Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

Śledź pod futrem >

Jak to taki przepis "na bogato", dorzuciłabym tu jeszcze coś chrupiącego, na...

NickyBalboa, 17.08.2017 | czytaj dalej


Catering na festyn w Warszawie >

Grill to bardo dobry pomysł. Szczególnie,że kazdy to lubi :) Jeśli jest...

zdrowitka, 17.08.2017 | czytaj dalej


Jadalnio-kuchnia i stół >

KrystynkA, powiem Ci, że drewno też może być luksusem i też może...

Jagoda39, 16.08.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1945, wpisów: 29724
najnowszy wpis: 17.08.2017 12:48

Mamy 26974 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wasze przepisy

FORUM kuchnia+ OLIWY SMAKOWE

minutka

postów: 1250

27.04.2009 20:25

Toteż do wiśniówki dodaję migdały. Myślę, że kilka pestek na pewno dostaje się do nalewu. Na pewno jakieś pomijam pomimo drylowania ;-)

snoozy

postów: 2419

27.04.2009 17:36

Kwasem pruskim bym się tak bardzo nie martwił bo jego ilości nie są aż tak duże.Nie wyobrażam sobie wiśniówki bez wisni z pestkami, które to właśnie dodaja ten smaczek.

Co do oleju z rokitnika to mozna go stosowac spożywając ale w niedużych ilościach.Jest doskonały na choroby układu pokarmowego,szczególnie wrzody dwunastnicy

minutka

postów: 1250

27.04.2009 14:48

snoozy napisał 26.04.2009 22:10:
Używa ktoś z WAS oleju z Canoli i czerwonej palmy?Jest świetny i cena tez spoko jak na taki towar 12 zł za 0,5 litra.Jest intensywnie czerwony (ma dużo beta karotenu).Polecam do sałatek
O tym oleju tylko słyszałam. Z tych "innych" olejów kupowałam kiedyś olej z rokitnika - mama używała go do celów kosmetycznych. Nie wiem, czy można go spożywać.

minutka

postów: 1250

27.04.2009 09:17

snoozy napisał 26.04.2009 22:10:
Kwas pruski jest nierozpuszczalny w rozpuszczalnikach organicznych takich jak etanol czy heksan w których rozpuszczaja sie substancje tłuszczowe.
To samo chyba z wodą... A co z jego rozkładem pod wpływem kwasu solnego z żołądka? Przyznaję, że przygotowując nastaw na wino zawsze staram się obniżyć ilość pestek do 0, nawet jeśli przepisy podają, że można ich zostawić ok. 10%. Tylko przy drylowaniu jednocześnie kilku wiader wiśni to naprawdę żmudne i czasochłonne zajęcie.

KATARZYNKA napisała 27.04.2009 08:51:
Minutko, co do wyrzucania pestek z wiśni - to niekoniecznie. Można je wysuszyć, zaszyć w woreczek i podarować np. babci (chociaż niekoniecznie, ponieważ w okresie jesienno - zimowym mogą się każdemu przydać), gdyż mają zdolności rozgrzewające. Wystarczy tylko przed użyciem nagrzać je, wkładając na chwilę do ciepłego piekarnika, lub kładąc na kaloryfer jeżeli bardzo mocno grzeje.
Super wiadomość! Dla babci termofory z wodą są zbyt słabe, może te pestki się sprawdzą. Sama może też skorzystam, zamiast skarpetek, które i tak zdejmuję przez sen.

KATARZYNKA

postów: 760

27.04.2009 08:51

Minutko, co do wyrzucania pestek z wiśni - to niekoniecznie. Można je wysuszyć, zaszyć w woreczek i podarować np. babci (chociaż niekoniecznie, ponieważ w okresie jesienno - zimowym mogą się każdemu przydać), gdyż mają zdolności rozgrzewające. Wystarczy tylko przed użyciem nagrzać je, wkładając na chwilę do ciepłego piekarnika, lub kładąc na kaloryfer jeżeli bardzo mocno grzeje.

