Widelcem po mapie

ostatnio na forum >>

jakie meble do kuchni >

Najlepiej wybrac meble na wymiar, wtedy bedzie wszystko idealnie do siebie pasowac....

piotr_e, 18.10.2017 | czytaj dalej


co sieje na dzialce >

A co z przycinaniem drzewek owocowych? Niektórzy mówią, że najlepiej na jesień...

B.Sadowska80, 18.10.2017 | czytaj dalej


Produkty bez laktozy >

Sprawdźcie koniecznie na tej stronie, bo tam mają bardzo dużo produktów i...

B.Sadowska80, 18.10.2017 | czytaj dalej

w sumie tematów: 1974, wpisów: 29950
najnowszy wpis: 18.10.2017 23:07

Mamy 27173 zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na naszym forum zarejestruj się w serwisie.

Wasze przepisy

FORUM kuchnia+ nalewki moje - domowe

ewa64

postów: 1

06.11.2012 18:11

Sara napisał 06.11.2012 16:11:
Laura Caulder w programie robiła wódkę z pomarańczą i kawą ,nie widziałem początku,czy ktoś może mi pomóc?
Jeśli chodzi Ci o przepis to wiem co i jak.Składniki to 1 pomarańcza,44 ziarenka kawy,44 kostki cukru i butelka wódki.W pomarańczy zrób małe otworki ,tak aby zmieścić w nich ziarenka kawy.Pomarańczę naszpikowaną kawą umieść w słoju ,dodaj kostki cukru i wódkę.Zamknij szczelnie i wymieszaj potrząsajac całość do rozpuszczenia cukru.Ta mikstura musi stać 44 dni i gotowe!SMACZNEJ DEGUSTACJI

Sara napisał 06.11.2012 16:11:
Laura Caulder w programie robiła wódkę z pomarańczą i kawą ,nie widziałem początku,czy ktoś może mi pomóc?

Sara

postów: 46

06.11.2012 16:11

Laura Caulder w programie robiła wódkę z pomarańczą i kawą ,nie widziałem początku,czy ktoś może mi pomóc?

Hestia Q-34

postów: 419

17.10.2009 20:13

Czytajac Wasze przepisy na nalewki zazdroszcze Wam wisni,wegierek no i spirytusu.
U mnie na spirytus prohibicja.Czasem szmugluje,ale to kropla w morzu.
Trzymam na moja ulubiona z czarnych porzeczek.

MarcinO

postów: 415

03.09.2009 14:46

ha myślałem, że nic tu nie wpiszę, a jednak! Mogę podać przepis na nalewkę mojej babci z aloesu:)

Potrzebne będą: aloes, miód, oliwa, czerwone wino.

Ścinamy 5-letni aloes i obmyty, zawinięty w papier kładziemy na 5 dni do lodówki. Wyciskamy sok do słoika, dodajemy taką samą ilość wagową miodu, a wszystko zalewamy czerwonym winem w objętości soku i miodu łącznie. Po 12 dniach preparat nadaje się do użycia.

minutka

postów: 1250

04.08.2009 22:35

Ale już podałeś, z czego bardzo się cieszę :-)))

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 21:58

Przepisu na galaretke nie podawałem tylko dawałem proporcje cukru i owoców w konfiturze.
Masz wiadomośc na mailu

minutka

postów: 1250

04.08.2009 21:47

Tak mi się zdawało, ze już podawałeś na nią przepis, ale nie byłam pewna. Poszukam we wspomnianym temacie. Dziękuję :-)

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 21:31

Galaretke z pigwowca masz włąsnie podaną w domowych przetworach :-)

minutka

postów: 1250

04.08.2009 21:18

Przepis na aptekarską mam od dawna, ale nigdy nie robiłam. Może i na nią przyjdzie czas. Na razie sam pomysł musi dojrzeć.
Jacku, postaram się o te 2 kg pigwowca. W tym roku jabłuszka pigwowca większe niż zazwyczaj. Pigwy też duże. Może jak się uśmiechnę do snoozy'ego to poda mi przepis na galaretkę z niej i wykorzystam.

Co do zawodów, to ja swoich połączyć nie mogę - tak są różne.

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 21:04

Dokładnie proporcja wszystko na jeden.Ja w tym roku tez mam sporo pigwowca i tylko czekam jak bedzie dojrzały i z miodem lipowym obowiązkowo.Co do zawodów to mam 4 wyuczone ale pracuje w jednym łącząc po trochu te pozostałe tzw kompromis zawodowy :-)

jacek1f

postów: 2296

04.08.2009 20:49

za dlugo pisalem, i nie doczytalem Minutki,

tak - aptekarska

tak tak - dwa kg wystaczylyby zupelnie.

jakbyco, bede wdzieczny ze szkłem - jak w winnicach - jest towar, to wraca troche dla dostawcy:-)

jacek1f

postów: 2296

04.08.2009 20:47

aaa, tzw aptekarska..

Czy tez robisz ja zasadą jedynki?

1 kg cytryn 1 kg cukru 1 l spirytu 1 litr mleka i 1 miesiąc
?

Wszytsko razem zuzamen do kupy, do sloja i w ciemne chlodne.
Zlew po miesiacu.

i cud.

Ja z rodziny farmaceutycznej homeo ze Smoczej Apteki, wiec to standard u nas...:-)

minutka

postów: 1250

04.08.2009 20:45

Filtrowanie porzeczek (truskawek i jeżyn) to rzeczywiście koszmar. Ja jednak tak lubię, że co roku podejmuję to wyzwanie. Owoców pigwowca w tym roku dużo. Co prawda sąsiad zniszczył mi dwa krzaki, ale powinno być ich nadal dużo. Rozumiem, że chcesz Jacku kilka kilogramów na nalewkę, którą widzę na początku tego tematu. Myślę, że da się załatwić. Chyba że sąsiad znów zrobi użytek z zapasów chemii :-(
Snoozy, nalewkę, o której napisałeś znam pod nazwą nalewka aptekarska. A Twojego zawodu to do końca nie znam. Ja mam kilka wyuczonych, a uprawiam dwa, w tym jeden bez papierowych kwalifikacji, więc różnie z tym bywa...

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 20:44

Staram sie na tyle ile to mozliwe nie zagladac do książek, które przypominają mi pewne przedmioty, które bardzo lubiłem ale niekoniecznie prowadzącyc te przedmioty.
Bardzo lubiłem farmakognozje bo rosliny są dla mnie czyms tajemniczym i mistycznym.Wytwarzają takie substancjie o takim działaniu o jakim nam sie nawet nie sni.

Ela LISA

postów: 1956

04.08.2009 19:59

Babka lancetowata, ma bardzo dobry wplyw na organizm.
Takie super ziele, ale bardzo silnie dziala. Czy czytales ksiazke, o ktorej pisalam? Wiem, ze masz te wszystkie wiadomosci w malym palcu, ale powiem Ci,ze te ksiazke pozyczala odemnie, znajoma magister z apteki. Wiem ze pozniej sobie taka kupila.Ciekawa.

snoozy

postów: 2419

04.08.2009 19:32

Kolezanko Minutniczko a jaki ja mam zawód?Chyba wiesz :-)
Nalewka nazywa się farmaceutów, która składa się z mleka, cytryn, cukru i spirytusu.Na studiach się taką robiło i teraz tak mi zostało.Co do lancetówki to jest wyciśnięty sok z babki lancetowatej połączony z mieszanką 1:1 wódki i spirytusu.

jacek1f

postów: 2296

04.08.2009 18:36

Minutko - a msz , czy tez bedziesz miala moze w jakis sposob nadmiar owocow pigwowca?

Bo ja w tym roku program minimum - morelowka i wisniowka, truskawkowak nie, bo wodne truskawki byly a porzeczkowka ma przerwe po ostatnich mekach z przecedzaniem przy zlwaniu, ale pigwowka, czy tez raczej pigwowcowka..... tylko juz nie mam swoich pigwowcow:-(...

Ela LISA

postów: 1956

04.08.2009 17:34

Aniu, syrop z babki lancetowatej, dziala bardzo silnie.Wytwarza sluz w plucach. Mozna sie udusic.Kiedys go kupilam, na suchy kaszel.Nigdy wiecej.Kacper tez malo sie tym nie udlawil.Kupilam wspaniala ksiazke Apteka Pana Boga ,
rady i porady - jest tez druga taka sama, tylko z listami od czytelnikow, ale ona nie jest dobra.Tylko rady i porady.Kup, to co w niej jest, wprawia w oslupienie.
Obkupilam chyba z 10 osob, wszyscy chcieli.Mozna chyba jakies mieszanki porobic,czy nalewki.

minutka

postów: 1250

04.08.2009 16:41

Lancetówka to z babki lancetowatej? To jakoweś lekarstwo?
A ta zawodowa to aptekarska?

Ela LISA

postów: 1956

21.07.2009 19:24

Podam Wam przepis, na Nalewke Z Zielonych Orzechow.Najdziwniejsze jest to, ze nigdy jej nie pilam.Zawsze byla robiona ,przez dziadka i babcie.Dziwne, dlaczego jej nie sprobowalam? Nie rozpijali wnuczki, to mi tego na sile nie wpychali.Wielu osobom, bardzo smakowala.Robiona byla w dwoch rodzajach.Znalazlam jeden przepis.Spisywalam go dla cioci, ktorej kiedys, po wielkiej burzy, spadlo duzo mlodych zielonych orzeszkow ,z mlodego drzewka na dzialce.Przepis podal dziadek, a ja, spisalam i dla siebie.

20 Zielonych miekkich orzechow,wymyc i zalac wrzatkiem.
Po godzinie odcedzic,i zalac je ,tym razem zimna woda.Zostawic na 3 godziny.Nastepnie, pokrioc je na kawalki,i wrzucic do sloja.Dodac skorke z jednej cytryny, kilka gozdzikow,i kawalek galki muszkatolowej.Wszystko zalac 2 litami spirytusu,,szczelnie zakrecic sloj,i odstawic na 3 tygodnie. Po tym czasie,zlac plyn z orzechow, i wymieszac z osudzonym syropem , z 1 litra wody i 1 kg cukru.Przecedzic i calsc , rozlac do butelek na 6 miesiecy.

snoozy

postów: 2419

15.07.2009 21:45

A ja dzis zrobiłem tez swoją zawodowa nalewke :-)
Czekam jeszcze 2 tygodnie i nastawiam piołunówke, lancetówke i smorodinówke a na koniec wizyta w klubie AA :-)

Ela LISA

postów: 1956

15.07.2009 21:39

Aniu, to walnij jedna lufe, i ocen. Jak bedziesz chciala ja robic, to rozjasniaj tylko wodka.Wody malo.Dla aromatu,kilka ziarenek kawy.Proste.
Dobrze Wam,ze macie tyle miejsca na przetwory.
Uwielbiam je robic, a nie mam teraz gdzie ich trzymac. Zal mi,z zazdroscia w oku, czytam o tym,co szykujecie na zime.
Taka przyjemnosc przechodzi mi kolo nosa.Drugi rok.

minutka

postów: 1250

15.07.2009 20:50

Z wiśni będą kompoty, wino, 2 rodzaje nalewek, dżem i konfitura. Porzeczki też mam za sobą. Malin się pozbyliśmy, bo są zbyt agresywne dla innych roślin, poza tym robaczywki bez pryskania, a my nie pryskamy. Zazdroszczę moreli. U mnie za zimno :-( Za kilka lat rozrosną się drzewa posadzone obok podwórka i wtedy może osłonią na tyle, by posadzić drzewko.
Zaczynają się natomiast jabłka. Czyli gorący okres. Nudzić się nie będę :-)))

jacek1f

postów: 2296

15.07.2009 20:36

wisniowe mam za sobą - konfitura i nalewka, malinowe też, grestowe i porzeczkowe tez, ale teraz morelowe sie zaczynaa...

minutka

postów: 1250

15.07.2009 20:32

Ja dziś (zmiana fazy Księżyca) nabieram sił przed jutrzejszym wiśniowym szaleństwem i pierwszym w tym roku kiszeniem ogórków. Poza tym po ponad 3 godzinach na otwartym słońcu zdobyłam się jedynie na podlanie kwiatów przed domem.

snoozy

postów: 2419

15.07.2009 20:20

Ja Eli kawówke dziś nastawiłem:-)

minutka

postów: 1250

15.07.2009 20:11

Tyle napisaliście o wódce kawowej Eli, że zaczynam przeklinać swoją sklerozę. Wstawiłam po spotkaniu do lodówki i o niej zapomniałam. Tutaj mam w zapasie swoją kawówkę (przepis zapisałam chyba w szybkich alkoholach), ale ostatnio pogoda nie sprzyja popijaniu alkoholu. Na topie są codzienne gary kompotu ;-))

snoozy

postów: 2419

15.07.2009 10:00

Elu przeczytałem i odp

Ela LISA

postów: 1956

14.07.2009 21:40

Snoozy P.W

Ela LISA

postów: 1956

14.07.2009 21:28

Bardzo sie ciesze ze smakowala. Dziadek pewnie sie cieszy w niebie. To bylo jego , ulubione dzielo.Zawsze , o kazdej porze dnia i nocy, stal zapas. Kazdemu smakowalo. Bylo traktowane , jak zwykla wodka, ktorej raczej w domu nie pijano.:-)))

snoozy

postów: 2419

14.07.2009 21:22

Mam już zamówienie dla 4 osób bo tak bardzo im smakowała ta Twoja :-)

Ela LISA

postów: 1956

14.07.2009 21:19

Prosze bardzo.Ciesze sie , ze Ci sie przyda.:-)))

snoozy

postów: 2419

14.07.2009 14:55

Dzięki bardzo Elu.Znalazłem na samym dole ten przepis :-)

Ela LISA

postów: 1956

14.07.2009 12:09

Pawle, jeszcze raz Kawowka dziadka Piotra.

Na jedna szklanke wrzacej wody, 1 lyzeczka kawy rozpuszczalnej Maxwell. Do tego miod, spirytus i wodka.Dla lepszego zapachu, kilka ziarenek kawy.
Ma byc mocne, kolor taki koniakowo - rumowy.Proporcje tylko na kawe z woda. Reszta na smak i kolor. Oraz to, czy lubisz mocne , czy slabe. Mozna dolac wody.Dziadek robil mocne.
Podawac po zgryzieniu, schlodzone.

Ela LISA

postów: 1956

05.07.2009 16:22

Anyzowka Pastis

Na 1 litr spirytusu:
8 gram nasion kopru wloskiego
12 gramow lisci melisy
5 gramow anyzu gwiazdkowego
2 gramy kolendry
5 gramow szalwii
8 gramow nasion anyzu

Ma sie przegryzac w ciemnosci 8 dni.
Po odcedzeniu,dodac 10 kropel anyzowej esencji.
Na koncu rozcienczyc woda do 40 % zawartosci alkoholu.

Ela LISA

postów: 1956

05.07.2009 11:45

Dziekuje.:-))

minutka

postów: 1250

05.07.2009 10:53

Elu, znalazłam 2 przepisy na wino ryżowe. Wklepię je w przerwach od filtrowania mazurskiego świtu w temacie o winach. Zastrzegam, że nie robiłam żadnego z nich.

post edytowany 1 raz, ostatnio 05.07.2009 11:37

Ela LISA

postów: 1956

05.07.2009 08:04

Obowiazkowo.:-)))

snoozy

postów: 2419

04.07.2009 22:55

Jasne,że wypijemy :-)

Ela LISA

postów: 1956

04.07.2009 22:53

Na dzisiejszym spotkaniu,z rodzinka, moj cioteczny brat Krzysztof,przypomnial sobie o winie ryzowym produkcji naszego dziadka.Nie pamietam tego,ale wydawalo mi sie,ze byl tu jakis taki przepis, zamieszczony.Nie znalazlam.Moze ktos z Was,wie,jak zrobic takie wino? Powiedzialam ze zapytam Was.Byla jeszcze prosba Mileny,jego zony, o salatki ryzowe - sprawdzone.Ale o to poprosze w salatkach.

Ela LISA

postów: 1956

04.07.2009 22:43

Dostalismy dziasiaj od Zosi, Tesciowej mojego brata Krzysztofa , imieninowego szampana ,na nasze spotkanie.
Wypijemy wspolnie,jej zdrowie.

minutka

postów: 1250

04.07.2009 09:15

Ok, Jacku, dziękuję.
Zaintrygowałeś mnie tym smakiem i na pewno w tym roku wypróbuję.
Rano zlałam nalew spirytusowy. Przede mną kilka tygodni rozpuszczania cukru w porzeczkach.
Natomiast jutro (bo dziś raczej nie dam rady) mogę przejść do kolejnego etapu przygotowania mazurskiego świtu. Cukier już (! szok, zważywszy na wcześniejszą pogodę; choć ostatnio panowały niemiłosierne upały) rozpuszczony. Dziś truskawki postoją jeszcze w słońcu, ale jutro rozpuszczanie cukru tylko w porzeczkach. Po głowie chodzi mi jeszcze jagodówka. Jeśli znajdę w okolicy tatarak (potrzebne mi kłącze), to chyba się skuszę.

jacek1f

postów: 2296

03.07.2009 23:56

Jeden na butelkę, niech buja w szyjce.

Ela LISA

postów: 1956

03.07.2009 22:01

Taki troche limonkowo - melisowy zapach.
Wiesz kiedys pilam,nawet wielokrotnie,taki dziwny likier.
Byl troche zbyt slodki,tak jak Wloskie likiery,ale ciekawy.
Robil go starszy Pan - emerytowany sierzant.
Bazylia,skorka z limonki,moid, i spirytus z wodka,troche wody.
Taka ciekawostka.Nie podobne do niczego.Bazylia ma dzialanie rozweselajace,podobno dziala antydepresyjnie.Moze warto zrobic na oko,cos takiego na zime?

minutka

postów: 1250

03.07.2009 21:39

Elu, tak zrobię, jeśli Jacek nie odpisze. Używam zawsze zielonego. Bardzo lubię ten zapach, jeszcze bardziej odpowiada mi smak. Ale do porzeczek nigdy nie dawałam. Czas to naprawić :-)

Ela LISA

postów: 1956

03.07.2009 18:52

Zielony kardamon,ma bardzo intensywny smak,w duzej ilosci,nie kazdemu smakuje.Brazowy,nie jest zbyt smaczny.Aniu,moze dodaj 1 kardamon,po jakims czasie powachaj i sprobuj,jezeli dla Ciebie bedzie za malo dodaj wiecej.Z odjeciem gorzej.

minutka

postów: 1250

03.07.2009 18:29

U mnie Jacku, przynajmniej 6 miesięcy, ale te z miodem obowiązkowo przynajmniej rok.
Ile ziarenek na butelkę 0,7 litra proponujesz?

jacek1f

postów: 2296

02.07.2009 13:42

Minutko, spokojnie da radę i w lipcu.
Wszak i tak powinno sie potrzymac te 5 miesiecy - w kazdym razie dla mnie to minimum jakies nieprzekraczalne "gryzienia" dobrego.

To do butelek po zlaniu zawsze możesz dodac.

minutka

postów: 1250

02.07.2009 12:04

Dobrze, Jacku, że napisałeś. Sproszkowany przywiozłam na ciasteczka od Anny Olson.
Może cukier nie rozpuści mi się do czasu lipcowego spotkania forumowiczów, to wezmę z W-wy kardamon w ziarenkach i wypróbuję jeszcze w tym roku.

jacek1f

postów: 2296

01.07.2009 22:15

nie. nie sproszkowany.
Poczekaj lepiej i za rok zrobisz z normalnym.
Pare łądnych lat temu dodałem sporszkowanego w rozpaczy do malinówki (tez dodaje cały zwykle) i popsuł wszystko. Szczególnie że dodaje sie na koniec do butelki po zlewie ostatnim... wiec nic w proszku nie jest dobre.

Lepiej poczekać na okazję z ziarenkami.

minutka

postów: 1250

01.07.2009 21:04

Z czystym sumieniem mogę przyznać, że to mój ulubiony likier :-) - gęsty, słodki i z czarnych porzeczek - czego chcieć więcej? Pierwszą butelkę otwieram na Wielkanoc, resztę wypijamy podczas majówek.
W ubiegłym roku dałam mniej cukru, bo rok temu sprzyjał, w tym roku Balling wypadł zdecydowanie niżej, więc dam (w sobotę przyjdzie czas na zasypanie porzeczek cukrem) cukru tyle, ile w przepisie.
Z limonką pewnie bym spróbowała, ale pewnie przyszłoby mi przejechać kilkadziesiąt km do sklepu, gdzie możne je nabyć :-( Jadąc na urlop zaopatruję się w W-wie oliwy, octy, makarony i ryże, bo tu kiepski wybór (albo nie ma go wcale). Kardamon brzmi super. Wzięłam sproszkowany - mogę użyć takiego? Tutaj na pewno nie dostanę w całości.

jacek1f

postów: 2296

01.07.2009 19:57

Minutko, to pyszna porzeczkówka!
Robie co roku banke, ale nie jako likier,
tylko daję zamiast wody wódkę na początek i potem spiryt i dochodzę poprzez miksowanie tychże do końcowe mocy nalewkowej: 45-50%
Dlatego nazywam to nalewka
a nie likierem - jak Twój - to moc i potęga procentowa:-)

Nie daje wanilii, czesc po zlewie w butelki zaprawaim wiórkami limonki, czesc kardamonem, a reszta czysty smak.
mniam

snoozy

postów: 2419

01.07.2009 19:32

Porzeczki już niedługo więc zrobie bo lubie proste i fajne nalewki.Dzięki Minutelka :-)

minutka

postów: 1250

01.07.2009 12:56

Jak zawsze - dżentelmen :-)
Jeśli masz czarne porzeczki, to możesz zrobić z nich likier (chyba cassis się nazywa) w ten sam sposób.

