owocow juz nie szaleje. ALbo wiecej cukru...
itp... Trzeba probowac zalewe zawsze!

Grzyby - ogbogotujemy zawsze - zaleznie od twardosci - maslaki krocej, gąski i kurki dluzej itp.
Owoce twarde dluzej -miekkie krocej - podtsawoaym sprzetem jest patyczek od szaszlyczkow drewniany i trzeba po 3-5-8 minutach wkuwac i nakuwac i sprawdzac.

Nie moge podac dokladnie, bo to indywidualny rodzinny i osoboniczy smak taka marynata:-)

migotka333

postów: 1184

08.09.2009 20:35

napisz, jak robisz octowe zaprawy ... bo ja jeszcze chcę dynię i cukinię oraz pikle... jaka proporcja octu (6% czy 10%) do wody i cukru i czy obgotowujesz warzywa (owoce) przed włożeniem do słoików ?

jacek1f

postów: 2296

08.09.2009 00:15

pateryzować?!

Ja octowych pzetworów zalewanych gorącą zalewa nigdy niepateryzowałem, niepasteryzuję i chyba sie nie tego nie robi - gorącym zalewam w wyparzonych sloikach i odwracam do góry dnem na tacach i juz - do wystygniecia.

migotka333

postów: 1184

07.09.2009 19:20

ja robię takie "deserki"... tylko zamieniam wino na sok, najczęściej jabłkowy lub winogronowy, z pomarańczowym z dodatkiem soku cytrynowego też dobre połączenie :-)
reszta bez zmian... najlepsze z gęstym jogurtem naturalnym :-)

przewalczyłam dziś śliwki w occie... pierwsza partia...do bani, za długo gotowałam i rozgotowałam :-(
za to druga partia... zrobiłam na tzw. czuja i wyszły superek :-)
pierwszy raz robiłam... te śliwki, w ogóle w tym roku strasznie zaszalałam z przetworami... a jeszcze dynia, cukinie i pikle.

A tak na marginesie to ile trza pasteryzować takie śliwki, bo ja tylko 5 minut (tą drugą partię)...czy nie za mało ?

jacek1f

postów: 2296

07.09.2009 13:22

Migotko - suszone figi nadaja sie wspaniale na deser rewelacyjny - gotujesz je w czerwonym wytrawnym winie z lyzka miodu i gozdzikami i cynamonem, na malym ogniu przez 20-30 minut.
Odlewasz - napoj nadaje sie do herbat, a figi mozna i na cieplo z lodami, i na zimno podawac, mniam.

A z marynowanych rzeczy polecam morele - ale teraz to za pozno chyba sobie przypomnialem - teraz w sliwki trzeba isc:-))
pozdrawiam

Ela LISA

postów: 1956

07.09.2009 10:07

Swieze figi, sprzedaja bardzo czesto pod Hala Banacha i w supermarketach.Sa tanie, 0,80 gr za sztuke, czasami mniej ,lub troche wiecej.

migotka333

postów: 1184

04.09.2009 09:08

marynowane figi...a to trzeba by było mieć dostęp do świeżych owoców...ja nie mam. Myślę, że jakby zrobić z suszonych to nie byłoby to dobre.

A wracając do śliwek w occie...mam zaklepane 3kg swojskich śliwek węgierek :-)))
Przeczytałam, że warto po nakłuwać je aby nie popękały.
Przepis "zapożyczyłam" od państwa Barbary i Piotra Adamczewskich (z ich bloga kulinarnego).

jacek1f

postów: 2296

03.09.2009 17:06

hej hej:-)

Do gruszek wyjatkowo nie daje imbiru:-))) ale wlasnie zestaw korzenny jak najbardziej.
A mniej cukru kosztem wiecej octu robi je mocne i wytrawno korzenne. a co!

Pytalem moich Kretenczykow o przetwory - i maja glownie gliko gliko (slodkie slodkie...)

Maja wszystko swieze i nie ma tradycji takiej jak u nas (bo brak koniecznosci) marynat. Choc maja lepszy ocet winny na codzien w kazdej chwili i kazdy ma setki litrow wlasnewgo:-))

to wola skrapiac nm siweze produkty....

Zamarynowalbym figi? Jak myslicie - tak jak wisnie i czeresnie?

MarcinO

postów: 415

03.09.2009 14:47

Oczywiście! Zapomniałem o cynamonie:(

Uwielbiam też gruszki w zalewie. Tylko że w tym wypadku to jest raczej słodki ulepek a nie kwaśna marynata, ale też coś wspaniałego (tu też właśnie dodaje się cynamon i goździki).

Witaj po powrocie Jacku!:)

post edytowany 1 raz, ostatnio 03.09.2009 14:48

jacek1f

postów: 2296

03.09.2009 13:18

Marcinie, jeszcze kawaleczek cynamonu... Do w~ęgierek wlasnie.

Ja tez musze miec mocna octowa zalewe:-)

A do czesci propounuje - dodaj kawalek imbiru - wspaniale gra z korzeniami i samymi sliwkami wlasnie.

MarcinO

postów: 415

03.09.2009 09:42

To zależy jakie lubisz. Ja na przykład jeśli chodzi o śliwki w occie, to lubię tak kwaśne, że aż wykręca:) Jeśli chodzi o rady, to do przygotowując zalewę z octu, wody i cukru radzę dodać goździki, laskę wanilii, pieprz i listek laurowy. A jakie śliwki będziesz robić? U mnie tylko węgierki w ten sposób się przerabia.

migotka333

postów: 1184

03.09.2009 08:22

KATARZYNKA napisała 30.08.2009 15:17:
Migotko nie wiem czy o to ci chodziło, bo ogórki są tutaj inaczej krojone.

"Pikle słodko-kwaśne".

500 g wyrośniętych ogórków gruntowych
500 g brokułów
500 g marchwi
250 g fasolki szparagowej
1 1/2 szklanki octu 5 %
3 łyżki musztardy
600 g cukru
1 liść laurowy
3-4 ząbki czosnku
10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka gorczycy
5 ziarenek ziela angielskiego
3 goździki

Wszystkie warzywa umyć i starannie oczyścić. Ogórki obrać ze skórki, przekroić na połówki, usunąć nasiona i pokroić w słupki. Brokuły podzielić na małe różyczki, marchew obrać i pokroić w grube plastry, fasolkę (po usunięciu włókien) pokroić na kawałki o dł. ok. 3 cm. Wszystkie warzywa obgotować w osolonym wrzątku max. 10 minut.
Do garnka wlać ocet i 1/2 szklanki wody, wsypać cukier, dodać przyprawy i doprowadzić do wrzenia. Następnie dodać musztardę wymieszaną z posiekanym czosnkiem. Posolić do smaku, zagotować ponownie i zalać pikle ułożone w słojach tak, aby były przykryte. Zakręcić, wstawić do kotła z wrzącą wodą i pasteryzować 30 minut.
Dzięki bardzo Katarzynko za przepis... :-D
Chodziło mi o pikle z samych ogórków w zalewie słodko-kwaśnej...znalazłam w necie przepis p. Adamczewskiego (on umie gotować)... wypróbuję i zobaczymy. Tylko czekam jeszcze parę dni na te naprawdę już przeżółkłe ogórki, chociaż w przepisie jest mowa o takich zwykłych do kiszenia.
:-)

Będę jeszcze robiła śliwki w occie (też tak na słodkawo). Może ktoś ma już doświadczenie i może podpowiedzieć parę "sztuczek", żeby dobre wyszły
:-)))

MarcinO

postów: 415

02.09.2009 22:14

Sprawdź PW. Głupio tak bezsensownie wypisywać takie krótkie posty, ale niestety nie ma jeszcze powiadomienia mailowego o nowych prywatnych wiadomościach. Jeśli ktoś uważa to za offtop proszę zgłosić do usunięcia.

KATARZYNKA

postów: 760

02.09.2009 13:08

Elu, bez komentarza.

KATARZYNKA

postów: 760

02.09.2009 13:07

Marcinie przeczytałam i odpowiedziałam.

Ela LISA

postów: 1956

02.09.2009 11:48

Czesc Marcin, jak sie udalo spotkanie?

Ela LISA

postów: 1956

02.09.2009 11:47

Katarzynko, Ty sie z niczym nie wychylals, tylko podlizywalas, kadzac - ach jakie wpaniale, - ach jakie cudowne, i tak na tym jechalas.Dlugo, a sama najmiej dawalas.Sama napisalas , ze nie jestes skora do dzielenia sie przepisami z innymi.Tak bylo i jest.To podle.Wredne.
Dla mnie, w tej chwili, po odejsciu Minutki i Snooziego, widac wyraznie kto jest czlowiekiem na poziomie, a kto nim nigdy nie byl.Nie popisalas sie.Ozieblosc to malo dla Ciebie.Raczej pogarda KRESECZKO z KRESKOWA. Nieuczciwosc od poczatku.Tak zostalo. Kreseczka - najmniesza.

MarcinO

postów: 415

02.09.2009 10:37

Katarzynka - odbierz priva

PIETRO

postów: 11

02.09.2009 10:21

Jeżeli ktoś ma ochote to wpisuje a jeśli nie to tego nie robi.Ja mam zasade-tyle ile dasz innym tyle od nich otrzymasz więc do roboty :o)

KATARZYNKA

postów: 760

02.09.2009 10:07

Elu, a wskaż mi czas i miejsce, w którym ktoś o coś prosił, a ja pozostałam głucha na to wołanie. A, że nie przepisuję swoich wszystkich, lub prawie wszystkich przepisów? Wybacz, a czy nie przyszło Ci do głowy, że po prostu nie lubię się narzucać innym. Może mam takie samo podejście jak Migotka która napisała kiedyś, że "jeżeli ktoś czegoś chce to trzeba po prostu napisać", i to wystarczy.

"Dziękuję" Ci też "bardzo" za sprowadzenie mnie do poziomu "nikogo", a może już "niczego" w Twoim obrazie świata?

Żegnam ozięble.

Ela LISA

postów: 1956

02.09.2009 09:33

Do tego, zeby przepisac tu swoj zeszyt kulinarny z najlepszymi przepisami Snoozy byl zawsze pierwszy.
Dlatego tak go szanuje.Minutka tez,kazdy sprawdzony przepis, oddawala.
Takie osoby nalezy szanowac, bo to nie sa sknery.
Duzo osob ma ,a nie da. Podzielic sie trzeba z innymi, a nie tylko brac. Tylko do tego, trzeba byc kims.

Ela LISA

postów: 1956

02.09.2009 09:23

Pietro, zgadzam sie z Toba, po to jest forum, zeby sie i przepisami podzielic.Tak zwyczajnie lubic. Poczytaj na tej stronie, jest sporo swietnych przepisow.Od tych , ktorzy lubia sie dzielic. Tych, ktorzy dzielili sie z sercem.Przepisy sprawdzone.Minutka i Snoozy, sporo ich wpisali. Ja teraz od 2 lat, nie mam na nie miejsca.A zawsze byly w domu robione. Brak mi tego.

PIETRO

postów: 11

01.09.2009 19:31

A ja mam nadzieje,ze wszyscy się tu dzielą swoimi przepisami tylko tak się kokietuja by było bardziej rzesko.
Jestem zapalonym słoikarzem i co roku robie ich bardzo dużo.
Robie pospolite i wszystkim znane przetwory ale tez eksperymentuje.
Moim nowym hitem przetwórstwa jest konfitura z różnych owoców.Mieszam razem dziką róże, jarzębine, głóg, borówkę i małe jabłka rajskie.Konfitura jest świetna w smaku i ma działanie przeciwgorączkowe.Robie rónież konfitury z każdego z owoców osobno i też są świetne.

KATARZYNKA

postów: 760

01.09.2009 18:23

Jeżeli ktoś jakiegoś przepisu (lub rady) ..poszukiwał, a go miałam, to jak najbardziej byłam chętna do tego żeby się nim podzielić. Ale daleka jestem od tego, żeby przepisywać tutaj swój zeszyt z przepisami.

A jeżeli chodzi o "wciskanie przepisów", to bynajmniej nie czułam, że są one wciskane mnie. A pisząc to nie chodziło mi tutaj o topici kulinarne Jacka i Snoozego. Piszę, żeby to było jasne, bo za chwilę jeszcze zostanę i o to oskarżona!

Ela LISA

postów: 1956

01.09.2009 15:46

Katarzynko, nikt nigdy, Tobie zadnych przepisow nie wciskal.
A to, ze byly na forum osoby, ktore dawaly przepisy, to dobrze o nich swiadczy, bo widac ze sa to osoby gotujace.
Nie zerowali tylko na innych, ale duzo z siebie dawali.Ja, to doceniam i szanuje.Moze zacznij tez cos takiego robic.

