program tv

Łatwe przepisy na wielki apetyt

Mad Hungry with Lucinda Scala Quinn

Seria dokumentalna, 65 x 30', prod.USA, 2010

 

oceń program

  • +5
  • +4
  • +3
  • +2
  • +1


pozycja w rankingu:95
suma głosów:1.346
średnia głosów:4,82

emisje

  • 25 maja, piątek, godz. 00:20 - odc. 4
  • 25 maja, piątek, godz. 00:45 - odc. 1
  • 25 maja, piątek, godz. 05:30 - odc. 26
  • 26 maja, sobota, godz. 20:00 - odc. 5
  • 28 maja, poniedziałek, godz. 05:30 - odc. 29

Rodzina domaga się obiadu, a w lodówce znowu pusto? Z szefową kuchni Lucindą Scalą Quinn nauczysz się gotować posiłki z tego, co akurat masz pod ręką. W wyprodukowanej przez Marthę Stewart serii

Lucinda udowodni, że sprytny kucharz, aby przygotować doskonały posiłek dla całej rodziny potrzebuje tylko kilku prostych składników. Wystarczy odrobina pomysłowości i wyczucia przy łączeniu produktów. Ryż, makaron i kasza to artykuły, które można znaleźć w niemal każdej kuchni, ze względu na długi okres przechowywania. To samo dotyczy konserw, które zazwyczaj ukryte są w najciemniejszych zakamarkach szafek. Do tego trochę krojonych warzyw wyciągniętych z zamrażarki i można szybko wyczarować kilka smakowitych potraw. Gospodyni programu prezentuje inspirujące pomysły i ciekawe przepisy. Jest to program dla wszystkich domowych szefów kuchni, którzy wątpią w swoje umiejętności kulinarne. Prowadząca pokaże, że można samodzielnie w domu przygotować dania godne najlepszych restauracji, które zadowolą wszystkich członków rodziny.

Lucinda Scala Quinn - Pochodzi z włoskiej rodziny i gotowanie ma we krwi. Jest szefową kuchni, dziennikarką kulinarną i autorką popularnych książek o tematyce żywieniowej, m.in. "Lucinda's Rustic Italian Kitchen", "Lucinda's Authentic Jamaican Kitchen" i "MAD Hungry: Feeding Men & Boys", ale przede wszystkim matką trzech zawsze głodnych chłopców.



ostatnie komentarze

Treska

postów: 156

19.12.2011 14:31

Mnie się też bardzo ten program podoba. Fajne przepisy, sympatyczna prowadząca bez zadęcia i zbędnego "szołmeństwa". Podchodziłam jak do jeża, a okazało się, że niepotrzebnie ;) No i ja też mam w domu "żarte" towarzystwo :)
Muszę popilnować powtórek, bo pierwsze odcinki przegapiłam (przez "1 z 10-ciu" na TVP2).

Nobull

postów: 19

20.12.2011 00:44

A mnie się nie podoba. Bardzo mi się nie podoba. Z powodów, które nazwę "służbowymi", byłam zmuszona obejrzeć ponad 20 odcinków, i od samego oglądania zrobiło mi się ciężko na żołądku i wątrobie. Ciągle mięso. Na ogół smażone. Jeśli warzywa - też smażone, duszone, pieczone lub zamordowane w inny sposób. Na te ponad 20 odcinków tylko dwa razy było coś zielonego i świeżego. I inne dodatki - jak "kluseczki" kładzione z dodatkiem proszku do pieczenia w ilości dwóch łyżeczek na szklankę mąki! (Skrętu kiszek można dostać.)

Doceniam to, że kobieta potrafi postawić na stole obiad z trzech dań w pół godziny.
Zastanawiam się jednak, jaki jej rodzina ma poziom cholesterolu. I jak wygląda jej mąż. (Synowie są jeszcze młodzi i uprawiają sporty.) Imho jest to kuchnia tak niezdrowa, że aż niebezpieczna. Oraz niezbyt ciekawa i monotonna. Wariacje na ten sam temat, beznadziejne desery (głównie ciasta ucierane).