LIKIER Z CZARNYCH PORZECZEK
1 kg porzeczek czarnych
1 litr spirytusu
pół laski wanilii (ja daję całą, bo lubię)
1 kg cukru
1,5 szklanki ciepłej i przegotowanej wody

Oczyszczone porzeczki i wanilię zalać spirytusem, zakręcić i odstawić na tydzień codziennie mieszając. Po tygodniu zlać płyn do innego zakręcanego słoja i wstawić np. do lodówki lub do piwnicy (ciemnej i chłodnej). Owoce natomiast rozgnieść i zasypać cukrem. Słój z nimi nakryć gazą kilkakrotnie złożoną gazą (ja zazwyczaj używam dwóch filtrów do kawy). Odstawić na kilka tygodni (3-4) w ciepłe i słoneczne miejsce. Warto każdego dnia zamieszać, by pomóc w rozpuszczaniu cukru. Gdy cukier się rozpuści, zlać płyn przez bibułę lub filtry do kawy i połączyć z nalewem spirytusowym. Owoce przepłukać 2-3 razy wodą i przelać płyn przez filtr. Wszystkie płyny połączyć ze sobą i odstawić na 3 tygodnie do sklarowania, by potem przelać przez filtr do butelek.

post edytowany 2 razy, ostatnio 01.07.2009 12:59

snoozy

postów: 2419

01.07.2009 11:38

Nie jesteś czepialska tylko troszczysz się by moje C2H5OH było dobre :-)

minutka

postów: 1250

01.07.2009 09:42

Zakręcona to ja jestem wciąż, nie tylko teraz. Ale widzę, że Tobie też się udzieliło, bo napisałeś, że mazurski świt "czeka na spożycie", a nie, że Ty czekasz na spożycie ;-)
Spodziewam się, że teraz napiszesz, iż jestem czepialska ;-) Jestem!

snoozy

postów: 2419

01.07.2009 08:46

Pewnie,ze się nie zrobił.Czekam aż będzie gotowy do spożycia ale pewnie będzie to dopiero w przyszłym roku.Coś Minutka jesteś zakręcona :-)

minutka

postów: 1250

30.06.2009 21:47

Nadal nic nie rozumiem. Pewnie znowu mnie wkręcasz ;-)
Pytałam o rozpuszczanie cukru, więc wydawałoby się, że to Ty czekasz na spożycie, bo mazurski świt jeszcze się nie zrobił ;-)

snoozy

postów: 2419

30.06.2009 21:09

No na spożycie.A co myślałaś?

minutka

postów: 1250

30.06.2009 20:51

Na jakie spożycie? Snoozy, o czy Ty piszesz?

snoozy

postów: 2419

30.06.2009 19:20

Mazurski Świt ma się bardzo dobrze.czeka na spożycie :-)

minutka

postów: 1250

30.06.2009 17:27

Snoozy, jak się miewa Twój mazurski świt? Swój od soboty codziennie wystawiam przed dom. Została jeszcze połowa cukru do rozpuszczenia. Jeśli będą takie upały, jak wczoraj i dziś, to jeszcze tydzień.
Przy okazji - warto pomóc temu cukrowi i mieszać kilka razy dziennie słój. W ubiegłym roku czekałam 4 tygodnie z taką właśnie pomocą. Tylko wtedy będzie więcej farfocli truskawkowych, co wydłuży czas filtracji.

minutka

postów: 1250

13.06.2009 19:33

Czyli w butelkach będziesz miał podwójne Mazury :-)
Przepis tego nie podaje, ale po sprawdzeniu, polecam spożywanie po 10 miesiącach.

snoozy

postów: 2419

13.06.2009 11:59

U mnie też.Świt Mazurski robi się i to na samych Mazurach :-)

minutka

postów: 1250

13.06.2009 08:30

Wczoraj rozlałam do butelek ubiegłoroczną ratafię. Umyłam gąsior, wyniosłam - jak co roku - na dwór, by nabrał trochę wiatru i by był gotowy za 2 tygodnie na nastaw tegorocznej ratafii. Zdążyłam go wynieść, a tu przyjeżdża znajomy i przywozi wiadro truskawek (nasze nie chcą dojrzewać, bo od tygodnia nie ma słońca i ciągle pada). Cóż było robić, skoro dżemy od tygodnia spoczywają w piwnicy...
Z 2 kg zrobiłam "mazurski świt" (przepis taki, jaki zapisałaś, Elu - tyle że w praktyce rozpuszczanie cukru trwa ok. 4 tygodni; w ubiegłe bardzo słoneczne wakacje - 3,5), 0,5 kg poszło na ratafię, a resztę zamroziłam. Sezon na nalewki u mnie rozpoczęty!

KATARZYNKA

postów: 760

02.06.2009 13:02

Minutko, nic się nie stało. Najważniejsze żeby oczka Ci się szybko wygoiły. Jak mówi stare powiedzenie - "co się odwlecze to nie uciecze". :-)))

minutka

postów: 1250

01.06.2009 17:01

Bardzo Wam dziękuję:) Antybiotyku nie biorę, bo nie działa na alergię. Robię jakieś okłady z zielska. A poza tym zaprzestałam jedzenia ogórków, bo wszystko wskazuje na alergię pokarmową wywołaną właśnie nimi. Ciekawe, co będzie za kilka godzin, bo właśnie zjadłam truskawki;-)
Poza tym myślę, że najważniejsze to się nie poddawać chorobie. Przez cały tydzień wmawiałam sobie, że oczy są zdrowe i dziś czuję już tylko ociężałe powieki - umówmy się, po prostu się nie wyspałam;)

Katarzynko, wracając dziś do W-wy przypomniało mi się, że miałam sprawdzić tytuły książek o winach. Przepraszam. Sprawdzę, gdy pojadę do chatki na Boże Ciało.
Jedną z nich na pewno jest książka Małgorzaty Caprari "Nalewki, likiery i wina domowe". Większość przepisów na nalewki i likiery sprawdziłam - godne polecenia. W książce można znaleźć również przepisy na wina, ale tym nie ufam (sprawdziłam na własnej skórze tylko przepis na wino aroniowe - bez wymieszania z czymś innym jest okropne), bo brakuje typowych dla enologów czynności. Na pewno można poczytać informacje główne o wyrobie win, bo napisane są przystępnym normalnym językiem. Na początek to dobre, po przeczytaniu innych pozycji bierze się poprawki na to, co napisała autorka.

KATARZYNKA

postów: 760

01.06.2009 12:33

Albo świeżo wyciśnięty sok z marchewki. Działa na oczęta, skórę i dodatkowo pysznie smakuje. :-)))

snoozy

postów: 2419

31.05.2009 21:34

A ja polecam wszystkim ciężko pracującym przy wpisach na forum tabletki z czarnej jagody.Są super i oczy tak nie pieką przy kompie

KATARZYNKA

postów: 760

31.05.2009 17:55

Minutko, w przypadku uczucia "piasku pod powiekami" pomagają tzw. kąpiele oka. Chyba, że lekarz zapisał Ci maści z antybiotykami, wtedy lepiej oczy zostawić w spokoju. Życzę Ci Minutko szybciutkiego powrotu do formy. :-)))

minutka

postów: 1250

31.05.2009 14:39

Już jest lepiej, dziękuję:-) Czuję jeszcze piach pod powiekami, ale przynajmniej widzę normalnie. Miałam dziś zlewać ubiegłoroczną ratafię, by przygotować balon na ten rok, ale jeszcze sobie dam 1,5 tygodnia. Myślałam, że zacznę w ten weekend nastawiać nową ratafię, bo - jak pisał Jacek - w W-wie sezon truskawkowy. Jednak w ogródku dojrzałej truskawki jeszcze nie uraczysz:( Czasem trafi się jakaś ogródkowa poziomka (w lesie dopiero zaczynają kwitnąć).
Za to jagód w tym roku powinno być bardzo dużo - kwitły gdy było ciepło i słonecznie, teraz pada, gdy wody na rozrost owoców najbardziej potrzeba. Super! Już się cieszę na wino:-)

KATARZYNKA

postów: 760

31.05.2009 13:45

Minutko, dzięki za "wyprostowanie" przepisu. Jeszcze go nie robiłam więc można powiedzieć, że udało Ci w samą porę. :-)))

Częściej Cię widzę na forum Minutko - siostrzyczko. Czyżby to znaczyło, że już Ci lepiej? Jeżeli tak to bardzo się cieszę. :-))) Jakoś tak pustawo było bez Ciebie.

jacek1f

postów: 2296

30.05.2009 20:21

poniewaz sezon uwazam za rozpoczete - cena kg trusk juz ponizej 5 zł, to przyypomina:
".........Truskawkowka: 2 kg truskawek odszypulkowanych zasypalem calym 1 kg
cukru i odstawilem na 2 tygodnie potrzasajac od czasu do czasu. Puscily sok.
Potem zalalem 1 l wodki i wymieszalem dobrze wszystko potrzasajac. 2 miesiace.
Potem przyprawy: 3 kardamonki, 8-10 gozdzikow, kawalek cynamonu i z polowy
cytryny samo zolte ze skorki. I spirytus - cwiartka. (wcale nie za malo :-))I 3
miesiace. Truskawki sa prawie biale potem. Mozna zlewac. Zlewalem dwukrotnie
przez gazy zlozone na lejku.
Tylko kolor mnie rozczarowal, bo wyobrazalem sobie - nie wiem czemu - ze bedzie
taki jak wisniowki ... Ale smak nadrabia. Smacznego.........

minutka

postów: 1250

30.05.2009 19:43

Elu, 10 dag jest ok. Ale zalej ćwiartką spirytusu, bo z jego ilością naprawdę przesadziłam, gdy zapisywałam Wam przepis. Coś mi się totalnie pokręciło z objętościami;-)

Ela LISA

postów: 1956

30.05.2009 07:03

Mysle, ze ze zdobyciem kitu pszczelego,nie bedzie problemu.
Na bazarach i targowiskach,czesto sprzedaja miod z wlasnej pasieku.Wlasciwie miody,mozna poorosic o taki kit,oczywiscie nie 5 dag,tylko wiecej.Zaplacimy za niego,kupimy miod i kazdy bedzie zadowolony.Miody to samo zdrowie.Minutko,zycze zdrowia,Minutke z jej Pania pozdrowie.
Ela :-))

minutka

postów: 1250

29.05.2009 21:56

Elu, bardzo dziękuję. Odpozdrów je ode mnie, dobrze? Minutką nazywali mnie w rodzinie prawie 30 lat temu i rejestrując się w ubiegłe wakacje od razu ten nick przyszedł mi do głowy.

Katarzynko, rzeczywiście coś mi się do oczu przypałętalo - chcieli mi dać kilka tygodni zwolnienia (!), ale się nie zgodziłam (dziś bardzo tego pożałowałam:-( ). Na szczęście opuchlizna zniknęła, widzę też lepiej, a jutro zamierzam zmierzyć się z fantastycznym zleconkiem.

Wracając do nalewki z kitu pszczelego (pamiętacie jeszcze?), to za chwilę zmienię proporcje, bo Tata uznał, że podałam Wam końską dawkę kitu, o którą bardzo trudno, jeśli ktoś nie ma znajomego pszczelarza. A wystarczy tylko 5 dekagramów na ćwiartkę spirytusu.

post edytowany 1 raz, ostatnio 29.05.2009 21:59

Ela LISA

postów: 1956

29.05.2009 21:02

Minutko,chcialam Ci powiedziec,ze znam dwie Minutki.Jedna jestes Ty ,moja forumowa siostrzyczka, a druga Minutka,ma 13 lat i jest urocza i bardzo kochana jamniczka.To sunia mojej bardzo lubianej ,wieloletniej slicznek klientki, Pani Moniki. Kilka dni temu, nawet przyznalam sie mojej klientce,do znajomosci z druga Minutka.Masz pozdrowienia od obu.

KATARZYNKA

postów: 760

27.05.2009 16:39

Obiecuję, że się wywiążę z danego słowa. Minutko, czyżby Ci się przyplątało jakieś zapalenie oczu? Biedactwo Ty nasze. Może okłady ze świetlika przyniosły by Ci ulgę. Pozdrawiam serdecznie. Wracaj do zdrowia. :-)

minutka

postów: 1250

27.05.2009 15:00

Katarzynko, nie zapomniałam. Mam tak koszmarną alergię, że powinnam unikać komputera (ha ha ha - ja z niego żyję, moja praca jest z nim nierozerwalnie związana), więc "oszczędzam" oczy nie udzielając się za bardzo na forum:-( Mam nadzieję, że wybaczycie i poczekacie.
Cały czas czekam na zobowiązania członków Rodzinki:-)

KATARZYNKA

postów: 760

27.05.2009 11:03

minutka napisała 23.05.2009 09:43:
Katarzynko, ale tylko pod warunkiem, że członkowie Rodzinki (to o nią chodzi, prawda) zobowiążą się, że też podadzą informacje o swoich urodzinach:-)
Halo, Minutko...Zapomniałaś, czy robisz uniki? Nie wykręcisz się, bo systematycznie będę Ci wierciła o to dziurę w brzuchu. :-)))

KATARZYNKA

postów: 760

25.05.2009 10:40

MarcinO napisał 24.05.2009 13:08:
Czy to znaczy, że widzimy się 20 czerwca na Polach?:D
Marcinie, póki co pozostaje mi, na razie, "szwędanie" się wirtualne. :-D

Ela LISA

postów: 1956

24.05.2009 20:20

Minutko,figi wygladaja swietnie.Sa duze,maja ogonki.Dziadek dla doroslych robil je w roznych zalewach na spirytusie.Czasami czyms nadziewal.My wnuki,jak bylismy mali,jedlismy takie robione przez dziadka w slodkich zalewach.
Napeczniale w syropach,nadziewane roznie,czasami marcepanem.Staly w takich duzych slojach.Rajskie jabluszka tez robil,w syropach slodkich,lub alkoholowych.Babcia je kandyzowala.

snoozy

postów: 2419

24.05.2009 15:52

Ela LISA napisała 24.05.2009 10:14:
Katarzynko,to Wy sie zlitowaliscie i mnie przygarneliscie.Ty dodatkowo,powiedzialas ze chcesz byc nasza .Marcin tak nie powiedzial.Pewnie nas nie chce. Nie martw sie ,gdzie dwoje,tam bedzie troje,gdzie czworo,tam ,piecioro. Dobrze jest. Calus siostra:-))
Czyzbyś umiała klonowac ludzi?To ja tu jestem biologiem molekularnym więc tylko mi wolno :-)

minutka

postów: 1250

24.05.2009 14:56

Figi rzeczywiście mogą ciekawie wyglądać (i smakować). Ja je zawsze rozdrabniam, by ich słodycz przeniknęła do alkoholu, więc nigdy wspomnianego efektu nie widziałam:-(

Ela LISA

postów: 1956

24.05.2009 14:27

Wiesz, ja to pamietam warstwy. Wybierane potm lyzka,kazda inna.Najlepsze sa suszone owoce. Cudownie wygladaja,zwlaszcza figi,ktore robia sie takie duze i soczyste.

minutka

postów: 1250

24.05.2009 13:45

Takie suszone owoce zalane alkoholem są świetne! Dorzucam je obowiązkowo do ratafii.
Pisałaś, Elu, o warstwach. Nie do końca tak jest, bo ratafię warto przemieszać, gdyż inaczej na dnie powstanie osad z nierozpuszczonego cukru, którego nie da się wymieszać przy zlewaniu nalewu. Poza tym kolory szybko się ze sobą mieszają i cytryna czy jabłko po tygodniu przebywania w towarzystwie wiśni, jagód czy czarnych porzeczek nabierają ciemnego koloru.

Ela LISA

postów: 1956

24.05.2009 13:30

Pewnie ze tak Marcinku, siostra Ciebie tez przytuli do obfitego biustu.Po tych owocach u mojego dziadka,proboszcz nie mogl dojsc do kosciola.Dziadek byl szczesliwy.Wiele osob,wielokrotnie ,w tym mama i ciocia,pogadujac podgryzaly smakowite owoce.Potem patrzac na siebie baranim wzrokiem,nie mogly wstac.
Dziadek,takimi miesznkami spirytusu,z cukrem,czy miodem,czasami jakimis rumem,czy sokiem,zalewal tez suszone morele,figi,sliwki,itd.Byl w tym najlepszy,cieszyl sie zawsze jak dziecko,gdy to wszystko znikalo,z salaterek.

minutka

postów: 1250

24.05.2009 13:15

Tak, Elu, te owoce są bardzo zdradzieckie. Po pierwszym roku jej nastawienia przekonała się o tym Mama. Pojadła sobie, a potem nie mogła zagnieść ciasta. I była to pierwsza niedziela bez obowiązkowego ciasta drożdżowego.

MarcinO

postów: 415

24.05.2009 13:08

KATARZYNKA napisała 24.05.2009 09:58:
Ale się zlitowała, przygarnęła i pozwoliła mi się szwędać za Wami. :-)
Czy to znaczy, że widzimy się 20 czerwca na Polach?:D

Ela LISA

postów: 1956

24.05.2009 11:58

Znam ,pieknie to wyglada. Takie warstwy pojawiajacych sie co chwila nowych owocow.Rozne smaki,i mozna sie takimi owocami,oszukac,dzialaja,wchodzac w nogi.To byl zart dziadkowy. Rozne owoce,na ktore lapali sie tzw nie pijacy.Tak doprawione,ze nikt nie myslal o tym,ze to spirytus,nawet tego nie podejrzewal.

minutka

postów: 1250

24.05.2009 11:23

Zaczyna się sezon na truskawki, potem będą porzeczki i agrest, a później kolejne owoce sezonowe. Warto zatem pomyśleć o ratafii - moim zdaniem najprostszym możliwym alkoholu domowej roboty. Zawsze polecam robienie ratafii osobom, które chcąc rozpocząć swoją przygpdę z wyrobem alkoholi na własny użytek.
Zbieracie owoce dobre w danym momencie, wrzucacie do balona, zasypujecie cukrem i zalewacie roztworem wody i spirytusu w proporcjach: 75 dag cukru, 750 ml spirytusu, 250 ml wody (najlepiej źródlanej) na każdy kilogram owoców.
Mnie bawi różnica smaku ratafii w kolejnych latach - można się przekonać, jak bardzo smak owoców zależy od słońca i deszczu.
Od kilku lat przestałam się też przejmować proporcjami poszczególnych owoców. Np. 2 lata temu w ogóle nie miałam truskawek i wiśni, bo zmarzły w maju, a rok temu nie wrzuciłam malin, bo dostawca zawalił.
Poza tym pierwszy nalew można ściągnąć w okolicach Bożego Narodzenia i owoce zalać ponownie.
A po ściągnięciu drugiego nalewu niektóre owoce można wykorzystać do dekoracji deserów (niestety nie dla dzieci).

Ela LISA

postów: 1956

24.05.2009 10:14

Katarzynko,to Wy sie zlitowaliscie i mnie przygarneliscie.Ty dodatkowo,powiedzialas ze chcesz byc nasza .Marcin tak nie powiedzial.Pewnie nas nie chce. Nie martw sie ,gdzie dwoje,tam bedzie troje,gdzie czworo,tam ,piecioro. Dobrze jest. Calus siostra:-))

KATARZYNKA

postów: 760

24.05.2009 09:58

Marcinie, gdyby liczba przepisów (owszem jakieś tam swoje poprzerabiane mam, ale nie umywają się do Waszych) decydowała o przyjęciu do rodzinki, to pewnie nigdy bym nie została adoptowana przez Elę. Ale się zlitowała, przygarnęła i pozwoliła mi się szwędać za Wami. :-)

Ela LISA

postów: 1956

23.05.2009 21:36

Minutko kochana,wiem ze Marcin to zyczliwy ,dobry ,
czlowiek.Sama sie o tym przekonalam,nie raz.Nie mam nic przeciwko takiemu bratu.
Czym wiecej ludzi do kochania,tym lepiej.Ciesze sie z drugiego brata. Marcinku,ja czasami tak sobie zartuje.Teraz smialam sie z siebie,bo uparlam sie przetlumaczyc wszystkie czesci babci,na raz.Ciezko bylo,uczciwie przyznaje.Malo kota nie dostalam od ciaglego gapienia sie w monitor ,ale chcialam Wam cos cieplego i milego dac.Moglam tylko tyle.

minutka

postów: 1250

23.05.2009 20:43

Marcin może i nie wpisze przepisu na nalewkę, ale może założy nie wprost obiecany temat octów. Za chwilę sezon na jadalne kwiaty, zioła itp. totalnie się rozbucha, więc można będzie je spożytkować w octach.

minutka

postów: 1250

23.05.2009 20:31

Elu, Marcin też jest na forum od dawna. Oboje pojawiliśmy się tutaj mniej więcej w tym samym czasie. Chłopak pisał dużo wcześniej, pomagał ludziom poszukującym różnych przepisów i szperał w sieci za rozwiązaniami ogrodniczymi (pamiętam, Marcinie, gdy podałeś mi kilka pomysłów na pozbycie się nornic z ogródka). Kiedyś napisał, że stracił pracę, więc może jej teraz szuka, a to jest dość praco i czasochłonne.
Oboje Go polubicie, gdy tylko zobaczycie, serio. Elu, nie zastanawiaj się,adoptuj Marcina. Drugiego takiego brata ze świecą szukać. A 20 czerwca przyjdź do Samiry, by się o tym osobiście przekonać.

Ela LISA

postów: 1956

23.05.2009 19:42

Marcinie O, ja jestem takim slimakiem samotnikiem.Ciesze sie ze ,zostalam tak zyczliwie i cieplo przyjeta przez osoby,ktore sa tu tak dlugo.Minutka,Migotka333,zobacz jaki jest Snoozy.Zna sie na wloskim gotowaniu,i nie tylko, jak malo kto. Smieje ze ,ze moge mu dorownac tylko waga.Nie wiem, czy oni mnie polubia jak poznaja.Wiem jedno,ciesze sie ze moge sobie tutaj z Nimi,jednym palcem postukac - gadajac .Bo w ten sposob,mam do kogo usta otworzyc.Nie jestem sama. Co do rodziny,to nie tworza ja tylko ludzie tej samej krwi,chociaz w wiekszosci tak jest. Dla samotnych,rodzina to osoby ,ktore sie kocha i lubi.Z ktorymi spedza sie czas. Oni stanowia caly swiat. I czasami lepiej jest ,miec przyszywanego kochanego brata,czy siostre,niz prawdziwa rodzine.

snoozy

postów: 2419

23.05.2009 19:31

Marcin przeciez tu nie chodzi o wypisywanie przepisów z podróży.Jestem pewien na 100%,że znasz wiele przepisów, które sam ulepszałes i są super.Przykładem jest Twoje pesto z kolendry.Jest superowe i często je robie.Oczekuje na więcej

Ela LISA

postów: 1956

23.05.2009 18:45

Marcinie O,na zartach sie nie znasz.Pogadaj z nami,poznaj sie.
Malo piszesz,malo rozmawiasz.Czy lubisz gotowac? Wpisalam juz wszystkie przepisy babci.Mam nadzieje ze beda sie Wam podobaly.