MarcinO

postów: 415

01.09.2009 13:34

nie ma sprawy:0 daj znać jak Ci wyszło i czy smakowało. Te 8h temperatury, które podałem to czas teoretyczny. Musisz kontrolować co jakiś czas stan pomidorów, bo czas suszenia zależy mocno od odmiany, a także od tego jaki masz piekarnik. Ja na przykład wolę jak pomidory są bardziej mięsiste niż te które możemy dostać w sklepach. Jak w większości wypadków jest to indywidualna kwestia smaku. Oczywiście zarówno czosnek, rozmaryn jak i anchois też lądują później w słoiku z pomidorami. Czasami dodaję też kapary, ale rzadko, bo domownicy nie przepadają. Możesz również kombinować z ziołami. Ja akurat najczęściej daję rozmaryn, bo mi najbardziej odpowiada do tego, ale mój znajomy dodaje tymianku, więc próbuj, kombinuj i zajadaj ze smakiem;) smacznego

funkyfood

postów: 59

01.09.2009 13:21

ooo mniaaaaammm ten pomysł z anchois jest cudowny. chyba dzisiaj się rzucę na ten Twój przepis. dzięki!

MarcinO

postów: 415

01.09.2009 12:25

ja też często suszę pomidory, ale w piekarniku. Pomidory podłużne, przekrojone na pół wzdłużnie wykładam na blachę, skrapiam oliwą, dodaję pokrojone anchois, czosnek, rozmaryn i suszę przez ok 8h w temp. ok.80stopni. Potem do słoika, zalać oliwą, doprawić solą i pieprzem do smaku. Nie wiem ile mogą być przechowywane, bo za szybko "schodzą";)

funkyfood

postów: 59

01.09.2009 12:14

pomidory, pomidory...
porwałam się ostatnio na suszenie. wybrałam gruntowe, podłużne (trochę przypominają rzymskie) najbardziej mięsiste.
pokroiłam na cząstki i pozbyłam się nadmiaru wody. suszyłam w suszarce do warzyw, a potem dosuszałam na słońcu (bo wyobraziłam sobie, że w ten sposób nabierają smaku mazur hehe).
ususzyłam tez śliwki węgierki, a potem taki miks pomidorowo-śliwkowy zalałam oliwą z dodatkiem świeżej macierzanki.

MarcinO

postów: 415

01.09.2009 11:28

ja robię coś bardzo podobnego, tylko że dodaję jeszcze pomidorów, a nie używam w tym przepisie kolendry. Przepisu dokładnie nie podam, bo zależy on od mięsistości pomidorów. Ma mieć konsystencję pasty gęstej. Papryki, bakłażana (nakłutego) i pomidory kładziemy na blasze i pieczemy do miękkości. Następnie paprykę i pomidory obiera się, a z bakłażana wyjmuje miąższ, miksuje z czosnkiem i chili, oliwą , doprawia sokiem z limonki, solą, pieprzem. Jest to coś na kształt ajvaru. Pozdrawiam i życzę smacznego. Jak kogoś będzie interesował dokładny przepis, to specjalnie zrobię i zapiszę proporcje:)

funkyfood

postów: 59

01.09.2009 11:18

kochani, dajcie już spokój tym dyskusjom.
skupmy się żarełku!!!

mój przetwór na dzisiaj:Super pasta do grzanek z razowca.

3 spore bakłażany
5 czerwonych papryk
5 ząbków czosnku
1 naprawdę ostra papryczka
sól do smaku
pęczek świeżej kolendry
kilkanaście uprażonych ziaren kuminu
oliwa z oliwek (ok. 1/4 szklanki)

warzywa (oprócz chilli) piekę. z papryki i bakłażana zdejmuję skórkę, czosnek wyciskam z łupinek, wszystko wrzucam do blendera, dodaję ostrą bez pestek, przyprawy, kolendrę i oliwę. Miksuję, przekładam do słoiczka, pasteryzuję na wszelki wypadek).

KATARZYNKA

postów: 760

01.09.2009 08:52

Elu, mimo, że właśnie podniosłaś mi ciśnienie, to mimo wszystko bardzo Cię proszę przeczytaj uważnie jeszcze raz mój poprzedni post. Po prostu upominałam jedną siostrę, broniąc drugiej (ale chyba już nią nie jestem). Ale Ty jak zwykle wolisz używać zbyt ostrych słów. Natomiast stwierdzenie, że nie brakuje mi Ani i Pawła jest tak kompletną bzdurą, że aż śmieszną. Natomiast Twoje stwierdzenie, że "długo jechałam dzięki nim", to jest dopiero przykre coś takiego usłyszeć i to z Twojej strony SIOSTRZYCZKO. "Wybacz", że nie sypałam przepisami z rękawa wciskając je wszystkim na siłę.

post edytowany 1 raz, ostatnio 01.09.2009 09:19

Ela LISA

postów: 1956

01.09.2009 06:56

Zreszta ,widocznie uczciwosc, dla niektorych nie istnieje .Falsz, od podstaw. Kreseczko.

Ela LISA

postów: 1956

01.09.2009 06:50

Wiesz Katarzynko, ja po Tobie tez nie.Nawet nie zastanowilas sie o czym piszesz.Ani Tobie, ani Migotce 333, nie jest przykro, ze nie ma Pawla i Ani.Nie jestes w stanie widocznie zrozumiec tego, ile oni tu zrobili.Sama tylko, jechalas na forum dlugo, wlasnie dzieki nim.Nie robiac nic Tylko ich podziwiajac. Jak widze falszywie..Nie jest to prawda?
Tak Wam wszystkim bez nich dobrze.? Forum lezy i udawanie, ze nic sie nie stalo, jest zaklamane. Podziwialam ich uczciwie, szanuje, i w dalszym ciagu tak jest. Tyle tu jest zazdrosci, i zamiast podziwiac lepszego, i go cenic, to go nie lubicie.Jak tak mozna.

KATARZYNKA

postów: 760

30.08.2009 15:47

No wiesz Elu! Tego bym się po Tobie nie spodziewała, zwłaszcza, że Ty sama również często pisałaś posty jeden po drugim.
Poza tym zgadzam się z Migotką, że to forum, a nie czat, i nie trzeba być na nim codziennie. Chociaż by z tego wzgledu, że nie zawsze jest to możliwe.
Poza tym dlaczego piszesz Migotce takie przykre rzeczy, że będzie "musiała pisać więcej postów, żeby zrobić, to co robił Paweł i Ania". Moim zdaniem pisanie na tym forum ma być dla nas przyjemnością, tak jak gotowanie, i nie ma znaczenia (przynajmniej dla mnie) ile kto ma postów na koncie.

KATARZYNKA

postów: 760

30.08.2009 15:17

Migotko nie wiem czy o to ci chodziło, bo ogórki są tutaj inaczej krojone.

"Pikle słodko-kwaśne".

500 g wyrośniętych ogórków gruntowych
500 g brokułów
500 g marchwi
250 g fasolki szparagowej
1 1/2 szklanki octu 5 %
3 łyżki musztardy
600 g cukru
1 liść laurowy
3-4 ząbki czosnku
10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka gorczycy
5 ziarenek ziela angielskiego
3 goździki

Wszystkie warzywa umyć i starannie oczyścić. Ogórki obrać ze skórki, przekroić na połówki, usunąć nasiona i pokroić w słupki. Brokuły podzielić na małe różyczki, marchew obrać i pokroić w grube plastry, fasolkę (po usunięciu włókien) pokroić na kawałki o dł. ok. 3 cm. Wszystkie warzywa obgotować w osolonym wrzątku max. 10 minut.
Do garnka wlać ocet i 1/2 szklanki wody, wsypać cukier, dodać przyprawy i doprowadzić do wrzenia. Następnie dodać musztardę wymieszaną z posiekanym czosnkiem. Posolić do smaku, zagotować ponownie i zalać pikle ułożone w słojach tak, aby były przykryte. Zakręcić, wstawić do kotła z wrzącą wodą i pasteryzować 30 minut.

migotka333

postów: 1184

30.08.2009 09:20

jesteś Elu niesprawiedliwa... tak się złożyło, że są trzy wpisy pod rząd.
Myślę, (tak jak napisała Buba, we WSZYSTKO O KUCHNI.TV) że pojawią się nowe osoby, z którymi będzie warto powymieniać się "przemyśleniami" na temat gotowania
:-)
Na początku istnienia tego forum (trzy lata temu) udzielały się inne osoby...odeszły lub ograniczyły swoją obecność do minimum. To jest forum, a nie czat.
Codzienna obecność nie jest obowiązkowa
:-)

Ela LISA

postów: 1956

28.08.2009 21:31

Migotko 333, bedziesz musiala pisac wiecej postow, niz trzy jeden po drugim, zeby zrobic to, co robil Pawel i Minutka.
Na forum jest pusto.

migotka333

postów: 1184

28.08.2009 19:49

ostatnio u koleżanki zajadałam się sałatką z pikli, na słodko-kwaśno. Były pokrojone w grube plastry z pestkami i skórą...może by miał ktoś przepis
:-)

migotka333

postów: 1184

28.08.2009 19:31

snoozy napisał 10.07.2009 22:06:
Ja mam za sobą w tym roku ... powidła śliwkowe.
ja przepis tak ładnie poproszę :-)

migotka333

postów: 1184

28.08.2009 19:28

ale się porobiło....

mam nadzieję, że za jakiś czas wszystko wróci do normy...bo bym chciała dowiedzieć się coś o przetworach na ostro...chcę robić w tym roku pikle...bo dynia już (pierwsza partia) zrobiona
:-)

snoozy

postów: 2419

25.08.2009 21:10

Za tydzień zaczynam zbiory głogu na konfiture i nalewke.W tym roku jest prawdziwy urodzaj tych owoców więc czas do roboty bo bardzo dużo można z tych owoców bogatych w witaminy i świetnych na serce przetworów przygotowac

snoozy

postów: 2419

21.08.2009 11:08

Minutka juz wie co ma z bazylią robic :-)

migotka333

postów: 1184

20.08.2009 19:50

Ela LISA napisała 17.08.2009 22:10:
Migotko 333, pesto podgrzane i pasteryzowane , traci smak. Parmezan w sloiku, pewnie sie topi. We Wloszech, wiele osob, robilo pesto, wkladali do kubeczkow jednorazowych.Na to przykrycie z folii, i do zamrazarki.Takie porcje na raz.Jadlam, i bylo smaczne.
że też nie pomyślałam o tym serze:-)
u mnie pesto schodzi na bieżąco. Tylko nie przepadam za orzeszkami piniowymi i zastepuję je orzechami włoskimi.
W tym wyapdku pomagamy Minutce (której bazylia obrodziła)
:-D

snoozy

postów: 2419

18.08.2009 19:31

Ja w swoim zamrażalniku mam na zime zawsze 10 kubeczków z pesto ze świeżej sezonowej letniej bazylii i orzechów piniowych prosto z Włoch też zbieranych w sezonie.To sa tzw gotowce do makaronu ale i nie tylko

Ela LISA

postów: 1956

18.08.2009 19:26

Zobacz, jak dobrze smakuje mrozony koperek. W mrozonym pesto, smak pozostanie dobry.W lecie mamy sporo bazylii. W zimie jest inna w smaku i droga, w mieszkaniu zima, tez nie rosnie zbyt dobrze.Co innego w lecie. Mozna wiechcie zbierac, i przerabiac.

snoozy

postów: 2419

18.08.2009 11:09

Dokładnie.Pesto nie da się pasteryzowac bo ser się wtedy zmienia w jełczejącą mazie.Jedynie co można robić to porcjowac i mrozic.Nie jest to może smak jak świeżego ale go przypomina

Ela LISA

postów: 1956

17.08.2009 22:10

Migotko 333, pesto podgrzane i pasteryzowane , traci smak. Parmezan w sloiku, pewnie sie topi. We Wloszech, wiele osob, robilo pesto, wkladali do kubeczkow jednorazowych.Na to przykrycie z folii, i do zamrazarki.Takie porcje na raz.Jadlam, i bylo smaczne.

migotka333

postów: 1184

17.08.2009 14:03

tak łyżeczka, i w moim przypadku bułeczka z masełkiem i kubek mleka
:-)

jacek1f

postów: 2296

15.08.2009 16:44

ale na tym polega konfitura Babcina i gliko greckie:-) dostajesz na stol malutki spodeczek i na osobe srednio jest po lyzeczce, wiecej nie da rady a nwet i niezdrowo taka ilosc cukru:-)

chodzi o smak i kopa energii....

migotka333

postów: 1184

15.08.2009 14:50

Konfiturka z wiśni już w słoikach... wyszło 5 słoiczków po 200g i gęściocha jak sie patrzy i słodziucha w smaku.
Ja nie wiem jak ci Grecy moga jeść gliko. Ja przy proporcji 1:1 wysiadam. Łyżeczka i koniec :-D

Już niedługo przyjdzie czas na śliwki... a siostra mnie "męczy" o powidła ?
Znacie sposób na dobre powidła
:-)

migotka333

postów: 1184

11.08.2009 21:46

a może zrobić pesto i zapasteryzować słoiki ?

minutka

postów: 1250

11.08.2009 19:45

Dziękuję, Jacku za dobre chęci :-) Mroziłam na oba podane przez Ciebie sposoby. Ta z butelki była ok do np. zup czy sosów. Natomiast ta mrożona samodzielnie zazwyczaj wędrowała w koszu ze względu na konsystencję :-( Robiła się błotnista.

jacek1f

postów: 2296

11.08.2009 19:28

przykro mi - nie pomoge: na biezaco pesto w kazdej postaci robione na wieczor, gora 3 dni -i schodzi.
Zamrozone znam za to i polecam - bo to jak swieza - w 99.9%
- albo hurtowe ilosci - to sposob z Krety: do butelki plastikowej po wodzie wkladasz cale galezie bazylii, ile wlezie i zalewasz woda i chowasz do duzej zamrazarki, nawet jak butla peka, to nic, a potem odmraza sie i ma sie w tawernie lub domu swieza bazylie w pekach calych...

