Widelcem po mapie

książki >>

Najlepsze przepisy polskich blogerów

Książka zawiera przepisy kulinarne najlepszych polskich blogerów i stanowi podsumowanie inicjatywy Wybory Kulinarnego Bloga Roku! To inicjatywa skierowana do wszystkich …

wydarzenia

    Przemysł bananowy

    Tagi: fair trade



    Przez wieki był znany tylko mieszkańcom krain, w których dojrzewał. Z czasem stał się atrakcyjnym towarem eksportowym. Ze względu na swoją egzotykę był produktem luksusowym, drogim i cenionym. Mowa o bananie, który obecnie jest owocem ogólnodostępnym, często tańszym od popularnych jabłek. Jednak jego znaczenie gospodarcze wcale nie maleje. Dochody ze sprzedaży bananów przekraczają 6 bilionów dolarów rocznie. Stąd walka o kontrolę nad rynkiem produkcji i dystrybucji tego owocu. Tę sytuację doskonale obrazuje dokument emitowany na antenie Kuchni.tv pt. „Wojny bananowe” w reżyserii Didiera Fassio.

    Ostatnie odkrycia archeologiczne wskazują, że pierwsze uprawy bananów znajdowały się na terenie dzisiejszej Papui-Nowej Gwinei już 5000 lat p.n.e., tak więc południowo-wschodnia Azja uznawana jest za matkę tego owocu. Następnie banany zaczęły pojawiać się w całej Azji, a także krajach Afryki, gdyż tylko tam sprzyjał im klimat. Gdy nastał czas wielkich odkryć geograficznych, w tym także Ameryki Południowej, pierwsze sadzonki bananowców trafiły na nowo odkryte ziemie, również sprzyjające rozrostowi tej rośliny. Prze długie lata banan był rozpoznawalny tylko dla mieszkańców krajów, w których był uprawiany. Dla mieszkańców kontynentów o klimacie nieprzystosowanym do uprawy bananów, np. Europejczyków, owoc ten był kompletnie nieznany. Obecnie nie ma zakątka do którego by nie trafiał. Stało się tak dzięki rewolucji na rynku owoców egzotycznych i wielkim plantacjom bananowym, które zaczęły powstawać w Ameryce Południowej pod koniec XIX wieku. W tym czasie banany w niewielkiej ilości trafiały poza kontynent. Były bardzo drogie i bardzo szybko dojrzewały podczas transportu, dlatego też traciły na jakości. Dwaj przedsiębiorcy amerykańscy, Andrew Preston i Minor Cooper Keith, założyli firmę United Fruit - obecne Chiquita. Posiadali plantacje bananowców w Ameryce Południowej i transportowali je do Stanów Zjednoczonych. Tak też robiło wielu przedsiębiorców z branży, gdyż wtedy jeszcze konkurencja na rynku była wyrównana i walka rozgrywała się wśród licznych, niewielkich firm uprawiających i eksportujących banany. Andrew Preston i Minor Cooper Keith wpadli na pomysł, aby zmniejszyć koszty transportu bananów, oraz aby poszerzyć rynek odbiorców. Musieli w związku z tym zabezpieczyć banany przed szybkim psuciem i przedłużyć ich okres dojrzewania. Zbudowali pierwsze chłodnie oraz statki z systemem chłodzącym, które mogły transportować banany coraz dalej, tak, by ich jakość była coraz lepsza. W ten sposób owoce staniały i stały się ogólnie dostępne także na innych kontynentach, np. w Europie. Początek XX wieku to czas kształtowania się rynku bananowego na świcie i ugruntowanie pozycji wielkich koncernów bananowych. To także początek wielkiej wojny o zyski i strefy wpływów między najsilniejszymi w branży, oraz wielkie cierpienie i wyzysk tych, którzy w tym przemyśle zajmują najniższe szczeble w hierarchii.