MarcinO

postów: 415

23.05.2009 17:55

Jeśli ilość przepisów napisanych na forum jest niezbędna do wstąpienia do Rodziny, to niestety odpadam. Nie zwiedziłem tyle co Wy i nie mam takiego doświadczenia, a przepisywanie sprawdzonych przepisów z książki mija się wg mnie z celem. Dlatego pozostanę sierotą. Dziękuję Elu za przepisy Babci Stelli. Na pewno skorzystam. Pozdrawiam

Ela LISA

postów: 1956

23.05.2009 16:00

Pawlku,glowa tej rodziny,Ty jestes. Prawdziwy Wlochofil z Ciebie. Tobie nikt nie dorowna. No, moze ja waga, ale tylko.

Ela LISA

postów: 1956

23.05.2009 15:57

Jak sie Marcin O postara, kto wie. My jestesmy taka rodzina Soprano.Pawel i Minutka rece sobie urobili piszac przepisy.Ja dzisiaj sobie urabiam. Chce zapracowac na sympatie.Marcinku,chcesz byc nasz?

snoozy

postów: 2419

23.05.2009 13:03

Mysle,ze Marcin da dobry przepis na nalewke i Ela juz go zwerbuje

minutka

postów: 1250

23.05.2009 12:54

Do adopcji prawo ma Ela, więc do Niej ruch należy.

snoozy

postów: 2419

23.05.2009 12:35

Marcin zazdrosci bo go dziewczyny nie adoptowałyscie:-)

MarcinO

postów: 415

23.05.2009 10:34

ale macie dobrą fazę z tą Rodziną:) respekt!

minutka

postów: 1250

23.05.2009 09:43

Katarzynko, ale tylko pod warunkiem, że członkowie Rodzinki (to o nią chodzi, prawda) zobowiążą się, że też podadzą informacje o swoich urodzinach:-)

KATARZYNKA

postów: 760

22.05.2009 20:22

minutka napisała 22.05.2009 18:39:
A co to za wypytywanie? ;-) Mogę Ci wysłać prywatną wiadomość, pod warunkiem, że nie wydasz tego dalej. Obiecujesz?
Muszę się przyznać, że skłamałabym mówiąc, że tak. Ale mogę za to obiecać, że nie podam tej wiadomości na forum, a jedynie kilku osobom (chyba siostrzyczko - Minutko, wiesz o kogo chodzi :-) ) i to tylko jeżeli będą chciały/chcieli wiedzieć. Może być? :-D

KATARZYNKA

postów: 760

22.05.2009 20:14

minutka napisała 22.05.2009 18:39:
Wierz mi, Katarzynko, że ten barwnik nie jest taki straszny jak smak nalewki. Chyba dlatego używa się jej w tak małych ilościach;-) Jedynie zapach jest w porządku.
Ale przy takich właściwościach leczniczych mogę to chyba przeboleć. A może wpadnę na jakiś oryginalny sposób połykania tego medykamentu (tak żeby jak najbardziej omijał zęby)? Jeśli jednak nic z tego nie będzie, to zrekompensuje mi to jego skuteczność i...zapach. :-D

minutka

postów: 1250

22.05.2009 18:39

Wierz mi, Katarzynko, że ten barwnik nie jest taki straszny jak smak nalewki. Chyba dlatego używa się jej w tak małych ilościach;-) Jedynie zapach jest w porządku.

A co to za wypytywanie? ;-) Mogę Ci wysłać prywatną wiadomość, pod warunkiem, że nie wydasz tego dalej. Obiecujesz?

KATARZYNKA

postów: 760

22.05.2009 09:48

Dzięki Minutko za szczegółowe informacje. Trochę mnie martwią te "właściwości barwiące", ale jakby co to wypełnienia mam na szczęście z tyłu.

Co do znaku zodiaku, to kim Ty jesteś? Wagą? Zdradź jakiś szczegół. :-)

minutka

postów: 1250

21.05.2009 15:53

Zapomniałam napisać jeszcze jedno. Kit rozdrobnijcie przed zalaniem spirytusem (Tata zazwyczaj wrzuca drobiny kitu przez szyjkę do butelki, w której jest spiryt). Zazwyczaj pszczelarze formują z niego zgrabne kulki, by łatwiej było go przechować w słoikach.
Katarzynko, kit ma leżeć cały czas w spirytusie. Natomiast używać można już po dwóch tygodniach.
Podkreślam, że jest to nalewka wyłącznie lecznicza, bo pić jej się nie da.
Po spożyciu naprawdę zęby i język są żółte, bo taki barwnik znajduje się w kicie. Ale można go wywabić z zębów po kilku szczotkowaniach (oczywiście, jeśli ktoś ma zdrowe szkliwo; z plomb też schodzi).

Snoozy, o urodzinach sam napisałeś na forum, gdy uzgadnialiśmy termin spotkania czerwcowego;-) Informację przeniosłam tutaj ku pamięci:-)

A co do moich urodzin... Musi Wam na razie wystarczyć, że jesienią i że jestem spod jedynego w swoim rodzaju znaku;-)

Ela LISA

postów: 1956

21.05.2009 07:46

Minutko ta nalewka z kitu pszczelego ,to jest cos niesamowitego.Z cala pewnoscia to jest zdrowe.
Wielkie dzieki.

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 22:31

Nic nie ukryje się już na tym forum :-)

KATARZYNKA

postów: 760

20.05.2009 21:33

Minutko, dzięki za obydwie informacje. Mam tylko jedno, no może dwa pytania:
- ile minimum musi się naciągać ta nalewka?
- z tymi żółtymi zębami to serio mówisz?
- kiedy Ty masz urodziny Minutko? (jednak trzy pytania) :-)

post edytowany 1 raz, ostatnio 20.05.2009 21:35

minutka

postów: 1250

20.05.2009 21:26

Dziewczyny, nie zapomnijcie też, że wcześniej (14 czerwca) snoozy ma urodziny.

minutka

postów: 1250

20.05.2009 21:23

LECZNICZA NALEWKA Z KITU PSZCZELEGO
5 dag kitu zalać ćwiartką spirytusu. Odstawić na kilka tygodni.

Świetnie działa na żołądek - kilka kropli na łyżeczkę z cukrem. Można (tak naprawdę trzeba, bo smak jest tak intensywny, że nie da się inaczej) popić tylko łykiem wody. Nie wlewajcie jej do herbaty, bo zrobi się mętna jak bawarka.
Osad, czyli spirytusowy kit, stosuje się na rany - nie otwarte! - papkę nakłada się na zamkniętą ranę w celu szybszego gojenia.
Można też stosować w celu inhalacji - kilka kropli na szklankę gorącej wody.

Tylko UWAGA!
Absolutnie nie nadaje się do picia - jest wprost ohydna - dosłownie.
Nie wylejcie nawet kropli na kredens, szafkę itp., bo nic tego nie domyje - na długi czas zostaje żółta plama:-( Po zjedzeniu z cukrem ma się przez 1-2 dni żółty język i zęby, ale za to niesamowicie świeży oddech:-)

post edytowany 1 raz, ostatnio 29.05.2009 21:59

KATARZYNKA

postów: 760

20.05.2009 21:11

Będę więc cierpliwie czekać, a póki co polecam się Twojej pamięci. :-)

minutka

postów: 1250

20.05.2009 21:05

Elu, to chyba ten przepis. Tak się robi, proporcji nie pamiętam, od tego mam notatnik. W praktyce naleweczka musi przegryzać się około roku (jak to z tymi owocowymi bywa).

Katarzynko, jedną z tych książek była ładnie wydana broszurka firmy, która produkuje różne akcesoria do domowego wyrobu win. Kupiłam ją w Leroy Merlin. Jest dobra na początek, by się nie zniechęcić - napisana zrozumiałym językiem, ładnie i czytelnie wyedytowana.
Druga pozycja jest z wyższej półki - pozycja jakiegoś enologa. Dość kiepsko wydana, ale mi podpasowała, bo podejście naukowe obliczeniowe, czyli coś, co mnie przekonuje.
Jest też jeszcze jedna książka z gotowymi przepisami, które się jednak nie sprawdzają.
Nie pamiętam żadnych tytułów. Poczekaj 1,5 tygodnia, dobrze. Nie trzymam ich w W-wie, bo tu są niepraktyczne.

KATARZYNKA

postów: 760

20.05.2009 20:50

Będziemy pamiętać. :-)

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 20:44

Elu dziękuje bardzo ale imieniny mam 29 czerwca tego samego dnia co MInutka rozpoczyna sezon leśny

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 20:40

Pawelku,wszystkiego naj naj naj.
Spelnienia marzen. Calus.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 20:38

Nalewka z kitu pszczelego,to ciekawe.Nigdy o tym nie slyszalam.
Minutko,znalazlam Mazurski Swit.
Nie wiem czy jest to wersja ktora Ty robisz,ale wpisze.

Mazurski Swit.

1 kg dojrzalych truskawek, garsc poziomek,3 szkl wody zrodlanej,ok 1 kg cukru,0, 5 szkl brandy,1 litr sporytusu.

Owoce rozgniesc,zalac spirytusem z 1 szkl wody.Odstawic na tydzien,co 2 dni potrzasnac slojem.Potem zlac spirytus z owocow,a do owocow wsypac cukier,i odstawic na slonce na 2 - 3 tygodnie,zeby sie cukier rozpuscil.Po tym czasie zlac syrop z owocow,do spirytusu,dolac do spirytusu brandy,a do owocow wlac 1 szkl wody,wymieszac i przecedzic do spirytusu,wlac druga szkl wody do owocow ,wymieszac i przecedzic plyn,wlewajac do spirytusu. Odstawic na 2 - 3 tygodnie.

KATARZYNKA

postów: 760

20.05.2009 20:34

Nalewka z kitu pszczelego? Przyznam, że do tej pory się z tym nie zetknęłam. Minutko, mogłabyś podać przepis na nią? Ew. też na co dokładnie działa? Uwielbiam takie lecznicze mikstury.

Mam też jeszcze jedną prośbę - czy mogłabyś podać tytuły tych książek z których korzystasz przy przeliczaniu składników na wino? Co, siostro - Minutko? :-)

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 20:33

A ja mam imieniny :-)

minutka

postów: 1250

20.05.2009 19:58

Przypomniałeś mi o limoncello! Stoi sobie zupełnie zapomniane. To już wiem, co Wam przynieść 20 czerwca:-) Zanim zrobisz, możesz spróbować, czy Ci smakuje. Dla mnie za słodkie, więc dodaję trochę soku z cytryny.
A z tym AA, to nie przesadzaj. Ja co roku robię sporo różnych nalewek, likierów i win (w tym roku chcę też miód pitny), a potem okazuje się, że zupełnie o nich zapominam i popijam, gdy się przeziębię lub czymś struję (wtedy pomaga nalewka z kitu pszczelego, która - zdaniem Taty-totalnego abstynenta - działa na wszystko w zależności od sposobu stosowania; na żołądek na pewno pomaga, na gojenie się ran też). Tak naprawdę piję tylko na spotkaniach rodzinnych (gdy mi rodzina przypomni) pod warunkiem, że nie ma dzieci, bo wtedy wolę dziecinne wygłupy i zabawy:-)

Ja mam dalej do lasu (tego na Kabatach lasem nie nazywam), choć widać go z okna domu Rodziców. Już się nie mogę doczekać 29 czerwca, bo wtedy zazwyczaj oficjalnie rozpoczynamy z Ojcem sezon leśny.

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 19:39

Gorzkie nie było,Smaczne a i owszem.Sezon truskawkowy zbliza sie wielkimi krokami więc oprócz dzemu i mrozonych w tym roku będzie nalewka.czekam tez na odpowiedni okres na cytryny i będzie Limoncello z Twojego przepisu Minutka.Jagody mam w sezonie z 2 km od domu więc tez w tym roku będą.Malinowa nalewke robi zawsze moja mama więc ja sobie daruje.Zostaje jeszcze nalewka na berberycie, gruszkach, sliwkach, jabłuszkach rajskich, pigwowcu a na koniec zapisze się do AA :-)

minutka

postów: 1250

20.05.2009 19:24

Ela LISA napisała 20.05.2009 18:51:
Minutko,Snoozy,piszecie o jakis smakolykach do picia? Truskawkowe cudo? Wscipstwo mnie dopadło.
Elu, mieliśmy dziś małe randez-vous i dałam snoozy'emu swoją nalewkę truskawkową, która według przepisu nosi nazwę Mazurski świt. Nie powiedziałam Mu, że to alkohol, no i resztę znasz.
Zapiszę Wam przepis, gdy dopadnę zapiski za jakieś 1,5 tygodnia. Nalew na pewno przygotowywało się dłużej niż 24 godziny, a potem jeszcze trzymało owoce z cukrem na dworze w słońcu do rozpuszczenia cukru. Gorzkie (chyba) nie wyszło... Choć jeśli snoozy'emu tak bardzo chciało się pić, to pewnie nie może tego stwierdzić;-)

Z tą goryczką owoców jagodowych już się totalnie zakręciłam i nie wiem, co o tym sądzić.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 18:52

Do Mieciowki 1/2 litra spirytusu,pomylkowo napisalam inaczej.Cala reszta dobrze.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 18:51

Minutko,Snoozy,piszecie o jakis smakolykach do picia? Truskawkowe cudo? Wscipstwo mnie dopadlo.

Do nalewek poziomkowych,truskawkowych i malinowych,dodajemy mala lyzeczke kwasku,na spora ilosc nalewki.Dlatego sypcie kwasek ,odpowiednio do ilosci nalewki.To jest dla utrwalenia koloru.

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 18:49

Dzięki siostro za przepisy na nalewki :-)

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 18:46

Na poprawe humoru,przepisa Mieczyslawa Szczesniaka,na nalewke MIECIOWKE,przygotowywana raz w roku na imieniny.

Do butelki z gruba szyjka,przelac 1,2 litra spirytusu.Dodac umyte i pokrojone ze skorka w kostke,owoce: dwie pomarancze,mandarynke,cytyne,pokrojone suszone figi,daktyle,morele,rodzynki,i dwie lyzki miodu. Odstawiamy na 3 - 4 dni,codziennie wstrasamy butelka.Nastepnie dodajemy 1/2 litra przegotowanej zimnej wody,i znowu odstawiamy na 3 dni. Nalewke podajemy z owocami.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 18:39

Kochana siosto i kochany bracie,wlasnie dlatego ,ze kiedys zrobilam takie jagodowe fuj, dobrze to pamietam i uczciwie o tym napisalam.
Teraz nawet jezeli w takim czy innym przepisie jest napisane,zeby trzymac w alkoholu tydzien czy miesiac ,nigdy tego nie robie.Zawsze tylko do 24 godzin,potem dodaje reszte skladnikow i odstawiam do zmacerowania sie.

minutka

postów: 1250

20.05.2009 18:05

W tym "Mazurskim świcie" są też poziomki, ale tylko mała - moja garść. Kiedyś wrzuciłam ich więcej i "sok" alkoholowy ;-) nie był zbyt smaczny właśnie ze względu na gorycz pestek. Mnie dziwi, że pestki truskawek takiej goryczy nie dają (ani w nalewkach, ani kompotach, ani dżemach), natomiast poziomkowe pestki wręcz przeciwnie. Zastanawiam się, jak to możliwe, bo obie rośliny są chyba z tej samej rodziny.
Stąd właśnie moje pytanie, Elu. Wynika z doświadczenia, a nie ignorancji. Na tę ostatnią sobie nie pozwolę, zwłaszcza wobec siostry;-)

snoozy

postów: 2419

20.05.2009 16:18

Wstyd się przyznac ale tak mi się chciało po drodze pic,ze "truskawkowe cudo" uległo delikatnemu zredukowaniu.Bardzo lubie takie Mazurskie Świty :-)

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 16:09

Podam Wam przepis na zabawna nalewke. Jest to nalewka,ktora,sygnalizowano,przebywanie w domu panny na wydaniu.Wystawienie baniaka z zawartoscia na okno ,bylo sygnalem dla kawalerow,i swatow, ze rodzice po zlaniu nalewki,beda gotowi wydac corke za maz.
Nalewka,nazywa sie ZENICHA, pito nia toasty za panny na wydaniu.Kojarzyla mlodych w pary.W wielu regionach naszego kraju,do tej pory ta nalewke znaja.

ZENICHA.

1kg dorodnych owocow rozy,0,75 litra spirytusu,0,5 litra wodki,0,5 litra miodu,5 - 6 gozdzikow,1 lyzeczka suszonego rumianku,1 lyzeczka suszonej miety.

Owoce lekko przemrozone,umyc i ponakluwac.Zalac spirytusem,dodac gozdziki,miete,i rumianek.Sloj szczelnie zamknac i postawic w cieple na 5 tygodni.Slojem czesto potrzasac.Nastepnie zlac nalewke.Z pozostalych owocow,wycisnac sok.Przecedzic polaczyc z nalewka.Miod zagotowac z 2 szklankami wody.Ostudzic, dodac wodke.Polaczyc z nalewka. Porozlewac do butelek,i odstawic na 2 -3 miesiace.

Jak ktos lubi nalewke slodsza,moze dodac 2 - 3 lyzki miodu wiecej.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 15:49

Minutko,czytaj dobrze przepisy,wlasnie dlatego ,zeby nie bylo goryczki,tak jak z jagod czy truskawek, zaleca sie trzymanie poziomek w wodce ze spirytusem na sloncu,przez tylko 24 godz.Czyli stawiamy ja na parapecie na 24 godziny i natychmiast ,zlewamy sok z wodka,a reszte owocow wyciskamy,nie zostawiajac w soku pestek,czyli przecedzamy przez cos. Jest smaczna,i malinowa,i truskawkowa,bo pilam.
Ja kiedys zrobilam - ponad 20 lat temu nalewke z jagod.Kazali trzymac owoce w alkoholu jakis czas.Do tej pory,pamietam goryczke,nie bylo to smaczne.Kilka lat pozniej przeczytalam,ze owoce jagodowe,powinny byc w nalewkach,bardzo krotko.Bo pestki robia nie potrzebna goryczke. Zgadza sie.

minutka

postów: 1250

20.05.2009 08:56

Snoozy, jeśli smakowało Ci "truskawkowe cudo", to poczekaj jakieś 1,5 tygodnia. Będę jechać do swojego ogródka, to przy okazji sprawdzę proporcje na to coś.
Pamiętam tylko, że truskawki muszą być naprawdę dojrzałe i pełne słońca.

minutka

postów: 1250

20.05.2009 08:53

Elu, a czy ta nalewka poziomkowa nie jest zbyt gorzka? Poziomki są super na surowo, ale w przetworach nabierają okropnej goryczki. Czy w tej nalewce tego się nie odczuwa?

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 06:57

Nalewka Malinowa.

Robimy ja jak nalewke poziomkowa,tylko zalane alkoholem owoce,moga stac do tygodnia - nie dluzej.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 06:56

Nalewka Truskawkowa.

Robimy ja ze slodkich swiezych truskawek.
Tak samo, jak poziomkowa.Trzymamy na sloncu tylko 24 godz i zlewamy.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 06:54

Nalewka jezynowa.

Nalewke robi sie tak samo,jak poziomkowa.
Tylko,przy zaprawianiu jej syropem cukrowym,na kazda 1 1/2 litrowa butelke, dodac 1 krople aromatu migdalowego. Na koncu,dodajemy kwasek cytrynowy.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 06:50

Nalewka Poziomkowa.

Poziomki,zalewa sie wodka ze spirytusem 1:1.
Trzymamy gasior na sloncu 24 godziny. Nie trzymamy dluzej,bo nalewka od ziarenek poziomek dostanie goryczki.
Poziomki,musza byc bardzo swieze.Plyn zlac,przezfiltrowac,wycisnac sok z owocow i tez przefiltrowac.
Potem nalezy ugotowac syrop z 1/2 kg cukru i 1 szklanki wody ,na litr nalewki,do goracego wlac nalewke i wsypac mala lyzeczke kwasku cytrynowego. - dla zachowania koloru.