- albo wloski i polski sposob - na tacke duzo listkow pojedynczych skropionych wada i do zamrazarki, potem po jednym dniu do woreczkow luzem polamane.

Dla mnie to dokladnie jak swieza - po rozmrozeniu uzywasz jak po zerwaniu z krzaczka...

minutka

postów: 1250

11.08.2009 19:20

U mnie też bardzo różnie wychodzi, bo jednak człowiek nie kontroluje ilości odparowanej wody.

Czy przerabialiście kiedyś bazylię na przetwory? Może jakieś pesto, które może postać w piwnicy przez dłuższy czas? Mrożona i suszona nie bardzo mi podchodzi. A szkoda mi wyrzucić takie ilości na kompost.

jacek1f

postów: 2296

11.08.2009 09:53

kurde nie wiem, zapełniłem 5 słików, słoiczków - chyba po 200 lub 250... takie ładne waskie:-(
Ja to ustawiam je rzedem wyparzone i po kolei napelniam - nie wiem ile maja, sorry.

Jak dobrze odparujesz/wysmazysz to mniej, a jak mniej odparujesz to wiecej;-) Jak Mama.

migotka333

postów: 1184

11.08.2009 09:13

mam nastawioną konfiturę z wiśni...dziś drugi dzień gotowania :-)

ile wychodzi słoików z porcji 1kg owoców na 1kg cukru. U mnie wiśnie się już kończą...więc jeśli wyjdzie dobra, a będzie jej mało to się musze troche pospieszyć :-)

Mojej Mamie w zeszłym roku zamiast konfitury wyszły wiśnie w syropie - równie smaczne, ale nadajace się tylko jako dodatek do herbaty
:-)

snoozy

postów: 2419

07.08.2009 22:16

No to macie problem.

Ela LISA

postów: 1956

07.08.2009 21:31

Powiedzialabym raczej, 25 dziennie.Kolezanki tez zjadaja ,op 20 dag na raz.

snoozy

postów: 2419

07.08.2009 20:21

Jezeli zjesz ze 4-5 na ok tydzień to raczej nie ale jak więcej to zostaje zachwiana gospodarka kwasowo-zasadowa.Nie powinny jeśc osoby majace astme i gorsze wchłanianie witaminy B12 bo anemia murowana.Wszystkie związki siarki w produktach spozywczych powinny byc opatrzone symbolem E-220

jacek1f

postów: 2296

07.08.2009 19:42

kurde... tylko 30%...?
to trzeba oszczedzac a wtakim razie na ciemne eko:-(

A jeszcze zapytam - czy to szkodzi jakos bardzo przy normalnym jedzeniu, no wiesz, nie tone dzinnie ale tak jak kazdy raz zje na jakis czas?

snoozy

postów: 2419

07.08.2009 19:29

Niestety Jacku ale umycie morali wymywa tylko 25-30% siarki zawartej w morelach.Reszta przechodzi do środka i w postaci soli kawsów siarkowych lub nawet czasami samego kwasu pozostaje tam aż do zjedzenia.Osobiscie w ten sposub przebadałem 10 różnych opakowań i kilka z tzw koszyków wolnostojacych.Wynik był powalajacy.To samo niestety dotyczy niektórych rodzynek

migotka333

postów: 1184

07.08.2009 18:22

snoozy napisał 07.08.2009 16:49:
Zestaw Happy Meal też jest dla dzieci.Dałabyś?Bo ja nie
z tym zestawem...to miałam ostatnio sporo zabawy :-)

zaszłam po shake truskawkowego... no i się skusiłam (i również ucieszyć moje dziecie zabawką z zestawu)...pani zaproponowała mi zamiennie za frytki jabłko, sok pomarańczowy i jogurt z owocami... i 4 "ogomne" kawałki kurczakowe.
Moje dziecie automatycznie wypluło tego kurczaka i zabrało mi mojego shake :-)))
Wcinaj sobie matka takie "smakowitości"
:-D

jacek1f

postów: 2296

07.08.2009 18:11

aha - Morele posiadają największe ilości podstawowych witamin w tym znaczne ilości witamin z grupy B i witaminę C oraz składników mineralnych, w porównaniu do innych suszonych owoców.
Na uwagę zasługuje obecność ogromnej ilości betakarotenu silnego przeciwutleniacza, zwalczającego rakotwórcze wolne rodniki, zamienianego w organizmie w witaminę A.
Morelom przypisuje się też szczególną rolę we wspomaganiu funkcji narządów rozrodczych, z uwagi na dużą zawartość witaminy E.
Suszone morele zawierają potas, przyczyniający się do wydalania wody z organizmu, regulacji ciśnienia osmotycznego tkanek oraz zapobieganiu powstawaniu kamieni nerkowych. Z tego względu są znakomitą przekąską dla nadciśnieniowców.
Z uwagi na dużą ilość pierwiastków zasadotwórczych zalecane są przy nadkwaśności żołądka oraz w stanach zakwaszenia organizmu, np. po wysiłku fizycznym.
Morele, jako jedyne wśród owoców suszonych, mogą być jedzone przez cukrzyków, dzięki odpowiedniej strukturze zawartych w nich cukrów.
Morele są wyjątkowo korzystnym zamiennikiem słodyczy dla niemalże wszystkich łasuchów.

no i oczywiscie jak nam siie niechce myc, to mozna wybierac te ciemnobrazowe ze sklepow eko...:-_)

jacek1f

postów: 2296

07.08.2009 18:07

to nie jest "świństwo", tylko zwykłe zabezpieczone przed starzeniem jedzenie....
Morele maja za duzo dobra w sobie, zeby bac sie siarkowania - konserwuje sie je dwutlenkiem siarki chyba, po to tylko, żeby w sklepie/transporcie/spiżarni dłużej mogły przetrwać.

Świństwem jest to, że nikt nie piosze na opakowaniach marketowych moreli suszonych, że KONIECZNIE trzeba je umyć przed jedzeniem, co likwiduje szkody potencjalne "siarki"... to chamstwo.

Oczywiscie, ze najle[iej miec suszarke i samemu suszyc tyle ile trzeba moreli i innych owocow, ale kto pozwala soebie na pieczenien chleba, robienie sera, jogurtu, suszenie owocow, peklowanie wlasnych wedlin itp...

Ja probuje - czasem i nie wszystko - od lat. Pieke chleby od 10 lat wlasne, zle jak nie wyrabiam sie, to kupuje bochny żytniego z jednej piekarni malej... robie jogurt stale na okraglo, ale raz na jakis czas kupuje totala greckiego... wedliny robie raz w miesiacu - jesli jemy mieso wlasnie, ale i kupuje dojrzewajace surowe wedzone rozne czasem, susze owoce w piekarniku i wiem, ze nikgdy nie kupie suszarki...

a oliwki - to taki syf, ze nie wyobrazacie sobie:-)) ale kupuje oliwki tonami, bo sam nie bede mial okazji ich w tu zasolankowac bez zasad i siarczanow..:-(

Podsuma - jedzmy morele kazde - tylke te suszone ze sklepu trzeba myc!!!!

snoozy

postów: 2419

07.08.2009 16:49

Zestaw Happy Meal też jest dla dzieci.Dałabyś?Bo ja nie

Ela LISA

postów: 1956

07.08.2009 11:10

Czy one, tak bardzo szkodza? Dlaczego w takim razie, robia takie swinstwo? Wiele osob, takie morele kupuje i je.Proponuja zeby dawac je malym dzieciom,zamiast slodyczy.

snoozy

postów: 2419

06.08.2009 14:59

Elu niestety ale wszystkie suszone morele są z niezłą zawartością siarki.Te które dodatkowo szczypia zawierają podwyższoną zawartośc kwasu siarkowego VI i dlatego czujesz ten smak.Ja morele susze sam tak jak i jabłka, gruszki , śliwki i żurawine i Tobie tez polecam bo to co jest w morelach woła o pomste

minutka

postów: 1250

06.08.2009 10:02

Dzięki, snoozy. Z tym roślinnym żelazem rzeczywiście jest nieciekawie. Z drugiej strony jak często można jadać wątróbkę :-(

Wczoraj przyszaleliśmy z Ojcem. Przerobiliśmy worek papierówek. Mamy już słuszny zapas jabłek na szarlotki. W sobotę pewnie będzie powtórka z rozrywki.

Ela LISA

postów: 1956

06.08.2009 07:03

Dziekuje za informacje.Buleczki z serem i galaretka z rokitnika, podzialaly na moja wyobraznie.Na potrzeby domowe, mozna rokitnik zebrac recznie, kolce sa, ale mozna sie pobawic.Sprzetu do zrywania porzeczek, nie widzialam, raz tylko do jagod.Rokitnik, rosnie wszedzie, tyle tylko, ze w Warszawie ,nie jadalny.Nie wiem,gdzie mozna go spotkac, w bardziej dzikich miejscach.Moze gdzies na Mazurach?
Pawle, co zrobic z morelami suszonymi ,kupionymi ze sklepu?
Sama nie suszylam,gotowe kupuje czasami.Czy one sa takie szkodliwe? Maja taki lekko dziwny i szczypiacy smak,ale , co mozna na to poradzic.Myc kazda przed jedzeniem?

snoozy

postów: 2419

05.08.2009 14:29

Jedno z najbardziej przyswajalnych związków żelaza dla organizmu ludzkiego znajduje się w suszonych morelach (oczywiscie suszonych samemu bez tej siarkowej osłony jaka nas karmią w sklepach).Musisz pamietac o tym,ze rosliny mają żelazo tzw nie hemowe więc bardzo trudno przyswajalne.Dodatkowo by poprawic wchłanianie zelaza zjadaj takie produkty z produktami bogatymi w witamine C, która przeciwdziała utlenianiu się żelaza.

MarcinO

postów: 415

05.08.2009 14:21

niestety koleżanka pisała o innych składnikach rokitnika i nie skupiła się na przyswajalności żelaza, a jedynie nadmieniła w przeglądzie literatury, że ów składnik występuje w tym owocu. Z tego co widzę na różnych stronach, to wszędzie się podaje informację o zawartości żelaza w owocach rokitnika, więc pewnie jest on nieźle przyswajalny przez organizm ludzki. Tu masz jeszcze jakieś informacje a propos tej rośliny, a raczej oleju z niej produkowanego:
http://vitamarket.pl./sklep/p1100 -Olej-rokitnikowy-syberyjski-100-ml.html

minutka

postów: 1250

05.08.2009 14:12

Marcinie, dziękuję za to kompendium wiedzy. Widzę, że jest to roślina idealna dla mnie - bor, żelazo i wit. K. Czy Twoja znajoma mogłaby podpowiedzieć, czy to żelazo z rokitnika jest przyswajalne w dużym stopniu przez człowieka?
Otworzyliście mi oczy. Nie miałam pojęcia, jaki skarb rośnie w moim ogrodzie. Chyba zacznę puszczać drzewkom muzykę, by szybciej rosły :-)))

MarcinO

postów: 415

05.08.2009 14:04

"Owoce rokitnika nie posiadają wielu zwolenników ze względu na kwaśno-gorzki smak z lekko wyczuwalnym posmakiem oleju, o delikatnym jakby ananasowym aromacie.
Rokitnik jest rośliną zawierającą w miąższu prawdziwe bogactwo witamin z grupy B, witaminy E, F, K, P, prowitaminę A, kwas foliowy, cukry, fosfolipidy, substancje garbnikowe, kwasy organiczne oraz makro i mikroelementy takie jak żelazo, bor, mangan.
Biorąc pod uwagę bogatą zawartość składników bioaktywnych, dodatek owoców rokitnika może wzbogacać wiele przetworów owocowych jak: dżemy, marmolady, soki, galaretki i znacznie podnosić ich walory dietetyczne.
Rokitnik posiada także znaczące zastosowanie lecznicze. W starożytnej Grecji jego owocami karmiono konie, aby miały błyszczącą sierść, dlatego jego nazwa rodzajowa (Hippophae) składa się z dwóch greckich słów: hippos- koń i phaos- błyszczący.
Wodne wyciągi z owoców a nawet i liści rokitnika oraz otrzymywany z niego olej, są stosowane do leczenia wielu chorób takich jak: choroby żołądka, wątroby, przewodu pokarmowego, odleżyn, oparzeń, odmrożeń, nadciśnienia, gorączki, przeziębienia, chorób reumatycznych, biegunek a nawet nowotworów. Poprawiają także wygląd skóry i opóźniają proces jej starzenia"

