Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

Śledź pod futrem >

Jak to taki przepis "na bogato", dorzuciłabym tu jeszcze coś chrupiącego, na...

NickyBalboa, 17.08.2017 | czytaj dalej


Catering na festyn w Warszawie >

Grill to bardo dobry pomysł. Szczególnie,że kazdy to lubi :) Jeśli jest...

zdrowitka, 17.08.2017 | czytaj dalej


Jadalnio-kuchnia i stół >

KrystynkA, powiem Ci, że drewno też może być luksusem i też może...

Jagoda39, 16.08.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1945, wpisów: 29724
najnowszy wpis: 17.08.2017 12:48

Mamy 26974 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wasze przepisy

FORUM kuchnia+ PANETTONE

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 13:35

Snoozy,jak odsapne,to wklepie w Randkowym SOS,przepis na dziwnego gruzinskiego kurczaka.Lubisz eksperymentowac Pawelku,to moze kiedys go zrobisz.Jest inny,i nie podobny do niczego. Mozna nim poszpanowac i blysnac.Jestem pewna,ze takiego kurczaka, nikt nigdy nie jadl.

snoozy

postów: 2419

03.05.2009 12:09

Proponuje przenięśc temat :Kulinarne wspomnienia z dzieciństwa na na inny temat.Tu miło byc Pannetone :-)

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 12:01

Dla mnie wstretna byla zupa z dyni.Na mleku i z makaronem lub zacierkami.Ochyda.Zupy jagodowej tez nie lubie.To byl bardziej kompot z makaronem.Wstretne.

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 11:57

Umojej kolezanki,byly golebie,takie biale.Wlasnie na rosoly.One sa podobno bardzo zdrowe,zwlaszcza dla dzieci.Dziadek innej mojej kolezanki mial nutrie.Robili z nich rozne potrawy.Tego akurat nigdy nie jadlam.Natomiast ,rosol u Beaty,jadlam.Nawet pare razy.Moze nawet jadlam i nutrie,tego nie wiem.Bawiac sie u kolezaki,czasami dostawalysmy od jej babci kanapeczki.Moze akurat kielbaska byla z tego wlasnie zwierzaczka? U dziadkow natomiast, czesto jedlismy kroliki. Nawet kiedys dziadek je mial.Wlasnie dla nas.

snoozy

postów: 2419

03.05.2009 11:50

Ela jesteś niemożliwa :-)Powinnaś napisac książkę.Ja niestety pamiętam też dania, których nie trwaiłem.Należały do nich zupy owocowe na mleku, głónie z jabłek i wiśni.Wstrętne były

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 11:47

Minutko,ja nie bylam niejadkiem.Lubilam jesc,ale to zawsze dla dziadkow bylo za malo.Obowiazywala zasada,dziecko powinno jesc reka,noga ,byle jadlo.Co chce i ile chce,dodatkowo kiedy chce,mozna bylo nawet w nocy.Nigdy nie bylo czegos takiego - nie jedz wiecej.Nikt z nas czegos takiego nie znal.Wszyscy pamietamy podkarmianie dziadka.Po sutych pysznych obiadach ,czy kolacjach.Czymkolwiek. Dziadek usmiechal sie pod nosem,bral deseczke do miesa,i szedl do duzego pokoju.Za nim 3-potem 4 najedzone wrony.Diadek kroil chlebek,smarowal grubo maselkiem albo nie smarowal.Ukladal na chlebie ser bialy ,ktory bardzo mocno solil i pieprzyl, na innych kromkach,np wedzona lub paprykowana sloninke.Wyciagal,jak byly nozki babci roboty,wielki sloj grzybow w occie.Kilka butelek zimnego podpiwku.Potem kromki kroil w kostke,i kazdemu do otwartego dzioba wkladal,kostke chleba,grzyba,itd.Po koleji.Zjadalismy ten sposob gory jedzenia.Zapijajac to podpiwkiem.Do tej pory ser bialy najlepiej smakuje mi z sola i pieprzem.Tak bylo latami.Nawet jak bylismy wszyscy dorosli,dziadek szykujac cos,kazdemu wkladal do ust,pokrojone kawalki tego,co akurat szykowal.Tak z rozmachu,kazdemu,co chwila, z reki.Kazdy z nas ma te wspomnienia.Sa piekne.A zapach dziadkowych szynek czy kielbas.A babcine paczki,torty. Tam zawsze byly gory jedzenia.
Wychodzilo sie od dziadkow,z 20 siatkami.Non stop.Babcia to taki kochany maniak kulinarny.Jak robila ciasteczka to z 10 kg maki.Obydwoje najkochansi na swiecie.