Ela LISA

postów: 1956

20.05.2009 06:43

Pawelku,wpisze dla Ciebie pozniej i nalewke z jagod.
Poszukam pozniej przepisu.
Teraz wpisze kilka innych nalewek.

snoozy

postów: 2419

19.05.2009 16:13

I jeszcze przepis na Amaretto czyli dodatek do najbardziej ulubionego ciasta szefa-TYRAJMISIU :-)

AMARETTO
SKŁADNIKI:
szklanka drobno posiekanych migdałów
1,5 szklanki cukru
pół litra spirytusu
pól litra wody

WYKONANIE:
Z wody i cukru zrobic syrop i ostudzic.Dodac spirytus i migdały.Przelac do słoja i dstawic na 4 miesiace kilkakrotnie mieszając.Podobnie robi się ekstrakt migdałowy tylko nie dodaje się cukru i wody a zamiast spirytusu wódke

snoozy

postów: 2419

19.05.2009 16:03

Jeżeli ktoś lubi kwiaty dzikiego bzu to mam przepis na fajną nalewkę

NALEWKA Z KWIATÓW DZIKIEGO BZU CZARNEGO
SKŁADNIKI:
50 koszyczków kwiatów
1 kg cukru
litr spirytusu
litr wody
sok z 3 pomarańczy i 3 limonek

WYKONANIE:
Kwiaty oberwac z ogonków i przepłukac wodą.Włożyc do dużego garnka wraz z cukrem, sokami owocowymi i zalewamy wodą.Doprowadzamy do wrzenia i studzimy.Dodajemy spirytus i przelewamy do słoja.Słój odstawiamy na miesiąc mieszając go raz dziennie.
Po miesiący cedzimy i zlewamy do butelek

snoozy

postów: 2419

19.05.2009 15:50

Bardzo dziękuje.Szukałem właśnie przepisów na nalewki z tych owoców bo wiele różnych dań robie z tych owoców i zawsze lubie troche je podrasowac alkoholem

minutka

postów: 1250

19.05.2009 12:58

Snoozy, na samym dole tej strony masz przepis od Jacka na truskawkówkę. Nie robiłam takiej, ale skoro od Jacka, to na pewno dobra.
Swoją robię bez przypraw, u mnie dodatkiem aromatycznym są bardzo dojrzałe truskawki i odrobinka brandy/rumu. Proporcji nie mam w tej chwili pod ręką:-(

Z jagód nigdy nie robiłam - wolę z nich zrobić wino;-)

snoozy

postów: 2419

19.05.2009 12:21

To ja poprosze te przepisy :-)

Ela LISA

postów: 1956

19.05.2009 09:35

Pawelku,robilam kiedys z jagod.Mam tez gdzies przepis na truskawkowa nalewke, i poziomkowa.. Nie bylo to zbyt smaczne , bo pestki nadaja im goryczke. Przeczytalam wiele lat pozniej w jakiejs madrej gazecie,zeby takie nalewki,trzymac na sloncu przez 24 godziny,a potem zlewac. Zeby wlasnie nie byly gorzkie.Podobno dobrze wtedy smakuja.

Ela LISA

postów: 1956

19.05.2009 09:30

Morele,zwlaszcza takie dojrzale,uwielbiam.

Morelowka.

2 kg moreli,1 litr spirytusu,4 szklanki cukru.

Morele umyc,wlozyc do gasiora,zalac spirytusem i zakorkowac.
Odstawic na 6 tygodni. Nastepnie zlac spirytus,a morele zasypac cukrem. Gdy cukier sie rozpusci,zlac sok z cukrem i wlac go do spirytusu. Nalewke przefiltrowac,przelac do butelek i odstawic na 6 miesiecy w ciemne miejsce.

snoozy

postów: 2419

19.05.2009 09:30

A robił ktos z Was np nalewkę z truskawek czy jagód?

Ela LISA

postów: 1956

19.05.2009 09:25

Najbrzydsza jesien i mrozna zima, nie bedzie straszna,kiedy uda sie te wszystkie zapachy lata , zamknac w butelce.
Jak bedzie pachnialo, i poprawialo humor,popijanie takich arcydziel.

Ela LISA

postów: 1956

19.05.2009 09:22

Brzoskwiniowka.

2 kg brzoskwin, bez pestek,pokroic w kawalki.
1 litr wodki, 1 kg cukru.

Owoce do duzego sloja,przesypujac cukrem.Zalac wodka,szczelnie zamknac i odstawic na 3 - 4 miesiace w ciemne miejsce.Po tym czasie rozlac do butelek i szczelnie zakorkowac.

minutka

postów: 1250

18.05.2009 12:15

Ela LISA napisała 18.05.2009 08:37:
Minutko,a moze moglabys,przy okazji,sama sprawdzic, czy to wino jest smaczne. Moze Tobie uda sie zrobic to slawne na cala okolice wino.? Lepiej zrobisz,bo sie na tym znasz.
Elu, kusząca propozycja:-) Jednak nie skorzystam - mam zbyt mało czerwonych porzeczek, nie przepadam za winem musującym, a poza tym jestem zwolenniczką robienia win adekwatnie do warunków w danym roku (cukier i kwasy w owocach). Fakt, że gotowy przepis zaoszczędza czas (bo nic nie trzeba przeliczać), ale efekt końcowy jest totalnie nieznany i nieprzewidywalny. Lubię niespodzianki, ale bez przesady;-) W przypadku własnoręcznego przeliczania proporcji mogę efekt końcowy przewidzieć. A jeśli coś nie wyjdzie mogę stwierdzić powód tego i poszukać rozwiązania na poprawę.

snoozy

postów: 2419

18.05.2009 10:01

Elu spróbuj dodac do tego jeszcze mango.Piłem kiedyś taki właśnie z banana i mango.
Wysłałem Ci Elu wiadomosc na priva

Ela LISA

postów: 1956

18.05.2009 08:47

Dodatkowo, dziwny przepis na likier.

Likier bananowy.
1 duzy dojrzaly banan, 1/2 litra spirytusu,30 dag cukru.
Do zamykanego na sprezyne sloja litrowego, wlac spirytus.
Banana obrac i pokroic na 4 czesci.Zawinac w wyplukana gaze,przewiazac mocna biala bawelniana nicia,i zawiesic nad powierzchnia alkoholu.Sloj zamknac i odstawic na 2 - 3 tygodnie w ciemne miejsce.Potem banana usunac.Z cukru i 0,75 litea wody ,zrobic syrop i zszumowac go.Ostudzic i polaczyc ze spirytusem.Rozlac do butelek,zamknac szczelnie i odstawic na co najmniej 4 tygodnie.

Ela LISA

postów: 1956

18.05.2009 08:37

Minutko,a moze moglabys,przy okazji,sama sprawdzic, czy to wino jest smaczne. Moze Tobie uda sie zrobic to slawne na cala okolice wino.? Lepiej zrobisz,bo sie na tym znasz.

Ela LISA

postów: 1956

18.05.2009 08:34

Minutko,ten dodatkowy cukier jest podany,bardzo dokladnie. Po pierwszej fermentacji,owocow z cukrem,dodaje sie dodatkowy cukier, na 4 szklanki soku,2 1/2 szklanki dodatkowego cukru.Tego cukru jest duzo,tylko metoda produkowania dziwna. Przepis ma grubo ponad 120 lat,widocznie tak kiedys wina w Kanadzie robili.Polacy byli madrzejsi,to robili w baniakach.

minutka

postów: 1250

17.05.2009 20:49

I to chyba będzie najlepsze wyjście z sytuacji:-)

KATARZYNKA

postów: 760

17.05.2009 20:47

No i znowu jestem w kropce...Jednak ten przepis nie daje i spokoju. Może go jednak zrobię tyle, że zmniejszę ilość składników. Taki mały eksperyment. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

minutka

postów: 1250

17.05.2009 20:00

Elu, tak jak napisałam, ta informacja o dodatkowym cukrze bardzo mnie zastanawia. Dziwi mnie, że nie jest napisane, ile go potrzeba. Wszystkie pozostałe składniki są podane bardzo dokładnie, a ten DODATKOWY cukier nie. Mało tego, jak pisałam wcześniej, cukru nie dosypuje się do wina, a rozpuszcza w wodzie, a tej i tak jest już zbyt dużo.
Elu, kompletnie nie wiem, co z tym przepisem. Sama nie zdecydowałabym się na robienie wina z tego przepisu (również dlatego, że wychodzi musujące, a za takimi nie przepadam).
Jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, że jest to jakiś tradycyjny-rodzinny przepis, którego żadna enologia nie wytłumaczy. Po prostu taj jest i basta! A może - jak to zwykle w takich rodzinnych przepisach bywa - we właściwym przepisie jest jeszcze jakiś tajemniczy składnik, który tłumaczy takie proporcje soku, wody i cukru. A zwykły śmiertelnik po prostu o tym nie wie, bo jest to objęte sekretem:-)
I to są jedyne racjonalne pomysły, które sobie wtłaczam do głowy (bo przyznam, że przepis wciąż za mną chodzi i nie daje mi spokoju). Nie sądzę też, by Autorka Ani dawała przekłamany przepis. To wprost niemożliwe! Mimo tego, że nie przeczytałam ani jednej części Ani, to jednak Autorkę - jak wiele/wielu innych - darzę szacunkiem.
Poddaję się:-(

Ela LISA

postów: 1956

17.05.2009 18:11

Minutko,bardzo prosze,przeczytaj jeszcze raz przepis na wino porzeczkowe. Tam jest dodatkowy cukier. Myslalam nawet,ze to wino bedzie zbyt slodkie.Przeczytaj prosze i fachowym okiem ocen. Wedlug tego co napisano w ksiazce,autorki zrobily wino,ktore wyszlo.

minutka

postów: 1250

17.05.2009 16:23

Katarzynko, spojrzałam do swoich "mądrych książek" i spieszę z informacjami. Przy czym od razu zaznaczam, że nigdy nie robiłam wina musującego, więc mogę być w błędzie. Trzeba zaznaczyć, że wino musujące jest winem młodym, stojącym ok. roku.
Nie wiem, jakich drożdży używała Autorka Ani i Jej Babcia. Teraz doradzałabym przygotować na początek (2-3 dni przed nastawem) matkę drożdżową według przepisu na opakowaniu drożdży.
Według mnie z proporcji, które zapisała Ela nie wyjdzie wino, a coś raczej niesłodkiego (a co za tym idzie słabej mocy, bo alkohol nie ma z czego powstać przy tak małej ilości cukru, a tego cukru w czerwonych porzeczkach zbyt dużo nie ma w naszym klimacie) i rozwodnionego. Nie sądzę też, by kolor był rubinowy, bo przy takim rozcieńczeniu soku będzie raczej blade.
Zasadą jest, że do przygotowania wina (w naszym klimacie) dodaje się syrop cukrowy w proporcjach 2 : 1 (2 to sok, 1 syrop). W zapisanym przepisie - moim zdaniem - jest zdecydowanie zbyt dużo wody. Wzięłam pod uwagę proporcje przeliczone na polskie jednostki.
Ilość zastosowanego cukru zależy od tego, jakiej mocy wino chce się uzyskać (im mocniejsze wino, tym więcej cukru; ale oczywiście bez przesady). W każdym razie objętość cukru (w litrach) można przeliczyć mnożąc jego masę (w kg) przez 0,6. Objętość wody oczywiście według skali na naczyniu.
Informacja o dodatkowym cukrze też jest zastanawiająca.

Dziewczyny, z proporcjami coś mi nie grało od momentu, kiedy je zobaczyłam. Teraz jestem pewna, że coś jest nie tak. Zatem - wybór zrobienia tego wina pozostawiam Wam.

KATARZYNKA

postów: 760

17.05.2009 14:09

Paweł świetny pomysł z tą nalewką piernikową. Do tej pory podawałam likier śmietankowy lub orzechowy z whiskey. Ale teraz będzie niespodzianka, tym bardziej, że własna. Ale pójdę za pomysłem Minutki i dodam odrobinę imbiru, bo uwielbiam jego smak. :-)

KATARZYNKA

postów: 760

17.05.2009 14:03

minutka napisała 16.05.2009 11:16:
Kto nie ryzykuje , ten nie pije, prawda?
"Święte" słowa Minutko. Byłabym jednak spokojniejsza gdybyś jednak "przeliczyła" proporcje, jak wspominałaś o tym wcześniej. Mam nadzieje, że Ela się ze mną zgodzi.

Co do wspomnianych przez Ciebie cen rurek fermentacyjnych to faktycznie - szokujące przebicie.

minutka

postów: 1250

17.05.2009 11:06

To fakt. Kłopot w tym, że takie przypadkowe nalewki trudno potem odtworzyć.
Wczoraj na gruszach zwisły butelki na gruszkówkę, o której pisałam wcześniej.

snoozy

postów: 2419

17.05.2009 10:26

Nalewki postające przez przypadek są najlepsze

minutka

postów: 1250

17.05.2009 09:28

W podobny sposób powstała kiedyś moja nalewka - przygotowałam mieszankę przypraw, ale jakoś wyszło mi jej zbyt dużo. Wiedziałam, że zwietrzeją, więc zalałam spirytusem. Do Świąt się przegryzła (ciasto piernikowe zarabiam jakiś miesiąc przed Świętami) i miałam fantastyczny dodatek do świątecznej kawy. W innym okresie roku już tak cudnie nie smakowała.

snoozy

postów: 2419

17.05.2009 09:24

Najfajniejsza jest historia jej stworzenia.Moja babcia robiła pierniki na Swięta i zostało jej sporo przypraw.Miała je zostawic do nastepnych Swiąt ale stwierdziła,ze wywietrzeją i nie będą takie dobre.Więc wpadła na pomysł by zalac je spirytusem i zrobic taki ekstrakt do ciasta.Niestety ekstrakt nie dotrwał bo okazał sie świetnym trunkiem nie tylko na święta :-)

Ela LISA

postów: 1956

17.05.2009 07:06

Taka Swiateczna nalewka. Super.

snoozy

postów: 2419

16.05.2009 19:26

Prosze bardzo.Też mozna :-)

minutka

postów: 1250

16.05.2009 19:13

Całkiem przyjemna naleweczka, snoozy. Idealna na Boże Narodzenie i zimowe wieczorki. Dodałabym jeszcze ciuteńkę imbiru dla zaostrzenia smaku i przyjemnego pieczenia w gardziołku.

snoozy

postów: 2419

16.05.2009 12:49

NALEWKA PIERNIKOWA
SKŁADNIKI:
po 2 łyzki rozgniecionych gożdzików, kardamonu, kolendry, migdałów
2 laski cynamonu
pół litra spirytusu
1 szklanka cukru
1,5 szklanki wody
sok z 1 cytryny

WYKONANIE:
Do garnka wlac wode i sok z cytryny.Dodac przyprawy i gotowac ok 15 min.Przecedzic.W płynie rozpuscic cukier.Do słoja dodac przyprawy, które były gotowane, płyn z cukrem i spirytus.Słój zamknąc i trzymac 2 miesiące od czasu do czasu potrząsając słojem.Po 2 mies. przecedzic i gotowe

minutka

postów: 1250

16.05.2009 11:16

Katarzynko, od czegoś na pewno trzeba zacząć. Masz gotowy przepis od Eli, próbuj. Kto nie ryzykuje , ten nie pije, prawda?
Ja właśnie wróciłam ze sklepu z różniastym zaopatrzeniem domowym i przy okazji kupiłam sobie jeszcze jedną szklaną rurkę fermentacyjną - tu kosztuje 1,70 zł- i korek - 1,80 zł, a W-wie te same w komplecie za prawie 8 zeta. Zdzierstwo!

KATARZYNKA

postów: 760

15.05.2009 11:56

Skoro tak mówisz Minutko, to jednak się chyba skuszę. Co do porzeczek to nie ma problemu. Sporo znajomych ma ogródki działkowe. A później miło im będzie zrobić niespodziankę, gdy dostaną butelkę domowego wina z własnych porzeczek.

minutka

postów: 1250

14.05.2009 20:37

Katarzynko, dlaczego? Na początek nabywasz odpowiednio duży gąsior i pasujący do niego czop z dziurką na rurkę fermentacyjną. Kupujesz rurkę. Wszystko sterylizujesz (na rynku można kupić saszetki z pirosiarczynem potasu) i nastawiasz wino. Potem tylko czekasz. Za pierwszym razem zazwyczaj się chodzi ciągle koło gąsiora i sprawdza, czy lecą bąbelki, czy nie i ile tych bąbelków na minutę - po prostu ciekawość człowieka zżera;-) Potem już z górki.
Trudnością jest liczenie, o czym już wcześniej pisałam, ale jeśli decydujesz się na gotowe proporcje, to najgorsze masz za sobą.
Katarzynko, jeśli tylko masz dostęp do tak dużych ilości porzeczek, to rób i się nie zastanawiaj! A o szczegóły pytaj - pomogę:-)

KATARZYNKA

postów: 760

14.05.2009 19:08

No i jestem w kropce...

minutka

postów: 1250

14.05.2009 17:33

Widzę, Dziewczyny, że się napaliłyście:-)
Wino zrobiłabym w naczyniu z rurką, zdecydowanie. To, że balon nie pęka, gdy fermentuje w nim moszcz/sok owocowy to - moim zdaniem - kwestia przypadku (dawniej pękały one nagminnie, zwłaszcza wówczas gdy wino przygotowywało się w odpowiedniej temperaturze ok. 24 stopni). Zastosowanie rurki daje gwarancję, że gaz będzie się ulatniał, a nie zbierał w naczyniu. Natomiast, jeśli przygotujecie wino w zbyt małym naczyniu, macie jak w banku, że Wam ono pęknie - sprzątania i niezbyt miłego zapachu duuuużo.
Dodatkowo wino porzeczkowe filtrowałabym dwa razy (po fermentacji, a potem po minimum pół roku), bo jest sporo osadu, w którym mogą pozostać martwe drożdże. Jeśli się ich nie pozbędziecie, wino nabierze nieprzyjemnego kwaśnego smaku i straci kolor.

Ela LISA

postów: 1956

14.05.2009 06:55

Katarzynko,do wina mniszkowego,rodzynkowego i z czerwonej porzeczki,nie potrzebujesz baniaka.Przeczytaj sama,jak kiedys dziwnie te wina robiono.Do wyszystkich innych z tej strony,z cala pewnoscia tak.Dobrze jest przy tym poradzic sie Minutki,wina nigdy nie robilam,tylko nalewki i likiery.O baniaki z winem przez 28 lat zycia,potykalam sie czesto.Nic poza tym.Te stare przepisy z Zielonego Wzgorza,tez dobrze by bylo,gdyby sprawdzil je pierwszy raz ktos wprawiony.Zreszta kto wie,czesto pierwszy raz,wszystko idealnie wychodzi.Ja wybierajac,zaczelabym od tych najstarszych przepisow,nie potrzeba baniaka,i jest to dziwnie proste,tak na oko mi sie wydaje.Dziwne bo dziwne,ale proste.

KATARZYNKA

postów: 760

13.05.2009 22:10

Dziewczyny, mam jeszcze jedno pytanie. Czy do tych przepisów jest też potrzebny "gąsiorek z rurką", czy robi się je jakoś inaczej?

minutka

postów: 1250

13.05.2009 21:31

Elu, ja absolutnie nie neguję słodyczy wina. Chodziło mi o to, żeby zbyt duża ilość nie zabiła drożdży na wstępie, bo wtedy dobrego alkoholu nie uzyskacie, a jedynie lekko przefermentowany sok. Dlatego właśnie syrop wlewa się na raty. Nie pamiętam natomiast, ile tego syropu i jak mocnego w kolejnej racie trzeba dolać. Dlatego napisałam, że sprawdzę proporcje, by Wam podać dokładne informacje.
Poza tym deserowe wina z reguły mają większą zawartość alkoholu i mogą dłużej leżeć, ale też muszą dłużej dojrzewać. A im starsze, tym lepsze:-)
A słodkie wina były lubiane i pijane nie tylko przez XIX-wieczne kobiety. One wciąż mają swoich amatorów, tyle że teraz są to często wina zaprawiane.

Ela LISA

postów: 1956

13.05.2009 20:54

Minutko,to sa stare metody produkowania wina.Przepisy z ksiazki,dokladne proporcje obok kazdego przepisu.Tak kiedys robili wina.Metoda dziwna,ale ciekawa. Kazdy przepis ma grubo ponad 100 lat.Czytalam tez,ze w 19 wieku,wina byly slodkie.Pomysl tez o tym,ze tymi winami,raczyly sie damy,w wiekszosci.Taki widocznie kiedys mialy gust.Ja tez lubie slodkie deserowe wina.Nie dziwie im sie.

minutka

postów: 1250

13.05.2009 15:18

Zerknęłam;-) i podpowiadam na gorąco.
Robiąc wino nigdy nie można do soku DOSYPYWAĆ cukru. Ten cukier przemyca się w syropie, czyli gotuje się wodę z cukrem i potem taki ostudzony syrop dolewa się do soku/moszczu owocowego. Dolewanie syropu powinno odbywać się etapami (na 2-3 razy), by drożdży nie zabić zbyt dużą ilością cukru na początku. W ten sposób wydłuża się też czas fermentacji, ale też podwyższa procentowość wina i okres jego późniejszego przechowywania.

Dziewczyny, zastanawiam się jeszcze nad podanymi proporcjami. Pozwólcie, że sprawdzę i przeliczę je w weekend, żebyście sobie kwasu nie zrobiły - z czarnymi porzeczkami trzeba szczególnie uważać - albo nie przesłodziły za bardzo, bo i w tę stronę można przesadzić.

KATARZYNKA

postów: 760

13.05.2009 14:33

Co do tej wody to chyba masz rację Elu. Ja niestety nie mam pojęcia, bo nigdy w życiu wina nie robiłam. Może jak zerknie tutaj Minutka, to jeszcze nam coś podpowie. Ale i tak dzięki za przepisy. :-D

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 21:37

Katarzynko,w tym przepisie nie podali,co zrobic z woda.Przemyslalam to,i mysle ze nalezy ja dolac do soku , z porzeczek,wymieszanych z dodatkowym cukrem,po odmierzeniu skladnikow.Wiesz to ,na 4 szklanki soku,2 1/4 szklanki dodatkowego cukru.Potem zostawic na kolejne dni do fermentacji.Co innego mozna z ta woda zrobic? Chyba tylko to. Calus i milo mi, ze sprawilam Tobie przyjemnosc. Ela.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 20:45

Słynne wino porzeczkowe Maryli! Elu teraz to bym Cię za to najchętniej uściskała z radości. Ale ponieważ to niemożliwe, przesyłam uściski wirtualne []

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 20:16

Katarzynko,mam dla Ciebie - i nie tylko, zeby nie bylo zazdrosci.Jeszcze jeden przepis na wino.Z tej samej ksiazki.Mysle ze czytajac o nim,kazdy sie usmiechne .Jest to przepis na wino porzeczkowe,z ktorego slynela na cala okolice,babcia Lucy. M MONTGOMERY. Autorka ANI, pisze ze robila to wino,bedac juz dorosla , i bojac sie, ze jej nie wyjdzie tak jak jej babci.
Wino wyszlo,bylo przejrzyste,rubinowe i musujace, o calkiem przyzwoitej mocy.Fikcja literacka,okazala sie byc prawda.Wino ktorym Ania upila Diane,bylo tym samym winem.

Wino porzeczkowe - slynne na cala okolice.