źródło: praca magisterska mojej znajomej o rokitniku właśnie;)

minutka

postów: 1250

05.08.2009 13:58

Też lubię sok z pigwowca do herbaty. Denerwuje mnie jednak, że z otwartego raz słoiczka szybko trzeba wypić sok, bo inaczej się zepsuje. Mi zdecydowanie bardziej odpowiada smak i zapach pigwowca niż cytryny. Ciekawe, kiedy ktoś wpadnie na pomysł zrobienia perfum o tym zapachu :-)
Dziękuję Wam za info o rokitniku. Do tej pory myślałam, że jest to drzewko/krzew miododajne i ewentualnie pozyskuje się z niego olejek do włosów. Tymczasem to ma jadalne owoce! Super! Moje są jeszcze za młode na owocowanie, ale przyjdzie czas, przyjdzie czas...

snoozy

postów: 2419

05.08.2009 13:35

Kwiaty pigwowca są intensywnie czerwone i można go spotkac w większości naszych parków.Jest rośliną ozdobną.Ja bardzo lunie owoce drobno pokroic i zasypac cukrem i stosowac jako zamiennik cytryny w herbacie.Co do rokitnika to raz widziałem jego zbiór na Mazurach.Robiono to takim samym sprzętem jak do zrywania porzeczek z krzaków.Dla mnie tez wyciskanie ręczne z brudnych gałęzi nie jest smaczne.Wiem tylko tyle,ze jest to najbardziej naładowane witaminami owocowe cudo w naszym kraju i sok lub konfitura z rokitnika jest stosowana tez przy wszelkiego typu awitaminozach

jacek1f

postów: 2296

05.08.2009 10:40

pigwa jest prawie drzewem i rodzi ogromne owoce, u mnie jak gruszki duze.
A pigwowiec to krzew ewidentnie i rodzi wiecej ale malych owocow. Ich wielkosc jest jak... kasztanow, sliwek? Pigwowcow wejdzie z 4-5-6 na dorodna jedna pigwe.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 10:32

Czy robiliscie moze kiedys ,przetwory z rokitnika?
Ogladalam Zycie od kuchni, w ktorym robiono galaretke z tych owocow.Przyznaje ze sposob, ze zgniataniem reka owocow na galeziach, byl dziwny, i malo apetyczny.Jednak sok, pozyskiwano szybko.Galaretka byla sliczna.
Ja pewnie obrywalabym owoce pojedynczo,bo robota kocha glupich.W jaki sposob Wy to roboliscie?
Jeszcze jedno,pamietam ze byla chyba o tym rozmowa,ale czym sie rozni pigwa, od pigwowca.? Jak to odroznic?

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 09:36

Taki zarcik.

Kwas z soku porzeczkowego.

3 szklanki soku z porzeczek,10 litrow wody,50 dac cukru,3 dag drozdzy,troche kwasku cytrynowgo.

Drozdze rozetrzec z lyzka cukru,.Pozostaly cukier, rozmieszac z ciepla woda, ostudzic.Dodac sok i drozdze.Pozostawic na noc, w temp pokojowej.Przelac do butelek,szczelnie zakrecic,i wyniesc w chlodne miejsce na 3 dni.

Nie nalewac do butelek do pelna,zostawic troche miejsca na gaz.Podawac zimny.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 09:31

Dobrze wiedziec, czlowiek uczy sie cale zycie.Dziekuje za informacje:-)))

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 09:30

Grzyby marynowane.

1 kg grzybow( gasek, rydzow,borowikow, opieniek)
2 cebule,mala marchew lub czerwona papryka.
Zalewa : 2 szklanki wody,lyzka cukru,1/2 lyzeczki soli,1/5 szklanki octu lub plaska lyzeczka kwasku cytrynowego.

Oczyscic kapwlusze grzybow, przyciac trzony,wymyc i gotowac przez 15 minut w sporej ilosci wody.Odcedzic, splukac przegotowana zimna woda.Cebule pokroic w plastry,zanurzyc na stku lub cedzaku we wrzacej wodzie na 2 - 3 min.Obgotowac marchewke lub papryke,, pokroic w krazki lub paski.W sloikach ukladac grzyby, cebule i marchewke lub papryke.
Zagotowac wode z cukrem,sola,dodac ocet lub kwasek.Goraca zalewa zalac grzyby.Zakrecic sloiki.Pasteryzowac 35 - 40 minut. Mozna dodac w malych ilosciach,jakies przyprawy.

snoozy

postów: 2419

05.08.2009 09:23

Elu różnica jest taka,że pigwa zmienia barwe ale pigwowiec nie i po zrobieniu galaretki ma blady kolor i dlatego je podbarwiam

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 09:21

Komu ser jableczny sie znudzi, moze zrobic grzyby.

Grzyby z maslem.
1 kg grzybow jednego gatunku,( maslakow, rydzow,borowikow)
10 dag masla,cebula, sol, pieprz,1/2 lyzeczki kwasku cytrynowego.
Grzyby od razu po zebraniu, oczyscic,i wymyc.Osaczyc z wody.Male grzyby w calosci, wieksze pokroic.Stopic maslo( 82% tluszczu) wlozyc grzyby i pokrojona cebule,dusic po osoleniu,az zostanie, bardzo niewiele soku.Wlac kwasek rozpuszczony w 1 lyzce przegotowanej wody,zagotowac razem.Gorace grzyby, do przygotowanych sloikow, zakrecic, i wstawic do wody, pasteryzowac w mrugajacej wodzie 1 godzine.Po tym czasie sloje wyjac , schlodzic, i sprawdzic szczelnosc zakretek.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 09:11

Ser jablkowy.Byl to podobno, smakolyk dla dzieci ze 100 lat temu robiony,albo wiecej . Podstep babci ,zmuszajacy do jedzenia jablek,tych ktorzy ich jesc nie chcieli.

Ser Jablkowy.
Rozne gatunki jablek,obiera sie, wykrawa szypulki,kroi w kawalki, wklada do kamiennego garnka,lub naczynia zaroodpornego( duzego) zalewa odrobina wody i wstawia do cieplego piekarnika.Na drugi dzien,gotujemy jablka, az beda miekkie,przecieramy przez sito,.Dodac do smaku cukier,cynamon,gozdziki,skorke pomaranczowa lub inne dodatki, i smazyc na malym ogniu, az masa zgestnieje i zacznie odstawac od rondla.Rozlozyc zmoczone w wodzie plotno,klasc na nia mase, zwijac okragle bochenki (serki), przycisnac deseczka i kamieniem.Odstawic do obciekniecia na kilka dni.Po wyjeciu ser, polozyc w przewiewnym miejscu, do osuszenia.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 08:58

Nie przepadalam nigdy, za galaretka porzeczkowa, chociaz babcia namietnie ja robila.Nie lubie surowych jablek,ale galaretke chetnie jadalam.

1 kg jablek (ANTONOWKA,PAPIEROWKI, RENETY) - kwasne
60 - 70 dag cukru.

Owoce obrac, wyciac szupulki, pokroic na kawalki,i zalac niewielka iloscia wody.Gotowac pod przykryciem na nalutkim ogniu,20 - 30 min.Kiedy jablka sie rozpadna,wylac je na sito wylozone plotnem i zostawic do momentu,az splynie caly sok.
Odmiezyc ilosc soku,na 1 litr, brac 40 - 50 dag cukru.Calosc zagotowac i przelac do wyprazonych w piekarniku sloikow.Szczelnie zakrecic.odstawic do gory dnem do ostygniecia.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 08:50

Podam przepis na jablkowe marmoladki.

Jablkowe marmoladki.

1 kg papierowek lub antonowek,1/2 kg cukru, cukier puder.
Umyte jablka upiec,gorace przetrzec przez sitko.Wymieszac z cukrem i gotowac od zawrzenia 5-10 min.Goraca gesta mase,wylac na folie lub pergamin, posmarowany oliwa ( warstwa 3 - 4 cm )zostawic do ostygniecia.
Po wystygnieciu,,zdjac folie, powycinac rozne wzory.
Marmoladki, polozyc na folii , i wstawic do piekarnika nagrzanego do 30 - 40 C, suszyc 2 - 3 godziny.Ostudzic, posypac cukrem pudrem.Przechowywac w metalowym pudelku.

Ela LISA

postów: 1956

05.08.2009 08:25

Robilam rozne dzemy , czy galaretki z pigwy. Pigwa zawsze byla na poczatku biala, a w trakcie duszenia,sama z siebie robila sie czerwonawo - rozowa.Nigdy jej nie barwilam.
Przy najblizszej okazji,dodam czegos ciemnego,zobacze jak bedzie wygladala.:-))))

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 22:01

W słoiku z metalową zamykaczką lub w metalowej puszce.Ja barwie sokiem z bzu, czerwonej porzeczki i sokiem z mięty.

minutka

postów: 1250

04.08.2009 21:54

Z moją głową musi być coś nie tak. Byłam pewna, że ten przepis już podawałeś.
Trik z barwioną galaretką genialny! Jak przechowujesz takie kawałki? Czy wystarczy zamykany słoik i przechowywanie w piwnicy?

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 21:30

GALARETKA Z PIGWOWCA
SKŁADNIKI:
1 kg owoców
1 kg cukru

WYKONANIE:
Owoce pokroic w plasterki i pozbawic nasion, nie obierac bo tam jest najwięcej pektyn.Owoce zalac taka ilością wody by zakrywały owoce.Gotowac do miękkości.Odcedzic płyn i dodac do niego cukier i ugotowac gęsty syrop.Włożyc owoce i podgotowac ok 10 min.Zmiksowac owoce z suropem.I teraz mam dwie szkoły.Przelewm galaretke do słoików i zamykam albo wylewam do płaskiej formy i czekam aż zastygnie a później kroje w małe kwadraciki i obtaczam w cukrze cynamonowym.Do krojonych galaretek dodaje różne soki barwiace jak z dzikiego bzu czy porzeczek by nadac troche barwy

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 20:44

Trafiłaś i to w 100%.Wielkie dzieki :-)

Ela LISA

postów: 1956

04.08.2009 19:53

Ciesze sie, ze trafilam w Twoj gust.:-))

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 19:35

Te maslaki jadłem raz w życiu u cioci w Kownie.Miałem wtedy chyba z 10 lat i pamietam jak mama mi mówiła,że to są ślimaki z pomidorami a ja je jadłem właśnie dlatego.Poźniej wyprowadzono mnie z błędu,że były to maślaki.Super Elu,ze dałaś ten przepis bo co roku mam sporo maślaków do przerobienia

Ela LISA

postów: 1956

04.08.2009 18:58

MASLAKI W POMIDORACH

Przepis stary jak swiat - jadlam to nawet w dziecinstwie, moja matka tez.

Grzyby obgotowac w posolonej wodzie, i odcedzic.Nastepnie udusic na oliwie duzo pokrojonej cebuli ( nie rumieniac)
Dodac paste pomidorowa,troche przecieru,sol, i pieprz.Do tego wmieszac grzyby.Przelozyc do sloikow, gotowac pasteryzujac ,od zawrzenia sloika pol godziny.
Mozna jadac na zimno, lub goraco.

snoozy

postów: 2419

03.08.2009 19:55

Ja w tym roku też powiększyłem swój regał bo zaszalałem z owocami.

minutka

postów: 1250

03.08.2009 17:00

A wracając do wątku...
W piwnicy zaszły pewne zmiany - doszedł kolejny regał na przetwory, pojawiły się też półki na wina. Od razu człowiek dostał skrzydeł i chęci do robienia.
Wanna ogórków już czeka na przerobienie. Zmykam myć słoiki :-)

minutka

postów: 1250

03.08.2009 16:33

migotka333 napisała 28.07.2009 19:56:
będzie w Gdyni za jakieś 10 lat :-D
No to mamy miejsce na spotkanie za 10 lat :-)

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 20:04

No to miłego sprzatania, zmywania i usypiania :-)

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:56

będzie w Gdyni za jakieś 10 lat :-D

na razie trzeba wrócić z "obłoków" na ziemię... kąpiel synka... usypianie i sprzątanie kuchni... no zmywanie to mnie totalnie uspokaja i coraz bardziej dopinguje do zakupu zmywarki, którą chyba (z braku miejsca) zainstaluję u sąsiadów :-)

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 19:45

Świetna sprawa bo to niszowa półka w naszej gastronomii.Nie widziałem jeszcze u nas nigdzie właśnie takiego miejsca.