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 11:29

Ja tez pamietam dziczyzne.Dziadek polowal. Byl mysliwym,nalezal do Zwiazku Lowieckiego. Dodatkowo uwielbial lowic ryby.Kazda wolna chwile, spedzal nad woda.Organizowali z przyjaciolmi,wyjazdy na Mazury. Wynajmowali kilka Zukow,one wiozly caly sprzet,i namioty.
A my samochodami osobowymi, w grupie z kilkoma rodzinami ,jechalismy obok. Na miejscu,panowie budowali letnia kuchnie.Taka duza altana,ze stolami i lawami.Kazdy mial swoje miejsce na butle z gazem i kuchenke.Nawet w duzy deszcz bylo gdzie usiasc i zjesc obiad.Tam nadzialam sie dziadkowi na haczyk.Dziadek porozkladal na kocu wszystkie wedki i haczyki,a ja biegajac zaplatalam sie w koc,i upadlam twarza na haczyk.Nadzialam sie jak ryba.Babcia malo nie zemdlala,a dziadek wyjal mi haczyk obcegami,bez bolu,tak ze nawet sladu nie mam.Zachowal przy tym niezmacony spokoj.Pamietam jak obdzieral zajace ze skory.W lazience,w futrynie w dzwiach ,sa otwory, w ktore dziadek wkrecal haki,na ktorych potem wisiala zwierzyna.Strasznie smierdzialo,czesto uciekalam przez taras do ogrodu,czasami za mna, biegla babcia.Woda w ktorej mylo sie mieso,zawsze byla bardzo czerwona.Pasztety,jakie potem wypiekala,to poezja.Piekla je w prodzizu,czasami nawet w trzech. ,pieknie wylozonych sloninka.Bazanty tez pamietam.Kiedys dziadek nawet przyniosl,zywego. Ogluszyl sie sam o drzewo na polowaniu.Dziadek trzymal go na strychu,karmiac i dbajac o niego zeby byl ,na jakas inna okazjeChyba Swieta . Bazant sie utuczyl,a potem kiedy babcia weszla na strych,przestraszyl sie,wybil okno i dal noge. Dziadek byl niepocieszony. Kiedys dziadek,zlowil suma giganta.Pojechal na chwile nad wode,motorem.Po pewnym czasie w domu,uslyszeli staszliwy chalas z ulicy.Trabily samochody,ludzie pokrzykiwali.To dziadek jechal.Przez cala dlugosc motoru i dziadka,wystajac pyskiem przed motor, i wiszac dlugim ogonem za motorem,uwiazany na koncu do patyka jechal sum,z dziadkiem.A ten tlum kierowcow w samochodach probowal namowic dumnego dziadka do sprzedazy swojego lupu.Nic z tego. W lazienkach,dziadek najchetniej skoczylby do stawu z karpiami.To byla dziadkowa pasja.Dodatkowo karmienie nas i wedzenie roznych pysznosci.

minutka

postów: 1250

03.05.2009 11:03

Pasztet z zająca! I kiełbasa z dzika. Niezapomniane smaki!
Bażantów chyba) nigdy nie jadłam, ale w dzieciństwie karmiono mnie gołębiami (pod różnymi postaciami), bo - podobnie jak Ty Elu - byłam wielkim niejadkiem. Było to zalecenie lekarza, mi o tym nic nie mówiono (Rodzice przyznali się do tego, gdy zaczęłam studiować) i wciskano, że to kurczak, bo w kółko tylko na niego miałam "ewentualną ochotę";-)

snoozy

postów: 2419

03.05.2009 10:18

Ja pamiętam z dzieciństwa drożdzowe ciasto, które było głównie pieczone na żniwa w ilościach ok 20 mega blach (trzeba było wykarmic ok 30 osób :-)).Jedliśmy go z mlekiem prosto od krowy.Pamiętam też pieczone bażanty i pasztet z zająca bo dziadek był myśliwym i zawsze z wypraw przywoził torby słodyczy gdzie w tamtych czasach było o to trudno.Chleb był z cukrem i wodą albo z miodem.Ziemniaki z koprem i zsiadłe mleko ale takie,ze nożem się kroiło.To były czasy :-)