9 kwart (8,5 litra) owocow czerwonych porzeczek.
9 pint ( 5,1 litra ) wody - 18 szklanek.
2 funty ( 0,9 kg ) cukru - 4 1/2 szklanki
1 po drozdzy suszonych winiarskich.
dodatkowy cukier.

Zmiazdz owoce porzeczki z 4 1/2 szkl cukru,dodaj drozdze,wymieszaj , i odstaw na 9 dni.
Codziennie mieszaj.Po 9 dniach,przefiltruj,przez noc,przez gaze.Odmierz sok,i na kazde 4 szklanki soku,dodaj nastepne 2 1/4 szklanki cukru, i odstaw pod przykryciem na dodatkowe 9 dni,albo do zakonczenia procesu fermentacji.Przefiltruj przez
cienka bawelniana szmatke.Przelej do wysterylizowanych butelek. Zakorkuj i trzymaj w chlodnej piwnicy.Niech butelki postoja przynajmniej przez rok.

Mysle na trzeba zrobic ze 2 czy 3 porcje, bo po tak dlugim czekaniu,wino moze okazac sie slawne na cala okolice.
Jest to cudowny i bardzo stary przepis.Przyznaje ze wzbudzil moje rozczulenie.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 19:51

Dzięki za przepis Elu. Uwielbiam takie stare receptury, które maja w sobie szczyptę historii. Chyba je sobie zrobię na zimę. Zwłaszcza, że kwiaty mniszka mają dobroczynne działanie przy schorzeniach dróg oddechowych. Więc zawsze znajdzie się jakieś małe usprawiedliwienie, żeby sobie nalać kieliszeczek w długi jesienny czy zimowy wieczór. ;-)

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 19:17

W spizarni dziadkow,sa takie wynalazki dziadka.Pyszne,ale zradliwe.Pare lat temu,po jednym kieliszku takiego winka,namowiony przez babcie moj ojciec,zasnal natychmiast w fotelu,i przespal kilka godzin, z przerwa w zyciorysie.Kazdy sie tego boi.Bo bardzo czesto sa zaprawiane spirytusem.Ojciec na dlugie i usilne prosby tesciowej zmiekl.Na pare godzin.

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 19:09

Przyjemnie jest w takim milym babskim towarzystwie,wypic cos pysznego, i poplotkowac sobie.Takie gadki przy nalewce,czy slodkim winku sa bardzo mile.

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 19:05

Katarzynko,to tak jak ja. Nie przepadam za alkoholami.Jakies male ilosci, raz na jakis dluzszy czas.Moze tam czasami sie zastanawiam ,czy mnie akurat taka przerwa by czegos dobrego nie dala.Ale tylko sie tak zastanawiam.

Dla dobrego humoru,inny przepis z tej samej ksiazki.
Wino mniszkowe,ktore tez bardzo lubila autorka Ani.

Wino mniszkowe.

2 kwarty (1,9 litra) kwiatow mniszka.
2 cytryny.
1 1/2 kg cukru.
1 kostka drozdzy - lub torebka suchych winiarskich.

Przez 3 minuty,gotuj kwiaty mniszka w czterech kwartach wody ( 3,8 litra)
Odcedz i wyrzuc wygotowane kwiaty.
Dodaj pokrojone cytryny,wsyp cukier. Ponownie gotuj 3 mninuty.Zdejmij z ognia i ostudz.Do zimnego napoju,wrzuc pol kromki suchego chleba,z kostka drozdzy lub torebka suszonych.Wymieszaj.Pozostaw w spokoju,az zacznie bulgotac.
Przynajmniej na 24 godziny, lekko przykryte.
Potem przefiltruj i szczelnie zakorkuj w butelce.

Te wina maja tyle lat,ze przyjemnie bedzie zrobic cos takiego.
Pily je damy w gorsetach i bufiastych pantalonach. Siedzac w kapeluszach z piorami na werandach,czy innych miejscach spotkan.

minutka

postów: 1250

12.05.2009 19:05

Ja nawet za likierami nie przepadałam. Do momentu, kiedy mama przyniosła przepis na nalewkę z aronii - mieliśmy jej tyle, że nie wiedzieliśmy co z nią robić, a żal było tak po prostu zostawić na krzewach (bo ileż można zamrozić). No i popłynęłam... Zimą tego samego roku zrobiłam kawówkę (przepis w alkoholach szybkich) i utonęłam:-) W następnym roku zaczęłam robić nalewki i likiery (do tych podeszłam bardzo sceptycznie, dopóki nie spróbowałam tego z czarnych porzeczek). W warszawskim barku i Taty piwniczce zawsze znajdzie się coś pysznego do picia od czasu do czasu. (chyba naleję sobie kieliszeczek;-) )

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 18:34

Chociaż osobiście nigdy, w jakiś szczególny sposób, nie przepadałam za trunkami. Wyjątkiem są jedynie tzw. "damskie likiery", no i oczywiście wszelkie desery z alkoholem. Mmm...pychota.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 18:30

Aaaa...kumam. :-)

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 18:23

Zwlaszcza, jak sa to panie w wieku produkcyjnym.Czyli takie jak my na tej stronie, o winach i nalewkach. ;-))

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 18:19

Katarzynko,ja pomylkowo,wpisalam zamiast kilometry to kilogramy.Pawel w zartach,napisal,czy chcemy na tych winach i ciastach, ktorych przepisy wpisujemy,utyc 1700 kg ?
Ja odpisalam,ze tyje i bez tego. Dopisalam jednak,ze po winie mozna utyc,dotyczy to pan.Jak sobie ktoras zrobi przerwe w zyciorysie,czyli wypije zbyt duzo wina, i nie wie co robi,to moze potem bardzo utyc. Zgadzasz sie z tym Katarzynko ?

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 18:14

Na pocieszenie,ulubione wini rodzynkowe Lucy.M Montgomery.
Z ksiazki,KUCHNIA ZIELONEGO WZGORZA.

1 funt (45 dag) rodzynek - 3 szklanki.
1 galon (3,8 litra) zimnej wody - 20 szklanek.
2 funty( 0,9 kg ) bialego cukru - 4 1/2 szklanki.
1 lyzka suchych,lub 1 kostka zwyklych drozdzy.

W emaliowanym garnku,gotuj rodzynki w wodzie przez godzine.Przecedz przez durszlak, i wlej plyn z powrotem do garnka.Rozpusc w nim cukier,i ostudz.
Przetrzyj rodzynki przez sito,i wrzuc mase rodzynkowa,oraz drozdze do lekko cieplego plynu z rodzynek.Pozostaw pod przykryciem na 3 dni.Nastepnie przecedz przez potrojnie zlozona gaze,i wlej do sloikow. Przykryj materjalem,i poczekaj az ustanie fermentacja.Potem zakorkuj i odstaw na rok przed przefiltrowaniem do butelek.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 18:14

Ela LISA napisała 12.05.2009 17:34:
Jak ktos sobie zrobi przerwe w zyciorysie,i nie bedzie wiedzial co robi.Mowie tu o paniach oczywiscie.
Wybacz Elu, ale chyba mam "zaćmienie" bo kompletnie nie wiem o co Ci chodzi.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 18:12

snoozy napisał 12.05.2009 16:36:
Tyle zamierzacie przytyc po tych ciastkach i winie:-)
Paweł jakich ciastkach? No i jakim winie?

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 17:34

Pawelku,a po winie tez mozna utyc.Jak ktos sobie zrobi przerwe w zyciorysie,i nie bedzie wiedzial co robi.Mowie tu o paniach oczywiscie.

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 17:31

Ja tyje i bez tego Pawelku. Porawilam wczesniej pomylke kg na km. Nie jest to tak droga wycieczka. O ile ktos, wynajal by dom, na 1 miesiac ,w co watpie.Wola na dluzej. Co innego z motelami, czy pokojami w domach prywatnych.Na wyspie Ksiecia Edwarda inaczej,tam wala ludzie z calego swiata na pare tygodni.Wszyscy chca zobaczyc Zielone Wzgorze.Duzo osob przyjezdza wlasnie na wybory Ani. Czyli, slicznego rudzielca.

snoozy

postów: 2419

12.05.2009 16:36

1700 Kg.Hmmm.Tyle zamierzacie przytyc po tych ciastkach i winie:-)

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 16:31

Calkiem juz zglupialam,nie kg,tylko km. Czyli kilometrow.

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 16:30

Tylko,Kanada to jest obszar. Z Toronto,na wyspe Ksiecia Edwarda,jest jak slyszalam ok 1700 kg.

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 16:28

Pawelku,wynajecie czegos w Kanadzie na miesiac nie jest kosztowne.Miesiecznie ok 500 dol za pokoj u kogos,ze wszystkim.Dolar Kanadyjski,malo kosztuje.Ile moze kosztowac wynajecie maego domku? Pewnie nie duzo.Zwlaszcza dla kilku osob. Taniej niz w hotelu.Drozsza jest podroz.

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 16:10

W to nie wątpię. Ale czasami przydaje się miła odmiana. :-)

snoozy

postów: 2419

12.05.2009 14:42

Dzieki za zaproszenie ale wybieram swój dom na wzgórzu nad jeziorem na Mazurach.Jest 100 razy ładniejszy :-)

KATARZYNKA

postów: 760

12.05.2009 12:21

No co? Nie wiadomo co przyszłość przyniesie? Jak by co, to możesz jechać z nami. :-) Swoją drogą ciekawe ile kosztuje wynajęcie domku MS?

snoozy

postów: 2419

12.05.2009 07:22

Niezłe z Was fantastki dziewczyny :-)

Ela LISA

postów: 1956

12.05.2009 06:52

Chetnie bym pojechala.Takie piekne miejsce,dodatkowo,istniejace.Zielone Wzgorze,Ma bialy domek,ale jest to to Wzgorze opisywane w ksiazkach.

migotka333

postów: 1184

11.05.2009 20:07

przyłączam się.... obiema rękami :-)

KATARZYNKA

postów: 760

11.05.2009 12:39

Elu wszystko przed nami. Może uda się kiedyś zorganizować wypad na wyspę Księcia Edwarda. Wynajmiemy całą gromadą domek Michael'a Smith'a, będziemy gotować, zjadać jedzonko nad morzem i...pojedziemy na wybory Ani. :-D

Ela LISA

postów: 1956

11.05.2009 08:20

Katarzynko,ja tez zaluje ze nie ma przepisu na to ciasto.
Mialam mieszkac w Kanadzie,nawet powinnam,ale nie mieszkam.Dlatego nie zobacze opisanych miejsc, wyspy Ksiecia Edwarda,chociaz mialam to obiecane.Myslalam ze bede mogla pozwiedzac- bylo by co. Ale nie wyszlo, a chcialam zobaczyc,jak wyglada,coroczne wybieranie na wyspie Ani.Tylko z tego powodu,jest mi przykro.

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 16:07

Wisienki nie było, nie jeździłem bo 2 metrowy facet na koniu jakos fajnie nie wygląda za to z roweru nie schodziłem.Następny piknik za 2 tyg nad Zalewem Zegrzyńskim więc będzie pływanie i ryby.

KATARZYNKA

postów: 760

10.05.2009 15:17

Tak, na które mogli by sobie pozwolić częściej gdyby nie "ten kot"! Wiesz o co chodzi. :-D To moja ulubiona część przygód Ani, oprócz pierwszej oczywiście. :-D
Co do wspomnianego ciasta - szkoda. :-(

Ela LISA

postów: 1956

10.05.2009 15:04

Nie nie ma tego ciasta,sama go kiedys szukalam w internecie.
W ksiazce Kate Macdonald,jest ciasto ,majace zmylic czytelnikow Ani. Wybijane ciast funt,panny Heleny. To mial byc przepis z Angli,od jakies kucharki starej angielskiej rodzinyObiecywany cioci Misi przez panne Helene.A tak pieknie jest opisane w Ani z Szumiacych Topoli,ciasto ktore pieczono dla ANI,kilkakrotnie nawet poswiecajac bardzo duzo jajek.

KATARZYNKA

postów: 760

10.05.2009 14:38

Elu, czy w tych książkach kulinarnych związanych z Anią, jest może przepis na ciasto drożdżowe w którym trzeba było użyć obłędnej ilości jajek? Wiesz, to od Pringlów, gdy Ania mieszkała u cioci Misi i Kasi.

KATARZYNKA

postów: 760

10.05.2009 14:34

migotka333 napisała 10.05.2009 14:06:
Tylko nie przerabiał jej na torebkę wyjściową, bo to już nie będzie szpan :-)
Spokojnie, może i mam czasami "zbyt ciekawe" pomysły, ale do takich akurat mi daleko (na szczęście). Jak tylko będę mogła się ruszyć z domu zrobię zapas jogurtów i lodów na lato. :-)

Ela LISA

postów: 1956

10.05.2009 14:19

Moglbys napisac 14 czesc Pana Tadeusza.

Ela LISA

postów: 1956

10.05.2009 14:18

Zostana Wam mile wspomniena.Ciesz sie, ze tej bitej smietany nie chcialy mrowki. Bylaby niezla zabawa. A jakie grono wielbicielek.Tyle na jednego.

migotka333

postów: 1184

10.05.2009 14:06

spoko, jak szpanować to na całego...a co.
Tylko nie przerabiał jej na torebkę wyjściową, bo to już nie będzie szpan :-)

KATARZYNKA

postów: 760

10.05.2009 14:01

migotka333 napisała 10.05.2009 13:40:
z reguły (oprócz pikników) wykorzystuję swoją torbę termiczną przy okazji zakupów (co-miesięcznych) mięsa. W sklepie mięsnym takiej torby mi po prostu zazdroszczą, nikt nie ma takiej (chyba w całej Gdyni) :-D
Mąż żartuje, żebym mu piwo zapakowała do tej torby :-)
Ja co prawda zbytnim "mięsozaurusem" nie jestem, ale coś tam wymyślę żeby nią trochę "poszpanować". A co - ha, ha, ha.

migotka333

postów: 1184

10.05.2009 13:41

snoozy napisał 10.05.2009 12:05:
Odpoczeliśmy, najedliśmy sie a później były wyścigi na rowerach i koniach (ja nie jeździłem) ,żeby spalic to całe jedzenie.Do jedzenia było: pogacze, sałatka z młodych duszonych warzyw z rokpolem i sosem jogurtowo-limonkowym, tarta rabarbarowa, pomidory z mozzarellą i bazylią, sterta kanapek z grillowaną polendwicą wołową, pieczonym schabem, był smalec i ogórki kiszone i ledwo żywy ja na deser :-)
jedzonko super wypasione, pozazdrościć :-)

migotka333

postów: 1184

10.05.2009 13:40

KATARZYNKA napisała 10.05.2009 13:25:
Też bym chętnie organizowała taki piknik, mogłabym w końcu wykorzystać torbę termiczną którą dostałam od kuchni.tv. Na razie muszę uzbroić się w cierpliwość. Na wszystko przyjdzie czas.
z reguły (oprócz pikników) wykorzystuję swoją torbę termiczną przy okazji zakupów (co-miesięcznych) mięsa. W sklepie mięsnym takiej torby mi po prostu zazdroszczą, nikt nie ma takiej (chyba w całej Gdyni) :-D
Mąż żartuje, żebym mu piwo zapakowała do tej torby :-)

KATARZYNKA

postów: 760

10.05.2009 13:25

No to mieliście niezłą zabawę (no jedzenie na pewno też).
Paweł, wisienką też Cię udekorowali? :-)
No i wiesz, konie i na nich nie jeździć? U mnie byś się nie wymigał. :-)

Pamiętam, jak kiedyś podczas jednego z pierwszych wiosennych galopów, połknęłam muchę (chyba to była mucha). Fuuu, po prostu "Niecodzienne rarytasy" na żywo.

Też bym chętnie organizowała taki piknik, mogłabym w końcu wykorzystać torbę termiczną którą dostałam od kuchni.tv. Na razie muszę uzbroić się w cierpliwość. Na wszystko przyjdzie czas.

minutka

postów: 1250

10.05.2009 12:28

Wasi sąsiedzi z pikniku hippicznego mieliby niezły ubaw i dodatkową atrakcję;-)

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 12:15

Zostełem wysmarowany bitą śmietaną za to,ze nie chciałem biegac tylko leżałem na ławce.Dzięki Bogu nikt nie wpadł na pomysł aby zlizac ze mnie ta smietanę :-)

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 12:12

Tak czasami dziwnie jest

post edytowany 1 raz, ostatnio 10.05.2009 12:13

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 12:10

Ja nie generalizuje ale akurat mam takie szczęście,ze moje koleżanki takie właśnie są i to akurat nie tylko mije odczucia ale dużej ilości naszych wspólnych znajomych i to mnie strasznie denerwuje.Nie wiem, czy one potrzebują jakiejś akceptacji w tej swojej chudości?

minutka

postów: 1250

10.05.2009 12:07

snoozy napisał 10.05.2009 12:05:
i ledwo żywy ja na deser :-)
? Możesz rozwinąć? Dość intrygująco wygląda.

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 12:05

Odpoczeliśmy, najedliśmy sie a później były wyścigi na rowerach i koniach (ja nie jeździłem) ,żeby spalic to całe jedzenie.Do jedzenia było: pogacze, sałatka z młodych duszonych warzyw z rokpolem i sosem jogurtowo-limonkowym, tarta rabarbarowa, pomidory z mozzarellą i bazylią, sterta kanapek z grillowaną polendwicą wołową, pieczonym schabem, był smalec i ogórki kiszone i ledwo żywy ja na deser :-)

minutka

postów: 1250

10.05.2009 12:00

snoozy napisał 10.05.2009 11:33:
Jestem pewien w 100%, że żadnych kilogramów nie masz.Większośc moich koleżanek biadoli o nadwadze a wyglądaja jak chodzące anoreksje.Czasami nie rozumiem Was dziewczyny :-)
Wygląd to zupełnie co innego niż samopoczucie, snoozy. Przy moim wzroście widać każdy kilogram (kiedyś oglądam wywiad z Glorią Esteban - ma ten sam problem), ale to akurat kłopotem dla mnie nie jest. Można to świetnie ukryć pod ciuchami. Gorzej, jeśli się z tych ciuchów - często ulubionych - "wyrasta". Ale największe zmartwienie przynosi zadyszka, która się przy okazji objawia podczas pokonywania kolejnego stopnia schodów.
Choć zgadzam się, że niektóre kobiety (ale i mężczyźni) stanowczo przesadzają.

Ela LISA

postów: 1956

10.05.2009 11:40

Snoozy,mam nadwage,potafie bardzo szybko utyc.Wlasnie w ciagu ostatnich paru miesiecy, nalapalam nascie kologramow.
Jak tam wczorajszy wypad z przyjaciolmi? Odpoczeliscie?

snoozy

postów: 2419

10.05.2009 11:33

Jestem pewien w 100%, że żadnych kilogramów nie masz.Większośc moich koleżanek biadoli o nadwadze a wyglądaja jak chodzące anoreksje.Czasami nie rozumiem Was dziewczyny :-)

minutka

postów: 1250

10.05.2009 10:18

Bardzo się cieszę. Daj mi namiar na szefa, żeby Ci załatwić wolny wieczór;-)

Ela LISA

postów: 1956

09.05.2009 19:55

Minutko,jezeli w tym czasie nie bede pracowala,to przyjde.Obiecuje.Kilogramy bede miala w nosie. Caluje Was wszystkich.

minutka

postów: 1250

09.05.2009 19:34

Ona po prostu nas ignoruje;-)
Elu, do spotkania mnóstwo czasu i mam nadzieję, że się namyślisz i przyjdziesz:-) Bardzo na to liczę.

snoozy

postów: 2419

09.05.2009 18:04

No co ty nie wiesz,ze mówi się pajac kultury albo pekin?
Widzę ,że koleżanka Ela jest dalej oporna na wyprawę i nawet nie odpisuje :-)

Ela LISA

postów: 1956

09.05.2009 11:09

Kate Macdonald.
Ksiazka kucharska Ani z Zielonego Wzgorza. z 1993 roku.
Stuart Macdonald, byl lekarzem, i synem Montgomery, zmarl w 1982 roku. Kate jest w takim razie z rodziny. Te przepisy sa dziwne,takie na sile podciagniete do Ani. Ale to zawsze, jednak jest ciekawe. Czekoladowy tort duch. Pyszne ciasteczka Pani Irwing.Ciastka z malinami,bolesnie zaostrzajace apetyt. Ludeczki ogorkowe,panny Sary Copp, itd.

Katarzynko,czytalac ksiazke,wiec wiesz, jak te przepisy maja sie do ksiazki. Poprzednia, jest zbiorem przepisow autorki Ani,przepisow jej rodziny.To cos prawdziwego.Jadala je Lucy. M. Montgomery.

KATARZYNKA

postów: 760

09.05.2009 10:00

snoozy napisał 08.05.2009 23:20:
Jak nie przyjdziesz Elu to zostaniesz wydziedziczona i na Pajacu Kultury wywiesimy jakiś mega napis i narobimy Ci obory.Jak nie będziesz to sie obraże.Jak mnie zobaczysz to się wszelkich kompleksów pozbędziesz.Wysoki, łysy okularnik-to jest dopiero mega czopnia :-)
Paweł, nie wiedziałam, że Ty taki "groźny" jesteś? :-D
Ela lepiej idź, mówię Ci. :-)

KATARZYNKA

postów: 760

09.05.2009 09:57

Ela LISA napisała 09.05.2009 08:25:
Katarzynko,mam te ksiazke.Kuchnia z Zielonego Wzgorza.