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:42

moja siostra wiele razy mówiła, że jak otworzy restaurację, to mnie obsadzi na stanowisku szefa kuchni... o zgrozo.

Mam takie małe marzenie... bym chciała otworzyć - babeczkarnię

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 19:37

To tak jak u mnie.ja nie wyobrażam sobie zowodowo pracowac w kulinarnym przemysle.Chyba bym to znienawidził a tego nie chce bo to pasja

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:35

kulinaria to moja pasja :-)\
w ogóle inna branża, może na szczęście.
Może ten następny biznes to będzie coś związanego bardziej ze słodkościami
:-)

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 19:30

Rozumiem,że biznes kulinarny :-)

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:28

a tam zaraz Matka Polka... na razie jestem na wychowawczym. Mały do przedszkola (od września) a ja wracam w "trybiki zawodowe". Będę rozkręcała nowy biznes.
To może wtedy, po 12 godzinach roboty, odebraniu dziecka z przedszkola, odgrzaniu obiadu z poprzedniego dnia, praniu, prasowaniu itp zasłużę na miano Matki Polki
:-D

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 19:21

Masz racje.Prawdziwa Matka Polka :-)

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:18

snoozy napisał 27.07.2009 19:41:
Jak zawijał to miałaś i ozdoby na choinke :-)
Podziwiam Ci,ze przy takim maleństwie masz czas na takie roboty.Brawo!!!
na choinki to pierniczki...bez sreberek :-)
Snoozy, dzięki. Należy mieć jakąś odskocznię, bo bym zwariowała. A tak to chociaż, jakiś pożytek z przyjemnością połączony :-)

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 19:12

Moje wytrzymuja do następnego sezonu choc znikają około lutego

migotka333

postów: 1184

28.07.2009 19:10

niestety nie pomogę, bo suszę tylko grzybki :-)

ale mam pytanie w związku z dzisiejszym odcinkiem Spiżarni Maryli - robiła śliwki w occie... na słodko... powiedziała, że po miesiącu będą super...a ja bym chciała, żeby były super na święta Bożego Narodzenia)... czy dotrwają ?
(oczywiście biorę pod uwagę, że będą pyszne i będę musiała się powstrzymywać aby nie zjeść ich wcześniej)
:-D

snoozy

postów: 2419

28.07.2009 17:51

W jakich warunkach tzn temperaturze suszycie owoce?

snoozy

postów: 2419

27.07.2009 19:41

Jak zawijał to miałaś i ozdoby na choinke :-)
Podziwiam Ci,ze przy takim maleństwie masz czas na takie roboty.Brawo!!!

migotka333

postów: 1184

27.07.2009 19:31

tak... i zawijał każdą porzeczkę w sreberko jak ten świstak z reklamy Milki
:-D
na szczęście przekonuje go bajeczka na kompie...na chwilę spokój

snoozy

postów: 2419

27.07.2009 19:23

Dobra dobra.Przyznaj się,ze malucha zagnałaś do roboty :-)))

migotka333

postów: 1184

27.07.2009 19:19

potrafię wiele znieść... szypułkowanie porzeczek też, znalazłam sobie system, poza tym trafiłam na bardzo ładne i czyste, w tym przypadku sama przyjemność :-)

snoozy

postów: 2419

27.07.2009 16:26

Niestety maliny są bardzo drogie.Przez krótką chwile były tanie ale teraz znowu podrożały.Nie trawie szypułkowac porzeczek :-)

migotka333

postów: 1184

27.07.2009 16:09

ledwo co się uporałam z jagodami a ugrzęzłam w czerwonej porzeczce... szypułkowanie to ciężka sprawa :-)

Na maliny w tym roku nie ma szans... za drogie (przynajmniej u mnie)

Z tą pektyną to nie jest tak łatwo... nie jest droga, ale praktycznie niedostępna. W moim "zaprzyjaźnionym" sklepiku zielarskim (i nie tylko), pani pytała w swojej hurtowni, ale też nici. Jedynie co widziałam to na Allegro.

Jednak moje kochanie mnie uszczęśliwiło i zakupiło mi w Makro zapas cukru żelującego na resztę sezonu :-DDD

snoozy

postów: 2419

27.07.2009 15:14

Najczęściej w marynatach stosuje ocet jabłkowy ale doskonały do owocowych marynat jest ocet wieloowocowy
Na ocet wykorzystuje się kawałki jabłek, skórki, kwawłki przetartych malin, porzeczek itp.Wszystko przenieśc do dużego słoja.Na każdy litr wody dodajemy 3 łyzki miodu.Wode goujemy i studzimy i zalewamy owoce tak by były lekko przykryte wodą.Słój zakryc gazą i odstawic na ok 3-4 miesiące w ciepłe miejsce.Przecedzic i gotowe.

snoozy

postów: 2419

25.07.2009 10:31

Dziś u siebie na targi widziałem już patisony więc za tydzień zaczynam je przerabiac.Robie marynowane w occie jabłkowym z dodatkiem naci fenkuła

minutka

postów: 1250

25.07.2009 09:30

Dobrze :-) W takim razie jesienią ;-))))

snoozy

postów: 2419

24.07.2009 22:41

więc jeśli chcesz takie fenkuły przetwarzac to najpierw musisz mi je podarowac a ja własnie w ten specyficzny sposób Ci je przetworze :-)))))

minutka

postów: 1250

24.07.2009 22:39

Aaaaaa! Teraz rozumiem :-) Już myślałam, że z głową coś nie tak.

snoozy

postów: 2419

24.07.2009 22:37

No pisalismy o nim w mailu.Tym fenkule z włoskich dań

minutka

postów: 1250

24.07.2009 22:34

W jakim mailu? Nic nie rozumiem, chyba powinnam iść spać. Może rano mi się myślenie włączy :-)

snoozy

postów: 2419

24.07.2009 22:30

Bo to jest przepis na tego fenkuła co mailu o nim pisaliśmy :-) wyjatkowy bo to ja go.... :-)

minutka

postów: 1250

24.07.2009 22:22

I teraz o tym piszesz? Teraz, kiedy ja tydzień temu przerobiłam fenkuły?

snoozy

postów: 2419

24.07.2009 21:00

Zaczynam przetwazac fenkuły na marynowane z dodatkiem migdałów i kardamonu.Mam nadzieje,ze wyjdą takie jak rok temu :-)

snoozy

postów: 2419

23.07.2009 08:56

Dziewczyny odpisałem.

minutka

postów: 1250

23.07.2009 08:08

Pawle odpisałam na Twój adres e-mailowy.

snoozy

postów: 2419

22.07.2009 23:28

Minutka i Ela -PW

snoozy

postów: 2419

22.07.2009 23:09

Ja czereśni nie przerabiam.Może dlatego,ze te dobre są dośc drogie a nie mam dostępu do darmowych :-)
Zdecydowanie preferuje wiśnie.

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 11:35

Wisnie w occie.

Wole je niz czeresnie.

3 kg wisni,1 kg cukru,po 2 szklanki octu6 % i wody.Kilka gozdzikow , troche cynamonu.

Wisnie do garnka.
Oddzielnie zagotowac cukier, ocet, wode, gozdziki i cynamon.
Ostudzic i zalac tym wisnie.
Odstawic na noc.Rano, zlac syrop,zagotowac i ostudzic. Wisnie przelozyc do sloikow, zalac zimna marynata. Zakrecic sloiki, i pasteryzowac 20 - 25 miut.

Jezeli znajde, to wpisze jeszcze inny przepis na czeresnie.

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 11:28

Winogrona w marynace.

Po 1/2 kg winogron jasnych i ciemnych.
40 dag cukru,1 szklanka wody,1/4 szklanki octu 10 %gozdziki , laska cynamonu,skorka z cytryny.

Z umytych winogron, poodcinac ladniejsze galazki z owocami.
Ukladac w sloikach, na przemian.Do kazdego sloika, dodac po 1 gozdziku, kawalek laski cynamonu,i skrawek skorki cytrynowej.
Zgotowac wode z cukrem ,octem i szczypta soli.Garaca zalewa, zalac winogrona.Zakrecic i pasteryzowac 15 minut.

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 11:11

Moje czeresnie. - wlasciwie, takie jakie robia w rodzinie.

2 kg czeresni z duzymi owocami.
0,6 l wody,20 dag cukru,1/4 lyzeczki soli,2 plaskie lyzeczki,kwasku cytrynowgo,gozdziki,ziele,pieprz ziarnisty,troche nasion kminku.

Czeresnie, przygotowac jek chcesz, z ogonkami lub bez.
Zagotowac wode z cukrem i sola,,zestawic z ognia, wsypac kwasek.Do kazdego sloika,2 gozdziki, 1 - 2 ziarenka pieprzu, i ziela, odrobine kminku.

Dodac czeresnie, zalac goraca zalewa , i pasteryzowac. 20 minut - mniejsze lub 25 minut - wieksze sloje

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 10:12

Pewna pani,razem z mezem dodawali we Wloszech do krojonych wedlin taki czosnek. Dostala go od znajomej z Polski.Jadlo go wiele osob, z ich znajomych.

Wpisalam we Wloskie, ale dopisuje i tu.

Zabki obranego czosnku,parymy we wrzacej wodzie. Osaczamy i ukladamy w sloikach.Zalewamy goraca zagotowana marynata.
1 szklanka octu winnego,1/2 szklanki wody,sok z 2 cytryn,6 lyzek moidu,troche soli.

Calosc pasteryzujemy pare minut.

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 09:44

Jeszcze jedna, salatka z burakow.Przegladajac zapiski, wpadla mi pod reke.

5 kg burakow,ugotowac i zetrzec na grubej tarce.
1 kg marchwi, obrac i zetrzec na grubej tarce.
60 dag cebuli,posiekac.

Wszystko razem wymieszac,dodac po 1 szklance cukru,octu i oleju.
Wszystko razem wymieszac i odstawic na 2 godziny.
Potem,do sloikow i wekowac 15 minut.

Ela LISA

postów: 1956

22.07.2009 09:40

Zobacz, ja po tym, jak mi nie wyszlo kiszenie grzybow,samotnikow....... Zczelam dodawac je do kapusty, lub ogorkow.Szlam na latwizne, ale efekt byl.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 21:39

Nic nie robie tzn robie-zzziiiaaddaammm :-)))))

Ela LISA

postów: 1956

21.07.2009 21:36

Dziekuje za przepisy.Czy poznie,j z tymi kiszonymi grzybami ,nic wiecej nie robisz? Tylko zakrecasz sloiki i gotowe?

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 21:29

Ja tak określam cos co pierwszy raz jem więc Anunia spoko luz :-)

minutka

postów: 1250

21.07.2009 21:24

Siuwax?! Wierz mi, że zawartość słoika nie ma z nim żadnego związku.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 21:04

Fajnie to wyglada.Jak bede miał grzyby to zrobie ze 3 słoiki i zobacze co to za siuwax mi wyjdzie :-)

minutka

postów: 1250

21.07.2009 20:51

Dokładnie tak, snoozy. Nam bardzo smakuje. Podaję przepis:

SAŁATKA GRZYBOWA NA ZIMĘ (do słoików)
durszlak rozdrobnionych i ugotowanych grzybów
pół kg cebuli w kostkę - podsmażyć
1 szkl. oleju
1 szkl. wody
3 łyżki koncentratu pomidorowego
3 łyżki cukru
1 łyżka soli
5 łyżek octu

Wymieszać wszystko. Włożyć do słoików, które należy pasteryzować: pierwszego dnia przez 30 min, drugiego - 15-20 min, trzeciego - 10 minut od momentu zagotowania wody. To gotowanie jest niezbędne, bo inaczej grzyby się psują.
Sałatka stoi u nas w piwnicy czasem dłużej niż rok (gdy jakiś słoik się zapodzieje) i smakuje zawsze wybornie.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 20:41

sałatke z grzybów na zime w słoikach ?

minutka

postów: 1250

21.07.2009 20:31

Przypomniało mi się, że Mama robi jakąś sałatkę z grzybów. Jest wyborna! Postaram się wyczaić przepis i zapisać.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 20:18

Ja kwasze (kisze) kurki i opieńki.
Na 1 kg grzybów dodaje 40 g soli, kilka ziaren ziela angielskiego, pieprzu, 3 ząbki czosnku i 3 listki laurowe, posiekana cebula.Grzyby podgotowac przez ok 20 min.ostudzic, Czosnek przepołowic, cebule posiekac w piórka.W słoiku układac grzyby, przesypywac solączosnkiem, cebulą i reszta przypraw i znowu grzyby i tak do krawędzi słoika.Wszystko mocno upychac i zalac oliwą.Zakręcic słoiki i gotowe

minutka

postów: 1250

21.07.2009 20:05

U mnie grzyby wyłącznie: suszone, marynowane i mrożone. Teraz będą też w maśle :-)

Ela LISA

postów: 1956

21.07.2009 19:56

Szkoda, ze nie sprobowalam.Robiles je pozniej w domu?