    Głównymi producentami bananów na świecie są teraz Indie, Brazylia, Ekwador, Filipiny, Chiny, Kostaryka i Izrael. Eksportują one ponad 16 milionów ton bananów rocznie. Banany są obecnie owocem bardzo pożądanym przez międzynarodowe koncerny spożywcze, a ponad 100-letnia walka o koronę króla bananowego interesu jest naprawdę zacięta. Sytuację próbuje ratować Światowa Organizacja Handlu. Po jednej stronie konfliktu stoją kraje Ameryki Łacińskiej, wspierane przez Stany Zjednoczone, które optują za liberalizacją rynku, po drugiej zaś Francja i kraje europejskie, wspierające region AKP (Afryka, Karaiby i Pacyfik), które bronią taryf importowych. Rynek bananów został podzielony na banany dolarowe uprawiane i eksportowane z Ameryki Łacińskiej przez takie firmy jak Dole, Chiquita, Del Monte. Z drugiej strony stoją euro banany produkowane przez mniejsze firmy bananowe posiadające swoje uprawy w byłych koloniach krajów europejskich głównie Francji. Te drugie mają preferencyjne warunki jeśli chodzi o eksport bananów na rynek europejski i nie muszą płacić cła. Natomiast firmy amerykańskie działające w Ekwadorze, Kolumbii, Kostaryce, Gwatemali chcąc eksportować banany na rynki europejskie muszą płacić cło w wysokości 176 dolarów za tonę. Wielkie koncerny amerykańskie w poczuciu krzywdy zwróciły się do Światowej Organizacji Handlu o pomoc i uwolnienie rynku. Mimo kilku obostrzeń wprowadzonych przez WTO wobec UE sytuacja diametralnie się nie zmieniła. Banany dolarowe są konkurencyjne cenowo w stosunku do tych z upraw regionu AKP wspieranych przez Unię Europejską, jednak warunki pracy na plantacjach wielkich firm bananowych we wszystkich krajach tej strefy np.: w Ekwadorze, są poniżej wszelkich norm. Ludność zatrudniania przy uprawie i zbiorze, a także przy pakowaniu bananów na eksport pracuje do kilkunastu godzin dziennie, w strasznych warunkach, za bardzo małe pieniądze. Nie przestrzegane są także podstawowe prawa pracownika, a większość z osób zatrudnianych jest nielegalnie. Niejednokrotnie na wielkich plantacjach zatrudniane są także dzieci. Ponadto warunki pracy są szkodliwe dla zdrowia pracowników gdyż jest to praca również ze środkami chemicznymi i pestycydami mającymi intensyfikować uprawy. Dodatkowo substancje te są szkodliwe dla środowiska naturalnego. Inaczej sytuacja przedstawia się krajach wspieranych przez Unię Europejską np: na Martynice. Produkcja bananów jest tutaj droższa niż w krajach Ameryki Łacińskiej, firmy bananowe są mniejsze, ale zapewniają godziwe warunki pracy swoim pracownikom i przestrzegają zasad Fair Trade - Sprawiedliwego Handlu. Obecnie przemysł bananowy na Martinice po 70 latach rozwoju jest podstawą tutejszej gospodarki i zapewnia około 12.000 bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy. Ponadto pracownicy dostają umowy o pracę, a płace pozwalają im na godne życie.

    Dokument "Wojny bananowe" przedstawia wszystkie negatywne aspekty tego jakże intratnego, lecz tylko dla wybranych, przemysłu bananowego. Jeden z bohaterów filmu zadaje pytanie: "Czy wiecie, co kryje się za bananem, którego obieracie? Czy zastanowiliście się ile bólu, ile smutku, ile krwi, ile potu kryje się za tym bananem?". Zmusza ono do refleksji i zastanowienia się czy ten wielki przemysł, ukierunkowany jedynie na zysk, musi dążyć w takim kierunku i czy warty jest takiej ceny.