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 09:52

Minutko,wpisze Wam w Randkowym SOS, przepis na sledzia w oleju rzepakowym.Ja tez bardzo taki olej lubie.

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 09:50

Ja pamietam chleb z maslem i cukrem,a moja mama z woda,lub esencje herbaciana i cukrem.To jest smak dziecinstwa.Pamietam jak kiedys babcia,usilnie namawiala mnie do jedzenia.Chodzila za mna po ogrodzie ,podworku i tarasie,probujac namowic na zjedzenie czegos.Takie cos kazdy z nas mial non stop.Kazdy byl najedzony do bolu,a dla dziadkow bylismy zaglodzonymi szkieletami.stosowali jakies podstepy, zebysmy jeszcze cos zjedli.Ja po godzinie meki,zmieklam i powiedzialam ze moge zjesc chleb z maslem i cukrem.Byly to lata 70-te.Maslo bylo z targu,pachnce i pyszne
Sprzedawano te wielkie oselki w lisciach chrzanowych.Po otrzymaniu kromki,zjadlam ja na sile,a kiedy babcia namawiala mnie na koleja,powiedzialam ze najlepsza byla skorka z chleba z maslem i cukrem.To byla prawda,dodatkowo chcialam sie wykrecic od jedzenia.Fina historii,babcia ogolila ze skorki kilka chlebow.Byla to sobota,a dziadek rano jezdzil; do,prywatnej piekarni,zeby kupc lepszy chleb.O trzynastej zamykano sklepy, dziadkowie mieli miec gosci w sobotre i niedziele.Goscie jedli chleb bez skory.
Dziadek ,na pytanie co sie stalo z chlebem,ze jest taki goly ,uslyszal od babci z duzym usmiechem,myszy zjadly.Jakie myszy? gdzie myszy w miescie? Babcia sie smiala i powiedziala.Stary juz jestes ,masz slabe zeby,a dziecko chcialo skorki.Dziadek martwil sie ze za malo chleba kupil.Mo moze moglam zjesc wiwecej? Zawsze tak bylo,to sa moje najpiekniejsze wspomnienia,wszystkie siupy z dziadkami,figle,podstepy. Cala nasza czworka,ma mnostwo takich wspomnien.

minutka

postów: 1250

03.05.2009 08:56

Szczęściarzu! Smak prawdziwej oliwy poznałam dopiero po wyprowadzeniu się do Warszawy.
Żałuję, że w dzieciństwie nikt mi nie dał chleba z wodą ze studni. Jadałam natomiast tę "wypasioną" wersję ze śmietaną. W stanie wojennym mieliśmy w domu jeszcze jeden "przysmak" tego rodzaju - chleb podwójnie smarowany, czyli kromka chleba przejechana z obu stron nożem (czyt. zwykła pajda suchego chleba). Jedzeniu w naszym domu zawsze towarzyszyły różne historie i anegdoty i w pewnym momencie powstało takie danie, jako zamiennik chleba z musztardą sarepską.
Z chlebem z wodą i cukrem po raz pierwszy zetknęłam się oglądając 2. część "KOGLA MOGLA- GALIMATIAS", a potem czytałam na tutejszym forum w "Kuchni polskiej".
Studnia nadal stoi na podwórku u Rodziców, ale wody z niej używamy jedynie do podlewania ogródków. Nie wiem, czy wystarczyłoby mi odwagi, by teraz przygotować sobie danko, w którym taka woda odgrywa zasadniczą rolę;-)

snoozy

postów: 2419

02.05.2009 22:45

Oliwe miała moja ciocia bo wujek był kilka razy w roku w Mediolanie i przywoził.Chleb z cukrem i z wodą ze studni też był super.