Czy ktos z Was , kisil kiedys grzyby.?
W latach 80- tych, znalazlam przepis na takie .Nie wyszly, zrobily sie gorzkie.Pozniej, dodawalam je do kiszonej kapusty , i nawet pare razy do ogorkow .Wychodzily. Samodzielnie natomiast kiszone, nie nadawaly sie do jedzenia.

minutka

postów: 1250

21.07.2009 19:49

Oscypka to na pewno za żadne skarby świata nie połączyłabym z masłem. Ale może to błąd...
Mam nadzieję, że morele znajdę u siebie. Dobrze, że podałeś cenę, to mam się czym kierować.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 19:38

Najlepsze grzyby w maśle jakie jadłem to rydze w Krynicy Górskiej z dodatkiem oscypka i borówek.Pamiętam ten smak chociaż było to ładnych pare lat temu.

Ela LISA

postów: 1956

21.07.2009 19:31

ANIU, po otwarciu sloika, czesc masla mozesz odlac.Nawet ,zrobic na nim ryz. Duszone grzybowe maslo,ma wspanialy smak.Takie rzyby pachna.Babcia w tluszczu, robila nie tylko kurki.Odgrzewane byly na na patelni, na rozne sposoby.Pachnial nimi w zimie, caly dom.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 19:30

No to fajnie.Polecam konfiture morelową bo ma świetny smak.Jak nie bEdziesz miała u siebie moreli to wpadnij do mnie bo u mnie są po 3-4 zeta za kg i bardzo ładne :-)

minutka

postów: 1250

21.07.2009 19:19

No to się cieszę, bo myślałam, że się nie zrozumieliśmy. Elu, dziękuję za Twoją opinię. Teraz to już nie na 100%, ale na 200% muszę je zrobić z nadzieję, że będą smakować Bratu.
Ja grzyby też bardzo lubię, pod każdą postacią. Jednak na te w maśle chyba się nie skuszę, chyba że Jędrek przerobi je tak, że masła nie poczuję.

Winka mają się świetnie, plumkają sobie w kilku balonach. Jeszcze jeden czeka na śliwkowe - to będzie dla mnie całkowita nowość, bo ze śliwkami robiłam do tej pory tylko likier (taki sobie), a poza tym trzeba będzie przerabiać fermentację w miazdze, czego też do tej pory nie robiłam.
Muszę zrezygnować z planów na prawdziwe wino, bo winogrona zmarzły w maju i zostało niewiele gron.
Okazuje się też, że wiśni mam mniej niż zakładałam, więc też trzeba będzie z czegoś zrezygnować - do tej pory 7 słoików wiśni w sosie własnym, 13 słoiczków dżemu i wino. Ponieważ zostało sporo kompotu z ubiegłego roku, pewnie zrezygnuję z kompotu, by zrobić wytrawną nalewkę. O tej na miodzie tylko pomarzę, bo miód oszczędzam na pitny.
Jest już w sumie 50 słoików ogórków kiszonych i w occie. Na resztę przyjdzie czas. Jutro nów, więc przerwa dziś, jutro i pojutrze. I dlatego wyrywam się trochę odchamić w W-wie.

Po Waszych postach mam straszną ochotę na konfiturę morelową (jest na pierwszym miejscu u mnie). Zawsze kupowałam, ale może czas to zmienić. Muszę przydybać gdzieś ładne owoce. Może uda mi się kupić na bazarku na Imielinie i przywieźć do Rodziców, by je przerobić.

Ela LISA

postów: 1956

21.07.2009 17:40

Babcia ,robila bardzo czesto grzyby,wdlug przepisu, ktory podal Pawel.Sa pyszne. Wszyscy lubimy grzyby.Cala rodzina, zajadala sie nimi.Polecam.

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 17:22

Ja nie miałem na myśli,ze negowałas ten przepis tylko pisałem,ze każdy z nas lubi i ma ochote na różne dania :-)
Jak tam wina i inne przetwory :-)

minutka

postów: 1250

21.07.2009 16:50

Snoozy, ależ ja absolutnie nie negowałam przepisu!
Kurki wg Twojej receptury na pewno zrobię dla Brata - on lubi i kurki, i masło. A ja dostanę w jakiejś namiastce na śniadanie w jakąś zimową niedzielę, gdy akurat przyjadę go odwiedzić.

jacek1f

postów: 2296

21.07.2009 15:59

Masła mega ilość, ale smak też musi być mega - wiemy jak działa masło:-)

snoozy

postów: 2419

21.07.2009 15:19

Aniu zrobisz to na co masz ochote i co lubisz.Ja jadłem takie kurki kilka razy i maja inny smak.Bardzo mi smakowały

minutka

postów: 1250

21.07.2009 09:28

Pomysł bardzo ciekawy. Mnie ta ilość masła przeraża (nawet na taką ilość kurek), bo zwykle go nie jadam. Ale zrobię dla Brata. Może wykorzysta potem np. do jajecznicy - robi zabójczo pyszną - i mnie poczęstuje :-)
Widzę, że właśnie przyjechał z lasu, więc zerknę, czy nie zrobić już dziś.

snoozy

postów: 2419

20.07.2009 15:02

Minutka na 1 kg kurek trzeba 1 kostke masła.Na połowie kostki masła poddusic grzyby.Dodac soli do smaku i przełożyc do słoików.Reszte masła stopic i dopełnic grzyby w słoiku.Pasteryzowac ok pół godziny.Wyłączyc grzanie ale słoiki jeszcze zostawic w garze tez 30 min.
Takie grzyby odsaża sie w tym maśle w którym siedzą tylko dodaje się cebulke, pieprz i inne dodatki na jakie masz ochote

jacek1f

postów: 2296

20.07.2009 11:22

ach te Mamy:-)

minutka

postów: 1250

20.07.2009 09:51

Jacku, przepis na marynowane kurki wykorzystałam. Żałuję, że nie podgotowałam grzybków z cebulą (pomimo tego, że podobno smaki się wykluczają, ja takie połączenie lubię). Mama zapomniała, o czym rozmawiałyśmy wczoraj. Dobrała się do nich i je ugotowała, zanim zwlekłam się z łóżka :-(
Zalewa pachniała niesamowicie - samymi lubianymi przyprawami (goździków dałam więcej, bo bardzo lubię i smak, i zapach). Wyszło kilka zgrabnych słoiczków. Poczekam trochę i spróbuję, bo strasznie mnie naszła ochota.

Snoozy, a możesz wpiszesz przepis na kurki w maśle? Co prawda nie jadam masła, ale może inni zjedzą ze smakiem. Jak długo takie kurki mogą stać w słoiku?

jacek1f

postów: 2296

19.07.2009 22:41

marynowane czereśnie i inne...
jacek1f 06.07.05, 12:19 zarchiwizowany
Potrzebujesz kilogram czereśni. Ogonki uciąć w połowie. Czereśnie umyć, osączyći ułożyć w słoikach.
Na marynatę: w moździerzu lub torebkowo zmiażdżyć pieprz czarny (ok. 10 ziarenek) i ziele angielskie (5-6 ziarenek). Gotuję szklankę wody (250 ml) z dodatkiem pół szklanki octu winnego (uwaga - do jasnych czereśni biały, do ciemnych - czerwony) i tyć miodu - tak ze dwie łychy, cukru całą szklankę, dwie łyżeczki startej skórki pomarańczowej (lub jedna cytrynowej). Dodaję 4-5 gwoździków i 2-3 cm cynamonu, pół łyżeczki soli i reszte pokruszonych przypraw.
Gotuję to 2-3 minuty. Gorącą marynatę do słoików z czereśniami.
Trzeba pasteryzować ze 20 minut w 90 stopniach.
Po tygodniu już można otwierać. Świetne na prezenty. Można zajadać do mięs itp., jako marynatkę pod wódkę też.

snoozy

postów: 2419

19.07.2009 20:26

Konfitura pomarańczowa z imbirem nie jest moją jedyna "diwną" konfiturą jaka robie.W swojej kolekcji mam konfiture figową z migdałami, daktylowa z wanilią i marakujową z morelami i granatem.
Polecam wszystkim poeksperymentowac z owocami bo warto.Zawsze czekam na sezon danych owoców i kupuje je na bazarach i zawsze robie z 5-6 słoików.Są fajnym uzupełnieniem słodkosci i swietnym dodatkiem dodeserów czy herbaty

snoozy

postów: 2419

19.07.2009 19:55

KONFITURA Z POMARAŃCZY Z IMBIREM
SKŁADNIKI:
2 kg pomarańczy
korzeń imbiru tak ok 50g
1 kg cukru
szklanka soku z pomarańczy
ok 25-30g pektyny jabłkowej albo innej

WYKONANIE:
Pomarańcze obrac ze skórki i usunąc białą osnowe.Skórki pokroic w cienkie słupki (zapałki).Imbir obrac i setrzec na tarce z grubymi oczkami.Do garnka włożyc pokrojone w kawałki moparańcze wraz ze skórką i imbirem.Dodac sok i pektyne.Wszt=ystko dokładnie wymieszac i podgrzac do wrzenia.Dodac cukier i wymieszac.Gotowac ok 5 min i przełożyc gorace do słoików i odwrócic.
Wychodzi pyszna konfitura.Polecam wykonac ja z gorzkich pomarańczy lub czerwonych.

snoozy

postów: 2419

18.07.2009 16:51

Ja mam dziś za soba konfiture morelową i pare litrów przecieranego soku z czarnej porzeczki.Powoli zaczynam robic przetwory warzywne bo nadchodzi ten czas.Na poczatek mini cukinie marynowane i patisony.Bardzo je lubie

snoozy

postów: 2419

17.07.2009 23:55

Kurki możesz też zrobic w słoikach w maśle.Są rewelacyjne

jacek1f

postów: 2296

17.07.2009 23:48

laur suszony, a zalewa tak - gorąca, na odsaczone gorace kurki i juz.
powodzenia

minutka

postów: 1250

17.07.2009 22:13

Dzięki, snoozy :-)
Dla mnie konfitura i te w zalewie octowej będą nowością z 2 powodów: 1- bo nie znam, 2 - bo w jakiś sposób przetworzone. Czego się nie robi, by zachować choć namiastkę lubianego smaku :-)

snoozy

postów: 2419

17.07.2009 19:21

Octu dodaj ile uwazasz.Wg uznania.Ja fenkuły jadam tylko gotowane lub pieczone.Surowy zbyt pachnie anyżkiem a ja jestem na niego uczulony.Lubie pieczone z dodatkiem gorgonzoli i sosu z pomidorów i bazylii i posypane mieszanką pinii i migdałów

minutka

postów: 1250

17.07.2009 17:03

Ja je zjadam zawsze na surowo: do sałatek, na kanapki i prosto z ziemi, jak już napisałam. Ten smak zawsze mi się kojarzy z wakacjami, chciałabym zatrzymać jakoś ten zapach i smak.
Dziś zrobię jednak jak ogórki, bo zostało mi trochę zalewy z wczoraj. Jutro zostaję sama na chacie, to się zabawię w konfiturę. A teraz naprawdę zmykam - fenkuły czekają!

Ela LISA

postów: 1956

17.07.2009 16:59

Czesc Aniu, ja fenkuly, czesto dodawalam do zielonej salaty.
Lub jadlam tak jak jablko.Ten przepis jest ciekawy.Cos nowego i nie spotykanego.

minutka

postów: 1250

17.07.2009 16:56

Ela LISA napisała 17.07.2009 16:50:
Konfitura fenkulowa, bardzo ciekawe. Zawsze najchetniej jadlam na surowo.Przy pierwszej okazji, zrobie te konfiture.
Też zawsze jadłam prosto z ogródka. Czasem nie zdążałam nawet wrócić do domu, a już jedna bulwa była spałaszowana.
Ale w tym roku przyszalałam z jego ilością. Kosztem endywii, niestety.

minutka

postów: 1250

17.07.2009 16:54

Wiedziałam, że pomożesz :-) Dziękuję. Octu dać według uznania, czy są jakieś specjalne proporcje?
Zmykam ciąć fenkuły na konfiturę.