Poza tym - i to też jest niebezpieczne - Lucinda prezentuje pogląd, że najwyższym dobrem kobiety jest żołądek jej mężczyzny. Wyraża takie opinie - i wygląda tak (te róże, żółcienie i seledyny w jej strojach) - jakby nikt jej nie powiedział, że lata 50-te dawno się skończyły.

Ktoś mógłby jej też powiedzieć, że ćwierkanie i robienie minek a la nastolatka jest w jej wieku śmieszne (żeby nie było, jestem pewnie niewiele młodsza od niej). A przede wszystkim, ktoś mógłby - ktoś powinien! - pisać jej teksty i kazać się ich uczyć na pamięć, bo jej bełkotliwy słowotok jest nie do zniesienia.

Treska

postów: 156

20.12.2011 11:21

Znaczy MUSZĘ zobaczyć powtórki. Widać, że przez to, iż oglądam wyrywkowo, nie dotarły do mnie wady programu.
Te "paręnaście" przepisów, które widziałam pasowały mi całkiem, całkiem. Nie odbieram Lucindy jako infantylnej dzidzi piernik. Też gotuję dla "swoich" mężczyzn, bo z reguły przyrządzam posiłki dla męża i synów, rzadko dla innych. Nie robię z tego celu mego życia, ale bardzo lubię to robić. Cieszę się, że im smakuje :) Cieszę się z każdej nowinki, którą im podam. A przy okazji odstresowuję sie w kuchni :) Co zrobić, tak mam i już.
Oczywiście, że masz rację, że jeśli tylko mięsa, tylko smażone i bez warzyw, to raczej marny przykład do naśladowania. Ale ja z tłumu wybieram po prostu to - co mi pasuje, a nie po kolei wszystko. I wcale mi nie zaimponowało to, że obiad podany będzie w trzydzieści minut - nie ona pierwsza. Ja po prostu obawiałam się, że to będzie kolejna nadęta Martha Stewart, która robi wszystko cudzymi rękami, a zasługi przypisuje sobie.

Przepraszam, trochę to chaotycznie napisałam, ale chciałam uzasadnić swoją wcześniejszą opinię po miażdżącej krytyce Nobull. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby coś mi się nie pomyliło.

Mus obejrzeć raz jeszcze i w całości.

jacek1f

postów: 2282

20.12.2011 12:29

Treska nie panikuj:-)
NB ma skrzywienie zawodowe - nikt nie oglada calosci pod rząd - to zalatwia najlepszych:-)

Ja maczalem na poczatku paluchy w Jamsie Martiie i mam to samo - do dzis mam czkawke i nienawidze goscia - a jego paskudnego braku higieny totalnie. A w pojedynczych tak nie wiedac tego:-)

Ani powtorek, ani wariacji na proste tematy - tylko w grupie odcinkowej.
Rozpuszczone w stu innych programach jest odbierane inaczej i tak tworzone, nie dla maratończykow:-)

Co NB zaznaczyla na wstepie:-)

A po Marcie S. kazda fajna:-)
pozdrawiam

Nobull

postów: 19

20.12.2011 23:47

Jacek ma pewnie trochę racji co do mojego "skrzywienia zawodowego" - jako tłumaczka spędzam z Lucindą po osiem godzin dziennie od ponad miesiąca i mam jej powyżej uszu. Ale - kiedy tłumaczyłam np. "Łatwą kuchnię indyjską" Anjum, nie miałam odruchów wymiotnych nawet po drugiej serii. Anjum podobała mi się cały czas. I jako prezenterka, wysławiająca się - w przeciwieństwie do Lucindy - po angielsku zamiast w języku, który angielski przypomina tylko z pozoru, i, co ważniejsze, jako kucharz. Więc nie tylko o to chodzi.

Subiektywnie - o gustach się nie dyskutuje. Obiektywnie - nadal wszystko jest smażone, mięsne i ciężkie jak diabli. :))

przepisy z programu

zobacz także

magazyny kuchni+