snoozy

postów: 2419

26.04.2009 22:10

Kwas pruski jest nierozpuszczalny w rozpuszczalnikach organicznych takich jak etanol czy heksan w których rozpuszczaja sie substancje tłuszczowe.
Wracając do tematu to pamiętam tez z zajęc,ze bardzo dobrym olejem jeżeli chodzi o kwas omega 3 jest olej lniany i makowy.Lniany mozna spokojnie kupic a z makowym trzeba więcej zchodu.
Ja w przyszłym tygodniu jade sobie kupic olej z czarnuszki bo wiele o nim słyszłaem.
Używa ktoś z WAS oleju z Canoli i czerwonej palmy?Jest świetny i cena tez spoko jak na taki towar 12 zł za 0,5 litra.Jest intensywnie czerwony (ma dużo beta karotenu).Polecam do sałatek

minutka

postów: 1250

26.04.2009 21:37

Szkoda, nie mam takich;-)) Zatem pestki nadal będą lądować na kompoście. A kwasu pruskiego z pestek wiśni jakoś się pozbywaliście, czy nie było takiej konieczności?
Na swoich studiach też miałam do czynienia z koszmarnie brzmiącymi nazwami urządzeń i czynności...

snoozy

postów: 2419

26.04.2009 21:30

Kończyłem farmacje i na fakultetach z naturalnych produktów leczniczych otrzymywałem oleje do celów leczniczych.W domowych warunkch to raczej niemożliwe bo potrzebny jest specjalistyczny sprzet ekstrahujący (ale brzydkie słowo :-)) takie jak aparat Soxhleta i chłodnice.

MarcinO

postów: 415

26.04.2009 19:55

a jakie studia kończyłeś snoozy? czyżby SGGW - technologia żywności i specjalizacja tłuszcze i koncentraty spożywcze?:)

minutka

postów: 1250

26.04.2009 18:58

Snoozy, jak robiłeś oliwy z pestek porzeczek i wiśni? Czy do tego trzeba mieć jakieś specjalne urządzenia? Napisz coś więcej. Może wykorzystałabym w tym roku pestki, które normalnie wyrzucam w ilościach hurtowych...

snoozy

postów: 2419

26.04.2009 16:38

A wracając jeszcze do oliw smakowych to pamiętam jak na studiach robiłem oliwy z pestek porzeczki,wiśni i z ostropestu z którego wyrabia sie Sylimarol.Trwałośc tych oliw była najlepsza z wszystkich jakie znam.Szkoda,ze nie mozna ich kupic.

minutka

postów: 1250

26.04.2009 10:33

Ok. Przyjmę z chęcią. Może zacznę je robić;-) Do tej pory robiłam zazwyczaj wszelakie sosy grzybowe do kotletów, pulpetów, zrazów i warzywne do makaronów.

snoozy

postów: 2419

26.04.2009 08:39

Naprawde nie ma dla mnie problemu.Jeżeli mogę cos załatwic to czemu nie.Jak sie spotkamy to dam Ci też książkę o sosach o której pisałem w Kotle Literackim bo nikt sie nie zgłosił.Więc jeśli chcesz to ją oddam.

minutka

postów: 1250

25.04.2009 15:59

Katarzynko, nawet Cię nie pytam, dlaczego, bo chyba się domyślam:-)
Snoozy, jesteś niesamowity! Bardzo Ci z góry dziękuję! Skoro nie miałam do tej pory i wytrzymałam, to poczekam jeszcze, zwłaszcza że w tym tygodniu i tak wyjeżdżam poza Warszawę na zasłużony odpoczynek. Wyślę Ci prive'a co do szczegółów na tygodniu. Jeszcze raz dziękuję:-)))

KATARZYNKA

postów: 760

25.04.2009 14:04

Wiecie co? Pierwszy raz w życiu zaczynam żałować, że nie mieszkam w Warszawie.

snoozy

postów: 2419

25.04.2009 12:49

Dla mnie to nie jest problem.Niestety dopiero za tydzień będe mógł kupic bo dziś już wszyscy sie zwineli.Napisz mi tylko ile chcesz i w piątek się jeszcze zgadamy tak by po weekendzie majowym mógłbym Ci dostarczyc

minutka

postów: 1250

25.04.2009 12:28

Byłoby super, bo aktualnie nie mam ani kropelki rzepakowego. Lniany kupuję w sklepach ze zdrową żywnością, bo smak tego mi odpowiada. Tylko mi niezręcznie Cię wykorzystywać.

snoozy

postów: 2419

25.04.2009 12:23

Hmm.Nie jest tak źle.Ja pracuje na Ursynowie więc jak się zgadamy to olej masz w kieszeni

minutka

postów: 1250

25.04.2009 12:14

Katarzynko, kupowałam kiedyś w sklepach ze zdrową żywnością ten tłoczony na zimno. Ale jednak to nie to samo;-(
Snoozy, Twoja propozycja jest kusząca. Tylko, że ja na Kabatach mieszkam i wyprawa do Falenicy mnie trochę czasowo przeraża. Chyba jak dotąd będę korzystać z uprzejmości Rodziców, którzy zakupują mi co jakiś czas od sprawdzonego Pana. Tyle tylko, że ten Pan staje na bazarze okazyjnie od święta:-(

snoozy

postów: 2419

25.04.2009 11:00

Minutka, u mnie na bazarze w Falenicy jest w soboty pełno rzepakowego i lnianego.Jak masz czas to przyjedz.