Ela LISA

postów: 1956

17.07.2009 16:50

Konfitura fenkulowa, bardzo ciekawe. Zawsze najchetniej jadlam na surowo.Przy pierwszej okazji, zrobie te konfiture.

snoozy

postów: 2419

17.07.2009 16:44

No pewnie,ze mam przepis na przetwory z fenkuła.
Po pierwsze jak ogórki marynowane.Zrób tak jak sama robisz.Bulwe trzeba przeciąc na połowe i upchnąc w słoiku i zalac marynata.
Najlepsze co jest to konfitura z fenkuła, która jest świetna do pieczonych mięs.
Kilka bulw fenkuła drobno pokroic w plasterki i podsmażyc na oliwie.Dodac kilka ziarenek pieprzu i ocet winny oraz sól.Dusic do miękkości a następnie zmiksowac blenderem.Dodac cukier do smaku i przełożyc goracą konfiture do słoików.Konfitura traci troche anyzowy smak ale jest świetna

minutka

postów: 1250

17.07.2009 15:52

Aha, Jacku. Rozumiem, że skoro nie pasteryzujemy, to trzeba zalać gorącą zalewą...

minutka

postów: 1250

17.07.2009 15:50

Wielkie dzięki, Jacku :-)
Liście laurowe mam tylko suszone. Czy ich właśnie 10? Czy może chodziło o świeżo zerwane?
Pomysł bardzo mi się podoba ze względu na goździki. Jutrzejsze maleństwa pójdą w słoiczki :-) Te wczorajsze już podgotowane do pierogów lub pasztecików, jeszcze się zastanawiamy.

Z fenkułami może mi snoozy i Jego włoska Rodzina pomogą? Naprawdę przesadziłam z ich ilością w tym roku...

jacek1f

postów: 2296

17.07.2009 15:32

z fenkulami nie pomoge.
Ale kurki... a jakze, marynowane:
zalewa w garnk odpowiednio do iosci kurek, ale

1 szklanka octu 10%
2 szklanki wody
cukier (do smaku - ja tylko 2-3 lyzk)i
sol 1 lyzka
garstka ziaren pieprzu
tyle samo ziela ang
3-4 gozdziki
10 liscii laurowych
zagotowac do rozpuszczenia cukru, pogotwoac 3-4 minuty.

kurki z piasku na sucho oczyscic, wyrownac nozki, mozna umyc, bo itak sie gotuje - i wszystkie w niewielkiej ilosci wody osolonej z polowa cebuli obgotowac/ugotowac - ok 10 minut.

odsaczyc - i ja osobno do sloikow i zalewam zalewa - do gory pupa sloik i juz.

IMO do kurek nie pasuje cebula i marchewka, bo same maja swoj charakt smak.

Tak samo inne grzyby, ale wlasnie mozna dodac inne dodatki plus roznica w czasie obgotowania - dla miekkich pod, praw - 5 minut, koźlakowe wszystkie ok 7, dla rydzow i gasek jak kurki ok 10...
powodzenia

ps njnaj lepsiejsze sa takie maluchy:-)

minutka

postów: 1250

17.07.2009 09:55

Las obsypało kurkami. Nie nadążamy ich zjadać. Część została zamrożona. Na razie nie suszymy, bo jednak okazy zbyt małe i po wysuszeniu będą przechodzić przez kratkę suszarki.
Pomyślałam o zrobieniu ich w occie (u nas w domu na grzyby w occie zamknięte w słoikach mówi się marynowane, choć może to nie jest poprawne nazewnictwo; nie wnikam). Czy ktoś z Was robił kurki w ten sposób i może podzielić się przepisem?

I jeszcze jedno. Mam mnóstwo fenkułów. W domu jadam tylko ja, bo innym smak anyżkowy przeszkadza. Znacie jakiś sposób na zatrzymanie tego smaku na zimę? Czy można je mrozić? Może w occie? Nie mam pojęcia. Nigdy nie posadziłam ich tyle, co w tym roku i nie zdążam z jedzeniem, zwłaszcza że zaczęły się fasolki i kalafiory. Trzeba też zjadać karczochy, brokuły i cukinię. A może fenkuły można wrzucić do pikalili?
Pomóżcie, nie chcę wyrzucić ich na kompostownik. Szkoda tego fantastycznego smaku.

snoozy

postów: 2419

12.07.2009 21:13

Behi jessir i szukran :-)))

post edytowany 1 raz, ostatnio 12.07.2009 21:16

jacek1f

postów: 2296

12.07.2009 21:08

misz muszkila -

snoozy

postów: 2419

12.07.2009 21:03

Czyli tak jak myslałem.Ja pozostałe owoce po zleniu soku zalewam spirytusem i wódką (1:1) i odstawiam na ok miesiąc i przecedzam i jest fajny smakowy alkohol.
Dzięki bardzo za info.
W serwuj swoje danie dodałem nowy watek o kuchni arabskiej i bardzo licze na Twoje dania szczególnie kuchni syryjskiej z wiadomych wzglądów.mam troche przepisów ale zawsze człowiek chce więcej :-)

jacek1f

postów: 2296

12.07.2009 20:57

spośród kilku sposobow na sok malinowy po 6 latach doswiadczen praktycznych zdecydowalem sie na najpierwotniejszy jednak:

1- 1 na czysto, czyli
kg owocow, kg cukru
zasypuje i czekam 10-12 dni zaleznie od ilosci slonca.
Zlewam sok spod owocow jak wyplyna do butelek i juz. Nie pasteryzuje, nie wyprazam, nie szumuje.
Stoja spoko rok, poltora - jesli da im sie szanse. Ja nie robie wiele, wiec nie maja szans.

Robilem z zasypywaniem i gotowaniem 3-5 minut, szumem i zlewem wtedy...
Robilem z gotowaniem samych malin, potem cedzeniem, potem dosaldzaniem na koncu i pastreyzowaniem..

ale ten najprostszy jednak najlepszy, jak reszta w życiu:-)

Aha, malinowe resztki z sokiem cytrynowym i porcja cukru zagotowane do sloikow - co sie ma marnowac, potem jest podstawa do sosów do mies.

snoozy

postów: 2419

12.07.2009 08:25

Rajskie jabłka są świetne.Mają swoją naturalną słodycz i świetnie wyglądają na deserach.

Ela LISA

postów: 1956

11.07.2009 19:24

Bardzo lubie, rajskie jabluszka w syropie. Babcia je robila.
Takie z ogonkiem,do obgryzania.

snoozy

postów: 2419

10.07.2009 22:06

Ja mam za sobą w tym roku już koper mrożony, dzem truskawkowy, syrop z kwiatów bzu.Jutro czas na maliny, jagody, agrest i porzeczki więc sobote mam z głowy.Z owoców w tym roku jeszcze będą: wiśnie we właśnym soku, dzem wisniowy, dzem z moreli, dzem z jabłek, gruszki w occie,śliwki w occie, konfitura z jabłuszek rajskich, z pigwy, sok z dzikiego bzu, żurawina do mięcha, borówki do mięcha,konfitura z berberysu i jarzębiny, sok z aronii i powidła śliwkowe.

Ela LISA

postów: 1956

10.07.2009 21:46

Imponuje mi,jak mezczyzni robia przetwory.To jest bardzo mile.Podziwiam.

jacek1f

postów: 2296

10.07.2009 21:14

dzis cały dzień przetworuje potwory:-)

1,5 kg wisni wydrylowane i zasypane 1 kg cukru.
Pod przykryciem czekamo 5 godzin.

Obok ulubiony miks domowy, czyli kg porzeczki czerwonej, garsc czarnej, 2 garsci zielonego agrestu = 1 kg i 0.5 cukru. Zasypane zamieszane i czeka 5 godzin.

Potem na ogien i zagotowane namaksa - szumowiny zdjete z dwoch rondli rownoczesnie. I na bok - pyszna pianka do zjedzenia na zimno na jogurcie domowym.

Teraz pierwsza godzina na wolnym pyr pyr.

Dodatek kardamonu, gozdzika, i cynamonu, po pol cytryny soku dla koloeu i smaku....

Pierwszy dzien zaliczony - wlasnie wylaczylem - 21.10. Jutro i w niedziele powtorki i sloikowanie.

snoozy

postów: 2419

06.07.2009 21:41

Ja mam najczęściej do ok stycznia-marca w temp -22 stopnie.Po umyciu i wysuszeniu pakuje w torebki i zamrażam.Zamrażam ok 5 torebek po ok 0,5 kg.

post edytowany 1 raz, ostatnio 06.07.2009 21:42

jacek1f

postów: 2296

06.07.2009 21:39

jakniewiemco....

6,30 kosztuje torba np horteksu. ok 12 zl kg znaczy.

12 zl kg mrozonego vs 8-9 zl obecnie swiezy....

Ile zamrozisz w sojej zamrazarce, ktor w dodatku nie jest przystoswana do szybkiego glebokiego mrozenia?

?

Ela LISA

postów: 1956

06.07.2009 21:29

A potem dopiero bob mrozisz?

snoozy

postów: 2419

06.07.2009 21:24

Nie blanszuje.Tak samo jak i grzybów czy fasolki.Tylko myje i susze

Ela LISA

postów: 1956

06.07.2009 21:12

Czy bob,przed mrozeniem blanszujesz?

Ela LISA

postów: 1956

06.07.2009 21:12

Dziekuje za przepis na ogorki.Podczytywalam Wasze posty w pracy,biegajac na AGD. Mialam ochote z Wami popisac,a nie moglam.Dobrze ze chociaz pozerkalam.

snoozy

postów: 2419

06.07.2009 20:54

Ja nie bawie się w pakowanie bobu w słoiki zalewanie bo kiedyś taki jadłem i z prawdziwym bobem miał mało wspólnego.Dlatego właśnie teraz jak bób jest jeszcze młody zamrażam kilka torebek i mam na czas kiedy juz go nie ma.Gotuje w wodzie, później dodaje łyzkę masła i koperek z solą morską

myszsza

postów: 202

06.07.2009 20:43

A ja poproszę o radę i pomoc.
Uwielbiam bób i większość roku cierpię z jego braku. Mrożony jest drogi jakniewiemco.
Pomysł mam taki, żeby go w słoikach na zimę zrobić, nawet zalewę i technikę sobie wymyśliłam. Ale może ktoś robił, po co szturmować otwarte drzwi?

minutka

postów: 1250

06.07.2009 09:24

Obiecane ogórki na mój sposób:
Ogórki zaraz po zerwaniu moczę w wodzie ok 2 h. Na dno litrowego słoika wkładam gałązkę zwykłego kopru z baldachem, gałązkę kopru włoskiego, gałązkę cząbru, duży ząbek czosnku, ok. 3-centymetrowy kawałek chrzanu. Wkładam ogórki upychając jak się da (ale nie na siłę!, żeby się nie gniotły i zbytnio na siebie nie naciskały). Nie mogą wystawać ani trochę w części "szyjki" słoika. Zasypuję płaską łyżką soli warzonej. Zalewam gorącą (prawie wrzącą) wodą. Ojciec zakręca i ustawia do góry dnem. Stoją tak do momentu ostygnięcia. A potem do piwnicy :-)

Żeby zrobić ogórki do podjadania "takie na teraz", zalewam przegotowaną zimną wodą i po 3-4 dniach są gotowe do jedzenia.

Próbowałam dodawać liście winogron, liście wiśni czy czarnej porzeczki. Nie uzyskiwałam odpowiedniego dla mnie smaku. Aż do tego składu.
Myślę, że plusem jest dobra woda, na którą tutaj narzekać nie można. Nie bez znaczenia jest też odmiana ogórka i jego własna uprawa - ogórki muszą być stale podlewane, inaczej szybko gorzknieją i podczas kiszenia robią się puste w środku.
Trzeba też zwracać uwagę na to, czy nakrętka pasuje do słoika - 4 gwinty na słoiku - 4 wypustki na spodniej części nakrętki. Niby detal, ale potem okazuje się, że woda wycieka ze słoika. A po co?
Nigdy nie robię kiszonych ogórków podczas pełni i nowiu oraz w czasie miesiączkowania.

snoozy

postów: 2419

06.07.2009 08:36

Są tabletki z czarnej jagody polecane szczególnie osobom siedzącym duzo przy kompie, czyli dla nas jak smarujemy na forum :-)

Ela LISA

postów: 1956

06.07.2009 07:58

Wiecie co kochani,chyba sie walnelam z tym lekarstwem.Nazywalo sie jakos inaczej.Teraz sobie przypomnialam, ze ten Dufinal,dostawala moja kolezanka, w zupelnie innym celu.Nie wazne, jagody,dobre na oczy.Trzeba je jesc.

Ela LISA

postów: 1956

06.07.2009 07:54

Poprawiaja tez wzrok.Ze wzgledu na brata,kiedys babcia robila, kilka razy wiecej przetworow z jagod, wlasnie dla niego.
Sa przeciez lekarstwa z wyciagiem z jagod. Brat w latach 80-tych,za szybko rosl,przez to,mial klopoty z oczamiOne tak szybko nie rosly jak on..Rodzice sprowadzali z zagranicy ,lekarstwo chyba DUFINAL czy cos takiego. U nas,nie mozna bylo tego dostac. Dzieki temu,widzi.Oczywiscie jeszcze jagody.Szalala zwlaszcza babcia.400 sloikow - malo.

minutka

postów: 1250

05.07.2009 22:46

To ja jeszcze dorzucę:
przebrane jagody włożyć do słoika. Dobrze ugnieść, zasypać cukrem - 1,5-2 łyżki cukru/słoik jak po dżemie. Pasteryzować kilkanaście minut.