minutka

postów: 1250

02.05.2009 22:04

Z dzieciństwa nie pamiętam oliwy - Mama chyba jej nie używała. Za to pamiętam butelki z olejem rzepakowym od dziadka. Nie jadałam go z chlebem, ale bardzo lubiłam z nim kapustę kiszoną i danie wielkopiątkowe - posolona cebula zalana olejem. Nie rozumiałam, dlaczego tak smaczne danie jada się w dzień, kiedy człowiek powinien się umartwiać;-)

snoozy

postów: 2419

02.05.2009 21:28

Ja lubiłem chleb z oliwą (chyba już w dzieciństwie byłem włochofilem :-))

minutka

postów: 1250

02.05.2009 20:29

Ono mnie wczoraj naprawdę ratowało, tak jak dziś kompot z rabarbaru.
Ale z tą pajdą to musiałam śmiesznie wyglądać;-) Pewnie jak w dzieciństwie z pajdą chleba ze śmietaną i cukrem.
A swoją drogą, to ciekawa jestem, kiedy będzie mi dane poznać tajniki Maminego drożdżowego.

snoozy

postów: 2419

01.05.2009 23:50

Rodzinna tajemnca z pajda drożdzowca w ogródku.Fajny film by wyszedł :-)Zazdroszcze Ci tego ciasta

minutka

postów: 1250

01.05.2009 21:55

Tak sobie "gawędziliście" o cieście drożdżowym, a ja je dziś ciągle podjadałam. Mama wczoraj upiekła wielką blachę tego ciasta, a dziś mogłam z niego korzystać - przydało się bardzo, bo nie miałam czasu na normalne posiłki, więc wpadałam do domu, brałam pajdę i wracałam do ogródka.
Niestety nie mogę się podzielić z Wami przepisem, bo sama go jeszcze nie dostałam od Mamy, a nie udaje mi się nigdy podejrzeć:-(

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 20:48

Snoozy,wlasnie to ostatnie ciasto,swietnie smakuje z mlekiem.
Ciocia robi je bardzo czesto,kazdy skubie,podskubuje i podjada bardzo chetnie.Gdyby go kiedys zabraklo,bylby szok.

snoozy

postów: 2419

01.05.2009 20:00

Po tylu przepisach musisz zmienic nicka na Drożdzowa Ela LISA :-) Super. bardzo dziękuje bo jestem fanatykiem cist drożdzowych popijanych mlekiem.

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 19:42

Ciasto po wyrosnieciu smarujemy roztrzepanym jajkiem,zoltkiem z mlekiem,mozemy posypac makiem lub kruszonka. Potem pieczemy.Mozna zrobic chaleczki,obwarzanki.Zawsze wychodzi i jest pyszne.

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 19:30

A dla tych, ktorzy chca pobawic sie z ciastem drozdzowym,i miec swietny efekt.Polecam ciasto drozdzowe mojej cioci.
Smiem twierdzic, ze siostra mojej mamy ,robi najlepsze ciasto drozdzowe jakie w swoim zyciu jadlam. Nie ma sobie rownych,i nie jest to tylko moje zdanie.Z pracy od cioci,przychodzilo duzo osob,zeby w ciocinej kuchni uczyc sie od niej jak je zrobic. Uwielbiam je od zawsze.

CIASTO CIOCI HANI.

1 kg maki tortowej-jak znajdziecie to z Bialoleki.
10 dag drozdzy,10 dag rodzynek,20 dag prawdziwego masla,
3/4 szklanki cukru,1 i 1/4 szklanki przegotowanego z maslem mleka.2 duze cukry waniliowe,7 - 8 zoltek,3 lyzki oleju.