L.M.Montgomery.
Elaine Crawford i Kelly Crawford.Sa w nim zdjecia Montgomery.A ksiazke napisaly corka i wnuczka ,jej kuzynki.
Kupilam ja z sentymentu.Czy Wiecie,za na wyspie Ksiecia Edwarda,od kilkudziesieciu lat,sa organizowane konkursy.Wybierana jest Ania. Kandydatki zjezdzaja sie z calej Kanady i nie tylko.Kilku Panow,bardzo dumnych,chwali sie,ze ich zony, zdobyly pierwsze miejsca, bedac jeszcze panienkami.A oni sa dumnymi posiadaczam,i pieknych rudych zon.
Mam tez inne wydanie, mala ksiazka,jak dla dzieci.Przepisy Ani.
Tego, że są dwie to nie wiedziałam. Mogę Cie prosić o dokładniejsze dane? :-)

migotka333

postów: 1184

09.05.2009 08:49

snoozy napisał 08.05.2009 23:20:
Jak nie przyjdziesz Elu to zostaniesz wydziedziczona i na Pajacu Kultury wywiesimy jakiś mega napis i narobimy Ci obory.Jak nie będziesz to sie obraże.Jak mnie zobaczysz to się wszelkich kompleksów pozbędziesz.Wysoki, łysy okularnik-to jest dopiero mega czopnia :-)
Pajacu Kultury - Pałacu Kultury - czy to było umyślne ???

Ela LISA

postów: 1956

09.05.2009 08:25

Katarzynko,mam te ksiazke.Kuchnia z Zielonego Wzgorza.

L.M.Montgomery.
Elaine Crawford i Kelly Crawford.Sa w nim zdjecia Montgomery.A ksiazke napisaly corka i wnuczka ,jej kuzynki.
Kupilam ja z sentymentu.Czy Wiecie,za na wyspie Ksiecia Edwarda,od kilkudziesieciu lat,sa organizowane konkursy.Wybierana jest Ania. Kandydatki zjezdzaja sie z calej Kanady i nie tylko.Kilku Panow,bardzo dumnych,chwali sie,ze ich zony, zdobyly pierwsze miejsca, bedac jeszcze panienkami.A oni sa dumnymi posiadaczam,i pieknych rudych zon.
Mam tez inne wydanie, mala ksiazka,jak dla dzieci.Przepisy Ani.

snoozy

postów: 2419

08.05.2009 23:20

Jak nie przyjdziesz Elu to zostaniesz wydziedziczona i na Pajacu Kultury wywiesimy jakiś mega napis i narobimy Ci obory.Jak nie będziesz to sie obraże.Jak mnie zobaczysz to się wszelkich kompleksów pozbędziesz.Wysoki, łysy okularnik-to jest dopiero mega czopnia :-)

KATARZYNKA

postów: 760

08.05.2009 20:54

Ela LISA napisała 08.05.2009 20:07:
Polecam przeczytanie Ani,ale w kolejnosci.Nie bedziecie rozczarowani.Jestescie cudowni i kochani,chetnie sie kiedys spotkam z Wami.Musze sie troche poodchudzac,przed tym.Dajcie mi prosze troche czasu.Pare ostatnich miesiecy,troche mnie zaokraglilo,a wczesniej tez nie bylam chuda.Dobrze? Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.
Polecam ksiazke.Wszystkie osiem czesci. Calus.
Miło mi odkryć tutaj wielbicielkę Ani. Chociaż ja lubię też tą sfilmowaną, mimo, że odbiega czasami od tej książkowej. Elu nie daj im się prosić, bo na pewno będziecie to później bardzo miło wspominać. I nie bądź taka zakompleksiona. Świat jest dlatego taki piękny, bo jest różnorodny. A po nim chodzą (na szczęście!) normalni ludzie, a nie jakieś jednakowo wyglądające klony. Pozdrawiam. :-)))

Ps. Elu wiesz, że jest też książka kucharska z przepisami z Avonlea? Mnie nie udało się jej znaleźć, niestety. :-(

minutka

postów: 1250

08.05.2009 20:11

Elu, daj spokój tym wykrętom;-) Wszyscy lubimy jeść i wyglądamy jak wyglądamy. Przyjdź, pliiiiiiiiiiiz :-)

Ela LISA

postów: 1956

08.05.2009 20:07

Polecam przeczytanie Ani,ale w kolejnosci.Nie bedziecie rozczarowani.Jestescie cudowni i kochani,chetnie sie kiedys spotkam z Wami.Musze sie troche poodchudzac,przed tym.Dajcie mi prosze troche czasu.Pare ostatnich miesiecy,troche mnie zaokraglilo,a wczesniej tez nie bylam chuda.Dobrze? Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.
Polecam ksiazke.Wszystkie osiem czesci. Calus.

minutka

postów: 1250

08.05.2009 19:55

Ha ha ha. Minutka to moje rodzinne przezwisko z dzieciństwa - wyglądałam tak, jakbym miała za chwilę zniknąć (mała, chuda -słowem zabiedzona na tych cukierkach od Gierka)

migotka333

postów: 1184

08.05.2009 19:55

dlaczego taki ?

snoozy

postów: 2419

08.05.2009 19:54

Chyba zmienie swojego nicka na Sekundka-Muminek i będzie git :-)

minutka

postów: 1250

08.05.2009 19:54

Nie ograniczaj pisania, tylko ilość zjadanego masełka;-)

snoozy

postów: 2419

08.05.2009 19:50

Przepraszam.Oczywiście MINUTKA-ANIA!!!!!!!
za dużo tu pisze.Musze troche ograniczyc te wpisy na forum

minutka

postów: 1250

08.05.2009 19:48

Migotka? Snoozy, a może minutka?

migotka333

postów: 1184

08.05.2009 19:47

minutka, migotka zaimprezuje w Gdyni...

snoozy

postów: 2419

08.05.2009 19:45

Pewnie ,że chcemy i Migotka szuka przeciwwagi do męskiego towarzystwa w jakim się znajdzie.Nie wiem czego tu się bac :-)

minutka

postów: 1250

08.05.2009 19:15

Jeszcze kilka takich postów i namówicie mnie, dziewczyny, na przeczytanie tej historii. Książki pochłaniam i żartuję sobie, że nadrabiam tym smutną statystykę nt czytania książek przez Polaków.
Tak na marginesie - Elu, wejdź do pokoju PREFERENCJA SMAKU do tematu o trampingu. Chcemy Cię namówić na spotkanie:-)

Ela LISA

postów: 1956

08.05.2009 19:09

Czytalam wszystkie osiem czesc.Kocham te ksiazke , od 30 lat.Stoja na polce z ksiazkami.Czytala je moja mama, i babcia,kiedy byly male.Potem przez cale zycie do niej wracaja.Ja tez tak robie.Film ogladalam,wiele razy.Nawet go mam.Ale film,to nie Ania.To zbior,czasami wymyslonych przez rezysera,historii.Nie odpowiada on ksiazce.Zreszta Ania z filmu,nie jest dla mnie Ania.Gdybym mogla wybierac,zostalaby nia byla zona Cruisa, Nicole.Zawsze placze,czytajac ostatnia czesc.Tak chyba bedzie, do poznej starosci.Natomiast co do zmian,ktore rezyserzy robia ,z ukochanymi ksiazkami milionow ludzi, jestem przeciw.Nie powinni tak robic.Dla wielu czytelnikow,kazde slowo,z ukochanej ksiazki,jest swiete.Kazda zmiana ,boli.Chca robic filmy,niech pisza wlasne ,glupie senariusze,ale na inny temat.
Wara od zmian , wartosciowych i pieknych ksiazek.Dla wyssanych z palca glupot.Nie rani sie cudzych uczuc.To powinno byc zabronione.

migotka333

postów: 1184

04.05.2009 21:17

buuu,
bardzo ją lubię, choć bardziej z filmu niż z książki.

minutka

postów: 1250

04.05.2009 21:14

Nie czytałam Ani, wyłamałam się jako nastolatka.

migotka333

postów: 1184

04.05.2009 21:08

degustowałyśmy rożne naleweczki, po troszeczku i towarzystwo (czyli rodzina w samochodzie, w tym kierowca) zagroziło, że wracamy na piechotę, jak się "nie uspokoimy". A do najbliższego autobusu ponad 10km było. Więc, struchlałyśmy i jakoś dojechałyśmy do domu. Taka jest scena z Ani z Zielonego Wzgórza, jak Ania niechcący upija swoją przyjaciółkę winem porzeczkowym, bądź malinowym :-D

minutka

postów: 1250

04.05.2009 20:45

"niedobrze się skończyło" - co masz na myśli?

migotka333

postów: 1184

04.05.2009 20:42

minutka napisała 04.05.2009 19:51:
Migotko, ale te trunki są do smakowania i delektowania się, ewentualnie na problemy zdrowotne (niekoniecznie chandrę), a nie do zapijania się;-)
tak to się zaczyna :-) Kiedyś z ciotką degustowałam zawartość barku dziadka (swego czasu sam uprawiał produkcję) i to niedobrze się skończyło.

minutka

postów: 1250

04.05.2009 20:33

Właśnie dlatego nie pijam ich w piwnicy - za ciemno i nie widać, ile do kieliszków się wlewa, ile z nich i z butelek ubywa. Na wszelki wypadek nie schodzę z kieliszkami;-) A z gwinta nigdy nie piłam, więc - chyba - nie obawy, że teraz to zrobię. Poza tym lubię pijać je w towarzystwie, a do piwniczki schodzę sama - wszyscy tylko czekają, co przyniosę.
Ale rzeczywiście - nalewki są pyszne, zwłaszcza te robione samemu lub przez zaufaną osobę.
Snoozy, narobiłeś mi smaku na tę nalewkę głogową. Moje głogi mają już pąki kwiatowe, mam nadzieję, że nie uschną i nie zmarzną, a mocno zaowocują;-)

snoozy

postów: 2419

04.05.2009 20:22

Też tak myślałem dopóki kiedyś z mamą poszliśmy do piwnicy zobaczyc jak ma się nalewka głogowa.Nalewka miała się bardzo dobrze, gorzej z nami,Zaczelismy próbowac i wydywawło nam sie,ze 3 małe kieliszki to nic.Myliłem się.Wchodziłem na czworaka po schodach.Nalewki sa zdradliwe ale i tak je bardzo lubie :-)

minutka

postów: 1250

04.05.2009 19:51

Migotko, ale te trunki są do smakowania i delektowania się, ewentualnie na problemy zdrowotne (niekoniecznie chandrę), a nie do zapijania się;-)

migotka333

postów: 1184

04.05.2009 12:50

takie tu pyszniutkie przepisy na trunki... że chyba już się zapisze do AA :-D

minutka

postów: 1250

04.05.2009 12:35

Elu, nie wiem, czy widziałaś - w tym samym pokoju jest również temat o szybkich alkoholach. Nie pamiętam dokładnego brzmienia, ale jak się wpisze w wyszukiwarkę obok "alkohol", to w wynikach wyszukiwania pojawi się właśnie ten topic. Może by go odświeżyć?

Ela LISA

postów: 1956

04.05.2009 11:39

ADVOKAT

Zmiksowac 4 zoltka z 1 szklanka cuku, do ubitych wlac 1 puszke mleka skondensowanego( bez cukru) ,1 op cukru waniliowego, i 1/3 butelki 0,5 litrowej spirytusu. Calosc dobrze zmiksowac.
Najlepsze po 2 tygodniach.

Ela LISA

postów: 1956

03.05.2009 19:46

Likier Slwkowo - Miodowy.
1 kg dojrzalych sliwek wegierek.80 dag ciemnego miodu (wrzosowy,wielokwiatowy,gryczany )2 litry wodki,0,5 litra spirytusu.
Umyte sliwki,rozgniesc,polowe roztluc wraz z pestkami,wymieszac z miodem i wlozyc do gasiora.Mieszanine zalac wodka i spirytusem.Macerowac 4 tygodnie,po czym zlac znat osadu.( w razie potrzeby przefiltrowac ). Rozlac do butelek.Z uplywem czasu zyskuje na smaku.

Likier Wisniowo - Miodowy
2 kg wisni,1 litr spirytusu,1 litr wodki,1 kg miodu.
W isnie przebrac,oplukac i rozgniesc w polowie wraz z pestkami.Zalac wodka i spirytusem.Macerowac przez 2 tygodnie. Zlac. Zagotowac miod i 2 szklanki wody,odparowac do 4 szklanek.Dodac do likieru,odstawic na 3 - 4 miesiace.Klarowny likier zlac znad osadu,mozna przefiltrowac.

snoozy

postów: 2419

03.05.2009 14:36

Nalewka habrowa ma intensywnie różowy kolor i robi się ją z płatków chabra zalewa spirytusem i na koniec dodaje trochę miodu

płatki ze 100 kwiatów
0,5 litra spirytusu
pól szklanki miodu

Płatki zalac spirytusem i pozostawic na ok 3 tygodnie.Zlac spirytus i dodsc miód i 1 szklanke wody.Odstawic na 1 miesiąc i gotowe.Dobra po jedzeniu tłustych dań

minutka

postów: 1250

03.05.2009 10:40

Elu, przeszukałam wszystkie swoje książki z przepisami na napoje alkoholowe. Niestety nie znalazłam przepisu ani na obiecaną Ci nalewkę chabrową, ani na wino. Przepraszam. Przepis na pewno kiedyś czytałam, ale musiała to być jakaś pożyczona książka.
Znalazłam natomiast przepis na wino głogowe. Myślę, ze jesienią przyjdzie czas na jego zapisanie na forum.
Tymczasem dziś podzielę się z Wami moją sztandarową efektowną gruszkówką, którą wkrótce będzie można zacząć przygotowywać. Jeśli macie w swoich ogrodach, na działkach lub po prostu przyjaźnicie się z jakimś sadownikiem, polecam:-)

EFEKTOWNA GRUSZKÓWKA
Gdy na drzewku gruszy pojawią się owoce, wyszukajcie gałązkę z ładnym owocem (lub dwoma obok siebie). Na gałązkę nałożyć dobrze wymytą bezbarwną butelkę o szerokim korpusie tak, by owoc znalazł się w jej środku. Butelkę dobrze umocujcie, aby nie spadła z gałązki (w środku lata często trzeba gałązkę podeprzeć podporą, by się nie złamała) i aby owoc się z niej nie wysunął. Owoc będzie dojrzewał w środku butelki-szklarni. Gdy dojrzeje, gałązkę ułamać, a jeśli udało nam się założyć butelkę tylko na owoc, oderwać go od gałązki. Dojrzały owoc zalać wódką i odstawić na kilka miesięcy w ciemne miejsce.
Po wypiciu nalewki, owoc można ponownie zalać wódką i odstawić (tym razem na jakieś 2 miesiące dłużej). Otrzymamy równie smaczny napitek.

Gdy nalewkę postawicie na stół przed gośćmi, robią wielkie oczy na sam widok, a potem po spróbowaniu oblizywaniu ust nie ma końca;-) Oczywiście jej jakość zależy od roku - im cieplejszy i bardziej słoneczny, tym lepiej:-)

snoozy

postów: 2419

30.04.2009 17:58

Mam jeszcze przepis na nalewkę pigwówkę ale wykonana nie z typowej pigwy tylko z tych małych dziko rosnących z czerwonymi kwiatami czyli z pigwowca japońskiego

10 owoców pigwowca
0,5 litra wódki
0,5 litra spirytusu
szklanka miodu płynnego
sok z 1 cytryny

Owoce pokroic na kawałki (nie obierac) i dodac wódkę i poowe spirytusu, dodac miód.Naczynie zamknąc i pozostawic na 3 tygodnie codziennie wytrząsając naczynie.
Po 3 tygodniach dodac reszte spirytusu i zostawic na następne 3 tygodnie.Oddzielic owoce i płyn zlac do butelek i pozostawic w ciemnym miejscu na następne 3 tygodnie.

Ela LISA

postów: 1956

29.04.2009 20:45

Minutko, Snoozy - Bardzo Wam dziekuje.

snoozy

postów: 2419

29.04.2009 18:25

Nie pomyl tylko głogu z jarząbem szwedzkim, który też rosnie w parkach.Dobre zdjęci wszystkich rózowatych masz w wikipedii.

minutka

postów: 1250

29.04.2009 16:58

Ela LISA napisała 29.04.2009 11:14:
Ja nawet bym go nie znalazla,gdybym gdzies sie z nim spotkala.Nawet nie wiem jak to wyglada,czy to krzak czy drzewko?Owoce takie jak ,owoce rozy To pamietam.Ze bardzo zdrowe tez,babcia mi mowila..Moja mama kiedys, jak byla mala.Rozdarla na glogu, w parku nowy plaszczyk.Od gory do dolu.Czyli ze to musi byc drzewko,i do tego z jakimis kolcam.Chyba?
To roślina z różowatych - ni to drzewko, ni to krzew. Rzeczywiście ma kolce, ale o wiele dłuższe i bardziej kłujące niż u u róż. Wkrótce zacznie kwitnąć. Ma kwiaty w kolorach od bieli przez róż do czerwieni, które są szczególnie lubiane przez pszczoły (bo to roślina miododajna). Jesienią owoce głogu zabarwiają się na czerwono - taka mała odmiana owoców dzikiej róży, ale nie jest kwaśna.
Głogi można spotkać m.in. w parkach, bo to roślina ozdobna. Ale lepiej nie używać owoców z tych roślin w parkach, z wiadomych powodów...

Elu, na pewno gdzieś znajdziesz. A jeśli nie, to gdy przyjdzie sezon, jakoś się zgadamy.

Ela LISA

postów: 1956

29.04.2009 12:14

Szesciarz. Sprobuje popytac kogos,czy wie gdzie glog rosnie.Jak ktos pokaze mi go palcem,bede pewna ze to co zbiore jest tym czego potrzebuje.

snoozy

postów: 2419

29.04.2009 11:43

Głóg zbieram u mamy pod Warszawą

Ela LISA

postów: 1956

29.04.2009 11:14

Snoozy,gdzie zalazles glog.? Zwlaszcza w Warszawie.
Moja babcia robila kiedys glog w malych sloiczkach,Byl w syropie,tak na slodko.Ja nawet bym go nie znalazla,gdybym gdzies sie z nim spotkala.Nawet nie wiem jak to wyglada,czy to krzak czy drzewko?Owoce takie jak ,owoce rozy To pamietam.Ze bardzo zdrowe tez,babcia mi mowila..Moja mama kiedys, jak byla mala.Rozdarla na glogu, w parku nowy plaszczyk.Od gory do dolu.Czyli ze to musi byc drzewko,i do tego z jakimis kolcam.Chyba?

snoozy

postów: 2419

28.04.2009 22:21

Tak, 4 litry i szklanka.Możesz zacząc od połowy wszystkich składników.Ja podałem tyle ile zawsze robie.Ma bardzo ładny rubinowy kolor i super smak.Nie ma znaczenia , który głóg wykorzystasz, próbowałem jedno i dwuszyjkowego i oba są ok

minutka

postów: 1250

28.04.2009 21:45

Snoozy, do tej głogówki w sumie 4 l spirytu, czy 4l i szklanka? Przepis wart wypróbowania (choć chyba zacznę od proporcji na połowę). Nareszcie owoce z głogu się nie zmarnują (bo do tej pory, to wrzucałam tylko garść do ratafii).

snoozy

postów: 2419

28.04.2009 20:55

A ja proponuje nalewkę z głogu (GŁOGÓWKĘ), która jest swietna szczególnie dla osób mających problemy z chorobami serca i nadciśnieniem

2 kg świerzych owoców głogu
4 litry spirytusu 60%
sok w 2 cytryn
cukier melasowy (może byc muscovado)

Do dużego naczynia wsypac owoce, wlac sok z cytryny i spirytus.Naczynie pozostawic w ciemnym i ciepłym miejscu na ok 2 miesiące.
Po 2 miesiącach zlac płyn znad owoców i dodac do owoców jeszcze 1 szklankę spirytusu i wlac do płynu.
z 1 kg cukru i 2 szklanek wody przygotowac syrop, który wlewamy do płynu z głogu.
Nalewkę rozlac do butele i trzymac jeszcze 2 miesiące.

Ela LISA

postów: 1956

28.04.2009 19:13

Smietanka plynna,30%.

Ela LISA

postów: 1956

28.04.2009 19:13

KATARZYNKO, dodaj 100ml smietanki slodkiej, pomylkowo wpisalam 10 ml. Pozdrawiam.

KATARZYNKA

postów: 760

28.04.2009 09:56

Elu mam pytanie, co do Twojego likieru jajecznego nr2. Podałaś tam, że potrzebne jest 10 ml śmietanki (ile %?). To na pewno 10, a nie 100? Chciałabym go zrobić w weekend, dlatego zasypuję Cię pytaniami. Będę wdzięczna za odpowiedź. :-)

minutka

postów: 1250

23.04.2009 14:49

U nas raczej schodzą wolno, czasami Tata weźmie do resztek makaronu, jaki został z poprzedniego dnia.
Piwnicę Rodziców zastawiam przeróżnymi przetworami w okresie wakacyjnym. Potem Mama jeszcze dorabia sama (bo mi się urlop kończy) paprykę, grzybki marynowane i ewentualnie buraczki. Z tych słodkich najszybciej schodzą truskawki. Jagody chyba wszystkim się już przejadły;-)

KATARZYNKA

postów: 760

23.04.2009 12:25

minutka napisała 22.04.2009 21:04:
Poza tym zawsze robimy kilkanaście słoików jagód z cukrem na ewentualne problemy żołądkowe.
U mnie raczej nie dotrwały by do żadnych kuracji (chociaż chyba warto by było zakamuflować jakiś słoiczek), bo zawsze szybko znikają z piwniczki.