KATARZYNKA

postów: 760

25.04.2009 10:42

minutka napisała 25.04.2009 09:43:
Dawniej nagminnie pijałam olej rzepakowy (ten smak po prostu ubóstwiam), ale po śmierci dziadka nie było komu go robić, a na rynku nie znalazłam takowego (czasem udaje mi się kupić podobny "od chłopa"), więc się skończyło.
Minutko, a próbowałaś w sklepie ze zdrową żywnością? Niedawno właśnie taki nabyłam - z pierwszego tłoczenia na zimno.

KATARZYNKA

postów: 760

25.04.2009 10:32

minutka napisała 24.04.2009 20:32:
Ale może spróbuję takiej kuracji do stóp. Ciekawe jaka będzie w porównaniu z kremami czy żelami na bazie lawendy.
Radzę tylko abyś podgrzała sobie trochę tą oliwę, bo woda w misce szybciej stygnie i działanie może być słabsze. Taką podgrzana oliwą można smarować też dłonie na noc zakładając później bawełniane rękawiczki (chociaż stosuję to w ostateczności, i raczej zimą, bo nie mogę potem czytać. Książki były by niemiłosiernie zatłuszczone), albo właśnie stopy zakładając potem bawełniane skarpetki. :-)

KATARZYNKA

postów: 760

25.04.2009 10:24

snoozy napisał 24.04.2009 22:59:
Dziewczyny, a nie lepiej pic tą oliwe niż się w niej moczyc :-) wielokrotnie udowodniono lepsze działanie kosmetyków od wewnątrz.
Ale przecież wcale nie pisałam o moczeniu się w oliwie, tylko o smarowaniu się nią. :-) Z drugiej strony zgadzam się, że lepiej być "odżywionym" od wewnątrz. Ale wracając do tematu oliwy jako kosmetyku - gdy byłam ostatnio w Grecji pewna rezydentka (będąca tam z 2 letnią córeczką) opowiadała jak to jej pociecha miała problemy z podrażnieniami i wypryskami na skórze. Zaprzyjaźnieni Grecy polecili jej smarowanie dziewczynki oliwą. Wszystko przeszło "jak ręką odjął" i to w krótkim czasie. Muszę dodać, że używała do tej pory kosmetyków b. dobrych firm. Więc może jednak czasami warto. :-)

minutka

postów: 1250

25.04.2009 09:43

snoozy napisał 24.04.2009 22:59:
Dziewczyny, a nie lepiej pic tą oliwe niż się w niej moczyc :-) wielokrotnie udowodniono lepsze działanie kosmetyków od wewnątrz.
Snoozy, pomysł świetny. Przyznam jednak, że oliwa jest super - dla mnie - dopóki jest składnikiem dania. Gdy przychodzi mi ją pić lub płukać gardło (zalecenie mojego laryngologa na zachowanie "aksamitnego" głosu; zalecenie rzeczywiście się sprawdza np. w przypadku aktorki, która grała Honoratę w Czterech pancernych - nie pamiętam Jej nazwiska). Dawniej nagminnie pijałam olej rzepakowy (ten smak po prostu ubóstwiam), ale po śmierci dziadka nie było komu go robić, a na rynku nie znalazłam takowego (czasem udaje mi się kupić podobny "od chłopa"), więc się skończyło.
Zdecydowanie wolę wcieranie kremów, balsamów itp. (oczywiście pod warunkiem, że mają ładny zapach i odpowiednią konsystencję). A dla ich lepszego efektu pijam oliwę/olej lniany tylko raz dziennie i to tylko łyżeczkę, pomijając oczywiście tę porcję, którą dodaję np. do sałatek.

snoozy

postów: 2419

24.04.2009 23:01

MarcinO napisał 23.04.2009 10:10:
oliwa grzybowa... brzmi wybornie, zaraz nastawiam! Inne oliwy też już mam opanowane. Oliwy oliwami, ale jakie fajne octy można robić smakowe:) Mój faworyt: ocet estragonowy! ale to już chyba na inny temat.
Marcinie,kiedy nowy post o smakowych octach?

snoozy

postów: 2419

24.04.2009 22:59

Dziewczyny, a nie lepiej pic tą oliwe niż się w niej moczyc :-) wielokrotnie udowodniono lepsze działanie kosmetyków od wewnątrz.

minutka

postów: 1250

24.04.2009 20:32

No cóż zostaje mi używanie oliwy lawendowej w kuchni, bo w brodziku raczej się nie wymoczę;-)
Ale może spróbuję takiej kuracji do stóp. Ciekawe jaka będzie w porównaniu z kremami czy żelami na bazie lawendy.