Takie jagody zjadamy z makaronem. Wykorzystujemy też przy problemach żołądkowych.

snoozy

postów: 2419

04.07.2009 20:55

Jagody w pełni sezonu więc czas na zbieranie lub ewentualnie kupowanie jak ktoś nie ma gdzie zbierac i przetwarzac :-)
1.Mrożenie
2. Przecier-jagody przecieram przez sito,dodaje cukier i podgrzwam.Przelewam do słoików i pasteryzuje 20 min w 90 stopniach
3. Sok

snoozy

postów: 2419

25.06.2009 20:19

Ja soku z czarnych nie moge tak jak i z ciemnych wiśni.Zawarty w soku kwas pruski wyżera mi gardło i na drugi dzień nie powiem słowa

jacek1f

postów: 2296

25.06.2009 20:03

czarne działają na mnie jak wiśnie - mogę jak narkoman wsuwac każda ilość, nawet jak mam odchorować:-)))

Czerwone i biale do pojadania owszem. Z czerwonych glaretka do mięs, mniam.

A z czarnych nalewka....

snoozy

postów: 2419

25.06.2009 19:22

Do jedzenia z krzaka tylko białe, soki tylko czerwone a dzemy tylko czarne-to moje typy

minutka

postów: 1250

25.06.2009 17:47

W ostatnich latach smaki totalnie mi się zmieniły. Białe ubóstwiałam w dzieciństwie i mieliśmy ich ogromne ilości, nienawidziłam czarnych (1 krzak). A teraz jest dokładnie odwrotnie. Uwielbiam czarne (niezliczona liczba krzaków, jak najbliżej wyjścia od kuchni), białe jem, ale bez rewelacji (2 krzaki). Tylko czerwone zajmują swoje środkowe miejsce.

snoozy

postów: 2419

25.06.2009 17:31

To jest jakiś obłęd z tą pogodą.Rano skwar teraz wala pioruny.Mam nadzieje,ze na moją sobotnią imieninową impreze będzie chociaż względnie
Jakie lubisz Minutka porzeczki?Ja najbardziej białe

post edytowany 1 raz, ostatnio 25.06.2009 17:32

minutka

postów: 1250

25.06.2009 17:14

A ja z porzeczek tylko wino i likier (robi się podobnie jak mazurski świt). Zdecydowanie nie lubię smaku porzeczek w żadnych przetworach poza sokami. Za to te prosto z krzaka mają niepowtarzalny fantastyczny smak :-) Ale cóż z tego, skoro leje niesamowicie :-( Nawet kuchnia.tv nie mogę oglądać, bo brak sygnału.

snoozy

postów: 2419

25.06.2009 16:16

Z porzeczek robie:
1. Mrożone
2. W całości z niewielką ilością wody pasteryzowane
3. Kompot
4.Soki
5 Galaretki
6. Dżem

KATARZYNKA

postów: 760

25.06.2009 12:41

Albo nawet zalatujące stęchlizną. Też się niestety takie trafiają. :-(

snoozy

postów: 2419

24.06.2009 22:08

Na całe szczęście udało mi się już przerobic truskawki bo te obecne są kipskie właśnie przez deszcz.Są kwaskowe i wodniste.

minutka

postów: 1250

24.06.2009 21:53

Ja jutro zacznę. Truskawek już robić nie będę, bo Mama zrobiła zapasik. Poza tym obawiam się, że te nieustanne deszcze totalnie zepsuły ich smak.
Za to gotowe do przerobu są porzeczki.

migotka333

postów: 1184

24.06.2009 21:46

u mnie pleśniak wrócił do łask... więc na pewno spróbuję :-)

Zaczęły się nasze kaszubskie truskaweczki więc działam z dżemami, konfiturami. Żeby było na zimę :-)

minutka

postów: 1250

19.06.2009 16:16

Tak, obranych.

Migotko, mi jakoś te powidła nie leżą w pleśniaku, wolę wiśniowe. Ale świeże śliwki węgierki są genialne - spróbuj :-)

jacek1f

postów: 2296

19.06.2009 12:09

tak, gotowych do obrobki.
Pewnie - z pigwa i z gytrusowymi - wiecej cukru:-))

snoozy

postów: 2419

19.06.2009 10:35

Waga dotyczy owoców juz gotowych do przerobu czyli bez pestek, ogonków itp

migotka333

postów: 1184

19.06.2009 08:56

z tym spirytusem to wyższa szkoła jazdy :-D

Podajecie ilość owoców (jeśli chodzi o wiśnie) z pestkami ?
Zważyć i wtedy wypestkować. No i dodać cukru.

Ja z reguły najpierw pestkuję, a potem ważę i dodaję odpowiednia ilość cukru - jeśli chodzi o dżemy, bo te najczęściej robię.
Tak samo robię z truskawkami (obcinam szypułki - potem ważę) i śliwkami.

Do pleśniaka dodaję tylko powidła śliwkowe :-)

snoozy

postów: 2419

18.06.2009 22:30

Mnie uczono,ze tyle powinno byc cukru bo to utrwalacz konfitury bo przeciez ich sie nie pasteryzuje.Ja dodatkowo zabezpieczam konfiture polewając na wierzch trochę spirytusu i zapalam i szybko zakrecam.

minutka

postów: 1250

18.06.2009 21:29

Ja do pigwowca daję zdecydowanie więcej cukru. Kiedyś zrobiłam 1 : 1 i wyszedł straszny kwas, a poza tym trzeba było zjadać od razu całą zawartość słoiczka, bo szybko się psuł. Teraz robię 1:1,2 lub 1-1,5.
Do wiśni 1:1 - na chlebuś dla rodziny Brata lub 1:0,8 - do pleśniaka oraz dla Taty i siebie.

jacek1f

postów: 2296

18.06.2009 21:21

Sprawdzilem w 4 ksiazkach z kofituarami i jest 1;1. dla wiśni.
Tylko w greckiej:-))) jest w pzepisie na "gliko" czyli ich slawne deserowe slodkosci podawane jak i w siwcie arabskim i Turcji.. - 1 do 3:-)))

ale to nic dziwnego, bo gliko, to jest konfitura do 3 potęgi naszej...

Spróbuj kiedyś zmniejszyć, bo po co marnować cukier i oslabiac smak owocu, pod warunkiem, ze nie potrzebna taka ilosc?

Jak pamietam gliko wisniowe, to jedna lyzeczka na dzien wystaczy dla kazdego:-))), a do ciast i herbat i na chleb - nie da sie:-)

snoozy

postów: 2419

18.06.2009 21:07

Ja Robie wg przepisu babci.Zawsze mi smakowały i jakoś nie miałem odwagi zmniejszyc cukru.Pewnie się na to zdobede ale pamiętam jak babcia mówiła,ze stosunek cukru do owoców powinna byc 1:1,5 to samo dotyczy jarzębiny i tak robie.W przypadku sliwek 1:1, truskawek 1,2:1, agrestu 1:1, berberysu i pigwowca 2:1.

jacek1f

postów: 2296

18.06.2009 20:54

Setki słoików zrobionych za mna, ale nigdy nie przekroczyłbym wagi cukry w stosunku do owoców... czy to nie za słodkie- 1 do 1 złota zasada, a ja czesto zminejszam ilosc cukru nawet do wisni - jak i z zasady do innych owocow, bo za słodkie wqychodza i niszczą kwaskowatość wrodzoną.
Oczywiscie cos za cos - wydluza sie czas smazenia - u mnie jak i w rodzinie zawsze po 10 minut przez 7 dni.

minutka

postów: 1250

18.06.2009 19:08

Pycha, to fakt! Ja jej używam do pleśniaka zamiast tradycyjnych śliwek. Po prostu kwaskowata konfitura bardziej mi do tego ciasta pasuje. Poza tym do części z kakao wiśnie bardziej mi się komponują, jakby powiedzieli Szefowie kuchni :-)

snoozy

postów: 2419

18.06.2009 17:46

Proszę Migotka to przepis na konfiture z ciemnych wisni.Na 1 kg owoców używam 1,5 kg cukru.Wiśnie wydrylowac.Sok, który powstaje podczas drylowania zlac do garnka i dodac ok szklanki wody.Dodac cukier i gotowac do uzyskania syropu.Do gorącego syropu włożyc wiśnie.Odstawic mieszac co 10 min przez godzine.Zimną konfiture znowu zagotowac i przez 5 minut tak trzymac.Zostawic do następnego dnia i zrobic to samo tzn 5 min gotowac.Ostudzic i przelac do sloików.Konfitura jest pycha do sernika i innych deserów.

migotka333

postów: 1184

18.06.2009 16:43

trochę wyprzedzę czas i zapytam się o konfiturę wiśniową... chciałam w tym roku zrobić zamiast dżemów (które nie za bardzo schodzą). Nie posiadam żadnego wiarygodnego przepisu, same udziwnione wersje... a to z alkoholem, przyprawami itp.

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 19:32

U mnie truskawki w tym roku są przepyszne.Już mam sporo zamrożone i dzem zaczynam też powoli robic i galaretki.Są też tanie bo za łubiankę płace 4-5 zł

migotka333

postów: 1184

13.06.2009 19:13

marmolada z płatków róży jest przepyszna, w ostatni czwartek było Boże Ciało i wszystkie krzaczki w mojej okolicy zostały oberwane :-(

w tym roku nie wiem czy będę robiła dżem z truskawek, co kupuję (do posmakowania) kolejną partię truskawek to jest gorsza w smaku... jedyna nadzieja jeszcze w naszych kaszubskich... ale patrząc na okno... pogoda fatalna :-(

również robię zapas zieleniny na zimę... koperek i natka pietruszki... mrożę :-)

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 18:47

Zapomniałem o konfiturze z płatków dzikiej róży a teraz jest najlepsza pora.Najlepsza jaka mi wyszła to z róży, którą kiedyś zebrałem w Mielnie ale ta z moich okolic tez jest ok

KONFITURA Z PŁATKÓW RÓŻY DZIKIEJ
Płatki dokładnie umyte i wysuszone wkładam do możdzieża i ucieram z cukrem tak długo aż wszystko sie dokładnie połączy i powstanie jednolita marmoladowa masa.Przekładam do małych słoików i gotowa do pączków :-)

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 18:36

Czas na truskawki :-))))))))))))))))))

TRUSKAWKI:
1.Mrożone
2. We własnym soku-truskawki wkładam w całości do słoików.Drugą częśc wkłsdam do garnka, rozgniatam i dodaje cukier (ok 200 g na 1 kg owoców).Zagotowuje i przecieram przez sito i zalewam truskawki w słoiku.Słoiki podgrzewam w garze z wodą 10 min w temp wrzenia i gotowe
3. Galaretka truskawkowa-litr soku z truskawek gotuje z 0,5 kg cukru i dodaje 3 łyzki pektyny (dostępna w sklepach ze zdrową żywością-ja używam jabłkowej).Całośc gotowac do momentu aż kropla płynu wylana na zimną powierzchnie nie będzie się rozlewac.
4. Dżem-na 1 kg owoców ok 0,7 kg cukru.Gotowac tyle ile się chce.Nie toleruje żadnych żelfiksów itp ohydztw

I to tyle co robie.W tym roku doszedł Świt Mazurski od Minutki :-)))

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 18:14

Oczywiście,że wszystko umyte i dokładnie wysuszone.Inaczej byłaby pleśń.Dokładnie z tym smakiem tak jest.Koper w ten sposób konserwowany zachowuje wszystko to co jest w nim najlepsze

minutka

postów: 1250

13.06.2009 17:28

Koper przygotowuję dokładnie tak samo :-) Przy czym trzeba podkreślić, że koperek po umyciu trzeba osuszyć. Wkładam do małych słoiczków i gotowe. Zadziwia mnie fakt, że tak przygotowany koperek smakuje i pachnie tak jak ten w sezonie.

post edytowany 1 raz, ostatnio 13.06.2009 18:01

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 17:08

Mamy pełnie sezonu na niektóre owoce i warzywa.Co roku robie różniaste przetwory bo wole zrobione przeze mnie.W tym temacie będe umieszczał sukcesywnie okresowo swoje przepisy na przetwory.Na początek koper.Choc jest dostępny przez cały rok to ten poza sezon mi nie smakuje.Teraz jest świetny czas na niego bo jest smaczny i młody

KOPER
1. Ja pakuje w małe pojemniczki i mroże.
2. Koper solony-tne na małe kawałeczki, układam w małe słoiczki i przesypuje każdą warstwę solą dociskając łyżką.Na wierzch sypie sól.

SZCZAW
1. Solony-szczaw rozdrabniam w malakserze i przesypuje warstwami solą i uciskam aż puści sok.Na słoik nakładam folie i dopiero nakrętke bo szczaw ma kwas szczawiowy i zżera matal.