Zrobic rozczyn z drozdzy, czesci mleka,lyzki cukru i czesci maki. Odstawic do wyrosniecia.
Utrzec na bialo zoltka z cukrem,dodac szczypte soli.Wlac wszystko do maki,dobrze wyrobic i odstawic na 0,5 godziny do wyrosniecia,potem dodac umyte i odsaczone rodzynki lekko obsypane maka,wyrobic razem i wlac 3 lyzki oleju.Zostawic do wyrosniecia i piec.
Ciasto drozdzowe zwykle,zwijany makowiec (z tej porcji ciasta, wyjda jakies dwa srednie ciasta ) Ciocia czasami robi tez strucle orzechowa,serowa,cynamonowa,bardzo czesto makowiec, i zwykle ciasto. Zwija tez ciasto rozwalkowane, na dwa sposoby jak babcia,normalnie z jednej strony,lub do srodka z obu koncow na raz.Wychodzi taka osemka,.Jak okulary, z jednej strony splaszczona od blachy. Robi tez buleczki,i rogaliki.Polecam.
Ciasto tez mozna po rozwalkowaniu zwinac na dwa sposoby

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 13:07

Pierwsze wyrabiamy ciasto nr 1 , potem dodajemy skladniki ciasta nr 2. Po wyrosnieciu ciasta nr 1

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 13:05

Panettone dziwne,do przetestowania.
Ciasto pierwsze.
5 dag drozdzy,40 dag maki,9 dag masla 82% tluszczu,11 dag cukru,6 zoltek,0,5 lyzeczki soli,200 ml wody cieplej.

Ciasto drugie.
27,5 dag maki,11 dag masla, 30-40 dag rodzynek sultanek,25-35 dag mieszanej skorki kandyzowanej z pomaranczy i cytryny,1 lyzeczka miodu,1 laska wanili,(ze srodka)6 zoltek,szczypta soli.
Rozmieszac drozdze z woda, i maka.
Utrzec zoltka z cukrem,sola, i topionym maslem.
Calosc razem wyrobic z maka z drozdzami.Ok pol godziny.
Odstawic do wyrosniecia na 5-8 godzin.W wilgotne i cieple miejsce.Potem dodac reszte skladnikow,i namoczone ,osuszone rodzynki posypane maka +skorke cytrusowa.Odstawic na 0,5 godziny..Potem rekoma moczonymi w roztopionym masle , podzielic ciasto na porcje,i do foremek. Odstawic na pare godzin do wyrosniecia.
Piec 180-190 C ok 50 min. Posypac cukrem pudrem.
Wysmarowanych maslem i wysypanych maka.

snoozy

postów: 2419

01.05.2009 13:00

Twoje przepisy Elu też wpróbuje bo jak mam do wyboru 3 to zrobie 3 a jak 10 to też je wypróbuje :-), żeby później wybrac naj

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 12:48

Drozdze zawsze swieze, widzialam tez przepisy z drodzami suszonymi,czesto dodaja do nich wtedy troche sody.

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 12:45

Katarzynko,Panettone ,ktore opisalam jest z wloskich stron o gotowaniu.Mam jeszcze trzeci przepis ,troche podejrzany,jak bede miala czas,przetestuje i dopiero wpisze. W przepisach byly wzmianki,ze sa najpyszniejsze i wpaniale. Jak upieczesz ,daj znac jak wyszly.. Panettone sa pieczone albo okragle,z krzyzykiem na gorze jak opisal to Pawel,albo tak jak rosyjska Pascha z sera bialego,wysoka,kwadratowa,waska ,na gorze. Zawsze w papierze do pieczenia wysmarowanym maslem i wysypanych maka.Czasami do srodka daja toffi,ktore rozpuszczajac sie tworzy smugi,czasami czekolade.W dalszym ciagu twierdze ze smaczniejsze sa LA GOLOMBA,latwe i ze wspanialymi posypkami. Pozdrawiam i czekam na opinie,mysle ze nie ja jedna.

minutka

postów: 1250

01.05.2009 12:37

KATARZYNKA napisała 01.05.2009 10:19:
ukrywam, że zacznę od przepisu Pawła (bo od Włoszki), ale później przetestuję też Twoje przepisy Elu. Może to ciasto i jest dosyć czasochłonne, ale zawsze miałam do takich rzeczy cierpliwość. :-)
Ja też zacznę w takiej kolejności, ze zrozumiałych powodów;-) Przepisy Eli też na pewno wykorzystam, ale zostawię je sobie na czas urlopu, by się na tym cieście nie wyżywać tyle razy, ale ugniatać z przyjemnością i... na pewno cierpliwością (tej mi chyba nie brakuje, ale na pewno "zapas" muszę mieć).