KATARZYNKA

postów: 760

24.04.2009 15:00

Minutko, zgadza się należy zrywać ją zaraz po otwarciu kwiatów. A jeżeli chodzi o kosmetyk to używam jej do kąpieli.
Podam recepturę, chociaż niezbyt wiąże się to z tematem kuchennym.
Przepis oryginalny podaje, że należy najpierw wsypać do wanny 500 g soli morskiej/kamiennej, puścić ciepłą wodę aby się dokładnie rozpuściła. W międzyczasie podgrzać 1litr tłustego mleka z 1 filiżanką miodu. Gdy miód się rozpuści wlać mieszaninę do wanny. Oliwą (orginalnie była to czysta oliwa, ale ponieważ zawsze miałam tłustą, kłopotliwą skórę dlatego używam tej z lawendą bo ma właściwości antyseptyczne, i dodatkowo lubię jej zapach) namaścić skórę, szczególnie zwracając uwagę na łokcie, kolana i inne szorstkie miejsca. Wchodzimy do wanny i moczymy się ok. 15-20 minut, potem spłukujemy się prysznicem.

Początkowo chciałam ją robić co tydzień, ale ponieważ jest to dosyć czasochłonne i kosztowne więc skracam ją do dodania soli (jedynie osoby mające suchą skórę powinny dodać jej mniej) i nasmarowania się oliwą, a luksusową wersje robię sobie "od święta".Reszta jak wyżej. :-)))

Ps. Zapomniałam dodać, że przed kąpielą należy wziąć prysznic (można nawet zrobić peeling-składniki odżywcze lepiej wnikną w skórę), ponieważ w tej kąpieli nie myjemy się (nie używamy mydła), tylko moczymy. Ale efekt wart zachodu. Najlepsze balsamy tego nie gwarantują (zwłaszcza, że jestem dosyć leniwa pod tym względem i nie chce mi się smarować balsamem codziennie). :-)

KATARZYNKA

postów: 760

24.04.2009 14:28

Ponieważ nie miałam żadnych konkretnych przepisów z jej użyciem zaczęłam eksperymentować. Lądowała głównie w sałatkach (przyznam, że znany mix sałat potrafił smakować czasem zupełnie inaczej). Dobry przepis podała funkyfood, ale jeżeli ktoś nie lubi koziego sera śmiało może eksperymentować z innymi ostrymi, świetnie smakuje też z fetą. Pokusiłam się nawet o "stworzenie" ciasta czekoladowego z jej udziałem (mam przepis na ciasto które nazywam "Ciastem na co dzień", gdzie zamiast masła dodaje się oleju-tylko nie oliwy. Przepis prosty, szybki, tani i będący podstawą niezliczonych wariacji, bo wszystko wytrzyma). Jak widać wystarczy być tylko otwartym na nowe smaki. Jednak radzę pierwszy raz zrobić niewielką ilość oliwy/oleju, bo może nie wszystkim smakować. :-)

funkyfood

postów: 59

23.04.2009 21:06

taka lawendowa oliwka jest cudowną bazą do dressingu, którego używam do mixu sałat z kozim serem. oliwa lawendowa + balsamico+ miód.

moja ulubioną oliwę aromatyzuję kłączem trawy cytrynowej (przecinam je wzdłuż na pół) , listkami kaffir i nasionami kopru włoskiego. Jest idealna do białej ryby.

minutka

postów: 1250

23.04.2009 20:10

Katarzynko, robię tak samo z oregano! Wypróbuję zatem z lawendą, jak tylko mi zakwitnie. Rozumiem, że kwiaty nie mogą być zbyt rozwinięte, najlepiej w dniu rozwinięcia?...
A oliwy lawendowej używasz jako balsamu/oliwki do ciała?

snoozy

postów: 2419

23.04.2009 14:56

Dzięki Katarzynka.Jak tylko pojawią się kwiaty to zrobie na 100%.Do czego jej używasz, oprócz oczywiście do celów kosmetycznych?

KATARZYNKA

postów: 760

23.04.2009 12:18

Robi się ja bardzo prosto bo składa się z tylko dwóch składników czyli kwiatów lawendy i oliwy (niektórym bardziej smakuje na bazie oleju słonecznikowego). Lawendę po prostu układamy luźno w słoiku i zalewamy oliwą. Odstawiamy na nasłoneczniony parapet okna. Codziennie wstrząsamy aby ją wymieszać. Gotowa jest po 2-3 tygodniach.