Ela LISA

postów: 1956

23.04.2009 09:45

Minutko,wlasnie zakonczylam rozmowe z zona ciotecznego brata Milena.Entuzjastycznie wyrazila sie o wspolnej produkcji wina i nalewki z chabrow,innych tez.W ubeglym roku Krzys z Milena robili pigwowke.Pyszna byla.Razem z Krzysiem od dziecka otoczeni bylismy gasiorami i slojami z roznymi produktami poddawanymi fermentacji czy przegryzaniu. Dla nas to jest cos wyjatkowo cudownego.Teraz tez sama mysl o produkcji,jest juz wspaniala.Dziekuja Wam za przepis.Ja tez.

minutka

postów: 1250

22.04.2009 21:04

Z tym zezem to fakt. Ja mam dość, gdy zbieram czarne jagody w lesie - nie znoszę tej czynności, ale lubię z nich (i wiśni) wino. Poza tym zawsze robimy kilkanaście słoików jagód z cukrem na ewentualne problemy żołądkowe. Na szczęście zawsze mogę liczyć na pomoc brata i taty.
Z robieniem wina nie mogłam się niestety ukryć, bo u siebie nie mam odpowiedniej piwnicy, więc robię u rodziców. Spodziewałam się różnych reakcji, a tymczasem spokój. Tata nawet rzucił mi tekst, że spodziewał się tego, bo znał moje zainteresowanie winem, a poza tym eksperymentowałam od dzieciństwa i wciąż mi to nie przeszło;-)

Ela LISA

postów: 1956

22.04.2009 20:07

Minutko masz racje,zeby zaczac od nalewek czy likierow.
W domu to w tej chwili tylko babcia bylaby autorytetem w sprawie wina.Ale Ona ma juz 85 lat i nie chce jej meczyc Dziadka juz z nami od 10 la nie ma.Robilam wiele razy nalewki czy likiery,tak samo jak reszta, brat i cioteczne rodzenstwo.U dziadkow stoja w spizarni baniaki,sa rurki,alkoholomierze.Tyle tylko ze chociaz widok baniakow i buzujacych rurek nie jest mi obcy.To tak na prawde, nigdy sie nawet nie pytalam ile to ma stac,ani co z tym dokladnie robic.Mam wielka ochote na wino chabrowe.Ale chyba zaczne od nalewki.Natomiast wino,moze w tajemnicy przed kilkoma osobami sprobujemy wspolnymi silami zrobic z ciotecznym bratem.Zreszta przyjemniej bedzie wspolnie zbierac a wczesniej wytropic tyle kwiatow. Sama pewnie bym padla po paru godzinach zbierania,nie mowiac o tym,ze dostalabym rozbieznego zeza i wysypki narwowej od skubania.Tym bardziej ,ze jak robic to duzo.

minutka

postów: 1250

22.04.2009 15:51

KATARZYNKA napisała 22.04.2009 13:33:
Minutko wielkie Ci dzięki za oferowaną pomoc. W razie problemów mogę Ci się naprzykrzać? Postanowiłam zacząć, póki co, od nalewek. Na wina przyjdzie czas, tylko muszę się dokształcić.
KATARZYNKO, oczywiście. Początkowanie z nalewkami to dobry wybór, bo lepiej zacząć od czegoś łatwiejszego i mniej pracochłonnego, żeby się nie zrazić na wstępie i przyzwyczaić do receptur.
Zaczynałam od nalewek, potem robiłam wina, a teraz oprócz wymienionych mam zamiar robić domowe miody pitne. Tak naprawdę to one były od początku moim celem. Mam nadzieję, że tegoroczne podbieranie miodu da spodziewane efekty (pomimo zapowiadanych przymrozków) i uda mi się zacząć ten eksperyment w tym roku.
Co do gotowych przepisów na wina, to nie polecam. Sparzyłam się kiedyś (na szczęście tylko raz, ale znajomi po kilka razy) i naprawdę nie warto poświęcać tylu składników, czasu i pracy, bo potem może się okazać, że wino nie ma smaku albo jest zbyt słodkie, albo zbyt kwaśne, albo kolor fatalny, albo klarowność nie taka jak trzeba.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to trudne, ale wierzcie mi - lepiej poświęcić trochę czasu (a czasem i nerwów) na przeliczanie cukru i kwasowości (a w każdym roku ilość cukru i kwasów w owocach się zmienia ze względu na temperatury, wiatry, deszcze, susze czy nasłonecznienie) niż potem wylać 25 litrów płynu, któremu poświęciliście czas na uzsykanie matki drożdżowej, fermentacje, ściąganie, klarowanie, dojrzewanie, rozlewanie itp.

KATARZYNKA

postów: 760

22.04.2009 13:33

Minutko wielkie Ci dzięki za oferowaną pomoc. W razie problemów mogę Ci się naprzykrzać? Postanowiłam zacząć, póki co, od nalewek. Na wina przyjdzie czas, tylko muszę się dokształcić.

Elu Liso pisałaś, że poszukujesz przepisów na likier z jagód aronii i liści wiśni, oraz na wino z kwiatów chabru. Wiem,że podano Ci już kilka przepisów, ale ponieważ wnioskuję, że to stare receptury (wino prababci), to może znajdziesz jeszcze inne w książce L. Ćwierczakiewiczowej "Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, WÓDEK, LIKIERÓW, WIN I MIODÓW oraz ciast". W normalnych okolicznościach podałabym Ci je sama, ale ponieważ jestem trochę "unieruchomiona", to chyba będzie szybciej jeżeli sama znajdziesz książkę w bibliotece. Na marginesie- sama zamierzam z niej skorzystać. Może podany jest tam dokładny proces produkcji wina domowego. Ech...szkoda, że muszę poczekać.

Ela LISA

postów: 1956

21.04.2009 10:02

Moze do tej chabrowki warto dodac troche kwasku,lub tak jak piszesz do syropu, sok z cytryny dla utrwalenia koloru.?

Ela LISA

postów: 1956

21.04.2009 09:57

Jestescie cudowni.Dziekuje.

jacek1f

postów: 2296

21.04.2009 09:14

aha, tak - płatki maja być swieżutkie jak naj naj.

jacek1f

postów: 2296

21.04.2009 09:14

Elu, tu masz jeszcze:
Przepis z "Kuchnia"'04

Chabrówka

4 filizanki płatków chabrów
0,5l wódki

Płatki chabrowe zalewamy wódką i macerujemy około tygodnia. Filtrujemy przez bibułę i przelewamy do butelki. Chabrówka ma piękny choc nietrwały niebiesko-fioletowy kolor i bardzo oryginalny smak. Można na wschodnią modłę popijać ją po obfitym posiłku - dla lepszego trawienia.

a zaleznieod smaku, mozna zasładzacc spirytus klasycznie syropem odpowiednio.

smacznego

Ela LISA

postów: 1956

21.04.2009 09:01

Minutko,bardzo prosze,jezeli znajdziesz ten chabrowy likier,to prosze wpisz go.Ja przez pare lat szukalam przepisow w necie,nawet pod koniec ubieglego roku, proszac o wpisy gdyby ktos cos o tym wiedzial.Niczego nie znalazlam. Nie wiem tez czy po zrobieniu wina,nie odlac polowy jasno -rozowego,a do drugiej tylko nie dolac wina slodkiego.To pewnie ma jakis swoj smak i szkoda byloby go zniszczyc.A ja nie wiem jaka wersje kiedys w rodzinie pili. Sprawdzilam ze najwiecej chabrow kwitnie w maju i czerwcu.Czy to maja byc tylko platki kwiatow?

Ela LISA

postów: 1956

20.04.2009 22:56

Jacusiu f ,jestes boski.Dziekuje Ci z calego serca.

jacek1f

postów: 2296

20.04.2009 19:44

Wino bławatkowe



4,5 kg cukru rozpuścić w 12 l wrzącej wody, po ostudzeniu dodać 4 l płatków kwiatowych chabra bławatka, 3 cytryny umyte i pokrojone w plastry (bez pestek) + drożdże. fermentować. Dodałbym tu jeszcze trochę pożywki.
Co ciekawe, po zakończeniu fermentacji i przecedzeniu autor zaleca dolanie 6 l słodkiego czerwonego wina.

Nadesłał Greg.

Kwiaty chabra zawierają antocyjanidyny (barwnik błękitny), kwasy organiczne, sole mineralne, witaminy, garbniki, śluzy i flawonoidy. Chaber był rośliną leczniczą w czasach prasłowiańskich używaną do tamowania krwi, leczenia ran, ukąszeń węży itp. Z kwiatów można uzyskać niebieski barwnik do materiałów i farb. Obecnie potwierdzone jest działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwalergiczne i moczopędne. Gatunek ten pochodzi z rejonów śródziemnomorskich, ale rozpowszechnił się na całym świecie wraz z uprawą zbóż. Do celów leczniczych zbiera się pojedyncze kwiaty wyskubane z koszyczka (Flos Cyani sine calice). Zrywa się je ręcznie podczas słonecznej pogody i suszy rozpostarte cienką warstwą na siatkach w miejscu cienistym, przewiewnym lub w suszarni w temperaturze nie przekraczającej 35°C. Należy je przechowywać w miejscu suchym, w ciemności. Jest to doskonała roślina miododajna.

to stąd:
http://old. wino. org. pl/frames/kwiatowe.htm

jacek1f

postów: 2296

20.04.2009 19:42

37
Chabry
23.04.2008 o 05:36

Przepis na wino z chabrów

Na lato pojedż do Gawrych-rudy...
Popatrz jak pasą się chabry wśród kłosów rudych...
Weż nożyk i płatki ścinaj,pierzaste jak piórka ptasie...
Gdy chcesz mieć kwarte wina - nazbieraj ile da się.

A potem,w domu,dręcz je,na mękach męcz je w cukrze
i czekaj sierpień,wrzesień,aż przyjdzie zima w futrze.

P.S.

Pić będziesz z Katarzyną
gdzieś w lutym /trzynastego/
różowozłote wino
z błękitu chabrowego.

A dla mnie - jeden chaber
pozostaw pośród prosa
Niech życie ma jaskrawe,
i niech zadziera nosa !

Ela LISA

postów: 1956

20.04.2009 19:21

Dziekuje bardzo Minutko.Sprawilabym tym radosc wszystkim,ktorzy mieli okazje picia smakolyku mojej prababci.
Nikt nie pomysla o tym,zeby zapytac jak babcia to robila, nie mowiac o spisaniu przepisu.Ja nie mialam okazji jej poznac,czego bardzo zaluje.Swietnie gotowala,bawila sie tym. Pommo tego ze miala w domu kucharke.Sprawialo jej to frajde.
Zmarla przed moim urodzeniem,pozostawiajac w spadku po sobie kilku osoba pasje gotowania.Przepadlo wiele przepisow,o ktorych opowiadaja jej wnuki.( moje ciocie ,wujkowie i mama.) Warto spisywac przepisy na potrawy ktore gotuja dla nas osoby ktore kochamy.Smak moze nie bedzie identyczny,kiedy sami to ugotujemy,ale pozostana nam kiedys wspomnienia o zupie ,pasztecie,czy golabkach nie tylko we wspomnieniach ale i na talerzu.

jacek1f

postów: 2296

20.04.2009 14:30

specjalność mojej Ukochanej:
LIKIER POMARAŃCZOWO-KAWOWY

1 duża pomarańcza
40 g kawy ziarnistej
175 g cukru
500 ml wódki 45 proc.

Pomarańczę sparzyć, osuszyć i końcem noża zrobić nacięcia, a w nie włożyć po jednym ziarenku kawy.
Pomarańczę ułożyć na dnie słoja, zasypać cukrem i zalać wódką. Macerować 6 tygodni. Nalew zlać, pomarańczę lekko odcisnąć.
Likier przefiltrować przez watę i wlać do butelki.
Odstawić na 3 miesiące.

minutka

postów: 1250

20.04.2009 14:14

Elu, proszę bardzo.
Mam w domu trochę starych książek kucharskich. Poszukam, może znajdzie się coś nt tego wina z chabrów. Kiedyś na pewno trafiłam na nalewkę. Pamiętam, bo trochę mnie zdziwił pomysł. Przepisu nie wykorzystałam - w okolicy nie mam potrzebnej ilości chabrów.

Ela LISA

postów: 1956

18.04.2009 07:06

Minutko,bardzo dziekuje za przepis.

minutka

postów: 1250

17.04.2009 19:18

Katarzynko, zapomniałam dodać, że służę pomocą, gdy się zdecydujesz na wino własnej roboty. To naprawdę świetnia zabawa, ale i dużo pracy, której trzeba poświęcić sporo czasu (szczególnie latem).
Mam już za sobą pewne doświadczenia. Na szczęście radami służył mi kolega i poszło bezkolizyjnie od samego początku. W każdym razie polecam:-)

minutka

postów: 1250

17.04.2009 19:15

KATARZYNKA napisała 17.04.2009 13:19:
Niestety doświadczenia w kwestii nalewek i win domowych nie posiadam. Dlatego byłabym wdzięczna za bliższe informacje na temat dojrzewania poszczególnych nalewek. Czy można je jakoś podzielić na grupy np. owoce typu wiśnie dojrzewają tyle, a owoce cytrusowe tyle? A co do win domowych jaki "sprzęt" jest do nich potrzebny i jak powinien prawidłowo przebiegać proces?
KATARZYNKO, generalnie nalewki owocowe (również cytrusowe) powinny dojrzewać minimum pół roku. Jeśli były słodzone miodem, to powinyy stać rok, zanim się je zacznie smakować.
"Szybsze" są nalewki np. z kawy, kakao itp. Te można już po tygodniu-dwóch.
Z winami jest sporo zachodu. Polecałabym nabycie odpowiedniej literatury, by poznać podstawy. Zanim zabrałam się za robienie win, przeczytałam 3 pozycje (w tym jedną naukową, która mnie prawie zniechęciła).
Jeśli chcesz zrobić dobre wino domowe, a nie jakiekolwiek, czyli "jak wyjdzie tak będzie". Trzeba mieć odpowiednie pomieszczenia (do nastawiania, dojrzewania, leżakowania), nabyć oczywiście odpowiednie gąsiory i inne oprzyrządowanie (rurki fermentacyjne, rurki do spuszczania wina, korki, kwasomierze, alkoholomierze). Podstawą są dobre drożdże szlachetne (choć są wyznawcy teorii, że wina powinno się nastawiać z samych owoców i korzystać jedynie z pleśni na nich), pożywki, związki do odkażania itp.
Sporo zachodu jest z wyliczaniem ilości cukru, kwasku i wody. W pierwszym roku nastawiania właśnie to sprawiło mi największą trudność (choć mam wykształcenie ścisłe). Ich ilość zależy od tego, jakiej mocy wino chcesz uzyskać (a co za tym idzie, jak długo muszą leżakować).
Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam. Wyznaję zasadę, że lepiej wiedzieć wcześniej nż się sparzyć, zwłaszcza że na początku to dość kosztowne. Jest jeszcze sporo czasu do zbioru owoców, więc możesz teraz poczytać, zastanowić się, czy tego naprawdę chcesz. Ja polecam! Domowe smakuje oczywiście inaczej niż to ze sklepu, ale zawsze to własny wyrób i wiadomo, co ma się w jego środku.

minutka

postów: 1250

17.04.2009 18:54

Ela LISA napisała 17.04.2009 12:51:
Pilam kiedys niezly likier produkcji mojej cioci.Siostra mamy robila go z jagod aroni i lisci z wisni.Poezja.Nie zdobede teraz przepisu,moze ktos z Was go zna.
Elu, nie wiem, czy o to chodzi. Podaję swój sprawdzony od lat przepis. Moim zdaniem to nalewka, bo nie jest tak gęsta jak likiery.

NALEWKA Z ARONII
1,5 kg aronii
1,5 l spirytusu
4 l wody
0,7 kg cukru
400 liści wiśni
5 g kwasku cytrynowego
Aronię i liście oczyścić, wypłukać. Przełożyć do garnka (emaliowanego lub ze stali nierdzewnej; w żadnym wypadku nie aluminiowego), zalać wodą, wsypać cukier, wymieszać i doprowadzić do wrzenia. Od momentu zawrzenia gotować jeszcze 20 minut pod przykryciem na małym ogniu. Zestawić z ognia i wsypać kwasek, wymieszać. Odstawić do lekkiego schłodzenia. Potem wlać spirytus i dobrze wymieszać. Przelać do butelek przez bibułę filtracyjną.
Tę samą nalewkę polecam po przemrożeniu owoców aronii w zamrażarce przez noc. Smakuje inaczej niż ta na owocach prosto z krzewu.
Z tych proporcji wychodzi ok. 6 l nalewki. Smakuje najlepiej po roku, choć do picia nadaje się po 6 miesiącach. Kiedyś znalazłam po 2 latach zapomnianą butelkę. Smakowała cudnie, była genialnie sklarowana i przegryziona.

post edytowany 1 raz, ostatnio 17.04.2009 18:57

KATARZYNKA

postów: 760

17.04.2009 13:41

Elu dzięki za podanie przepisu na likier jajeczny. U mnie w domu tradycyjnie pije się go podczas świąt Wielkanocnych. Do tej pory niestety (chociaż dobry) zawsze ze sklepu. A ponieważ jeszcze czas temu sprzyja więc będzie okazja go wypróbować. :-D

KATARZYNKA

postów: 760

17.04.2009 13:33

Jedyne co mogę polecić od siebie to przepis poznany przeze mnie niedawno, ale już wypróbowany (wychodzi świetnie-i doskonale nadaje się do bezików kawowych).

LIKIER KAWOWY
5 łyżek kawy ziarnistej
1 laska wanilii
3 łyżki cukru kandyzowanego
500 ml wódki (40%)

Kawę oraz przeciętą wzdłuż wanilię zalać wódką w szklanym, dobrze zamykanym naczyniu. Po ośmiu tygodniach (gdy będzie się "naciągać" od czasu do czasu potrząsać naczyniem), nalewkę przefiltrować. 200 ml wody rozgrzać w garnku, rozpuścić cukier i ostudzić. Nalewkę wymieszać z syropem i przelać do butelki.

KATARZYNKA

postów: 760

17.04.2009 13:19

Niestety doświadczenia w kwestii nalewek i win domowych nie posiadam. Dlatego byłabym wdzięczna za bliższe informacje na temat dojrzewania poszczególnych nalewek. Czy można je jakoś podzielić na grupy np. owoce typu wiśnie dojrzewają tyle, a owoce cytrusowe tyle? A co do win domowych jaki "sprzęt" jest do nich potrzebny i jak powinien prawidłowo przebiegać proces? Moje myśli zawsze krążyły wokół tych klimatów, odkąd przeczytam "Anię z Zielonego Wzgórza", a w niej o słynnym winie porzeczkowym Maryli. :-)

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 12:51

Pilam kiedys niezly likier produkcji mojej cioci.Siostra mamy robila go z jagod aroni i lisci z wisni.Poezja.Nie zdobede teraz przepisu,moze ktos z Was go zna.Dodatkowo chodza sluchy w rodzinie,o przepysznym winie z kwiatow chabrowych,produkcji mojej prababci,matki,mamy mojej mamy.Podobno prawdziwej maniaczki kulinarnej,ktorej ja nie znalam.Czgo bardzo zaluje.Czy ktos zna przepis? Uszczesliwilabym tym wiele osob.Nikt nie zna przepisu.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 12:45

Tarninowka.
1 kg owocow tarniny umyc.Wsypac do sloja,lub butelki.Dodac 2 szklanki cukru,wlac 1 litr wodki zytniej.Zakrecic dobrze,odstawic na kilka tygodni.Potem zlac do butelek,odstawic jeszcze na pare tygodni.

Tyle tu ciekawych przepisow .Jezeli ktos to wszystko zrobi,moze sobie zrobic niezla przerwe w zyciorysie.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 12:39

Koniak Polski.
0,5 litra wina gronowego,0,5 litra miodu.Zagotowac razem.Do ostudzonego plynu dolac litr spirytusu.Dla lepszego aromatu mozna dodac kawalek skorki cytrynowej lub pomaranczowej bez biale czsci.
Likier Malinowy.
1litr soku ze swiezych malin,1 litr wodki zytniej,40 dag cukru,2 male kawalki wanilii,troche kwasku cytrynowego,malutko.Odstawic wymieszane na 4 tygodnie.
Dereniowka
1 kg owocow derenia,umyc i nakluc szpilka. Wsypac do sloja,wlac 1 litr wodki zytniej.Odstawic na 3 tygodnie.W niewielkiej ilosci wody,rozpuscic 1 szklanke cukru,dodac do nalewki. Przefiltrowac,wlac do butelek,odstawic na 2 - 3 tygodnie

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 12:28

Jacusiu f,wiosna dziala na Ciebie, na mnie zreszta tez.
Koniak Podlaski.
1 litr spirytusu,3 suszone sliwki,2 gozdziki,kawalek laski wanilii
1 lyzka rodzynkow,2 duze ziarna pieprzu,1 ziarenko ziela angielskiego,1 malenki listek laurowy,1 niepelna szklanka cukru.
Z cukru zrobic jasny karmel, dodajac odrobine wody,Gdy bedzie gotowy,dodac troche cukru waniliowego.Rozgniesc ziarenka pieprzu,wszystkie skladniki razem wymieszac.Zostawic na 24 godziny. Potem zlac plyn,przecedzic i rozlac do butelek. Mozna pic po 2-3 dniach.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 12:19

LIKIER ZURAWINOWY.
12 szklanek umytych przebranych zurawin,zalac litrem czystej wodki.Odstawic na 7 dni.Po tym czasie,niewielkie porcje zurawin dokladnie wyciskac w lnianym woreczku.Do soku dodac 12 szklanek cukru, i duza laske wanili,calosc zagotowac.Odstawic z ognia,wlac 0,5 litra spirytusu,przecedzic,wlac do butelek .Szczelnie zakorkowac.
Likier kawowy.
Do 0,5 litra wrzacej wody wsypac 7 lyzeczek kawy rozpuszczalnej.Zdjac z ognia,i w kolejnosci dodawac:25 dag cukru pudru,wymieszac,2 torebki cukru wanilowego 250ml spirytusu,i 0,5 litra slodkiej plynnej smietanki.Calosc wymieszac i do lodowki na 3-4 dni.

jacek1f

postów: 2296

17.04.2009 11:45

"...W miare uplywu czasu nabiera wiekszej dobroci...."

to piekne!

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 11:07

Likier Jajeczny Pani Ali
Z Pania Ala spotkalam sie z 9 lat temu w pracy.Mila elegancka starsza Pani.Znajoma osob z ktorymi pracowalam.Degustowalismy likier, w wiekszym babskim gronie.Wszystkim smakowal.

