program tv
GDY KINO ZASIADA DO STOŁU
Le cinema passe a table
film dokumentalny, 2005, 60 min
Reżyseria: Anne Andreu
W czasach, kiedy coraz wyraźniej zdajemy sobie sprawę z nici łączącej jedzenie z kulturą i przywiązaniem do rytuału, film Anne Andreu jest wstępem do wielopoziomowej dyskusji na ten temat.
"Za pośrednictwem jedzenia można pokazać wszystko. Psychologię postaci, naturę więzi społecznej, stosunek do ciała, do żądzy, do śmierci. Akt jedzenia jest chwytem reżyserskim, który odsyła do tego, co ukryte, niepokojące. Ustanawia relację między światem cielesnym a duchowym" - niemal od pierwszej sceny przekonuje autorka filmu. I zabiera nas w niezwykłą eskapadę po historii kina, obserwowanego z punktu widzenia rytuału jedzenia. Obok filmów, które w pierwszej kolejności kojarzą nam się z jedzeniem, jak magiczna "Uczta Babette" Gabriela Axela czy "Wielkie żarcie" Marca Ferrery, reżyserka odsłania wiele innych, w których wątek posiłku okazuje się dyskretny, za to kluczowy dla zrozumienia akcji.
Francois Truffaut za ideał sceny gastronomicznej w kinie uznał scenę posiłku w "Eskapadzie" Ernsta Lubitscha, gdzie do stołu zasiadają niewierna żona, grana przez Marlenę Dietrich, jej kochanek i niczego nieświadomy mąż. Kiedy służący znosi do kuchni talerze, okazuje się, że tylko jeden z nich jest pusty, co oznacza, że coś tajemniczego rozgrywa się w sercach biesiadników. Motyw gastronomicznej aluzji przeniósł po mistrzowsku na plan kryminału Claude Chabrol, nazwany nawet przez pewnego filmoznawcę inicjatorem gatunku "kina gastronomicznego". Dla Chabrola motyw jedzenia stał się w istocie najważniejszy - dzięki niemu często zostaje zdemaskowany morderca. "Wspólny posiłek zawiera w sobie komunię i antagonizm" - mówi Chabrol w filmie Anne Andreu. "Komunię, bo dzielisz się posiłkiem z innymi, antagonizm, bo przy stole często zaczynamy wygarniać sobie, co nam leży na sercu". Ten trop przewartościował w swoim głośnym "Festen" Thomas Vinterberg, czyniąc z uroczystego, rodzinno-urodzinowego obiadu scenę jak z dramatu Ibsena. "Nic nie wiedziałem o jedzeniu, ale chciałem, żeby ten wspólny posiłek stał się szachownicą, na której rozegra się pojedynek" - mówi Vinterberg. "Nie było to łatwe, bo film kręcony był zgodnie z zasadami Dogmy, więc mogliśmy korzystać wyłącznie z jedzenia zgromadzonego na planie. Otwieraliśmy lodówkę i wiedzieliśmy, do czego musi ograniczyć się menu". Przy rodzinnym posiłku w filmie Vinterberga dochodzi do otwarcia ran, wyjawienia mrocznych, wstydliwych tajemnic, które naznaczają tę rodzinę. Między wznoszącym specyficzny toast synem, a jego ojcem rozgrywa się pojedynek o wszystko. "Syn mógłby go zabić, ale prosi go tylko, aby odszedł od stołu. Opuścił ten święty krąg. Nie ma gorszej kary. To jakby metafora śmierci" - wyjaśnia Vinterberg.
Znakomity dokument ANNE ANDREU porusza też wiele innych fascynujących wątków. Najciekawsze to czytanie podpowierzchniowej narracji filmu przez analizowanie posiłków, w czym mistrzem jest Michael Sadler, znawca kulinariów i pasjonat kina. Kluczem zaś do zrozumienia witalności i erotyzmu jedzenia jest rzucone w filmie zdanie Gerarda Depardieu: "To nie bulimia, ani żarłoczność. To po prostu apetyt! Miłość do życia".







































































