Elu, drożdże suche (w proszku) czy te paczkowane? Wybacz, że pytam, ale ja z ciastem drożdżowym wolę nie eksperymentować za bardzo. Zbyt dużo pracy, aby ją ot tak po prostu marnować.

snoozy

postów: 2419

01.05.2009 12:09

Od Włoszki ale robione juz ze 100 razy przez Pawła :-)

KATARZYNKA

postów: 760

01.05.2009 10:19

Dzięki Wam dobrzy ludzie! Nie ukrywam, że zacznę od przepisu Pawła (bo od Włoszki), ale później przetestuję też Twoje przepisy Elu. Może to ciasto i jest dosyć czasochłonne, ale zawsze miałam do takich rzeczy cierpliwość. :-)

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 09:34

Nie dziwie sie ze nie pieka Panettone w domu.Dodatkowo, wyrastajace ciasto,zawsze ,musi miec wilgotno i cieplo. Daja malo drozdy, bo przy tak dlugim procese wyrabiania i rosniecia,drozdze maja czas na rozmnozenie sie. Tak sa robione prawdziwe Panettone,ciasta ktore wymagaja krotkiego czasu wyrastania, nie sa takie jak byc powinny.

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 09:06

Panettone 2
1 KG 30 dag maki,18 dag cukru,30 dag dobrego masla.12 zoltek,35 dag rodzynek sultanek,2,5 dag mleka w proszku,2 lyzeczki miodu,Duza laska wanili (ze srodka.) 12,5 dag skorki kandyzowanej pomaranczowej i 12,5 dag skorki cytrynowej.Szczypta soli.

10 dag maki + drozdze i woda. Utrzec razem i odstawic na 3 godz. Dodac 10 dag maki i wode,wyrobic i odstawic na 1 godz.
Dodac 10 dag maki i wode,wyrobic i odstawic na 3 godz.
13 dag cukru utrzec z 6 zoltkami az beda biale ,wlac lekko roztopione 14 dag masla, wode i 55 dag maki,dodac wyrosnieta podstawe ciasta.Calosc dlugo recznie wyrabiac.Odstawic na 1 godzine.Dodac wode z mlekiem w proszku,6 zoltek,utartych z reszta cukru, miodem,14 dag masla,sola,wanilia,z owocami w mace i rodzynkami,reszte maki.Wyrabiac dlugo,dolewajac wody.Odstawic na 5 -6 godzin.Potem wyrobic i podzielic na porcje ,rece moczone w rescie masla.Do form.,z maslem i maka .Odstawic do wyrosniecia na 2 godziny.Piec 180 C 35-50 min.W zaleznosci od wielkosci.
Posypac waniliowym cukrem pudrem.

Ela LISA

postów: 1956

01.05.2009 08:46

Pierwszy przepis na proste Panettone.

80 dag maki,2 dag drozdzy,12 dag dobrego masla,2 jajka,4 bialka,40 dag cukru,8 dag skorek cytrynowej i pomaranczowej kandyzowanej,5 dag rodzynek,cukier waniliowy z prawdziwa wanilia,60 ml mleka,szczypta soli.

Drozdze +20 dag maki i letnie mleko,wymieszac i zostawic na cala noc w cieple. Potem dodac 10 dag maki, i troche wody,wymieszac dobrze,wyrobic i przykryc.Odstawic na 2 godziny.Dodac 10 dag maki,troche cieplej wody,wyrobic dobrze recznie ,i odstawic na 3 godziny.Namoczyc rodzynki przez 20 min,potem osaczyc i posypac maka.
Utrzec jajka z bialkami,sola,cukrem,az beda biale,dodac ucierajac lekko stopione maslo.Wymieszac razem dodajac reszte maki,posypane maka owoce,i rodzynki.Wyrabiac recznie dlougo,jezeli potrzeba dolewajac wody. Ciasto do formy z maslem i maka.
Odstawic w cieple wilgotne miejsce na 3 godz do wyrosniecia.

Wstawic do piekarnika nagrzanego do 180.C Piec 45-50 min.
Posypac waniliowym cukrem pudrem.