Można tez zrobić nieco bardziej aromatyczną. Na początku zalewamy oliwą nieco roztarte lub zmiażdżone roślinki. Po 2 tygodniach (oczywiście znowu codziennie mieszaliśmy) przecedzamy przez kawałek muślinu, lub bardzo gęste sito. W fazie drugiej zalewamy rośliny całe jak w przepisie nr 1. Na końcu przecedzamy. I tyle. :-)

migotka333

postów: 1184

23.04.2009 10:32

kurcze, też muszę spróbować. Koniec monopolu Kujawskiego (i oczywiście oliwy z oliwek )w moim domu :-)

MarcinO

postów: 415

23.04.2009 10:10

oliwa grzybowa... brzmi wybornie, zaraz nastawiam! Inne oliwy też już mam opanowane. Oliwy oliwami, ale jakie fajne octy można robić smakowe:) Mój faworyt: ocet estragonowy! ale to już chyba na inny temat.

minutka

postów: 1250

22.04.2009 18:28

Ja też poproszę;-)

snoozy

postów: 2419

22.04.2009 18:17

Oliwy lawendowej nie znam.Mogę o przepis?Chętnie wypróbuję.

KATARZYNKA

postów: 760

22.04.2009 12:58

Podobnie jak Ty Snoozy zawsze wolałam robić oleje, czy też octy ziołowe sama. Chociaż ostatnio zużywam oliwę ziołową (lawendową) raczej w...łazience jako kosmetyku. Jednak chyba się skuszę na Twoją oliwę grzybową.

snoozy

postów: 2419

21.04.2009 19:33

Ja mam frajdę,że robie sam.Tanio i efektownie.Nie wspomne o smaku bo te kupione były za mdłe.
Właśnie, gdzie nie spojrzec tam renesa.Reklama wszędzie jest dobra :-)

jacek1f

postów: 2296

20.04.2009 18:15

aaa aaaa aaaa aaaa aaaaaaaaaaaa


jezu ALex przestan namolnie reklamowac renese... Macie kampanie?! N akazdym forum kuchennym, w kazdym watku... basta!

alex1616

postów: 27

20.04.2009 14:47

a ja choć przez wiele lat robiłam sama, to teraz kupuję prawdziwe włoskie na www.renesa.com.pl formy Aldo Parente

snoozy

postów: 2419

18.04.2009 19:58

Poniewaz, często uzywam oliw smakowych (wynika to czasem z mojego lenistwa)od jakiegos czasu sam robie oliwy smakowe.Podam Wam kilka przykładów.
Do wszystkich używam oliwy extra ergin i tak:

1.OLIWA CZOSNKOWA
Do litra oliwy dodaję ok 5 ząbków czosnku lekko zgniecionego

2. OLIWA NA OSTRO
Do litra oliwy dodaję 4 suszone papryczki chilli, 10 ziaren kolorowego pieprzu i jedną surową papryczkę (musi byc umyta, dobrze wysuszona i pokrojona bo tworzy się plaśń)

3. OLIWA GRZYBOWA
DO oliwy dodaję 4 kapelusze borowików i kilka ogonków.Grzyby są oczywiście suszone

4. OLIWA ZIOŁOWA
Do oliwy dodaję suszone zioła.Ja uzywam różnych więc najlepiej każdy sobie sam skomponuje

5.OLIWA NA "DZIKO"
Do oliwy dodaję 2 gałązki rozmarynu, kilka ziarem jałowca i pieprzu

6.OLIWA LIMONKOWA Z BAZYLIĄ
Do oliwy dodaję świeżą pokrojoną i dobrze wysuszona bazylię i skórkę z 2 limonek

7. OLIWA Z OCTEM BALSAMICZNYM
mieszam oliwę z octem w stosunku 1 częśc octu, 3 części oliwy.Niestety używam octu z modeny bo prawdziwe balsamiko jest diabelnie drogie

Butelki zamykam szczelnie (używam butelek z kapslamiz gumką , takich w jakich kiedyś były oranżady).Wstawiam na kilka tygodni w ciemne miejsce.Można usunąc z nich zioła, grzyby itp ale ja nie uzuwam bo ładnie wyglądają.
Do czego używam?Do bardzo wielu dań.Sałatek, pieczonych mięs i ziemniaków, szybkiego smażenia, pizzy itd.
Polecam bo to fajna zabawa, smak i super wyglądają np półce.