0,5 lita podgrzanego prawie do wrzenia tlustego
mleka,ostudzic.Utrzec 6 zoltek z niepelnymi 2 szklankami cukru pudru i duzym culrem waniliowym.Wlac 250 ml spirytusu z mlekiem.Wymieszac przelac do butelki.Podawac zimne.
LIKIER JAJECZNY 2
6 zoltek,30 dag cukru pudru,utrzec razem z duzym cukrem waniliowym,wlac 400ml zimnego przegotowanego mleka razem ze 10ml smietanki slodkiej.Dodac 400ml spirytusu i 100ml brandy.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 10:49

Krupnik litewski.
40 dag miodu,20 dag cukru,pol laski cynamonu,kawalek korzenia imbiru,Wieksza galka muszkatolowa,2 lyzki suszonych kwiatow rozy,16 jagod jalowca,12 gozdzikow,1 litr spirytusu, ok 2 filizanek wody.
Miod ,cukier,i przyprawy z woda gotowac pod przykryciem 10 minut.Odstawic z ognia,zdjac lyzka szumowiny ,a do goracej zaprawy wlac spirytus.Wymieszac, zlac do sloja,szczelnie zakrecic i odstawic na 24 godziny. Po tym czasie przecedzic.Wlac do butelek. Mozna popijac po 2 tygodniach.W miare uplywu czasu nabiera wiekszej dobroci.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 10:39

Pzepalanka c.d
Przygotowac karmel.Wsypac cukier na sucha patelnie,podgrzewac az zbrazowieje,ale sie nie przypali,bo gorzki.Ostudzic i wymieszac z 200ml wodki.Wlac do sloja zaprawe z owocow,z pierwszego i drugiego filtrowania,dodac karmel i wodke.wymieszac i przelac do butelek.Pic po paru dniach.
Likier cytrynowy.
4 cytryny,0,5 litra wodki,0,5 szklanki jasnego miodu,3 gozdziki,kawalek laski cynamonu.
Obrac cytryny,tylko zolta czesc.Zalac skorki wodka,dodac gozdziki i cynamon ok 0,5 laski.Dodac sok z 1 cytryny.Macerowac 10 dni.Podgrzac miod,wlac wodke ze skorkami i przyprawami.Odstawic w ciemne miejsce na 10 dni.
Potem przefiltrowac i wlac do butelek.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 10:30

Likier pomaranczowy.
4 duze pomarancze.0,5 litra spirytusu,600ml wody,60 dag cukru.
Umyte pomarancze obrac ze skorki,tylko pomaranczowa czesc bez bialej.Wycisnac sok, i zagotowac z woda i cukrem.Pokroic drobno skorke pomaranczowa,wsypac do sloja.do letniego syropu wlac spirytus.Wymieszac i wlac do skorek.Odstawic na 4 dni w ciemne miejsce.Od czasu do czasu potrzasac slojem.Potem przecedzic,wlac do karafki lub butelek
Przepalanka.
4 lyzki cukru,8 suszonych sliwek,1 litr wodki,200ml spirytusu,400ml wody,10 migdalow w lupinie,8 orzechow wloskich,20 ciemnych rodzynek,0,5 laski wanilii.
Zalac orzechy,rodzynki,sliwki i wanilie spirytusem i 100ml wody.Macerowac 10-20 dni.Przecedzic.Owoce zalac 300ml goracej wody,odstawic na 24 godziny,przecedzic.

Ela LISA

postów: 1956

17.04.2009 10:16

Dziadkowa Kawowka.
1 szklanka goracej wody,dodac 1 lyzeczke kawy Maxwell.Do kawy wlac spirytus,ilosc taka,zeby po wymieszaniu uzuskac koniakowy kolor,czyli duzo.Do calosci miod,tyle ile lubimy.Odstawiamy do zgryzienia.Calosc musi byc mocna,bo lagodnieje po zmacerowaniu.Czasami po pewnym czasie,jeden raz osadza sie maly osad z miodu.Nalezy wtedy zlac klarowny plyn z gory do innej butelki.Pyszne po ochlodzeniu.
Cytrynowka wytrawna.
4 cytryny.0,5 litra wodki,100ml spirytusu,3 lyzki cukru.
Zetrzec zolta skorke z cytryn na grubej tarce.Wycisnac sok z 2 cytryn.Zagotowac w rondlu 50ml wody z cukrem i sokiem.Odstawic z ognia.Do butelki wsypac skorke cytrynowa.wlac syrop ze spirytusem i wodka.Zakorkowac,po tygodniu przefiltrowac i przelac do karafki.

minutka

postów: 1250

16.04.2009 13:17

W ubiegłym roku nastawiłam sporo wiśniówki na miodzie. W wakacje zamierzamy zacząć degustację.
Zwykła wytrawna wyszła świetnie, przyznam, że wolę dodać esencję migdałową niż pestki (uwalniający się z nich gaz trochę mnie odstrasza). Mam nadzieję, że w maju nie będzie mrozów i wiśnie nam cudnie obrodzą (nie tak jak 2 lata temu, kiedy na ani jednym drzewie nie ostał się żaden owoc), by ponownie nastawić nalewki i wino.

migotka333

postów: 1184

16.04.2009 09:34

Od nalewek jet mój mężuś. Corocznie robi wiśniówkę, w sporej ilości (ok.10l) z samego spirytusu. Stało się niedobrze, bo na Święta nam zabrakło, no i prezent jak znalazł. W tym roku nie będziemy robić, nie mamy dojścia do DOBREGO spirytusu.
Może zrobię pigwówkę...

jacek1f

postów: 2296

16.04.2009 08:12

Mogotko, sama zrób next time, tu dwie podstawy pyszne - mozna eksperymentować potem z dodatkierm ostatecznym. Ja dodaje przy zlewie do butelek po ziarenku kardamonu, co odróznia moje od moich znajomych nalwewkowych. Czasem struzynkę długa cienka cytrynowej skórki wyparzonej...

NALEWKA WIŚNIOWA SŁODKA

1,5 kg wiśni
1 kg cukru
500 ml spirytusu 95 proc.
500 ml wódki 40 proc.

Wiśnie opłukać, osączyć, wydrylować, wsypać do słoja, dodać 1/10 pestek i zasypać cukrem.
Gdy puszczą sok, zlać go do garnka i zagotować zbierając pianę.
Ostudzić i wymieszać ze spirytusem.
Owoce w słoju zalać wódką i zostawić na 2-3 tygodnie.
Nalew zlać, połączyć z sokiem ze spirytusem, przefiltrować i rozlać do butelek.
Czekać pół roku...

NALEWKA WIŚNIOWA WYTRAWNA

1,5 kg wiśni
200 g cukru
500 ml spirytusu 95 proc.
500 ml wódki 40 proc.

Wiśnie opłukać, osączyć, wydrylować, wsypać do słoja, dodać 1/5 pestek i cukier, zalać spirytusem i odstawić na 6 tygodni.
Nalew zlać, owoce zalać wódką i macerować 3 tygodnie.
Nalew zlać, owoce odcisnąć.
Połączyć nalewy, przefiltrować przez watę, rozlać do butelek i odstawić na pół roku.

Dobra rada
Zawsze dodajemy do nalewek wiśniowych trochę pestek, to one dają ten niepowtarzalny aromat. Do nalewki wiśniowej można dodać 2 krople esencji migdałowej. Można też do butelki podczas zlewania dodać jeden goździk, ziarnko kardamonu lub kawałek cynamonu. Lub kawałek skórki z lemonki lub cytryny (bez białego!). Spróbujmy stworzyć swoją niepowtarzalną nutę smaku.

migotka333

postów: 1184

15.04.2009 21:07

na moim świątecznym stole "królowała" wiśniówka - mocna. Prezent od znajomej.

minutka

postów: 1250

15.04.2009 20:40

Wielkanoc to zazwyczaj czas nie tylko jedzenia, ale i smakowania nalewek robionych w wakacje poprzedniego roku. Degustowaliśmy różne nalewki. Największe wzięcie miała ta z czarnej porzeczki. Przyjemnie też smakował napitek z truskawek. Śliwki jeszcze muszą dojrzewać.
Mnie natomiast najbardziej smakowała nalewka z cytryn i imbiru - słodko-kwaśno-gorzko-ostra. Świetnie się sprawdziła po porcji sernika zagryzionej kawałkiem szarlotki;-)

minutka

postów: 1250

25.12.2008 15:32

Isa napisała 24.11.2008 21:52:
A zna może ktoś dobry przepis na nalewkę cytrynówkę?
Czy w ogóle warto robić. Moja kumpela bardzo zachwalała, ale nie ma żadnego szczegółowego przepisu.
Przepraszam, ze dopiero dziś, ale wcześniej nie miałam przepisu pod ręką.
3 cytryny z grubą skórką wyszorowac i sparzyc wrzątkiem. Zetrzec z nich skórkę (tylko żółtą częśc), wrzucic do garnka - najlepiej emaliowanego i wymieszac ze szklanką cukru. Zalac 0,5 litra wódki, szczelnie przykryc i podgrzewac na bardzo małym ogniu aż cukier się rozpuści (ok. godziny). Następnie odstawic wciąż przykryty garnek na ok. 3 godziny, po czym płyn przecedzic przez np. filtr do kawy i wlac do butelki.

Tę cytrynówkę można podawac już następnego dnia. Przepis pochodzi z książki Małgorzaty Caprari "Nalewki, likiery i wina domowe".

A co do Twoich obaw, czy sie opłaca robic samemu, odpowiadam, że zdecywanie tak. Moi znajomi też to potwierdzają. Nalewki i likiery domowej roboty smakują zdecywanie lepiej niż te ze sklepu. Poza tym masz pewnośc, że nie ma w nich niepożądanych dodatków. Warunkiem jest posiadanie owoców z pewnego źródła (co akurat w przypadku cytryn nie zdaje egzaminu ;-) ).
Na dobry początek wypróbuj jakąś łatwą nalewkę, sama podejmiesz decyzję, co dalej, gdy spróbujesz własnego wyrobu ;-)

fuksja

postów: 2

17.12.2008 02:08

Oh... jakie przepisiki, kiedyś wszystkie wykorzystam, na razie nie mam miejsca nawet na puste butelki;(

post edytowany 1 raz, ostatnio 17.12.2008 02:08

Chenia

postów: 459

15.12.2008 11:46

Nalewka z kwiatów bzu

Przepis dostałam od kolegi na szkoleniu, jeszcze nie wypróbowałam, ale się przymierzam na wiosnę.

5 większych cytryn
2 l wody
2 kg cukru
16-20 kiści kwiatów czarnego bzu
spirytus, wódka wg uznania i smaku

Cukier rozpuścić w wodzie, włożyć do słodkiej wody kiści kwiatami w dół. Pokroić cytryny w plastry i położyć na kwiaty, dodać ewentualnie sok z cytryn.
Przykryć, odstawić na 24 godz. Po tym czasie przecedzić, podgrzać sok, ale nie zagotowywać.
Na końcu w wersji dla dorosłych łączymy z alkoholem wg uznania i preferencji procentowych. :-)

dzieciak007

postów: 1

04.12.2008 21:11

minutka napisała 27.11.2008 12:22:
Limoncello (przepis przywieziony z Włoch)
Skórki z 8 cytryn (niepryskanych i niewoskowanych) włożyć do słoja i zalać szklanką spirytusu. Zamknąć i odstawić na 5 dni w chłodne miejsce codziennie mieszając zawartość. W piątym dniu przygotować syrop z 350 ml wody i 400 g białego cukru - nie wolno dopuścić do zagotowania! Ostudzony syrop połączyć z nalewem ze skórek. Przelać do butelki.
Likier ma piękny kolor. Podaję go mocno schłodzony w zamrażarce z sokiem z cytryn, bo dla mnie trochę za słodki.
mniam

minutka

postów: 1250

27.11.2008 12:22

Limoncello (przepis przywieziony z Włoch)
Skórki z 8 cytryn (niepryskanych i niewoskowanych) włożyć do słoja i zalać szklanką spirytusu. Zamknąć i odstawić na 5 dni w chłodne miejsce codziennie mieszając zawartość. W piątym dniu przygotować syrop z 350 ml wody i 400 g białego cukru - nie wolno dopuścić do zagotowania! Ostudzony syrop połączyć z nalewem ze skórek. Przelać do butelki.
Likier ma piękny kolor. Podaję go mocno schłodzony w zamrażarce z sokiem z cytryn, bo dla mnie trochę za słodki.

minutka

postów: 1250

25.11.2008 08:08

Poszukam przepisu. Wiem na pewno, że mam na limoncello. Może być?

Isa

postów: 1

24.11.2008 21:52

A zna może ktoś dobry przepis na nalewkę cytrynówkę?
Czy w ogóle warto robić. Moja kumpela bardzo zachwalała, ale nie ma żadnego szczegółowego przepisu.

minutka

postów: 1250

05.09.2008 10:44

Oj tak, pyszny!
Zostało mi trochę z poprzedniego roku i przy okazji wizyty koleżanek przypomniałam sobie o tym. Po roku Smakuje jeszcze lepiej niż w Wielkanoc.
Z tą dziką różą w mojej okolicy nie jest za ciekawie. Widziałam ostatnio jej olbrzymie ilości (kolor niemal powalił mnie na kolana), ale niestety rośnie przy bardzo ruchliwej drodze. Ilość ołowiu przekracza pewnie wszelkie normy :-(

Chenia

postów: 459

30.08.2008 11:19

hmm, jeżynowy likier musi być pyszny
W tym roku robi się tylko orzechówka. Mam jeszcze ponad 1 litr nalewki z dzikiej róży z tamtego roku i 1 litr pigwy z 2006, więc sobie odpuszczam.
U nas dzikie róże rosną przy torach, albo polnych drogach za miastem. Przejdź się minutko po ogródkach działkowych, pewnie nikt nie będzie miał nic przeciwko, żebyś zerwała trochę owoców, zresztą zawsze możesz o nie poprosić.

minutka

postów: 1250

27.08.2008 13:57

Z lasu ;-) Wypadamy na nie zazwyczaj 15 sierpnia. To mniej więcej 2 litry. Zbiera się szybko, gorzej potem z przejrzeniem, żeby nie zrobić jakiegoś wsadu z robaczków. No i trzeba się odpowiednio ubrać (dżinsy i bluza - są sprawdzone) ze względu na kolce.

jacek1f

postów: 2296

23.08.2008 08:11

mnaim:-) Tyko skad wziac 1,5 kg jeżyn?!

minutka

postów: 1250

17.08.2008 11:51

Cheniu, zazdroszczę Ci tej dzikiej róży. W mojej okolicy nigdzie na nią nie mogę natrafić. A piłam kiedyś u znajomych. Pyszności!
Teraz jest sezon na jeżyny. W zamian podzielę się z Wami likierem z nich.

LIKIER JEŻYNOWY
1,5 kg przebranych i zmiażdżonych jeżyn (ja je przepuszam przez sokowirówkę i używam tylko soku) zasypać 1 kg cukru. Wymieszać i odstawić na 2 dni w ciepłe i słoneczne miejsce, mieszając od czasu do czasu. Dolać 1 l spirytusu. wymieszać. Odstawić na 3 dni w chłodne miejsce (ale nie do lodówki). Przefiltrować nalew do butelek. Do picia po czasie pół roku.

U nas zazwyczaj degustujemy w Poniedziałek Wielkanocny. Zachwycają się nim i panie, i panowie. Wspaniale smakuje i pięknie wygląda w karafce :-)

post edytowany 1 raz, ostatnio 20.04.2009 14:10

minutka

postów: 1250

17.08.2008 11:41

Cheniu, jacku! Dziękuję za fantastyczne przepisy na nalewki. Od 3 lat uprawiamich produkcję na potrzeby spotkań rodzinnych i przyjacielskich, ale ciągle szukam nowych pomysłów. I właśnie mi ich dostarczyliście.

Chenia

postów: 459

27.08.2007 12:45

Teraz jest czas na robienie nalewki z dzikiej róży! Wybieram się na dniach po owoce :-)

Chenia

postów: 459

02.07.2007 00:09

Orzechówka

Nastawiłam w sobotę, ostatni dzwonek, bo orzechy dojrzewają i trudno je sie kroi!

3 kg zielonych orzechów włoskich, umyć, pokroić i zasypać 1,2 kg cukru - odstawić na 2-3 tygodnie (słoik nie może być szczelnie zamknięty - fermentacja).
Następnie zlać powstały sok i wymieszać z alkoholem wg gustu i uznania mocowego :-) (ok. 50 % jak dla mnie)

Na lekarstwo robi się nalewkę: 16 pokrojonych owoców zalewa się litrem wódki, można dodać odrobinę syropu cukrowego...

Chenia

postów: 459

23.05.2007 23:20

Nalewka śliwkowa nr 2

Do butli trzeba włożyć 1 kg wymytych i w 3/4 ilości wypestkowanych śliwek węgierek, zasypać 2 szklankami cukru, zamknąć i pozostawić w ciepłym miejscu do rozpuszczenia cukru. Następnie zalać 1/2 litrem spirytusu i odstawić zakorkowane na 5 tygodni. Nalewkę zlać przecedzając przez gazę lub filtr do kawy do butelek i odstawić na pół roku.
Śliwki w spirytusie leżą sobie w słoiku, jakoś nie mam pomysłu na ich wykorzystanie...

Podobnie można zrobić nalewkę wiśniową, z wiśniami w spirytusie już nie mam problemów - stanowią standardową ozdobę tortów :-)

Chenia

postów: 459

23.05.2007 23:02

Nalewka śliwkowa

1 kg dojrzałych węgierek wypestkować i wrzucić do słoja, dodać 4 suszone śliwki i łyżkę rodzynek. Zalać 1/2 l spirytusu i 1/2 l wódki. Odstawić na 1 miesiąc, a następnie zlać do butelek i zamknąć (mamy wytrawne cudo). Owoce zasypać 1/2 kilograma cukru i dodać 1/2 szklanki wody, wymieszać i odstawić na 2 tygodnie. Zlać do butelek dodając jak kto woli dla mocy z pół szklanki wódki. Z tego co pamiętam robiliśmy też kompilację obu trunków :-)

Chenia

postów: 459

23.05.2007 22:54

Nalewka z dzikiej róży

Pół kilograma owoców róży obranych z szypułek (jędrne czerwone owoce zbierane w sierpniu i wrześniu) trzeba zasypać 1/4 kilograma cukru i litrem wódki (rozwadnialiśmy spirytus, miało chyba więcej procentów). Trzeba odstawić na 7 dni w ciepłe miejsce, po tygodniu przecedzić i wlać do butelek. Nasza nalewka stała chyba 3 miesiące, od czasu do czasu była mieszana i tez wyszło super.

jacek1f

postów: 2296

23.05.2007 16:26

Tak, zester idealnie samo żółte zbierze. Mozesz nie dawac korzeni:-)

Orzechówki poszukam, ale sam nie robiłem. Moja Mama robi z włoskich, zle to raczej lekarstwo niz przyjemnosc:-)

Chenia

postów: 459

23.05.2007 13:59

W zeszłym roku robiliśmy nalewkę z wiśni, śliwek (2 rodzaje - słodka i wytrawna), dzikiej róży oraz pigwy. JAk znajdę przepisy to umieszczę, ale zwykle robimy na oko :-)
Nalewki zrobiły furorę wśród znajomych!
W tym roku przymierzamy się do orzechówki, muszę wyciągnąć przepis od ciotki, ale jak masz Jacku to dawaj!
Nalewka truskawkowa... trochę przerażają mnie korzenne przyprawy - nie przepadam i toleruję tylko w grzanym winie. Samo żółte ze skórki to po prostu wierzchnia część skórki, bo się zamotałam? A propos dostałam na imieniny zesterka :-) można przy tym skorzystać z nowej zabawki?

jacek1f

postów: 2296

23.05.2007 12:17

Truskawkowka:
2 kg truskawek odszypulkowanych zasypalem calym 1 kg cukru i odstawilem na 2 tygodnie potrzasajac od czasu do czasu. Puscily sok. Potem zalalem 1 l wodki i wymieszalem dobrze wszystko potrzasajac. 2 miesiace. Potem przyprawy: 3 kardamonki, 8-10 gozdzikow, kawalek cynamonu i z polowy
cytryny samo zolte ze skorki. I spirytus - cwiartka. (wcale nie za malo :-))I 3 miesiace. Truskawki sa prawie biale potem. Mozna zlewac. Zlewalem dwukrotnie przez gazy zlozone na lejku. Tylko kolor mnie rozczarowal, bo wyobrazalem sobie - nie wiem czemu - ze bedzie taki jak wisniowki ... Ale smak nadrabia. Smacznego.

Szybkie "limoncello",
to taki wypadek przy pracy. Po robieniu cytryn do herbaty (wyszorowane cytryny w calosci gotujemy w wodzie na malym ogniu 1,5 godziny)....
cale srodki te sflaczale po pokrojeniu zasypalem cukrem i zalalem wodka. Nic innego nie dodawalem. Okazalo sie, ze po 2 miesiacach tak wspaniale zmacerowalo :-), ze mozna bylo spokojnie zlac. To taka prosta cytrynowka. Moze
jej pomoglo, to gotowanie wolniutkie calych cytryn? Polecam smialo.

Pigwówka - to na troszke pozniej:-)))

1 kg pigwy myje, kroje na cztery i wyjmuje (to najtrudniejsze) nozykiem gniazda z pestkami. Jak zostanie troche bialego, to nic. Jak robie w butelkach, to kroje potem jeszcze na niejsze, co by do szyjki sie zmiescily. Ale teraz robie w slojach, bo za duzo butelek musialem wyrzucac (bo nie wychodzily z nich).
Zasypuje w sloju pigwy cukrem - dwie szklanki. Zalewam od razu (bo pigwa nie pusci i tak soku pod cukier) 0,5 l wodki (a nie spirytusem, bo on wyhamowuje wszystko od razu). Przez 2-3 dni czasem biore sloj i mieszam zeby znikl cukier calkowicie. Stoi z miesiac. Potem dodaje kawałek cynamonu - 2 cm, 6-8 gozdzikow i 2-3 ziarnka kardamonu w calosci. Dodaje cwiartke spirytusu. Mieszam-potrzasam
i odstawiam. Jeszcze 2 miesiace :-(. Nazywamy ja styczniowka, bo probujemy na Nowy Rok. Zlac mozna potem spokojnie do butli i zalac jeszcze raz dodajac cukru
szklanke. Naciaaagnie tez, ze milo :-).
[mozna pokuglowac z cukrem - slodsza, wytrawniejsza...]