Ela LISA

postów: 1956

30.04.2009 19:14

Kochane dziewczynki,musze Was rozczarowac.Nigdy nie pieklam Panettone,Nie znalam nawet jednej osoby,ktora by ja kiedykolwiek piekla.Gdybym kogos takiego znala,bardzo chetnie bym z nim powypiekala. Wszyscy kupowali Panettone w sklepach,lub w cukierniach( ktore same nie piekly,tylko mialy baby w pudelkach,takie jak w sklepach) Zadna z cukierni ktore znalam,nie robila Panettone.Byly gdzies takie,strzegace przepisu,w ktorych przyjmowano zapisy na baby.Raz pieklam Golombe-golebice Ciasto drozdzowe,podobne do Panettone,tylko nizsze i w ksztalcie golebia.Wielkanocne.
Przepisow pelno na ciasto ,na Wloskich stronach kulinarnych w internecie.Nie tylko.Trzeba to po wyrosnieciu,wielokrotnie ugniatac,i odstawiac. Potem jeszcze wyrasta w cieplym wilgotnym miejscu,czasami 9 ,a nawet 20 godzin.Zwyklym naszym drozdzowym ciastem,zrobilam tam rewolucje.Obce tlumy przychodzily macac ciasto,nie mogac uwierzyc ze ktos cos takiego w domu zrobil.Palcem mnie na ulicy pokazywali.Dziwie sie, ze nie w dzienniku. Przetlumacze kilka przepisow, jak bede miala czas,i wklepie. Juz posciagalam kilka przepisow z jakiegos forum.

snoozy

postów: 2419

30.04.2009 17:40

Ja mam przepis od koleżanki, która mieszka w Mediolanie czyli stolicy Pannetone.Ma je od swojej mamy, która jest Włoszką.Ja robie je zawsze jako prezent dla znajomych i pakuje w folie od kwiaciarki bo ladnie wygląda.
Oto przepis:

0,5 kg mąki (w orginalnym przepisie połowa to mąka kasztanowa)
120 g cukru
1 jajko i 3 zółtka
20 g drożdzy
pół kostki masła
pół szklanki mleka
kandyzowana skórka z pomarańczy i cytryny
rodzynki

WYKONANIE:
wszystkie składniki muszą miec temp pokojową.
Do miski włożyc drożdze, mleko, 3 łyzki cukru i 3 łyżki mąki.Całośc wymieszac i odstawic na ok 40 min.
Do miski dodac resztę mąki i wlac rozczyn i zamieszac.Odstawic na 15 minut.
Dodac stopione masło, jako i żółtka i reszte składników oprócz rodzynek i skórki kandyzowanej.Całośc wyrabiac ręcznie aż ciasto zacznie odstawac od ręki.Odstawic na 5 godzin
Dodac skórkki i rodzynki.Ponownie zagnieśc.
Tortownice wysmarowac masłem i zrobic kołnierz z pergaminu w celu przedłużenia wysokości ciasta.Włożyc ciato i na środku zrobic delikatnie krzyżyk.
Piec 20 min w twmp 200 stopni a póxniej ok 30 min w 180 (czas subiektywny-za każdym razem inaczej-trzeba sprawdzac samemu po zbrązowieniu czy już ok.)
Najlepsza jest w dniu upieczenia

minutka

postów: 1250

30.04.2009 14:26

Oj przydaloby sie!
Z wielkiej desperacji czasem (bo jednak drogie jest) kupuje klasyczne w sprawdzonym sklepie z produktami kuchni wloskiej.
Ale tym smakiem mozna byloby sie cieszyc nie tylko od swieta...

KATARZYNKA

postów: 760

30.04.2009 14:13

Poszukuję przepisu na to słynne włoskie ciasto drożdżowe podawane tradycyjnie na Boże Narodzenie. Mam przepis na Panettone opiekane z żółtym kremem, niestety ów przepis podaje aby kupić gotowe. Podobno większość Włochów tak robi. Ja jednak nie lubię kupować żadnych gotowych ciast. Może ktoś ma oryginalny przepis od włoskiej mammy. ELU LISO, może TY?