Widelcem po mapie

Ser Grzybowski


Ser Grzybowski to nieodrodny syn kwiecistych łąk. Zachował dzikość i nieokiełznany charakter, choć receptura przebyła długą drogę ze szwajcarskich alpejskich zboczy na mazowieckie równiny. Od pierwszego spojrzenia zdradza, że to twardy zawodnik. Zwarta skórka, ścisły środek, małe oczka. Jak ktoś kto całe dnie spędza na powietrzu, ogorzały i płowy. Przyzwyczajony do podróży. Krążek idealnie dopasowany do chlebaka. W jego żyłach płynie mleko pół na pół, kozie i krowie. Dlatego dominują w nim dwa uparte charaktery. Słony kozi i słodki krowi. Odświeżająca kwaśność, wspomnienie serowni, zepchnięta jest na dalszy plan. Idealny smak uzyskuje po drugim miesiącu. Świetny na kanapki, czy do sałatek. Starty na tosty lub zapiekanki dodaje im zadziorności, a zapachem przebije się nad aromaty ziół i przypraw. Topi się na chrupiąco. Pasuje do trunków, pod warunkiem, że są to takie pijane szklaneczką, a nie kieliszkiem. Wina i piwa, proste, jednorodne, przyziemne, mineralne. Najlepiej w kuchni na drewnianym blacie stołu, podczas wycieczki na przydrożnym pniu, na łodzi podczas wędkowania. Ten ser to idealny towarzysz wędrówek.



prodecent sera:


Ewa Smuk, Peter Stratenwerth
Grzybów

Przez dziurkę od sera